W Australii jak najbardziej tak! Grupa studiów filmowych z Hollywood złożyła do sądu pozew przeciwko serwisowi iiNet oraz jego użytkownikom ściągającym filmy objęte prawami autorskimi z sieci. Finał sprawy jest dość zaskakujący.
Duże koncerny filmowe przyzwyczajone do sukcesów sądowych na terenie Stanów Zjednoczonych wniosły do australijskiego sądu pozew przeciwko lokalnemu serwisowi iiNet i jego użytkownikom.
Niedawno proces sądowy miał swój finał, bowiem Australijski Sąd Federalny uznał, iż zarówno serwis iiNet umożliwiający pobieranie filmów z sieci oraz użytkownicy pobierający je nie złamali prawa i nie ma podstaw aby nakładać na nich karę.
Z całą pewnością wyrok ten był sporym zaskoczeniem dla grupy studiów filmowych tj. Universal Pictures, Warner Bros czy Disney wnoszących wniosek do sądu.
Wyrok ten z pewnością nie pozostanie bez echa, a decyzja w nim zawarta może otworzyć piratom drogę to "legalnego ściągania plików z internetu". Jednak czy tak się stanie? Nie wiadomo. Jeden precedensowy wyrok, i to w dalekiej Australii, jeszcze o niczym nie przesądza.
- Ten wyrok pokazał światu, że działamy zgodnie z prawem, a branży filmowej, że powinna szukać porozumienia z użytkownikami sieci - tak skomentował wyrok Australijskiego Sądu Federalnego Michael Malone współtwórca serwisu iiNet.
Wyrok sądu już skrytykowało wiele organizacji m.in. Australian Digital Alliance (stowarzyszenie bibliotek, uczelni i muzeów), twierdząc, że od teraz prezentowane w sieci materiały będzie można bezkarnie pobierać.
Czy wyrok australijskiego sądu był słuszny?

Źródło: Sfora
Odpowiadając na pytanie - nie był słuszny. Jaka była argumentacja wyroku i jakie jest tam prawo?
jak w wielu koloniach angielskich mają prawo precedensowe;) czyli w skrócie tworzone jest przez takie wyroki. Można spodziewać więcej takich wyroków w tych krajach...
W stanach też jest prawo precedensowa, aczkolwiek wyroki są zgoła inne. Gdyż tam wszystkim trzęsą wielkie organizacje stojące niby na straży prawa i zapobiegające piractwu...
a które same tego prawa nie przestrzegają - sprawa przeciwko kanadyjskiemu odpowiednikowi RIAA już jest w kanadzie przed sądem. Teraz twórcy się zbierają w USA - bo nawet oni w pojedynkę z takimi gigantami posiadającymi prawników za grube miliony dolarów sami sobie nie poradzą.
Tu jest sedno sprawy. Twórca zarabia grosze, bo armia pasożytów, pod osłoną prawa, zarabia krocie nie robiąc NIC. Dla mnie to kpina, żeby takie coś jak RIAA istniała i robiła cyrk po sądach.
To jest jeden z powodów przez których nie kupuję oryginałów - nie będę utrzymywał pajaców takich jak ZAiKS, ZPAV i inne MAFIE.
Nie rozumiem czemu państwo ma pilnować i walczyć o interesy takich zagranicznych gigantów jak Universal Pictures, Warner Bros czy Disney. Państwo powinno stać po stronie obywatela, który płaci podatki i je utrzymuje.
i ściąga nielegalnie pliki? Pańśtwo powinno być za sprawiedliwością, a na pewno korzystanie z pirakcih plików sprawiedliwe nie jest.
Za to sprawiedliwe jest, aby państwo broniło wielkich molochów, bo im wiecznie mało pieniędzy.
To czy jest to nielegalne, określa prawo danego kraju, a nie prawo korporacji (ani żadne inne). A w tym tekście (idąc za oryginałem, bez tłumaczenia), gość z iiNet dobrze powiedział że oni nie mają w obowiązku ochrony praw autorskich osób trzecich. Krótko i zwięźle, bo nikt im za to nie płaci.
Obywatel płaci podatek wliczony w cenę filmu, cwaniaczku. Pardon, nie płaci, bo kradnie.
Ale prawdą jest, że wielkie, zagraniczne (mityczne wręcz i transcendentne!) koncerny należy rozparcelować, przerobić na żyletki i sprzedać, a za zarobione pieniądze każdy obywatel dostanie po pół litra octu. Precz z kapitalizmem! Równo ma być!
obywatel zaplacil podatek dla wydawcow i za piractwo kupujac nagrywarke i kupujac kazde czyste dvd. wiec nie kradnie.
A masz pojęcie dlaczego komunizm nie wytrzymał próby czasu?Dlaczego niczego w Polsce i innych krajach bloku wschodniego(oprócz rosji która na tym korzystała)nie było?Dlaczego jesteśmy teraz w kapitalizmie biedniejsi od bogatego zachodu który się do takiej głupoty nie uciekał?To tylko 5 minut myślenia.Pamiętasz te czasy(ja tylko z opowiadań)?Dlaczego życie było sielskie ,a jedynym dylematem było gdzie wszystkie produkty się podziewały?Komunizm to taka złudna sprawiedliwość która byłe tak naprawdę jeszcze większym wyzyskiem klasy rządzącej nad plebsem który olewał robotę bo i tak wszystko pojedzie na "sibir".Gdzie ludzka inwencja i pracowitość nie mogła być nagrodzona,BO MA BYĆ RÓWNO!
I to że znasz je tylko z opowiadań czyni wielką różnicę, na tyle istotną aby nie dojść do niespodziewanego wniosku że "tamte" czasy i "te" czasy, zupełnie się od siebie nie różnią (poza nazwą republik które wchodzą w skład socjalistycznego związku i innym "wrogiem" z którym mamy walczyć - bo kiedyś to był wróg klasowy, a teraz mamy innego).
Tak panowie milicjanci... Nie rozumie jak można bronić zagranicznych koncernów jak państwo może stawać przeciwko obywatelowi,wszystkie zasady, prawo dyktuje kasa. Prawo jest dla bogatych a propaganda zmienia myślenie tępych mas, które same na siebie donoszą, bo w każdym społeczeństwie żyją tacy jak wy milicjanci...
Kopiowanie to nie kradzież.
tak to sobie tłumacz.
Uważasz, że to jest w porządku używanie produktu, nad którym ktoś się napracował, nałożył na korzystanie z niego pewną cenę i ty nie płacisz mu za to? To jak to nazwać? To jest złodziejstwo. Nie pasuje ci cena to nie używaj.
Idac Twoim tokiem rozumowania w sytuacji w ktorej np rozbiajam samochod lub tez kupuje rozbity a nastepnie naprawiam go dorabiajac do niego samodzielnie czesci na wzor orginalnych popelniam przestepstwo poniewaz powinienem zaplacic producentowi za orginalne czesci? Pomijam kwestje bezpieczenstwa itd ale czasem to jedyna mozliwosc zeby np odrestaurowac 50 letnie auto po ktorym zostala rama i kawalek silnika - oczywiscie mozna zamowic u producenta nowe czesci, kazda firma posiada matryce ze starych tasm montarzowych do wykonania odlewu, przetloczenia itd.
_nick_ przy każdym artykule o ,,piractwie" bardzo walczysz o pieniądze milionerów z koncernów ( nie mylić z pieniędzmi dla artystów) Bardzo mnie ciekawi co ty z tego masz? Nie interesują mnie twoje opinie na temat ściągania tylko konkretnie co z tego będziesz miał gdy nie będzie ,,piractwa" i milionerzy z koncernów będą mieć jeszcze więcej kasy niż teraz?
Kocham teorie spiskowe! :P Jak tylko ktoś ma "niepoprawną politycznie" opinie, to zaraz musi mieć w tym jakiś interes, ach jaki to piękny kraj ta Polska.
O jakich teoriach spiskowych mowa?
No o teorie, że _nick_ ma w niepopieraniu piractwa jakiś ukryty interes i wspiera cytuje "milionerów z koncernów", normalnie dobrze, że siedziałam, bo bym chyba upadła :P. Tylko błagam nie wciągajcie w to Mony Lizy, Jezusa, Żydomasonerii i Iluminatów bo normalnie palpitacji przedsionków dostanę ze śmiechu.
"niepoprawnie polityczne" zdanie - to na pewno nie jest tu mowa o "_nick_" - bo jego poglądy są jak najbardziej poprawne politycznie
,,Ewa Stiller
Kocham teorie spiskowe! :P Jak tylko ktoś ma "niepoprawną politycznie" opinie, to zaraz musi mieć w tym jakiś interes, ach jaki to piękny kraj ta Polska."
Raczej chodziło mi o to że on nie ma w tym interesu. ( i nie spodziewałem się takiej odpowiedzi z jego strony) Prawdopodobnie uległ propagandzie ( a sporo jest od pewnego czasu takiej ,,anty pirackiej" propagandy) i tak bardzo walczy o coś z czego DUŻE korzyści będzie miał ktoś inny i na pewno nie artysta ( a ktoś kogo można nazwać pośrednikiem) a jak ktoś miałby mieć większe korzyści to właśnie ten twórca. Tutaj nie chodzi o żadne teorie spiskowe o których wspominasz ( a swoją drogą gdzie ty tam widzisz jakiś spisek?)
Chodzi o uczciwość i sprawiedliwość, jeśli ktoś sobie coś przywłaszcza bez pozwolenia to powinien ponieść karę. Nieważne od kogo kradniesz (czy od średniaka, biedaka, czy miliardera) - kradzież to kradzież.
Kopiowanie to nie kradzież, bo nic nie ginie - proste jak cep.
Jakoś pomijasz kwestie, że artysta dostaje malutki ułamek ceny płyty, a resztę biorą pasożyty, którzy nas ograbiają z pieniędzy.
http://www.kradniemy.pl/222-Piractwo-nie-powoduje-strat.html
Chociaż z drugiej strony, nie wiem czy jest sens w ogóle linkować do jakiejś logicznej argumentacji, bo w tego typu dyskusjach złodzieje tfu przepraszam, piraci, zawsze znajdą jakieś usprawiedliwienie dla swojej działalności.
http://osnews.pl/zapowiedz-swiata-post-nielegalnej-kopii/
Poczytaj coś normalnego.
Ręce mi opadły po przeczytaniu tego, nie wiem skąd się autor urwał, chciałabym zapytać z jakiego zakładu, albo chociaż co palił, bo normalnym to to ciężko nazwać. Naprawdę zaskakującym jest dla mnie, jak bardzo ludzie muszą usprawiedliwić swoje zachowanie, jak bardzo wyimaginowane argumenty potrafią wyciągać, tylko żeby nie musieć się przed sobą przyznać, że kradną.
Nie pierwszy raz ściąganie czegoś z sieci urasta to miana jakiejś świętej wojny z nie wiadomo jak wyimaginowanymi wiatrakami czy też przepraszam "korporacjami", ale tylko na pusty śmiech mi się bierze, bo przecież jak tu w ogóle polemizować z kimś kto takie teorie wysnuwa?
