Damian Szymański | 2010-07-14

Bardzo kosztowna walka RIAA z piratami

Zobacz więcej w kategorii: internet | różne

producenci: inny

 

Czy walka międzynarodowej organizacji RIAA z piractwem to przysłowiowa walka z wiatrakami? Według najnowszych raportów wszystko wskazuje, że tak!

RIAA (Recording Industry Association of America) to międzynarodowa organizacja wywodząca się ze Stanów Zjednoczonych, powołana do walki z piractwem, zrzeszająca wiele firm, wytwórni i artystów związanych głównie z branżą muzyczną. RIAA ma już w swoim dorobku kilka wygranych spektakularnych procesów sądowych o łamanie praw autorskich - jednak nie udział w procesach miał być jej głównym zadaniem. Organizacja miała walczyć z ogólnie pojętym piractwem. W praktyce oznacza to, że organizacja ta nie zmaga się jedynie z samymi użytkownikami prywatnymi udostępniającymi, czy też pobierającymi nielegalne kopie, ale także różnego rodzaju firmami oraz sieciami P2P (peer-to-peer).

W ilu procentach działania RIAA są skuteczne? Nie wiadomo, znamy jedynie jej zeznania podatkowe, które, no cóż, optymistycznie nie wyglądają. Jeżeli ktoś do tej pory myślał, iż RIAA zarabia ogromne fortuny wynikające z odszkodowań poczynionych za wygrane procesy sądowe, jest w błędzie! Otóż w 2008 roku organizacja w ramach odszkodowań pozyskała zaledwie 391 tysięcy dolarów. Tak, to spora suma, jednak piszemy "zaledwie", gdyż na opłacanie kosztów samych prawników, którzy reprezentowali stowarzyszenie przed sądami, wydała niebagatelną sumę przekraczającą 16 milionów dolarów.

Wchodząc w szczegóły, dwa lata temu RIAA zapłaciła kancelarii prawniczej "Holmes Roberts & Owen" ponad 9 mln dolarów, natomiast takim firmom jak "Jenner & Block czy Cravath Swain & Moore" - odpowiednio 7 i 1,5 mln dolarów. Trzy lata temu sytuacja była podobna, aczkolwiek RIAA zanotowała jeszcze większe wydatki na obsługę prawną - wydano na nią aż 21 mln dolarów, a wyegzekwowano zaledwie 515 tysiecy. Łącznie w latach 2006-2008 RIAA na obsługę prawną wydała niemalże 64 mln dolarów, natomiast wyegzekwowała 1,3 mln. Jej ogólny przychód w 2008 roku wyniósł 51 mln, z czego aż 49 mln dolarów pochodziło od artystów zrzeszonych w organizacji.

Na koniec nasuwa się pytanie - czy działalność RIAA jest skuteczna i opłacalna? Z zeznań podatkowych wynika, że ani jedno ani drugie. Tak duża skala nakładów na walkę z piractwem może świadczyć tylko o nieopłacalności jej prowadzenia. Czyżby więc była to walka z wiatrakami?

 

Źródło: HotMoney

Polecamy artykuły:    
Wielki test 24 kart graficznych od 850 do 2000 złotych Linux Ubuntu i Mint - systemy zamiast Windows Gadżety na wakacje 2010

odsłon: 8250

Komentarze

(59)

SosenTHC

0 + - 2010-07-14 19:01

Artystom sie nudzi widocznie skoro wolą wydawać hajs na jakieś organizacje niż przyczynić do tego aby była lepsza sprzedaż ,maja tyle hajsu ,że wolą gnębić ludzi nienormalne

Cyberstorm

0 + - 2010-07-14 19:12

Walkę z tzw. "piractwem" w formie jaką obecnie znamy wymyślili prawnicy (grupy Metalica o ile pamiętam), więc czego się spodziewać ?. W końcu to oni (a nie żadni tam artyści czy "twórcy") na tym zarabiają. Mówiąc oględnie (i może się to komuś nie podobać), jeśli cała sprawa bazuje na podejściu, że coś tam ma być złe tylko dlatego, że zasady i przepisy prawa zostały tak sformułowane, a naprawdę większość ludzi nie postrzega takiego zachowania jako czegoś nagannego czy wręcz złego (bo tym nie jest), to ciężko czasem działać wbrew sobie i nie wróże takiej walce "szczęśliwego" zakończenia. Po prostu każdy w miarę zaznajomiony z tematem wie, że interesem kręci "paru" facetów (to przenośnia gdyby ktoś nie zrozumiał), którzy zarabiają kosmiczne pieniądze, a chcą zarabiać więcej. I w imię tego "więcej" będą zmieniać przepisy, będą wypaczać znaczenia słów takich jak "zysk, strata, kradzież" i pakować ludzi do pudła, jak będą się z kimkolwiek dzielić zakupioną grą, muzyką czy filmem w myśl zasady "business is business"...