Powiem tylko jedno, cieszę się, że świat tak nie wygląda, ja jestem autorem, mnie to prawo chroni, cieszę się, że tak jest.
Dlaczego uważasz że autor skądś się urwał. Można tam przeczytać jasno i nieskomplikowanie napisany tekst, poparty rzeczowymi argumentami (jak logicznymi tak i np. historycznymi). Jak widzę dla niektórych każda prawda i sposób rozumowania odmienny od ich własnego jest "zły". Może zacytujesz fragment który według ciebie gwarantuje "urwanie" się jego autora z czegokolwiek ?.
Ciekawe czy doczekamy się odpowiedzi.
Wniosek nr 2a - to się kupy nie trzyma, gdyby tej ochrony nie było i każdy mógłby kopiować gry jak chce to komu by się chciało robić gry? Jakieś by powstawały, ale nie byłoby superprodukcji.
Wniosek 3a - błąd już w założeniach, podał niepełną definicję z wikipedii. Podał tylko 1. zdanie pomijając to:
"Przedmiotem kradzieży może być również, obok rzeczy ruchomej, karta bankomatowa, program komputerowy, a także energia poprzez nielegalne podłączenie do sieci ciepłowniczej lub elektrycznej. W przypadku programu komputerowego kradzież polega na bezprawnym uzyskaniu go w jakikolwiek sposób, niekoniecznie połączony z zaborem nośnika."
Wszystkie jego kontargumenty do 3d są nie trafione. Producent zrobił coś, chce za to kasy - jeśli przywłaszczasz to sobie bez jego zgody i bez zapłaceniu kwoty, którą sobie życzy to masz wobec niego dług, ponieważ korzystasz z czegoś za co nie zapłaciłeś, a powinieneś.
Kontrargument 10: masz prawo do wykonania kopii zapasowej.
Kontrargument 10a: co za bzdura, szybciej wykona się kopię swojej płyty.
W punkcje 4. ten pan chyba się rozminą z etyką, może nie wie co to takiego jest etyka?
Sprawa 4b jest godna uwagi (przedyskutowania), ale nie tyczy się piractwa.
czy tak samo walczysz o prawa ludzi okradzionych z dóbr fizycznych, pobitych, oszukanych itp? Czy może prowadzisz tylko krucjatę przeciwko piractwu komputerowemu? Bo jak to drugie - to ta twoja walka o tą sprawiedliwość jest bardzo wybiórcza i służy napełnianiu kasy wielkich firm fonograficznych a nie twórców.
PS A co myślisz o sprzedaży towarów wybrakowanych za pełną cenę?
No cóż, kiedyś myślałem podobnie jak _nick_. Ale kilka razy, kupując grę poczułem się po prostu oszukany, żeby nie powiedzieć 'wych*jany". Dostawałem produkt niepełny, zabugowany, i raz nawet taki, że nie mogłem go uruchomić w dniu premiery, bo wydawca 'zapomniał' dodać polskie cd-keye do bazy danych aktywacji. I co, to jest w porządku? Teksty typu 'nie podoba się- nie kupuj' są niezbyt trafne, bo jak mogę stwierdzić czy coś mi się podoba skoro nawet dema czasem nie ma. A kupionej gry zwrócić już nie mogę. I kto mnie obroni? Kto krzyknie w stronę producentów/wydawców 'oszuści!'? I komu oceniać co jest bardziej nie w porządku- skopiowanie/pobranie na własny użytek egzemplarza gry, który zazwyczaj, oprócz bugów 'fabrycznych' jest niepełny (np. w piratach nie da się korzystać z multi, nie ma dlc itd.) czy sprzedaż produktu uszkodzonego (no bo bugi to uszkodzenia, czyż nie?) po cenie w pełni działającego, i w ten sposób oszukiwanie milionów ludzi którzy go kupią?
Nie jestem zwolennikiem piracenia na potęgę, ale nie jestem już też bojownikiem o sprawiedliwość. Jeśli ktoś kupi 5 gier, i na te 5 kupionych przypadnie jedna ściągnięta- dla mnie nie ma problemu. Jeśli ktoś ściąga 5 gier a kupuje jedną (albo żadnej) to już ok nie jest.
Masz rację, że producenci też powinni mieć pewne obowiązki wobec kupujących - to ważny temat, ale nie związany z piractwem.
Przydałaby się nowa ustawa, gdzie byłyby zapisane prawa kupującego, np. jeśli gra mu nie działa to mógłby oddać grę.
Przeczytaj sobie _nick_ dokładnie kilka razy to co trochę poniżej napisał redlum, bo on bardzo dobrze ujął to co ty robisz, a ja wciąż nie uzyskałem odpowiedzi dlaczego tak wybiórczo walczysz z ,,przestępstwami". Są dużo gorsze przestępstwa ale tam się tak nie udzielasz.
przestępstwa są różne, a udzielam się bardziej przy piractwie, bo Polacy mają bardzo słabą świadomość w tym temacie.
A zastanowiłeś się kiedyś skąd się wzięła ,,twoja świadomość" w tym temacie? Zapoznaj się z tekstem pod tym linkiem http://pl.wikisource.org/wiki/Zapowiedź_świata_post-copyright Głównie chodzi mi o pierwszą stronę. Może kiedyś zrozumiesz że jesteś w błędzie... Ci ludzie których najbardziej ,,okradają (rzekomo) piraci" na prawdę nie potrzebują twojej pomocy. Sami sobie doskonale radzą.
Nie uważasz że taki artysta(np muzyk) powinien mieć te 50% procent zysku ze sprzedanej swojej płyty. Podobno ma około 2% (podawał ktoś to na przykładzie zespołu T.Love). No i kto bardziej okrada tego artystę?
ma z tego kilka % bo na takie warunki się zgodził. Może sam zająć się wydaniem płyty ale to kosztuje (promocja, tłoczenie płyt, kontakty z dystrybutorami, itd.). Jakby robił to sam to nie koniecznie by na tym dobrze wyszedł. No chyba, że poszedłby w dystrybucję poprzez Internet (artysta, który ma renomę może sobie na to pozwolić).
Chodzi mi o to że to co wnosi ten artysta czyli : napisany tekst, muzyka i wykonanie tego ( no nie zawsze może wnieść pojedynczy artysta ale zespół składający się z kilku muzyków już częściej) pomimo, że są to rzeczy niezwiązane z pieniędzmi, tak jak te które wymieniłeś to jednak bez tego by tej płyty nie było. Więc do wydania płyty i czerpania zysku z jej sprzedaży jest potrzebne to co wnoszą obie strony ( dla mnie jednakowo ważne). Na takie warunki się zgodził bo może musiał się zgodzić. Artyści z renomą mają większą siłę przebicia ale ci na dorobku są wykorzystywani no i tutaj można powiedzieć o kradzieży ( zysku który im się należy).
Przeczytaj ten fragment tekstu ( pierwsza strona) do którego podałem link.
Nigdy nie pisałem, że nie masz racji pisząc o kradzieży itp. w odniesieniu do ,,piractwa" bo ktoś na tym na pewno traci, ale wciąż uważam że tak naprawdę nie masz interesu żeby tak walczyć w tej sprawie. Masz określone zasady,chcesz posiadać wszystko legalnie kupione i bardzo dobrze, ale to nie jest ,,twoja wojna". Jak już wspominałem ,,oni" sobie poradzą.
News jest źle przetłumaczony.
Koncerny podały do sądu DOSTAWCĘ INTERNETU a nie jego użytkowników.
Wyrok sądu mówi tylko że nie można oczekiwać że dostawca internetu będzie aktywnie filtrował ruch.
Kocerny chciały aby to dostawca internetu zapłacił ogromną karę za naruszenia praw autorskich przez swoich użytkowników.
Wg. takiego myślenia to może koncerny zaskarżą Polskę bo Polacy ściągają? Ciekawe ile by chcieli od NBP czy z Budżetu Państwa jakby wygrali taką sprawę :)
Jesteście tak tępi, że nie rozumiecie konsekwencji tego "prawa"? Bogaci będą elitą intelektualną mając dostęp do wszystkich dóbr cywilizacyjnych, kulturowych - muzyki, filmów, oprogramowania, pozostali nie będą umieli nawet obsługiwać windowa, bo nie będzie dla nich dostępny. Gdzie tu równe prawa? Wszystko zmierza w tym kierunku, żeby wykluczyć z normalnego życia tych którzy nie mają odpowiednich środków finansowych. Nadziany gówniarz będzie mądrzejszy od biednego dzieciaka, który nie może tak jak on nauczyć korzystać z nowego offica i pewnie nigdy go nawet na oczy nie zobaczy, bo go na to nie stać... Brońcie nadal tych, którzy obrony nie potrzebują, bo mają wielotysięczne armie prawników i szpeców od marketingu - propagandy.
Manipulacja, kontrolowanie, infiltracja oto narzędzia wielkich koncernów. A co z tymi wielkimi akcjami antypirackimi, przez kogo są sponsorowane? Z naszych pieniędzy.. Funduje je państwo, które działą na korzyść wielkich firm.
patenty i nazywanie kopiowania kradzieżą, to powstrzymywanie postępu. Dawniej tego nie było i świat istniał, teraz koncerny chcą nam wmówić jak wielka krzywda im się dzieje. Śmiechu warte.
Jak sobie to np. wyborażasz:
każdy ściąga tylko priackie płyty - czy ktokolwiek będzie produkował oprogramowanie? Albo byłoby to zrobione tak, że musisz się za każdem razem logować na specjalne konto firmy, żeby sprawdzić czy za to zapłaciłeś - do tego to dąży przez piratów.
Jak narazie to producenci oprogramowania daza do tego ze przestaje sie oplacac kupowac orginalne produkty ze wzgledu na zabezpieczenia i zwiazane z nimi problemy, latwiej cos potraktowac crackiem niz sie meczyc z orginalem... Ja gry zaczolem kupowac na steamie po mimo tego ze sa drozsze to dzieki temu nie musze wachlowac plytami itd.
Uwazasz ze ludzie ktorzy sciagaja cos z netu to gdyby im to nagle uniemozliwic to poszli by do sklepu kupic orginaly? Bzdura... Sciagaja bo nie maja kasy a kasy nie maja bo sa biedni a biedni sa bo nie mieli mozliwosci sie wyksztalcic poniewaz ich rodzicom "ktos" blokowal droge do wiedzy nazucajac chorendalne ceny i teraz ten "ktos" oczekuje ze Ci biedni ludzie wezma niewiadomo skad kase i kupia jego orginalny produkt zeby zniwelowac jego wirtualne straty? Z pustego to i Salomon nie naleje...
To niech ci biedni ludzie przestaną płacić za fryzjera, mechanika, ogrzewanie, prąd, wodę, produkty spożywcze, bilety, itd. Brak kasy to ŻADNE tłumaczenie.
Ciekawe. Jak Twoim zdaniem przedstawia się z punktu widzenia wydawcy różnica: nie kupił bo nie miał pieniędzy vs. ściągnął z internetu bo nie miał pieniędzy? Wyjaśnij proszę na czym polega różnica.