lol_ek

0 + - 2010-07-14 23:51

"... że zasady i przepisy prawa zostały tak sformułowane, a naprawdę większość ludzi nie postrzega takiego zachowania jako czegoś nagannego czy wręcz złego (bo tym nie jest),"

Z zasady to interes większości nie powinien odbywać się kosztem pogwałcenia praw jednostki.

Oczywiście są pewne sytuacje jak np. przesiedlenia domostw gdzie właśnie decyduje ogólne dobro społeczne (wspomnianej przez Ciebie większości - a co każdy chce sobie drogą przejechać). Nie mniej, zauważ, że co do zasady, nawet wtedy dla tej 'jednostki' przewidziana jest rekompensata.

Cyberstorm

0 + - 2010-07-15 02:15

Zwróć tylko uwagę na to, że to prawo (do "nie gwałcenia" praw jednostki), powstało jakoś tak niedawno i wprowadzane jest praktycznie siłą, ale tak naprawdę gwałci przy tym inne prawa i zasady istniejące od "zawsze" (jednostki także, tylko tej jednostki "po drugiej stronie"). Czy słyszałeś kiedykolwiek żeby ludzie tak masowo łamali jakieś prawo ?, bo ja nie. A to może oznaczać, że coś z tym "prawem" jest nie tak. Jestem bardzo gorącym zwolennikiem przestrzegania prawa - każdego, ale również takiego gdzie interes dostosowuje się do obowiązujących praw, a nie prawo kreuje się dla potrzeb czyjegoś interesu ... Pozostaje zapytać - kto tak naprawdę na tym korzysta i wyciągnąć wnioski.

lol_ek

0 + - 2010-07-16 14:00

Nasze jak i prawo innych krajów jest przestarzałe i nie nadąża za rozwojem technicznym. Trochę pobocznym aczkolwiek aktualnym tematem może być zagadnienie stalkingu. Istnieje on od dobrych kilku lat, a dopiero teraz nasze władze podjęły próby zdefiniowani tego tematu w KK.

Kolejna sprawa to ogólny brak poszanowania dla dóbr, które są dla wielu niewyobrażalne ze względu na brak cech fizycznych. Rozwijamy się w takim kierunku, ze 'myśl' oraz wartości niematerialne będą przybierały na wartości. Coraz więcej ludzi będzie uczestniczyło w procesie kreowania takich dzieł, a co za tym idzie ze względów naturalnych będzie domagało się wynagrodzenia za swą pracę. Zauważ, że jeszcze kilkadziesiąt lat temu, było nie do pomyślenia, że ktoś będzie zarabiał pieniądze bez wykonywania czysto fizycznej pracy.


Inna kwestia (IMHO) to amerykański typ sprawiedliwości, który u nas wydaje się absurdalny. Niebotyczne próby obciążenia ukarania jednostek, wydaje się być nielogiczny.

logoth

0 + - 2010-07-17 12:59

artysci byli zawsze i nie bylo problemu piractwa. jedyny powod, dla ktorego piractwo stalo sie problemem byl fakt, ze w latach 80tych w kraju nie bylo legalnych kopii, a potem weszly w zachodnich cenach.
to troche tak jak z przepisami drogowymi. na autostradzie latwo jechac zgodnie z przepisami. przejechac przez Polske bez zlamania paru przepisow to bylby idiotyzm.

piracenie czesci programow/gier/muzyki jesli uczciwie kupujemy tyle na ile mozemy sobie pozwolic, nikomu nie moze zaszkodzic.

NightSlash

0 + - 2010-07-16 17:15

Tak ja widze, jak ludzie masowo łamią prawo np. na drodze, przy różnych sytuacjach nadużywania władzy, układy, nie można normalnie zdobyć pracy itd. itp. a nikt z tym na prawde nie walczy bo nie ma w tym interesu.

Skoro piractwo jest takim zagrożeniem to niech się dany artysta przekwalifikuje i zostanie np. murarzem no ale to ciężka praca i nie taka łatwa...

mat9v

0 + - 2010-07-19 13:28

"Czy słyszałeś kiedykolwiek żeby ludzie tak masowo łamali jakieś prawo ?" - Tak, słyszałem, ludzie śmiecą na ulicach, rzucają niedopałki, parkują nieprzepisowo itd, itp. Częstotliwość naruszania prawa nie jest zależna od jego słuszności a od skuteczności ścigania - jak sądzisz, czy po zapłaceniu mandatu za śmiecenie na ulicy byś protestował? A może byś krzyczał, że prawo złe bo musiałeś mandat za parkowanie zapłacić? Każdy ma prawo do ochrony swojej twórczości, jeśli wyrzeźbię figurkę którą ktoś chce kupić a potem maszyna skopiuje ją 100 tysięcy razy to oznacza, że skopiowane figurki już prawem nie są chronione i można je ukraść? Argument, że autor nic nie traci nie ma najmniejszego sensu. Gdyby dzieła nie dało się ukraść to musiałbyś za nie zapłacić, może tylko byłbyś bardziej wybredny i kupił jednak inny produkt, takie który bardziej by cię interesował. Sama nuda (poszukiwanie rozrywki) zmusiłoby cię do kupienia "czegoś" albo poszukania legalnej, darmowej alternatywy. Pomyślmy, co by było gdyby jednak ludzie nie kradli, ci wszyscy nieznośnie bogaci artyści, ci prawnicy na bruku, te puste sądy i masowo zwalniani policjanci... :) Postawcie się czasem na miejscu tych właśnie artystów i zapytajcie się sami, czy nie chcielibyście chronić swoich utworów. A że prawnicy na tym zarabiają.... oni zarabiają na wszystkim, na każdej niezgodzie, tracą tylko jak ludzie działają zgodnie i uczciwie. Hehe, chyba jestem uprzedzony do prawników :)

Cyberstorm

0 + - 2010-07-21 03:54

Popieprzyło ci się prawo karne z "dobrym wychowaniem", a i za złe parkowanie do puszki nie pójdziesz (i nie mówię tu o ekstremalnych przypadkach). Ja piszę o sytuacji gdzie w imię czyjegoś interesu (z dorabianą teorią "artyzmu"), ludzi chce się do pierdla zamykać, a ludzie i tak robią swoje (i dobrze). Zaczynają mnie powoli denerwować ten prawo-autorski bełkoty, bo zostały na siłę połączone słowa "artysta, dzieło i pieniądz", a to ni ch.ja do siebie nie pasuje (i nigdy nie pasowało), a jak "artysta" zaczyna bawić się w handlowca to niech trzyma się reguł handlu - sprzedałeś coś? - ok, wziąłeś pieniądze w kwocie jaką żądałeś? ok - to wiedz, że według prawa (nie tylko handlowego, ale i cywilnego) rzecz którą sprzedałeś nie jest już twoja, nie możesz nią więcej rozporządzać (i nie mówię tu o wyzbywaniu się praw do tzw. "dzieła" w taki sposób jakbyś przestał być jej autorem, ale o pozbyciu się prawa do rzeczy która powstała w wyniku pracy, czyli np. kopii). Ktoś poszedł po najmniejszej linii oporu pilnując swoich interesów i za pomocą prawników tak to rozwiązał. Jak więc słyszę te gadki o atyźmie, twórczości, dziele itd. to mnie skręca i mam nadzieję, że ktoś kiedyś weźmie porządnego kija i rozgoni to "artystyczne" towarzystwo (razem z ich kolegami prawnikami), za to co robią z prawem i ludźmi w imię pieniądza (a nie jakiegoś tam zasranego artyzmu).

Cyberstorm

0 + - 2010-07-21 03:55

Dla przykładu, normalna uczciwa praca muzyka (porównywalna z KAŻDĄ inną pracą) to np. koncert, a jak ten koncert sobie ktoś nagra i mu nie zapłaci (ponownie?!), to ten "muzyk" dziś powie, że go qur.. ktoś z pracy okrada. Do tego stopnia skretynienia pozwoliliśmy się doprowadzić, aby mu na takie oskarżenia pozwalać i jeszcze twierdzić, że on ma rację !!. Niee, nie mam nerwów do tego ...