Wg tego głupiego rozumowania, że jak ściągniesz, to nie kupisz i że każdy twój ściągnięty plik na kompie, to strata dla producenta i kradzież to pierwszym piratem i złodziejem był Jezus
http://www.thisnext.com/item/89EBE49B/49D5A993/Tee-Shirt-JESUS-WAS-A-PIRATE
No bo przecież on rozmnożył chleb i ryby i dał je ludziom za darmo. Po prostu skopiował i udostępnił. Ludzie dostali za darmo zamiast kupić u rybaków i piekarzy ten sam produkt.
Jak on tak mógł.
W dzisiejszych czasach wyliczono by mu straty jakie ponieśli sprzedawcy, za każdą skopiowaną rybę i chleb (LOL) i wymierzono karę w wysokości kilku milionów dolarów do zapłaty
Zresztą już powoli się tak dzieje(pamięta ktoś historię gościa który mając piekarnię dawał bezdomnym chleb za darmo i jak się do niego skarbówka doczepiła o podatek od tego i zniszczyła gościa?)
W dzisiejszych czasach nic nie ma za darmo. Nie wolno niczym się dzielić. Za wszystko trzeba płacić, mają na tym zarabiać wielkie koncerny i państwo. Jak coś jest darmowe i korzystne dla ludzi to trzeba tak prawo zmienić żeby już nie było
Wytwarzać, kupować, płacić, konsumować na tym polega teraz życie
Chrystus ewidentnie psul rynek. Byc moze rowniez ktoregos ze wzmiankowanych piekarzy czy rybakow doprowadzil do nedzy.
Ale zostawmy na boku basnie i przypowiesci.
Jezeli byl zgodny z australijskim prawem to byl sluszny, jezeli nie byl zgodny to nie byl sluszny. Proste.
Dążę do tego by każdy miał takie same możliwości rozwoju intelektualnego.. Może racjonalizacja cen? Może mniej zastraszania wojskiem, policją SWATEm 16- letnich piratów. Przede wszystkim zmiana prawa, zmiana priorytetów państwa.
Uwielbiam dyskusje piratów vs anty-piratów.
Dominik, niestety Twoje argumenty nie przemówią do piratów. Taka juz jest mentalnosc polaka-pirata, po co ma płacić, jak może sobie za darmo ściągnąć? Miałem pisać wywody pewne tutaj, ale bym pisał z 2 posty conajmniej (jednego juz nawet naskrobałem) ale stwierdziłem, że i tak to sensu nie ma, bo zostałbym jedynie pojechany przez piratów i ich 'mega' argumenty i do nikogo by to nie przemówiło. Niestety ciężko jest ścigać piratów i kraje bardziej rozwiniete, np. Niemcy, obecnie są w stanie jedynie ścigać tych co ściągają z torrentów, a z rapida to 'hulaj dusza - piekła nie ma'... No a nie przemówisz do piratów, że to jest złe. Jedyne co ograniczyłoby piractwo to wysokie kary. jakby tak jeden z drugim dostali po 2kzł za film z torrentów do zapłacenia to by sie nastepnym razem zastanowili.
Bo jak wiadomo, zagraniczny pirat to myśli ściąga z innego powodu, a nie tak jak polski- żeby nie płacić. Człowieku, szanuj trochę swój naród, co?
Człowieku, czy ty siebie słyszysz wogóle ?! Po ostatnim zdaniu to jedyne co mogę wywnioskować to poglądy antyspołeczne i tyrania...
haha 2k kary no nie bądź śmieszny :D w RIAA pracujesz czy co? A może napisałeś jakiś gówniany program i chcesz go sprzedać za 30$(coś w stylu tych debilnych budzików) ale nikt nie kupuje to teraz masz problem do piratów?! WTF man...
ściąganie pliku to nie kradzież, nie zabiera się nikomu jakiejś rzeczy, a jedynie robi się jego kopie, to działa podobnie jak ksero ;D
Dokładnie. Kserowanie książki to nie kradzież, a kopiowanie filmu tak :D Wypożyczając książkę z biblioteki jestem także złodziejem, bo korzystam z czegoś, za co nie zapłaciłem :)
Kserowanie też jest z punktu widzenia prawa kradzieżą, tylko w Polsce jest tak szeroko akceptowalne, że po prostu nikt się temu nie dziwi, patrz studenci i ich kserowanie książek.
Porównanie z biblioteką trochę mało trafne, bo książkę POŻYCZASZ na jakiś czas i oddajesz z powrotem do biblioteki, a jak nie zrobisz tego na czas płacisz karę. W dodatku biblioteka płaci za te wszystkie książki które ma na stanie, a potem ty często płacisz za usługę wypożyczania, głównie w formie opłaty za członkostwo.
Znowu się kłania ta niezaprzeczalna, niepodważalna piracka "logika", aż szkoda sobie klawiaturę tępić.
Twoja widzę jest spaczona na maxa.
Książkę wypożyczam za darmo i korzystam - idąc tokiem antypiratów, to kradzież.
Dalej, ktoś kto odkupuje płytę z grą/filmem/muzyką od osoby prywatnej, jest złodziejem, ponieważ producent nie zarabia na tym ani grosza, a za jedną cenę korzystają dwie osoby.
Upiekłem sobie chleb, więc jestem złodziejem, nie dałem zarobić piekarzowi, a mam ten sam towar.
Dzisiaj właśnie skończyłem budować kartę dźwiękową do PC, okradłem producenta, bo mam towar, ale go nie kupiłem.
Takich przykładów jest setki, ale tylko kopiowanie gier/filmów/programów, dziwnym trafem, jest kradzieżą.
Książkę pożyczasz od biblioteki, która za nią zapłaciła, film odkupujesz od kogoś, więc też za niego płacisz, składniki z którego upiekłeś chleb też kupiłeś, ale rozumiem, że to nie o to chodzi
Chodzi o to, żeby usprawiedliwić piractwo i nie ma to znaczenia czy w logiczny czy nielogiczny sposób, dlatego też, nie mam zamiaru tego więcej komentować.
Biblioteka zapłaciła za książkę, którą czytają setki osób BEZ PŁACENIA.
Film odkupuję, ale producent nie zarabia ani grosza (dziwnym trafem to nie kradzież)!
Chleb zrobiłem z zakupionych produktów, ale okradłem piekarza, bo nie dałem zarobić, mimo, że mam taki sam produkt (dziwnym trafem to nie kradzież)!
popieram bubosa... zresztą jeśli zaczniemy się opierać na tego rodzaju ekonomicznych i logicznych przesłankach droga pani Stiller i tak przegra...
Wracając do przykładów to sory ale za internet się płaci[w kazdym bądź razie u nas/za szybki] za rapid'a też się płaci, jak i za członkostwo na wielu serwisach p2p - więc de facto płacę za te 'dodatkowe' możliwości. A to że korporacje są tępe, nieelastyczne i chcą nas doić jak najdłużej bez wkładania wysiłku w dostosowanie do rynku to inna sprawa... kiedyś niemożna było mieć wielu książek tylko niektórzy mieli prawo dostępu do wiedzy wogóle, potem niemożna było drukować bez licencji[ograniczenia krajowe], potem kablówka, VHS, SMS'y wszystko zaczynało jako 'darmowe'='kradzione' i co? popatrz... wszyscy z tego korzystają... bo to nasze naturalne prawo... jeśli tego nie rozumiesz to trochę poczytaj
p2p jest przyszłością sieci... w różnych formach...
Jeśli nie wiecie, to według naszego prawa ściąganie filmów jest legalne ;). Dopiero udostępnianie już nie :P.
Niedługo prawdopodobnie może się to skończyć. Jeśli czegoś z tym nie zrobimy to może się okazać, że pożyczenie książki koledze będzie nielegalne...
mylisz się - jedynie nie jest ścigane z urzędu a na wniosek pokrzywdzonego.
To ty się mylisz. Poszukaj sobie (bardzo niedawnej zresztą) wypowiedzi wiceszefa MSWiA na temat dozwolonego użytku własnego (którą to wypowiedź można było usłyszeć w czasie jego spotkania z przedstawicielami różnych korporacji), to się przekonasz że jesteś w błędzie.
WOW. Jedyny porządny kraj, który nie siedzi w kieszeni elit. Jedyny uczciwy sędzia, który nie rozumie na opak kradzieży.
Kraj który broni swoich obywateli a nie każe płacić miliony dolarów za ściągnięcie paru piosenek
nick schowaj lepiej te swoje poglądy między bajki. Tak się na rynku układa że piractwo istniało i istnieć będzie. Ci co mają kupić to kupią, ci co nie mają kast to ściągną(i tak by nie kupili). Na rynku musi być równowaga, gdyby ta między piractwem a kupnem przechyliła się w stronę kupna to obserwowalibyśmy o wiele większe różnice między bogatymi a biednymi. Działoby się to samo co w amerykańskiej służbie zdrowia(przykład, nie dosłowny), więc jak tak lubisz ten system to w********** do ameryki.
P.S Jak chcesz to dodaj moją wypowiedź do tego żenującego tematu o śmiesznych komentarzach ale wtedy chcąc sam się dowartościować, ośmieszysz się przed normalnymi użytkownikami.
Po co miałbym dodawać twój bezsensowny komentarz?
Piractwo jest nieuczciwe i złe - nic tego nie zmieni. Dziwi mnie dopisywanie do tego wyższej ideologii i głupiego tłumaczenia i usprawiedliwiania się piratów.
Piracenie jest nielegalne i tyle. To, czy ten proceder nazwiemy kradzieza, czy nie, nie ma znaczenia. Choc trudno mowic w tym przypadku o przywlaszczeniu czyjegos mienia, to jednak jest to osiagniecie korzysci w sposob niezgodny z wola wlasciciela. Obejrzenie filmu w kinie bez zaplacenia za bilet, przejazdzka "na gape" autobusem, skserowanie ksiazkim, skopiowanie filmu - to pozbawianie kogos mozliwosci uzyskania naleznego wynagrodzenia.
Pytanie do zwolennikow piractwa - bylibyscie zadowoleni, gdyby pracodawca nie zaplacil Wam za Wasza prace? Nie okradl Was w konkretnym tego slowa znaczeniu, ale pozbawil korzysci, jaka otrzymac powinniscie.
tak się składa że jest takie coś jak równowaga. Nie porównuj tego do nie płacenia pracownikom, bo podałeś przykład jakby było 100% piractwa i 0% kupna. Po prostu nie zarobią 100tys/mies tylko 80...
A co to ma do rzeczy?
Ale skoro tak wolisz, niech pracodawca placi Ci za 10 dni pracy, zamiast za 25. Taka rownowaga Cie usatysfakcjonuje?
człowieku - czy ty na pewno żyjesz w Polsce? Przecież od dawna pracodawcy płacą nam za 10 dni zamiast za 25 - spójrz na płace w Polsce i za granica.