Cyberstorm

0 + - 2010-07-21 04:09

PS.
(a propos "złego parkowania" i motoryzacji w ogóle),
Wyobrażasz sobie, że producent samochodu (w imię praw autorskich oczywiście i innych wymyślonych na poczekaniu, bo dzisiaj to norma, że każdy ma w doopie prawo i na kolanie wymyśla co, kto i w jaki sposób może łamać prawa autorskie - polecam teks "kradzież fal radiowych"), zaczyna narzucać ci jakieś swoje "widzimisię", np. że masz nikogo innego nim nie wozić, albo że nie możesz go sprzedać, bo to żywotnie godzi w jego interes (jak wozisz sąsiada do roboty to po co ten sąsiad ma kupować samochód ?), albo jak mu go sprzedasz to producent też "straci" (modne ostatnio zastosowanie słowa "strata"), bo ten sąsiad go nie kupi u producenta. A jak się nie zastosujesz do jego "postulatów" to ci ten samochód zabierze, a ciebie wsadzi do więzienia. Wyobrażasz sobie coś takiego ?. No przecież producent (samochodu) traci ...

glasser

0 + - 2010-07-21 22:10

Wcale się nie zdziwię, gdy za kilka/naście lat dojdzie do takiego debilizmu.

Fibak

0 + - 2010-07-14 19:31

Najwiekszymi wygranymi sa prawnicy ktorzy zacieraja tylko rece>

jan Kowalski

0 + - 2010-07-14 20:19

Nieopłacalna??

Jej ogólny przychód w 2008 roku wyniósł 51 mln, z czego na prawników wydała 16 mln $. Reszta pewnie poszła do kieszeni członków organizacji. W całej sytuacji stratni są jedynie artyści, którzą ją opłacają.

sz4rlej

0 + - 2010-07-14 21:01

jan Kowalski
mylisz przychód z dochodem
http://pl.wikipedia.org/wiki/Przych%C3%B3d_%28ekonomia%29

żeby spółka była opłacalna, musi przynosić dochody, a z tego wynika, ze ponosi straty - przychód 51 mln, wydatki 64mln czyli wynika, że stracili 13 milionów :)

jan Kowalski

0 + - 2010-07-15 02:21

wydatki 64mln.? Skąd masz takie liczby?

tom_1984

0 + - 2010-07-15 09:27

Łącznie w latach 2006-2008 RIAA na obsługę prawną wydała niemalże 64 mln dolarów, natomiast wyegzekwowała 1,3 mln. Jej ogólny przychód w 2008 roku wyniósł 51 mln, z czego aż 49 mln dolarów pochodziło od artystów zrzeszonych w organizacji.

64 - 51 = 13

jan Kowalski

0 + - 2010-07-15 10:33

Ale te 64 mln. są z trzech lat, a 51 mln. z roku 2008, więc jakim prawem to odejmujesz? W tekście pisze że w 2008 roku na prawników wydano 16 milionów $, więc odejmij 51 - 16 = 35

No chyba że czegoś nie rozumiem.

tom_1984

0 + - 2010-07-15 11:25

Może w 2009 nie mieli przychodu i jechali na kasie z 2008? Skoro nie ma dodatkowych informacji to chyba logiczny wniosek.

jan Kowalski

0 + - 2010-07-15 17:54

Jaasne, w 2008 mieli ponad 50 milionów $ przychodu, a w 2009 nagle nic. Bardzo nie logiczny wniosek.

Qpers

0 + - 2010-07-14 21:17

Tak już jest - jedni artyści tworzą tylko dla pieniędzy (jak Metallcica), inni dla wyższych celów (np. Eminem).

sevae

0 + - 2010-07-14 23:00

A jeszcze inni żeby rwać laski jak Motörhead :P

Nie ważne z jakich pobudek tworzą... i tak bez kasy by nie mogli sobie pozwolić tylko na tworzenie.