Nie interesuje mnie w tym momencie makroekonomia. Interesuje zas fakt, ze przyczyniajac sie do do odniesienia przez kogos korzysci masz prawo oczekiwac, ze otrzymasz z tego tytulu stosowne (czyt. uzgodnione) wynagrodzenie. Piracac Ty odnosisz korzysz, nie wynagradzasz zas posiadacza praw autorskich.
Skoro odnosi korzyść, dlaczego nie spowiada się przed fiskusem?
Kto mianowicie?
Jak to kto ?, przecież odnosisz jakąś korzyść,a tym wypadku chodzi o korzyść majątkową (często stosowany art.278 § 2). Jeżeli w twoim majątku pojawia się jakaś "nowa korzyść" to wypada chyba zapłacić od niej podatek. Jak zapłacić podatek od czegoś czego tak na prawdę nie ma ?.
Kupiles jakis program za posrednictwem internetu, zaplaciles cene z uwzglednieniem podatku VAT.
Sciagnales jakis program korzystajac z nielegalnego kanalu, nie zaplaciles nic.
W obu przypadkach wszedles w posiadanie rzeczy (ktora to nie musi byc czyms materialnym), w legalnym odprowadziles podatek, w nielegalnym nie.
Pomyliłeś działanie prawa (w tym przypadku skarbowego) ze swoja wyobraźnią. Ustawodawca jasno określa od czego pobierany jest VAT. Widziałeś gdzieś zapis o pobieraniu VAT'u z tytułu "zaciągnięcia" np. piosenki z internetu ? (lub np. radia, bo to to samo, tylko inne medium, a słuchając jakiejś stacji nie wiesz przecież czy uiściła ona stosowne opłaty). Zresztą wylicz mi VAT od stawki zerowej. Abstrachujac już od VAT'u, to nie o tym była mowa, tylko o korzyści majątkowej, która to korzyść (mając na uwadze majątek w ogólnym rozumieniu) jest żadna i zapewne dlatego prokuratorzy przerzucili się na inne rodzaje "argumentów" prawnych, bo tych już nikt w sądach nie uznaje (wiedząc do jakich paranoidalnych wypaczeń to prowadzi w przypadku innych spraw w których rozumieniu tak definiuje się "korzyść").
Fiskalizacja tej sfery zycia nie objela, podobnie jak nie odprowadzasz zadnego dodatkowego podatku z tytulu nabycia telewizora, za ktory juz zaplaciles. A troszke trudno by bylo legalizowac podatek od czynnosci prawnie niedozwolonej, jak kradziez czy tez wejscie w posiadanie niezgodnie z intencja wlasciciela.
Ponownie jesteś w błędzie. Poszukaj sobie artykułu w którym jest napisane że urząd skarbowy (całkiem niedawno), zażądał od prostytutki uiszczenia podatku dochodowego (z tytułu tzw. dochodów z nieujawnionego źródła). Do tego właśnie prowadzi wypaczanie prawa w imię "wyższych" celów. Nikt przecież nie zaoponuje na taki argument, pomijając zupełnie fakt, że czerpanie korzyści finansowych z nierządu jest w Polsce nielegalne i co za tym idzie "niby" nie podlega opodatkowaniu. Takim samych "zwyrodnieniem" w obliczu prawa jest temat "pożyczek koleżeńskich". Tak na marginesie b. dobrym przykładem jest tekst podany w linku przez kogoś piszącego w tym topicu. http://osnews.pl/zapowiedz-swiata-post-nielegalnej-kopii/
Umowmy sie, ze meritum dyskusji dotyczy legalnosci lub nie lamania czyjegos prawa do dysponowania swoja wlasnoscia. Nie zas zapedow fiskalizacyjnych. To, czy fiskus ma prawo domagac sie podatku od prostytutki z tytulu wykonywania przez nia takiej a nie innej pracy, czy tez domagac sie podatku w sytuacji, gdy ktos wykonal dla Ciebie jakas prace nieodplatnie w ramach przyslugi, niewiele ma wspolnego z dyskusja na temat lamania praw autorskich.
Bardzo Cię przepraszam de_MarK, ale zwrot tej dyskusji miał początek wraz z Twoją dygresja na temat VAT'u. I dlatego rozmawiamy na "poziomie" fiskalnym ...
każdy kij ma dwa końce - kontrargumentem dla takiego myślenia jest teza - "jak nie z piracę, to i tak nie kupię - więc posiadacz praw autorskich i tak nic nie straci/zarobi".
Po części chciałem napisać że wiele więcej producenci nie wyciągnęli by z rynku gdyby piractwo przestało istnieć(przynajmniej w Polsce). Wielu ściąga, ale nie kupiłoby, bo po prostu nie ma pieniędzy. Niektórzy także chcą wypróbować daną grę/program. Na przykład ściągasz grę dla singla a jak cię zaciekawi to kupujesz dla multi(szczególnie mam na myśli 5-godzinną rozrywkę w CodMW2 za podwyższoną cenę...). Programy antywirusowe też musisz/powinieneś kupić dla aktualnej bazy danych wirusów. A programów profesjonalnych zazwyczaj używają fachowcy pracujący w firmach a one muszą mieć oryginalne oprogramowanie. Więc nie wszystko jest takie "czarne" jak to kształtują wielkie korporacje...
Ile producent zarabia w przypadku, gdy odkupuję film od innej osoby?
Ile producent zarabia w przypadku, gdy pobiorę ten film z p2p?
Ciekawe porównanie, bo kładzie na łopaty argumentację o stracie producenta w wyniku zaciągnięcia z sieci. Przecież gdy płyta zostanie sprzedana z "ręki do ręki" 100 razy w wyniku jej odsprzedaży, to i tak producent zarobi tylko na pierwszym kupującym. A "wpuszczone" w sieć płytki, również zostały kupione, tylko zamiast sprzedać to ktoś je oddał za darmo (i tak 100 razy ;).
Więc niema znaczenia czy kupię jako pierwszy ,czy ściągnę z sieci bo i tak obrobię producenta sprzedając komuś moją licencje, samemu się jej pozbawiając?Idąc twoim tokiem rozumowania ,ci wszyscy którzy płacą za oryginały z pierwszej/drugiej ręki są takimi samymi albo większymi złodziejami niż wy(piraci)?Taka prawda że rynek wtórny daje większą sprawiedliwość nie tylko autorom ale i uczciwym użytkownikom którzy po kupnie i skorzystaniu z cudzego dzieła mają je prawo odsprzedać.A im większy jest dany rynek tym cena wolniej spada,ale piractwo(samowolka tych którzy nie wyobrażają sobie wzięcia udziału w aukcji i kupnie kilkumiesięcznej gry za aż 30zł)niszczy ten ład.To wy chcecie naginać rzeczywistość i ludzką moralność wmawiając że jest to normalne i uczciwe.Równie dobrze możecie wpaść do salonu/fabryki i okraść producenta bo sobie jeszcze wyprodukuje i zarobi kolejne miliony na innych,bogatszych Niemcach/Anglikach którzy nie mają prawa używać i kształcić się na lepszym sprzęcie tylko dlatego że zarabiają więcej.NIE, to wam daje się wybór:albo chcesz i zapłacisz umówioną cenę albo czekaj aż ja zmienię zdanie.Tak dzieje się ze wszystkimi rzeczami materialnymi, więc dlaczego niema tak być z grami/?Przecież to też zostało stworzone nakładem ludzkiej pracy i pieniędzy.I zamiast rozwodzić się nad tym jaki ktoś morze mieć interes z bronienia sprawiedliwości,ładu itp.i oburzeń w stylu: czemu ci mój interes nie pasuje...
powiecie czemu wy ...
Ponawiam pytanie:
Ile producent zarabia w przypadku, gdy odkupuję film od innej osoby?
Ile producent zarabia w przypadku, gdy pobiorę ten film z p2p?
Po drugie nie porównuj kradzieży materialnej z pobieraniem z sieci, bo kłamiesz jak z nut i sam naginasz rzeczywistość.
Nie wiem czy wiesz ale już napisałem w "nie przerabiam nie kradnę",że nie widzę sensu prowadzić dyskusji z tobą, panie cięta riposta,bo tak naprawdę sam wiesz że to co propagujesz jest niemoralne ,utopijne i głupie , ale twoje skąpstwo nie pozwala ci się do tego przyznać i uciekasz się do bzdurnych pytań , pyskówek i bluzg.W obu przypadkach producent zarabia 0(słownie ZERO)ale przy drugim użytkowniku ,za to ten pierwszy może jeszcze raz za zdobyte w ten sposób pieniądze kupić ponownie produkt danej firmy.Kradzież od producenta rzeczy niematerialnej jest mniejszym złem od materialnej(tak sam to nazwałeś kradzieżą:D)?Przecież w obu przypadkach producent traci produkt przez to że ktoś ma jego kopie za którą mu nie zapłacił.Pirat nie jest złodziejem?Pasożytem?PROSZĘ SZANOWNĄ ADMINISTRACJE O OTWARCIE TEMATU PIRACTWO NA FORUM!
Kolega BuBos18 zadał dwa proste pytania na które jak widzę jest problem z odpowiedzią. A odpowiedź jest prosta - w dwóch przypadkach NIC. I to dlatego zapewne już w chwili obecnej SONY przebąkuje o zablokowaniu rynku wtórnego (nie muszę chyba tłumaczyć z czym to się wiąże w przyszłości, bo inne firmy np. produkujące samochody też zapewne wpadną na tak "rewelacyjny" pomysł). Według teorii snutych przez zaciekłych (i darmowych) obrońców korporacji, sprzedaż na rynku wtórnym też jest nielegalna, bo pozwala skorzystać z "usługi" osobom które nic nie zapłaciły autorowi/producentowi, a z tej "usługi" korzystają. To nie doprowadzi do niczego dobrego. A tak na marginesie to nikt tutaj nie próbuje naginać żadnej moralności czy ładu, tylko w sposób nieskomplikowany (wręcz łopatologiczny) próbujemy dojść do tego co i kiedy właściwie traci autor/producent, bo to na stracie przecież opiera się ten cały "antypiracki" front.
W obu przypadkach producent nie zarabia. W obu producent traci potencjalnego klienta. Przypadki te rozni jednak skala - nietrudno zauwazyc, ze obrot wtorny powiazany z oryginalnym nosnikiem fizycznym, w porownaniu z duplikowaniem i udostepnianiem samej informacji, to proceder dla producenta mniej stratny. Aczkolwiek czesc z nich zabrania dalszej odsprzedazy bez ich zgody i ma do tego pelne prawo - gdyz sa pelnoprawnymi dysponentami. Ty jedynie nabywasz do rzeczy pewne ograniczone prawa, okreslone w licencji, na ktora mozesz przystac lub nie. Nie podoba Ci sie postepowanie producenta? Nie kupuj, nie uzywaj, nie sciagaj, wybierz inny produkt. Proste.
Dla mnie nie jest akceptowalna licencja Windowsa. Jaki mam kupić inny produkt?
Sa inne systemy operacyjne. Wybierz taki, z ktorego zapisami licencyjnymi sie zgadzasz.
Czyli jakie?
Nikt mi nie placi za reklamowanie okreslonych produktow okreslonych firm. Sam zapewne wiesz doskonale, ze na systemy firmy Microsoft to nie jedyne systemy oferowane na rynku.
Inne to półsystemy i też doskonale o tym wiesz.
Dlatego mam pirata i sam MS przyzwala na takie zachowanie :)
Nie wiem, co masz na mysli piszac "półsystemy" i w to nie wnikam. Jednakowoz nie przypominam sobie, by Microsoft zezwalal w swych zapisach licencyjnych na forme wejscia w posiadanie, jaka Ty uskuteczniles.
Masz krótką pamięć. Sam, zdaje się, szef MS powiedział, że jak macie pobierać z sieci inne systemy, to pobierajcie nasz. Z tego wynika, że jednak piractwo nie jest takie złe jak próbują wmówić nam lobbiści.
Licencja okresla co mozesz robic z produktem, a czego nie. Jezeli szef Microsoftu stwierdza, jak uwazasz, ze skoro macie popelniac przestepstwo to przynajmniej nielegalnie uzywajcie ich produktu, a nie konkurencji, to jest to jedynie jego swobodna opinia.
Zapomniałbym, czyli w obu przypadkach nabywcy są złodziejami. Różnica jest taka, że jeden to złodziej legalny a drugi nielegalny.
Jezeli producent nie zezwala na odsprzedaz rzeczy na rynku wtornym, w obu przypadkach bedzie to proceder nielegalny.
Tu przyzwalanie nie ma nic do rzeczy. W obu przypadkach producent nie zarabia grosza, więc ktoś kto odkupuje film jest złodziejem.
To, czy ktos zarabia, czy nie, nie ma nic do rzeczy. Liczy sie jedynie na co zezwala producent.
GÓWNO PRAWDA.
Jak rozumiem, moge w bramie przylozyc Ci w pysk i obrabowac, wbrew Twojej woli, skoro Twoje zdanie jako wlasciciela sie nie liczy.
Przykład z dupy. Rzeczy materialnych nie można skopiować.
Owszem, mozna.
Swoja droga zdecyduje sie co do tematu dyskusji i podnoszonej argumentacji. A zwlaszcza co do formy powyzszej.
LOL, skopiuj mi telefon :D
Nie posiadam stosownych mozliwosci technologicznych. Ale moge Ci, powiedzmy, skopiowac kulke sniegu, mniej lub bardziej dokladnie.
Jak na razie nie ma takiej możliwości technicznej, aby skopiować telefon zerowym kosztem :) Więc porównywanie jest z dupy i nie ma nic wspólnego z piractwem.
Ale skoro tak stawiasz sprawę i twierdzisz "To, czy ktos zarabia, czy nie, nie ma nic do rzeczy" to pobieram z sieci, przecież nie ma znaczenia czy zarobiłby czy nie.
Bzdurzysz niemilosiernie.
Jezeli wlasciciel zezwala na swobodne kopiowanie i udostepnianie - rob to do woli. Jezeli nie zezwala, bez wzgledu na to, czy dytrybuuje swoja wlasnosc odplatnie czy nie, uszanuj jego prawo do stanowienia o swojej wlasnosci.
Nie odbieram prawa do własności pobierając z sieci.
Ale wchodzisz w posiadanie czegos niezgodnie z wola wlasciciela.
Wchodzę, ale właściciel nic nie traci.
Traci potencjalny przychod, ktory moglby osiagnac oferujac produkt odplatnie i gdybys wszedl w jego ograniczone lub nie posiadanie, zgodnie z jego wola.
Zgadza się - mógłby, ale nie zyska bo mnie nie stać na piracony produkt, więc czy ja będę tego używał czy nie, nic nie zarobi.
Jezeli nie kupilbys tego produktu, nie zarobi.
Osiagnales jakas korzysc, dajmy na to rozrywkowa w przypadku gry czy filmu, nie ponoszac z tego tytulu kosztu, jaki poniesc powinienes. Nie wynagrodziles tworcy z tytulu kosztow, jakie on poniosl, by produkt mogl powstac i pojawic sie na rynku.
I chodzi właśnie o ten zwrot "potencjalny". Potencjalnie to ja mógłbym zostać papieżem, ale cóż ...
To prawda. Mniej lub bardziej prawdopodobnie.
Problem skarżącego polega na tym (i całe szczęście), że argumentacja w rodzaju "potencjalny" lub "prawdopodobne" nijak się ma do obowiązującego prawa.
Jesteś w bardzo dużym błędzie twierdząc, że ktokolwiek zabraniający ci dalszej odsprzedaży ma do tego prawo. Nie wiem czy wiesz, ale sam akt sprzedaży jest przekazaniem praw własności, której to własności w żaden sposób w momencie zakupu się nie zrzekasz (w całości czy nawet ich części) i nie działają tutaj żadne ograniczenia licencyjne, ani nic innego co stoi na przeciw prawa obowiązującego w danym państwie - poczytaj sobie kodeks cywilny). Większość różnego rodzaju praw ma za zadanie stać na straży interesu jakiejś osoby lub grupy osób (i nie ważne w jaki sposób definiuje się tą grupę - osoby fizyczne, korporacja instytucja itp.). W przypadku praw autorskich czy patentowych jest to w przeważającej mierze interes czysto "finansowy". Czy ktokolwiek (nie używając przeróżnych sztuczek z zakresu prawa, wypaczających często podstawowe znaczenie słów czy czynności), może wykazać jakie straty finansowe poniósł producent lub jakie korzyści finansowe/materialne odniósł np. 13 letni gówniarz w wyniku kopiowania np. gry czy kilku MP3-jek z internetu (i zaznaczam w przypadku producenta poniósł, a nie mógł ponieść) ?.
Moge zrzec sie wszelkich praw co do sprzedawanej Ci rzeczy. Moge rowniez sprzedac Ci prawo do korzystania z niej w taki a nie inny sposob, a Ty sie na to zgadzasz, lub nie.
Szacuja tak, jak im najwygodniej - kalkulujac potencjalne zyski jako zyski utracone. Moze byc to prawda, moze nie byc. Przy duzej skali to zrozumiale, ze realne straty beda nizsze niz potencjalne.
Owszem, producent może określić pewne warunki, ale nie może tego robić w sposób dowolny (a już na pewno nie wbrew prawu). Dlaczego przyzwyczailiśmy się do takiego modelu prawnego, gdzie to producent jest chroniony, a odbiorca już nie, przeraża mnie że taka praktyka staje się normą. Istnieje wiele różnego rodzaju praw chroniących odbiorców przeróżnych towarów, przed zakusami sprzedających (miedzy innymi przed próbami pozbawienia cię praw własności) i na stwierdzenie "nie chcesz to nie kupuj" nie ma tam miejsca. Wyobraź sobie taką sytuację, idziesz do sklepu i kupując jakiś towar stwierdzasz: "proszę nie wydawać zarobionych na mnie pieniędzy na hamburgery (bo to niezdrowe), ani na dziwki (bo to niemoralne), a już na pewno nie na narkotyki bo to niezdrowe, niemoralne i nielegalne". Myślisz że ktoś przystanie na taki warunek ?. Oczywiście że nie i nić mu nie możesz zrobić, bo nie masz takiego prawa. Można więc uznać że twoje pieniądze są całkowicie 'ich' własnością, ale w drugą stronę to już nie działa.A wracając do "wykazywania" strat, to już zupełną parodią jest wkroczenie na grunt prawa karnego, ze sprawą która powinna się toczyć postępowaniem z tytułu prawa autorskiego czy patentowego. Wyobrażasz sobie sytuację w której pracodawca nie wypłacił ci pensji, a ty idziesz z tym na policję ? ... nonsens. A tak właśnie postępują ostatnio różnego rodzaju oskarżyciele, czym dają wyraz braku możliwości "ukarania" delikwenta w ramach prawa autorskiego czy patentowego ... zastanawiające.
Zauwaz, ze producent z reguly przekazuje Ci prawo do uzytkowania we wskazany przez niego sposob. Czemu mialby nie moc tego robic? Dlaczego chcesz naruszac jego prawo do stanowienia jego wlasnoscia?
Praktyki prawnicze w przypadku naruszenia praw autorskich to oddzielna para kaloszy. Sa one jednak skutkiem pewnych dzialan, a my raczej rozmawiamy o przyczynach.
Muszę cię rozczarować, ale jeżeli komuś sprzedaż jakąś rzecz, to przestajesz być tej rzeczy właścicielem, ponieważ w momencie sprzedaży, prawa własności przechodzą samoistnie na kupującego. Możesz próbować kombinacji prawnych które będą miały za zadanie jednoczesne posiadanie pieniędzy kupującego i posiadanego (w pewnym sensie) przez ciebie produktu który sprzedałeś, ale prawo ci na to nie za bardzo pozwoli, bo to byłoby oszustwem. Jedyne co idzie w zgodzie z prawem to ograniczenie odnośnie korzyści majątkowej, którą mógłby osiągnąć kupujący w wyniku np. rozpoczęcia produkcji wytworzonego przez ciebie towaru (czym naruszyłby prawo autorskie lub patentowe). I tu jest właśnie korporacyjny "problem" ...
Ale producent nie sprzedaje Ci gry jako takiej. Sprzedaje Ci prawo do korzystania z niej, w sposob, jaki okreslil w licencji i na ktory wyrazasz zgode lub nie.
Błąd. Producent bardzo by chciał żeby tak było (mówiąc o sprzedaży tylko licencji, co odnosi się do prawa autorskiego w tym przypadku), tylko że jak widać na przykładach ludzie go nie łamią (i chodzi zapewne o brak możliwych do wykazania korzyści które niby osiągnęli), więc prawnicy idą w kierunku prawa karnego ...
Nie bardzo rozumiem, co masz na mysli, piszac 'błąd'. Blad, ze uwazam, co napisalem wczesniej? Czy tez ze nabywasz takie a nie inne prawa?
Problematyczne jest jedynie wykazanie korzysci kopiujacego i/lub oszacowanie strat producenta, a co za tym idzie okreslenie wysokosci odszkodowania. Stad takie a nie inne praktyki prawnicze.
Wykazanie strat/korzyści jest problematyczne dlatego, że takowych po prostu nie ma (zwróć uwagę jakie zabiegi prawne stosuje się do wykazania takowej korzyści, jak coś komuś podwędzisz w sklepie to bez problemu można cię oskarżyć). Równie dobrze ktoś mógłby powiedzieć w sądzie, że twierdzenie prokuratora o osiągnięci korzyści majątkowej przy pozyskaniu jakiegoś wirtualnego dobra z internetu (nie płacąc za niego) jest błędne, bo ktoś nie tylko nie osiągnął z tego wątpliwej korzyści (a już na pewno nie majątkowej) - on po prostu nie stracił, a właściwie stracił moralnie bo w grze prezentowano zabijanie, gwałt itp. ... Równie pokrętna argumentacja obrony co oskarżenia.
Alez korzysci sa jak najbardziej.