Można słuchać tych dla których kasa nie ma faktycznie znaczenia i tworzą muzykę :)

Cyberstorm

0 + - 2010-07-15 10:25

Uhh Motorhead, kiedyż to było :), ale gdyby sobie jednak przypomnieć, było to w czasach gdy nikt nie słyszał o "takim" prawie autorskim i śmiało maszerował do sąsiada/kolegi/kogoś_innego i nagrywał co popadnie, a znacząca część ludności nagrywała po prostu z radia, telewizji itp., teraz wszystkie te metody "dostępowe" wyparł internet. Czy artyści w tamtych czasach byli biedni ? ... chyba nie, czy płyty masowo zalegały półki sklepowe i nikt ich nie kupował ? ... chyba nie. Ktoś może powiedzieć "no ale wtedy to była zupełnie inna skala, bo teraz panie z internetu to ho ho", ale ten ktoś będzie w błędzie bo sumarycznie skala była porównywalna i nie podejrzewam żeby ktoś potrafił wykazać jakąś istotną różnicę (inne jest źródło, ale nie skala). Różnica dotyczyła zupełnie czegoś innego, a mianowicie kiedyś istnieli artyści, którzy tworzyli dzieła, a obecnie (w przeważającej części) jest to zbieranina tworząca papkę której się wydaje, że powinni na tych swoich "dziełach" zarabiać kokosy. Gdy zaś się okazuje, że nikt tego słuchać nie chce lub w to grać, a już na pewno kupować, to doskonałym wytłumaczeniem jest piractwo i obliczane straty ... i tu pojawiają się prawnicy ;). Kopiowanie zawsze istniało, istnieje i istnieć będzie, tak jak prawdziwi artyści których dzieła zawsze znikać będą z półek sklepowych, ale obecnie z kopiowania zrobiono niecny proceder (za który możesz trafić do pudła) i tak indoktrynuje się społeczeństwo, żeby było o tej "niecności" święcie przekonane ...

Cyberstorm

0 + - 2010-07-15 10:37

PS.
Nie wspomniałem tutaj, że dawniej coś na kształt źródła dostępu jaki oferuje dziś internet tworzyły tzw. "BBS-y' i korzystało z tego naprawdę sporo ludzi na świecie (poprzez zwykły modem i "bezkarnie" - o ile można to tak określić :), ale sporo osób (młodych) może nie skojarzyć cóż to był za twór ...

pkomar94

0 + - 2010-07-14 21:46

A czym różni sie pobranie gry nielegalnie z internetu od pójścia do sklepu i zabrania jej bez płacenia? I to kradzież i to. Ceny sa dla ciebie za wysokie? Masz rację. Dla mnie też, ale kto każe kupować grę/płytę w dniu premiery. Odczekaj parę miesięcy i stanieje o co najmniej 50%

pkomar94

0 + - 2010-07-14 21:48

Pomyłka. To miał być komentarz do wypowiedzi cyberstorma

glasser

0 + - 2010-07-14 21:58

Jak nie widzisz różnicy to po co piszesz?

lol_ek

0 + - 2010-07-14 23:41

Kolega zdaje pytanie retoryczne.

Cyberstorm

0 + - 2010-07-14 22:17

Różnica jest zasadnicza, a jeśli jej nie dostrzegasz to bardzo nad tym ubolewam (i nie będę rozpoczynał kolejnej tyrady na temat tzw. "piractwa").

sevae

0 + - 2010-07-14 23:04

Jak pobierasz z internetu nie płacisz za usługę (ktoś zrobił muzykę i chce zarobić).

Jak kradniesz ze sklepu dodatkowo na koszta go naciągasz (bo musiał ktoś wybulić na płytę... ale jakby wszyscy spiracili jakiś utwór to też na koszta naciągasz bo nagranie i promocja też kosztuje).

Cyberstorm

0 + - 2010-07-15 01:41

Ależ Sevae, ten ktoś już zarobił na sprzedaży wspomnianego przez ciebie egzemplarza płyty (bo słowo usługa kompletnie tutaj nie pasuje), a chcąc zarabiać dalej twierdzi, że ty jako kupujący nie jesteś tej płyty właścicielem (zakładając że ją kupiłeś) i nie masz prawa zarządzać nią według swojego uznania (choć otrzymał za nią wynagrodzenie), ponieważ jego interes na tym traci (choć to strata wyliczana na podstawie nieznanej nikomu matematyki i nie mająca nic wspólnego ze zdrowym rozsądkiem). Zamiast tak zabezpieczyć swój produkt, abyś ty jako kupujący nie skorzystał z techniki z której on korzysta do powielania swojego produktu (powtarzam się - PS3), woli tak zmienić prawo w wielu krajach, aby jego interes był pilnowany (na koszt podatnika w tychże krajach) pod groźbą więzienia. Stąd jak wspomniałem bardzo duży nacisk na "pomysł" określenia powielania mianem kradzieży, która jako czyn ścigana jest z urzędu. Wykrzywienie rzeczywistości i zasad obowiązujących od zawsze jest tak ogromne, że w chwili obecnej nikt już się nad tym nie zastanawia, co tu jest qur ... grane i za czyje pieniądze, a my słyszymy coraz to nowe teorie, co może być jeszcze piractwem (ostatnio zasłyszane to "kradzież fal radiowych"). Bo cóż jest takiego "najstraszniejszego" w tym "pirackim" zdarzeniu ?, ano to że jak ty kupisz płytę i dasz mi ją skopiować to producent nie zarobi nic, a ja bez płacenia "twórcy" korzystam (i to jest bardzo ważne stwierdzenie - ja korzystam bez opłaty w stosunku do "twórcy").