Poszedles do kina, zaplaciles za bilet, obejrzales film - kalkulujesz to jako korzysc lub strate, w zaleznosci od stopnia zadowolenia filmem. Dokladnie tak samo jest z gra.
W wariancie nie zaplacenia za bilet czy tez skopiowania gry dodatkowo nie uszczupliles swojego majatku. Dalej uwazasz, ze nie ma korzysci?
Ninniejszym koncze swoj udzial w dyskusji.
Co do uzyskanych korzyści - to się z tobą zgodę - ktoś coś piraci i ma z teko korzyści - i tak to trzeba nazwać. Producent i tak by na tej osobie nie zarobił - bo jej normalnie nie stać na ten produkt. Wiec o kradzieży nie ma mowy - tylko o uzyskiwaniu korzyści.
Tak tylko, że jak oddycham to też mam z tego tytułu korzyści... Jak pójdę do łazienki porozmawiać z wielkim bratem to też mam z tego korzyści... A czy to są korzyści finansowe czy nie to już można dopasować do sytuacji ;) szczególnie mając na uwadze prawo precedensowe.
Więc niema znaczenia czy kupię jako pierwszy ,czy ściągnę z sieci bo i tak obrobię producenta sprzedając komuś moją licencje, samemu się jej pozbawiając?Idąc twoim tokiem rozumowania ,ci wszyscy którzy płacą za oryginały z pierwszej/drugiej ręki są takimi samymi albo większymi złodziejami niż wy(piraci)?Taka prawda że rynek wtórny daje większą sprawiedliwość nie tylko autorom ale i uczciwym użytkownikom którzy po kupnie i skorzystaniu z cudzego dzieła mają je prawo odsprzedać.A im większy jest dany rynek tym cena wolniej spada,ale piractwo(samowolka tych którzy nie wyobrażają sobie wzięcia udziału w aukcji i kupnie kilkumiesięcznej gry za aż 30zł)niszczy ten ład.To wy chcecie naginać rzeczywistość i ludzką moralność wmawiając że jest to normalne i uczciwe.Równie dobrze możecie wpaść do salonu/fabryki i okraść producenta bo sobie jeszcze wyprodukuje i zarobi kolejne miliony na innych,bogatszych Niemcach/Anglikach którzy nie mają prawa używać i kształcić się na lepszym sprzęcie tylko dlatego że zarabiają więcej.NIE, to wam daje się wybór:albo chcesz i zapłacisz umówioną cenę albo czekaj aż ja zmienię zdanie.Tak dzieje się ze wszystkimi rzeczami materialnymi, więc dlaczego niema tak być z grami/?Przecież to też zostało stworzone nakładem ludzkiej pracy i pieniędzy.I zamiast rozwodzić się nad tym jaki ktoś morze mieć interes z bronienia sprawiedliwości,ładu itp.i oburzeń w stylu: czemu ci mój interes nie pasuje...
powiecie czemu wy ...
Więc niema znaczenia czy kupię jako pierwszy ,czy ściągnę z sieci bo i tak obrobię producenta sprzedając komuś moją licencje, samemu się jej pozbawiając?Idąc twoim tokiem rozumowania ,ci wszyscy którzy płacą za oryginały z pierwszej/drugiej ręki są takimi samymi albo większymi złodziejami niż wy(piraci)?Taka prawda że rynek wtórny daje większą sprawiedliwość nie tylko autorom ale i uczciwym użytkownikom którzy po kupnie i skorzystaniu z cudzego dzieła mają je prawo odsprzedać.A im większy jest dany rynek tym cena wolniej spada,ale piractwo(samowolka tych którzy nie wyobrażają sobie wzięcia udziału w aukcji i kupnie kilkumiesięcznej gry za aż 30zł)niszczy ten ład.To wy chcecie naginać rzeczywistość i ludzką moralność wmawiając że jest to normalne i uczciwe.Równie dobrze możecie wpaść do salonu/fabryki i okraść producenta bo sobie jeszcze wyprodukuje i zarobi kolejne miliony na innych,bogatszych Niemcach/Anglikach którzy nie mają prawa używać i kształcić się na lepszym sprzęcie tylko dlatego że zarabiają więcej.NIE, to wam daje się wybór:albo chcesz i zapłacisz umówioną cenę albo czekaj aż ja zmienię zdanie.Tak dzieje się ze wszystkimi rzeczami materialnymi, więc dlaczego niema tak być z grami/?Przecież to też zostało stworzone nakładem ludzkiej pracy i pieniędzy.I zamiast rozwodzić się nad tym jaki ktoś morze mieć interes z bronienia sprawiedliwości,ładu itp.i oburzeń w stylu: czemu ci mój interes nie pasuje...
powiecie czemu wy ...
...bronicie tej niesprawiedliwości?Jeśli , dajmy na to, ktoś pochwalił by się na forum że przez ostatnie miesiące zarabia nędzne(w jego mniemaniu)8 000zł z przy ostatnim przekręcie na interesie kraju/kogoś , zgarną stokrotność tej sumy ,jaka była by wasza reakcja?Czy zamiast bulwersacji i wyzwisk bym przeczytał :super , tak trzymaj , nie daj sie ch..., szacun ,w końcu każdy kradnie,to oni są złodziejami,postąpiłeś prawidłowo... i obrony go przed kilkoma ludźmi którym to się niepodoba?Puki to mi pozwala się kraść ,to jest wszystko oki ale jeśli już ktoś inny ma się niekoniecznie na mnie wzbogacić to jest już źle?Zabierasz producentowi należne mu pieniądze za rozrywkę jaką dostarczył ci jego produkt,który sobie wycenił wedle własnego mniemania i nie masz moralnego prawa wywierać na niego wpływu takiego jak: albo sprzedasz za*** albo go ukradnę ,bo jestem za biedny(skąpy)a twój produkt nie jest tyle wart!Okradasz uczciwych użytkowników z przywileju posiadania czegoż za co zapłacili (z1/2 ręki)!I jak tego nie nazwać kradzieżą?
Ostatnio krzyżowców _nicka_ przybywa ;)
Szykuje się większa krucjata omg.
Rozpalmy stosy - czas zlikwidować tych wstretnych piratów ;)
Wyrok jak najbardziej słuszny i nie bójmy się mówić iż wielkie korporacje są zmorą tego świata. Naprawdę już mi się nie dobrze robi od tego całego walczenia z piractwem, dla czego? Odpowiedź jest prosta mam dwa PC jeden do internetu jeden do gier(bez internetu) i tu powstaje problem ponieważ większość gier muszę crackować bo nie mogę ich legalnie zarejestrować bo nie mam netu, a wszystko przez tą pieprzoną(przepraszam za tak niepoprawne słowo) walkę z piratami. Kurcze kupuję w sklepie grę, odpalam na kompie i co widzę jakieś okienko z informacją iż nie mogę zarejestrować gry, ale to nie wszystko czasami mam tak że wkładam płytkę z grą(RISEN, NFS SHIFT) i wyświetla mi się komunikat że mam nieoryginalną płytkę(czy coś w tym stylu) i co jam mam z tym zrobić 3/4 gier mam zcrakowane tylko i wyłącznie po to aby mógł w nie zagrać. Niestety to nie koniec problemów kupiłem ostatnio Infernal i co się okazało gra nie chciała się nawet zainstalować, a kasę(małą), ale jednak straciłem. Wiecie co przez te wszystkie craki czuję się jak pirat, jak ktoś kto okrada innych. Jedyne czego pragnę to aby wszyscy producenci raz na zawsze skończyli z tymi swoimi śmiesznymi zabezpieczeniami i dziękuje crackerom za ich pracę bo bez nich bym sobie nie pograł. Powiem tak nie chciałbym aby któraś ze stron czy to piraci czy wielkie korporacje raz na zawsze wygrali tą wojnę, bo było by naprawdę źle według mnie oni się na wzajem dopełniają coś w stylu Jing & Jang(całość tworzą dwie skrajne połówki)..........
Przecież to dla dobra ludzi kupujących oryginały :D
NIE!PRZEZ LUDZI KRADNĄCYCH CUDZE PRODUKTY!
Twój malutki, pusty rozumek, nie może pojąć, że producent stosując coraz bardziej rygorystyczne zabezpieczenia, sam sobie zakłada pętle na szyję i ją zaciska. Każdy normalnie myślący i nie przyćmiony przez kasę człowiek, wie, że takie zabezpieczenie tylko UTRUDNIA ŻYCIE LEGALNYM UŻYTKOWNIKOM.
Skoro sa zmora, czemu korzystasz z ich produktow? Ktos Cie do tego zmusza?
Zlituj się. Czy na prawdę jesteś idiotą czy tylko udajesz? ;/ Takie teksty to zachowaj dla kolegów w piaskownicy.
Moze raczej daruj sobie komentarze obrazujace jedynie Twoje nastawienie emocjonalne i poziom inteligencji?
Jedynym idiotą jesteś tutaj ty z tą swoją głupkowatą ideologią, próbując ten stan rzeczy usprawiedliwić!I to w jaki sposób!
Zmuszają nas często producenci, nie pozwalając za pomocą różnych układów na rozpowszechnienie innych produktów. Przykład - M$, na który UE nałożyła niedawno kosmiczną karę za nieuczciwą konkurencję (a jak myślisz co miała na celu ta "nieuczciwa" jak to delikatnie określono konkurencja ?)
Dazenie do monopolu jest naturalne dla kazdej dzialalnosci, gdyz pozwala na maksymalizacje zysku. Rynek nie jest doskonaly, stad takie a nie inne prawodawstwo, pozwalajace na niwelowanie "nieuczciwej konkurencji". Ale to tez temat na zupelnie inna dyskusje.
Czyli wg Ciebie Microsoft złamał prawo prowadząc politykę monopolistyczną? I brawo. Wg mnie też. I jak widać, zostali ukarani. Czego chcieć więcej?
Jeszcze, co mnie ciekawi. Wielu ludzi mówi, że korzysta z pirackich wersjii gier dlatego, że te nabyte legalnie, czyli KUPIONE, są upierdliwe i uciążliwe w użytkowaniu.
Ktoś tu ma poważny problem z pojmowaniem związków przyczynowo-skutkowych.
Takie zabezpieczenia, jak Securom, aktywacja poprzez internet etc. WYNIKAJĄ z działalności piratów. Tak producenci gier (którzy PŁACĄ twórcom a) za stworzenie dzieła, b) tantiemy za sprzedane oryginalne kopie gier) starają się chronić się przed stratami.
Problem w tym że M$ stosując takie praktyki i tak zyskał (nawet płacąc kosmiczną karę). Po prostu poprzez takie działanie zawłaszczył rynek i nic tu po karach finansowych. Więc twierdzenie "jak ci się nie podoba to nie używaj, lub używaj innego" jest co najmniej dyskusyjne, bo w chwili obecnej ich produkty tak się rozpleniły że właściwie nie ma żadnej sensownej alternatywy.
U Ciebie widzę brak logicznego myślenia.
Zabezpieczenia są, ale utrudniają życie TYLKO legalnym nabywcom, pirat skopiuje cracka i ma z bani te wynalazki. Producent sam podcina gałąź na której siedzi.
Bo oni są oganiczeni umysłowo i nie potrafią się na czas dostosować do rynku więc robią nam problem ;) Jakieś durne pudełka, płyty, instrukcje, trzeba włożyć płytę, przepisać klucz, poczekać aż sprawdzi czy płyta oryginalna, potem aktywacja przez neta, no i nierzadko wachlowanie płytkami... A w sieci klikasz dwa razy, za parę godzin jak już wróciłeś z np. uczelni rozpakowywujesz, klikasz instal, klucz ci się często sam wpisuje potem kopiuj wklej crack'a i gotowe. pomijając czas ściągania operacje zajmują parę chwil a późniejsza obsługa na poziomie włączenia/wyłączenia kalkulatora więc nie ma co się dziwić że ludzie ściągają. Nie ma bata żebym teraz poszedł do sklepu po jakąś grę, jak kupować to tylko steam. Niestety Warcrafta mam pudełkowego :D więc czasem muszę się pomęczyć
Co do "jeśli jest zmorą czemu to kupujesz" nie wiem jak ty sobie to wyobrażasz ale mi to osobiście uwłacza takie myślenie ponieważ kupuję to co mi się podoba a nie to co mi każą, a że niestety aby z tego skorzystać trzeba się troszkę napracować i poświęcić czasu. Tak czy siak kupuję produkt a dostaje produkt + upierdliwe zabezpieczenie, w końcu nie zrezygnuje z PORSCHE dla jakiegoś zdezelowanego fiata.
czemu uważasz, że należy Ci się od razu porsche?
to, że przez piractwo producenci starają się zabezpieczać swoje produkty, to jest ich święte prawo.
po co Ci ten uciążliwy zamek w samochodzie? tylko utrudniasz złodziejowi skorzystanie z niego...
a co do durnych zabezpieczeń.
z tego, co wiem, to ze scrackowaniem gta IV było naprawdę masę problemów i rockstar porządnie zabezpieczył ten tytuł.
crackerzy spędzili sporo czasu nad zabezpieczeniami tego tytułu.
Czemu ludzie twierdzą, że kupując oryinalny np. film, grę, pieniądze dostanie tylko producent lub dystrybutor? Ktokolwiek zna pojęcie tantiem? Rodzina Tolkiena dostaje pewien procent od każdej sprzedanej jego książki. Rolling Stones'i, czy - coś bliższego nam - Myslovitz, dostaje pieniądze za każdym razem, kiedy ich piosenka zostanie puszczona w radio. I takie rzeczy, jak ZAiKS są po to, aby autorzy nie musieli latać i zbierać pieniędzy, tylko by mogli spokojnie tworzyć, a takie organizacje zajmują się ich prawami do zapłaty za wykorzystanie tworu w ten, czy inny sposób.
Ciekawy przykład piekarza podał BuBos18. Twierdzi on, że piekąc chleb w domu okradamy piekarza, bo nie płacimy mu za towar, który wykonaliśmy sami, a który on by wykonał. Pokrętna to logika, ale nie moja. Moja logika skłania mnie do takich wniosków: piekarzowi płacę za pracę włożoną w upieczenie chleba, za czas poświęcony na to, oraz za składniki. Mogę, oczywiście, upiec sobie samemu chleb i NIE BĘDZIE TO KRADZIEŻ. Płacimy komuś za coś i NIE TYLKO OTRZYMUJEMY PRODUKT, ale także NIE POŚWIĘCAMY CZASU ANI PRACY na uzyskanie tego produktu.
Na razie tyle. Poczekam na "konstruktywną" krytykę BuBosa18.
Ciągną dalej tą wypowiedź, to mam nadzieję że czujesz się trochę winny przynosząc ten upieczony przez piekarza chleb do pracy i dzieląc się nim z kolegami ?.
Czemu mialby czuc sie winnym? Nabyl chleb z prawem wlasnosci do niego, poniosl w efekcie pewien koszt, jego sprawa, czy milosiernie sie nim z kims podzieli czy tez komus odsprzeda.
A czy mogę to samo zrobić z grą którą kupiłem ?
Jezeli Ci na to zezwala producent, oczywiscie.
Przykladowo, mozesz kupic biblioteke SDK z prawem do uzywania indywidualnego w cenie X, z prawem do uzywania komercyjnego bez mozliwosci jej dalszego dystrybuowania w cenie Y, z prawem uzywania komercyjnego i dystrybuowania w cenie Z. Czy jest cos zlego w takim dysponowaniu wlasnoscia przez producenta?
Nie, gdyż piekarz sprzedał mi chleb bez licencji, która zabraniałaby mi się nim dzielić.
Kupując grę, nabywając film, cokolwiek, akceptujesz licencję, która może zabraniać Ci pewnych czynności.
Ludzie, zacznijcie trochę myśleć. Wasza argumentacja naprawdę jest biedna.
Nie panie kolego, to twoja argumentacja jest biedna i wynika z silnej indoktrynacji działającej z kierunku korporacyjnej propagandy. Tak naprawdę gów.. kogo obchodzi jakaś licencja, gdy ta stoi na przeciw prawu (w tym przypadku własności - które jest dla wszystkiego i wszystkich jedno). Jak w licencji ktoś napisze, że chce aby twoja siostra użyczała swoich wdzięków trzy razy na tydzień w siedzibie firmy to co ? - jak masz się do tego odnieść ?. Poza tym licencję czytasz nie przed kupieniem produktu (w tym wypadku), ale po jego zakupie, a właściwie w trakcie jego instalacji (w przypadku gier/programów) i nie masz szansy na jakiekolwiek dyskusje o jej postanowieniach przed zakupem. Proponuje tobie właśnie abyś wreszcie oddzielił pobożne życzenia producenta wyrażone w licencji od obowiązującego prawa (w tym przypadku własności, której w najnormalniejszy sposób ktoś próbuje cię pozbawić).
Uparty jestes. Po raz kolejny: nie nabywasz prawa wlasnosci do, dajmy na to, gry, chyba ze producent postanowi inaczej. Kupujesz de facto usluge na warunkach okreslonych w licencji.
Jezeli z licencja miales mozliwosc zapoznac sie dopiero po dokonaniu transakcji, zwracasz produkt.
"Zwracasz produkt" ?, to mogłem cię wziąć ze sobą jak próbowałem oddać dodatek do Gothica 3 (to był skandal a nie dodatek), bo jak sprzedawca zobaczył zdjętą folię to mnie odprawił z kwitkiem (no i teoretycznie słusznie bo w zależności od produktu, mogę sobie "zostawić" np. numery seryjne czy inne klucze).
Z procedura zwrotu jest problem, zwlaszcza w polskich warunkach. Niewiele da sie tu poradzic na niekompetencje/nieuczciwosc sprzedajacych. Nie mam osobistych doswiadczen w tej materii, na szczescie.
Przepraszam, ale przykład siostry w tym wypadku jest zwyczajnie głupi, gdyż:
a) licencji na dany produkt/usługę udziela osoba, która dany produkt/usługę stworzyła (produkt) lub udziela (usługę).
b) to, co akurat przytoczyłeś, to nie jest przykład licencji, a co najwyżej umowy o pracę ; )
Poza tym, co to za brednie, że nie masz możliwości zaznajomienia się z licencją przed kupnem danej gry, produktu, etc. Na stronie producenta zawsze jest odpowiednia podstrona, na której można sobie dokładnie przestudiować warunki licencji. Poza tym, żaden poważny producent nie zawrze w licencji przepisów niezgodnych z prawem, gdyż byłyby one po prostu pustymi sloganami (tak samo pustymi jak np. karteczki w sklepach, że reklamacji nie uwzględnia się). Także bez takich bzdur proszę.
I nie myślcie, że kupując np. Windowsa, macie do niego pełne prawo, jako do produktu. Warunki licencji jasno stwierdzają, że macie prawo do użytkowania tej kopii, bez możliwości dystrybucji jej.
To, że "kupujecie" pewne rzeczy, nie oznacza, że jesteście ich właścicielami. Bardzo często macie po prostu możliwość korzystania z tej kopii. I tyle.
Po pierwsze, przykład z siostrą jest doskonały, bo ilustruje w sposób wręcz łopatologiczny jak bardzo producent może czegoś chcieć określając to w licencji, a jak bardzo możesz to (mówiąc nieelegancko) olać. Po drugie dopiero kupując Win7 mogłem zapoznać się z licencją i jej postanowieniami przed zakupem (jest wydrukowana na pudełku - ciekawe dlaczego). Jako odbiorca towaru mogę w dobrej wierze przyjąć, że nie mogąc zapoznać się z prawami licencji w momencie zakupu towaru (a nie na jakichś stronach, bo ich znaczenie prawne jest żadne), mam postępować zgodnie z prawami które przysługują mi w momencie kupna-sprzedaży jako nabywcy (zaznaczam - sprzedaż jest przeniesieniem praw własności i najważniejsze postanowienia tej czynności, charakteryzują kodeksy naszego prawa, a nie licencji - o czym mówi sama licencja, radze poczytać). To że kupując jakąś rzecz nie jestem jej właścicielem to pierwsze słyszę, bo prawo autorskie czy patentowe (na które powołuje się licencja), ma zagwarantować autorowi/producentowi ograniczenie mojej działalności w taki sposób abym nie zaczął odnosić jakiś korzyści np. (majątkowych) w wyniku np. produkcji (i co ciekawe sprzedaży takiego produktu - jak to się ma do sprzedaży kupionego już "dzieła chronionego" to oddzielna zapewne historia). Reasumując, nie wiem w jaki sposób udało się wbić w umysły społeczeństwa przeświadczenie, że aby chronić produkt ja nie mogę być jego właścicielem, tylko jest nim nadal producent który i tak zagarnął moje pieniądze.
Przyklad z siostra byl sredniawy, gdyz po pierwsze zaklada, ze mam prawo kims dysponowac, po drugie zawiera element naklaniania do nierzadu. Mozesz umowy nie zaakceptowac, mozesz ja zaskarzyc, ale na pewno nie mozesz jej elemetow, jak stwierdziles "olac".
Co do kwestii zachowania praw autorskich, rownie dobrze moglbym zrobic jakies zdjecie i sprzedac gazecie prawo do jego opublikowania. W dalszym ciagu jestem jednak jego wlascicielem.
Zostawmy już tą siostrę, bo jak widzę nie za bardzo "zaskoczyłeś" jaka jest jej funkcja w mojej wypowiedzi. Co do praw autorskich to proponuję abyś się dowiedział co, kogo i w jaki sposób mają chronić prawa autorskie (których znaczenie jest nad wyraz często w obecnych czasach wypaczane).
kupiłem ostatnio nowy komputer, z płyta główną była gratis gra to ok super. Postawiłem sobie nowy system, instaluje po kolei parę gier żeby zobaczyć ile fpsów wyciągnie ta machina. Zianstalowałem też tą od płyty głównej - nie włączy się, wyrzuca jakieś błędy, spatchowałem wszystko itd itp. nie pójdzie, po namyśle ściągnąłem pirata - poszedł. Btw na 6 gier któe zainstalowałem tylko ta była oryginalna i tylko ta nie chciała działać normalnie - wniosek szkoda przepłacać.