Cyberstorm

0 + - 2010-07-15 01:43

Ale czy jeśli ty sprzedaż mi zakupioną przez siebie płytę (zamiast dać mi ją skopiować bez płacenia), to czy zmienia to cokolwiek w tej sytuacji ? ... i odpowiedź - absolutnie nic. I wierz mi nikogo nie interesuje, że ty tej płyty już posiadać nie będziesz, bo ważne jest to, że posiadam ją ja, a "twórca" nie otrzymał ode mnie opłaty (czyli nie zrobił dwa razy na tym samym produkcie ... i tak wiele, wiele razy). Czujesz do czego to prowadzi ?. Pytanie tylko, czy powinniśmy pozwalać na takie "nowoczesne" tłumaczenie nam, dlaczego ważniejszy jest interes "twórcy" (a nie na przykład nasz - jako konsumenta). Z resztą, szczerze mówiąc nie chce mi się ciągnąć tych "pirackich" dyskusji.

Cyberstorm

0 + - 2010-07-15 02:31

PS.
Ostatnio chyba ktoś zapomina, że słowo "korzystam z czegoś" (używam) jest biegunowo odległe w znaczeniu od słowa "korzystam na czymś" (odniosłem korzyść, np. majątkową). Ktoś sprytnie zapomniał o specyfice naszego języka. Mój koleś korzystał kiedyś z usług darów lasu co to stoją przy drogach wylotowych (30 do paszczy, 50 za seks) i jakoś żadnych korzyści z tego nie odniósł (wręcz przeciwnie, skończyło się u lekarza).

glasser

0 + - 2010-07-15 09:44

MAFIAA nie mięknie, a Ty chcesz? :)

projectdarkstar

0 + - 2010-07-16 09:11

Pomyłka. Kłania się kodeks karny. Polskie prawo rozróżnia kradzież i tzw. piractwo (czyli powielanie własności intelektualnej) jako 2 rożne paragrafy czyli 2 różne wykroczenia.

NightSlash

0 + - 2010-07-17 00:10

Czyli co, jak nie kupie danej książki tylko skorzystam z niej w bibliotece do pisania swojej dajmy na to magisterki czy laborki to mnie zamkną? Kolego to byś musiał w sumie kilka dobrych uczelni zlikwidować w Polsce.

To samo jak nie mam danego programu i pójdę do kolegi obok i skorzystam z jego kopii to też nie można?

Albo jak często robią w szkołach kiedy w klasie jest jedna książka na 3 osoby i te 3 osoby z niej korzystają w tym samym czsie na lekcji to też jest piractwo?

Naprawdę, sytuacja jest chora.

projectdarkstar

0 + - 2010-07-19 09:03

Do dobrego posta napisałeś odpowiedź?

Ja powiedziałem, że w polskim prawie kradzież a tzw. piractwo to 2 różne rzeczy.

Dekard

0 + - 2010-07-14 23:20

Robią sobie PR'owy pretekst żeby wygrywać jeszcze więcej spraw.
Gdyby organizacja działała rzeczywiście na normalnych zasadach "biznesowych", to ktoś dawno podjąłby decyzję, że trzeba ten cały majdan zwinąć.

lol_ek

0 + - 2010-07-14 23:44

W naszym globalnym społeczeństwie istnieje wiele ruchów, które z biznesowego punktu widzenia są nieopłacalne, Aczkolwiek towarzysząca im ideologia znacząco tłumaczy pozorną nieopłacalność.

BariGT

0 + - 2010-07-15 00:36

Nie porównywałbym ruchu na rzecz ochrony wielorybów do ruchu " aby niewiarygodnie bogaci kolesie mogli być jeszcze bogatsi"

Cyberstorm

0 + - 2010-07-15 02:22

Heh, interesujące porównanie :)

lol_ek

0 + - 2010-07-16 13:45

Chciałem jedynie zauważyć, że to co z biznesowego punktu widzenia jest nieopłacalne, faktycznie takim musi być.

Co do nieprzyzwoicie "bogatych kolesi" - jeśli dochodzili do swojego majątku uczciwie (i nie ważne czy z łatwością) to nie oznacza to, że powinno być przyzwolenie na ich 'okradanie'.

glasser

0 + - 2010-07-16 15:19

Nie powinno być też przyzwolenia na wyzysk zwykłego człowieka, a jest i nie zanosi się na zmianę.

lol_ek

0 + - 2010-07-16 21:39

Miało być "... takim nie musi być".

Zdecydowanie masz rację.

Vari0Benchfun

0 + - 2010-07-15 00:28

Piractwo było jest i będzie :)
Co im dadzą jakieś organizacje?
Może wpłynie jakiś procent na polepszenie sytuacji na świecie.
Czas pokaże :)

Gakudini

0 + - 2010-07-15 09:11

"Artyści" dzielą się na takich którzy robią muzykę i takich którzy robią pieniądze. Niewielu artystów, którzy tworzą świetna muzykę, czuje potrzebę ganiania ludzi którzy pragną jej słuchać, nawet jeśli artysta nie zarobi na tym pieniędzy. Natomiast ci którzy muzycznie nie maja już nic do powiedzenia są pierwsi do tego, żeby karać ludzi którzy chcieli posłuchać ich nowej płyty (ciekawe podejście swoją drogą). Świetnym przykładem jest nasz rodzimy Kazik i afera o wyciek ostatniej płyty przed premierą. Gdyby płyta była do ściągnięcia z netu (powiedzmy z mocną kompresją) kto mający uszy by ją kupił? Podobnie Metallica która od lat nie jest w stanie wykrzesać z siebie nic porównywalnego ze starymi płytami (chyba, że porównanie ma być robione na zasadzie "o całkiem jak unforgiven" lub "o całkiem jak dziewczyna bez zęba na przedzie".

impulse_101

0 + - 2010-07-15 11:31

Nie trzeba byc geniuszem zeby zrozumiec ze to wlasnie RIAA najbardziej zalezy na tym zeby piractwo sie rozwijalo. Im wieksze piractwo tym wiecej koncerny wyplaca im kasy na walke z wiatrakami. RIAA bedzie walczyc z piractwem ale nie bedzie go zwalczac bo byliby idiotami jesli pozbawili by sie zrodla dochodu.. tak wiec wiekszosc posiadaczy t-shirtu z logiem pirate bay moze spac spokojnie :)

ckris

0 + - 2010-07-15 14:22

Pazerność leży po obydwu stronach. Piratowi oczy się świecą na widok tłustego torrenta leżącego tak sobie na serwerze i różnym podmiotom chroniącym interesy producentów i wydawców. Aczkolwiek tej spirali by nie było, gdyby nie Ci pierwsi. Więc może warto zrobić na złość organizacjom i pozbawić ich pretekstu do wyłudzania kasy od twórców?

Dziwne są te pretensję do ludzi, którzy chcą zarabiać i zarabiać jeszcze więcej. Piraci oczekują jakiejś wyrozumiałości w stylu "swoje zarobiłem, pozwólcie teraz innym oszczędzić i pozyskiwać moje dzieła za darmo, zresztą od dzisiaj tworze tylko z potrzeby serca, za darmo, bo już się nachapałem".

hl1030

0 + - 2010-07-15 15:27

i jak tu sens wydawać X razy więcej niż ściągnąć z domniemanych piratów ??
Może czas zacząć zmniejszać (nie walczyć) piractwo w inny sposób??
-przestać wydawać buble a nie pełnowartościowe produkty
-zarabiać na ilości a nie jak jest do tych czas max ile się da na każdej sztuce
-nie olewać klienta!!!

Dabas

0 + - 2010-07-15 22:16

W moim odczuciu, powinni przede wszystkim dać możliwość wypróbować produkt. Sprzedaż wielu produktów opiera się ich na ich atrakcyjności, a gdy nie mamy możliwości obejrzeć produktu przed zakupem, wypróbować go, kupujemy go w ciemno. I tak jak większość produktów możemy zwrócić je, o ile nie zniszczyliśmy ich za bardzo. Tak w przydatku płyt z muzyką czy gier komputerowych, nie mamy możliwości zwrotu od chwili jak od foliujemy pudełko. Jakiby inaczej było gdyby gra a półce, której nie możemy nawet przetestować czy zadziała na naszym komputerze, zamiast kosztować 99,99 , kosztowała powiedzmy 10 zł , i miała ona klucz na 2 godziny rozrywki, a jak chcemy więcej to dopłacamy te 89,99. Klucz byłby identyfikatorem naszej licencji, którą tez powinniśmy móc "pożyczyć" naszemu koledze, wszak przy założeniu że na jednym kluczu gra tylko 1 osoba naraz nie jest piractwo, czy też wręcz mu sprzedać. Ale nie ma takiej możliwości, korporacje dążą do tego byś kupił bez możliwości wypróbowania niepełno wartościowy produkt, którego nie tylko nie pożyczysz koledze, lecz także ciebie ogranicza limitem 3-5 aktywacji produktu, po którym to limicie twoja gra jest nic nie warta.

djrafik

0 + - 2010-07-15 23:00

niech dopasują ceny gier, filmów do polskich zarobków, bo na razie ceny są z USA a zarobki z bangladeszu ;P

jonny2003

0 + - 2010-07-16 13:24

I bardzo dobrze że im się nie opłaca. Może wreszcie ta lobbystyczna grupa przestępcza zbankrutuje. Bo niektóre metody ich działania nie są wcale bardziej legalne niż piratów

xfire25

0 + - 2010-07-16 14:06

Ta organizacja utrzymuje się z funduszy muzyków którzy wierzą w jej skuteczne działanie i tym samym większe ilości sprzedanych płyt...
Pozazdrościć inteligencji :)

donigorasso

0 + - 2010-07-17 12:34

I dobrze , nie stać cię , nie kupuj , albo poczekaj na spadek ceny

astma

0 + - 2010-07-18 08:52

Słyszałem kiedyś że od każdego ksera jest odprowadzana opłata za licencje dla np.pisarzy itp.,chyba rok temu jedna z organizacji związanych z prawami autorskimi chciała wprowadzić taką opłatę na aparaty fotograficzne i komórki.Oczywiście rzecz miała się w Polsce.
I to świadczy o tym że autorzy i nim podobni doją na nas kasa z tak jakby podatku pośredniego.
A teraz troszkę z innej beczki.Liczenie strat spowodowanych piractwem,
liczą je w ten sposób że obliczają najpierw średnią z znikąd(popularność w śród użytkowników) potem mnożą przez cenę rynkową i mają kilka milionów,dobrym przykładem jest Windows jeżeli ten produkt jest nowy i jego cena jest absurdalna w stosunku cena/jakość i dużo osób go ściągnie to są straty,ale jeśli świat byłby idealny to taki przeciętny użytkownik nie kupiłby Windowsa a zainstalował by np.Linux`a,i wtedy np.gry były by pisane pod bardziej popularną platformę. I wtedy taki gigant jak M$ byłby na poziomie takiego rynku uczciwych ludzi byłby na samym dnie.
Doże do tego że rynek jest zależny od wielu czynników tak jak ekosystem.

Akachi

0 + - 2010-07-19 05:19

Co za niespodzianka, organizacja prawnicza...zarabia....duże...pieniądze...żyjąc na cudzy koszt.

Mój świat się zawalił.

Misio-Jedi

0 + - 2010-07-19 13:00

Wyjasnijcie mi cos, bo juz sie w tym gubie:
jak kupimy z kumplem na spole starcrafta 2 (zlozymy sie po 100zl), potem rzucimy moneta kto gra pierwszy, a po przejsciu gry sprzedajemy ja na allegro za 100zl i sie dzielimy po 50,
- to kazdy z nas jest "pól-zlodziejem" ? - czy tak ?

glasser

0 + - 2010-07-21 22:07

To podchodzi pod paragraf i 10 lat ciężkich robót.

Cyberstorm

0 + - 2010-07-22 12:00

I oczywiście pozbawienie praw publicznych również na okres 10 lat.
Dziś nie stosuje się już tego "środka" ze względu na jego dotkliwość, ale kiedyś w przypadku najcięższych przestępstw (jakim niewątpliwie jest obecnie "ściąganie z internetu"), zawsze słyszało się sentencję "i pozbawienie praw publicznych na okres lat ..." :).

 
zgłoś naruszenie netykiety lub złe
zachowanie