To skutki uboczne walki producenta z procederem nielegalnego kopiowania. Najwyrazniej, przy aktualnej skali piractwa, ekonomicznie uzasadnionej. I, niestety, czesto uderzajacej w zwyklego, legalnego uzytkownika.
To producenta zasrany interes aby walczyć o klienta. I to klient stawia wymagania a nie producent. Twoje wymówki "Skoro sa zmora, czemu korzystasz z ich produktow? Ktos Cie do tego zmusza?" są dziecinne. To producent reklamuje się wszędzie, mówi jakie to jego produkty są super. Otwierając pudełko widzę liścik "Dziękujemy za zakup" a gry nie da się zainstalować. Dlatego ludzie piracą i to producenci powinni się zmienić a nie konsumenci. Według twojego rozumowania klient jest dla przedsiębiorstwa a nie przedsiębiorstwo dla klienta. Zapewne jesteś pracownikiem jakiejś firmy i myślisz "O jakie to ja bym miliony zarabiał gdyby nie piraci". Otóż nie, to ty masz sprawić aby zaczęli kupować oryginały, nie narażając się na stratę obecnych klientów. Twoje myślenie o maksymalizacji zysków jest nieosiągalne. Niektórzy tak jak ty są ślepo sprawiedliwi w niesprawiedliwym świecie, nawet nie wiedząc o co walczą. Chyba słyszałeś że siły zła i dobra muszą się równoważyć ;) ?
P.S Zapomniałem dodać. Według Boga wszyscy są równi, jednak w tym świecie nie. Czemu ten co zapieprza cały dzień i zarabia 1000zł ma nie mieć dostępu do tego co ten zarabiający 6000zł za 5g bezużytecznej pracy(urzędnicy) ? Ty naginasz prawo religijne dzieląc ludzi na gorszych i lepszych, biedniejszych i bogatszych. A każdy jest równy
Nie slyszalem o "prawie religijnym". Generalnie raczej nie wplatalbym watkow religinych w te dyskusje, to do niczego nie prowadzi.
To podstawowe że każdy jest równy wobec siebie. Ja nie wplątałem religii, tylko pokazałem co o tym sądzę. Bo twoim jedynym sensem wypowiedzi jest bogacenie się producentów. Ja widzę głębsze dno.
Staram sie jedynie pokazac potrzebe szacunku dla cudzej pracy. Sam jestem zarowno klientem jak i producentem. Jezeli chce, by szanowano moje prawa, wypadaloby szanowac rowniez cudze. I raczej to nazwalbym rownoscia, jezeli juz uzywamy takowego okreslenia.
Najwyrazniej jednak chodzi o uprawomocnienie filozofii Kalego.
To, że każdy człowiek jest równy, oznacza nic więcej ponad to, że wszyscy mają równe prawo do życia, równe prawo do wolności, wolności słowa, etc.
To nie oznacza, że kimkolwiek byś nie był, powinieneś z racji równości dostawać tyle samo pieniędzy, co inni.
I przestańcie powtarzać jak mantrę: "producenci się bogacą", "wyzysk!" "precz z molochami fonograficznymi!". Bo wam to się w mózg tak wbiło, że ho ho.
Jeżeli ktoś pracuje, to się bogaci. Jeżeli walczy z ludźmi, którzy go okradają, wygrywa i dostaje duże odszkodowania, to bardzo dobrze, bo tak działa prawo. Karze tych, co je łamią. Do tego, ludzie łamiący prawo zadośćuczyniają swoim ofiarom.
Głębsze dno. Cholera, ludzie lubią o sobie mówić "bojownik o prawa XXX".
Zapomniałeś dodać skąd takie "prawo" coraz częściej się bierze. Pisząc to mam na myśli ostatnie spotkanie przedstawicieli różnych korporacji (w tym M$) z przedstawicielami naszych władz. Przy takim spotkaniu gość (przedstawiciel MSWiA, który jakby nie było powinien bronić naszego Polskiego interesu publicznego), mówi że trzeba właściwie zmienić prawo takie to a takie, to chyba coś jest nie tak ... nie uważasz ?. Próbę walki o swój interes (zwany potocznie biznesem), za pomocą zmiany prawa w jakimś państwie, bo akurat temu interesowi nie odpowiada, należało by nazwać po imieniu, ale nie będę tego określał bo każdy sam się domyśli o co mi chodzi.
Wprost cytujac Ciebie - dura lex, sed lex. Czyz nie?
Chyba nie dość dokładnie czytasz moje wypowiedzi, albo nie bardzo rozumiesz ich znaczenie. Ja nie twierdzę, że mamy omijać prawo bo nam się nie podoba. Zwróciłem tylko uwagę w jaki sposób (i pod jakim kątem) jest kreowane. Korporacje wyszły z założenia, że jak prawo w jakimś państwie nie idzie w parze z ich interesem, to trzeba te prawo zmienić ... czy to według ciebie jest normalne ?.
Jeżeli dane prawo jest trudne w interpretacji i przez to narusza interesy osób, których prawo to w głównej mierze DOTYCZY (bo po co piekarze mieliby walczyć o zmianę praw autorskich i antypirackich, jeśli ich nie dotyczy), to pewny grupy społeczne mają prawo wyjść z petycją o zmianę tego prawa. TAK DZIAŁA SPOŁECZEŃSTWO DEMOKRATYCZNE. I to, że pewne korporacje powiedzą, że takie a takie prawo powinno wyglądać tak, żeby było jaśniejsze i zrozumialsze, bo obecnie jest z nim masa problemów, to też nie oznacza, że prezydent od razu pobiegnie i zmieni to prawo.
Takie decyzje są konsultowane przez cały sztab ludzi, prawników, etc.
Wielka naiwność płynie z ust waszych, o obrońcy "uciskanych" złodziei.
Jeżeli sugerujesz że prawo w jakimś demokratycznym kraju, powinien stanowić właściciel jakiejś korporacji (lub nawet kilku właścicieli), a nie powinno służyć społeczeństwu jako szerszemu ogółowi, to o takiej demokracji jeszcze nie słyszałem (no chyba że o korporacyjnej demokracji). Nie wydaje ci się że to taki właściciel powinien się dostosować do istniejącego prawa, a nie próbować go zmienić tak, aby było zgodne z jego interesem, robiąc to w sposób bardzo dyskusyjny ?. I żeby to jeszcze robił ktoś "miejscowy", ale to banda cwaniaków zza oceanu naciska na zmianę prawa w całej europie (bo ten "problem" nie dotyczy tylko Polski).
Właśnie o to chodzi że im się nie chce dostosować. Tak samo jak żaden monarcha nie daje władzy ludowi póki mu łeb na gilotynie nie zetną :) Wolą spróbować nas oszukać i zmienić prawo na własną korzyść, wtedy dalej będą nas kontrolować... i możecie sobie pierdolić głupoty o tym wynagrodzeniu za pracę ile chcecie... niech wam dalej mózgi piorą, aż się pewnego razu obudzicie bez świadomości jak świnie które nie mogą przestać konsumować i wtedy będzie raj dla producenta, dostanie on odpowiednią zapłatę za swoją pracę, a wszyscy będą szczęśliwi szczególnie te świnie jak im się odpowiednie obszary mózgu prądem popieści... no i będą żreć dalej pod muzykę megafonu.
no tak, korporacje dbające o to, by dostały zapłatę za własne produkty, są złe, bo naciskają na was i nie dają wam w spokoju rżnąć ich i oszukiwać na lewo i prawo.
no piękne.
"nie mogę za darmo posłuchać muzyki! oni są be! korporacyjne machiny!"
toż to przedszkole.
Odpowiem Ci tylko w tym komentarzu. Bez urazy, ale biorąc pod uwagę charakterystyczny wyraz twoich wypowiedzi, można uznać że podległeś już pełnej korporacyjnej indoktrynacji (bo mam nadzieję że nie jesteś tu "służbowo", cokolwiek miałoby to znaczyć) i nie ma sensu dalsza jakakolwiek dyskusja. Proponowałbym żebyś przemyślał priorytety jakimi powinien kierować się każdy kto chce wejść na dany rynek. Jeżeli korporacja (czy inna firma) chce czymś kupczyć na danym rynku, to powinna zapoznać się z prawami którymi się ten rynek rządzi, a nie "różnymi" i bardzo dyskusyjnymi metodami te prawo zmienić. "Nie chcesz to nie kupuj" (to bardzo częsty argument jaki pada w odpowiedzi że coś jest za drogie lub w stanie krańcowej "nieużywalności"), a to powinno działać w dwie strony - "Nie chcesz to nie sprzedawaj". Zobacz na chińczyków, tam nie można było "demokratycznie" zmienić prawa autorskiego/patentowego (partia trzyma za mordy łapówkarzy, choć ich totalitarny system jest przerażający). I co ? - okazało się że Windows można sprzedać za 8$-13$ (w zależności od wersji). Walka z takim postępowaniem korporacji (szczególnie w naszych europejskich społeczeństwach) jest bardzo trudna, bo kto zaczyna zwracać uwagę że chyba coś jest z tym nie tak, to zaraz zostaje okrzyknięty piratem (lub kimś podobnym). Ludzie nie widzą że to dopiero początek przerażających autorsko-patentowych absurdów (patent na kliknięcie myszą - M$, patent na "podkręcanie" procesora - Intel .. rewelacja). Zresztą,szkoda słów
"Existing Windows customers can purchase Windows 7 Home Premium (Upgrade) at an estimated retail price of US$119.99. The full version of Windows 7 Home Premium (Full) is available at an estimated retail price of US$199.99."
tyle w kwestii cen windy w azji.
nie pisz takich bzdur więcej.
i nie, nie jestem zindoktrynowany przez żadne korporacje, nie pracuję dla żadnej z nich, jestem racjonalistą i staram się myśleć logicznie.
a logika jest w tym przypadku taka:
nie stać Cię na coś - nie kupujesz.
skąd poczucie, że wszyscy ludzie są równi i każdy powinien (weźmy przykład spodni) chodzić w Levisach albo Wranglerach? Niektórzy muszą się ubierać na bazarach, ale cóż, świat nie jest sprawiedliwy, boga nie ma, koniec historii.
a to, że prawo patentowe w usa jest do głebszej analizy, to żadna nowość.
jednak nie implikuje to podawanej przez Ciebie teorii, jakoby korporacje w brudny sposób wpływały na zmianę prawa.
owszem, takie rzeczy się zdarzają, nie wszyscy ludzie (a to oni stoją na czele korporacji) są dobrzy i gdzie by ich nie usadzić, to będą uprawiali oszustwo.
jednak korporacje walczą o swoje prawa.
moim zdaniem, walka korporacji z piratami jest słuszna i dąży do wykorzenienia tego procederu. a że przy okazji cierpią niewinni obywatele? z tym, to do piratów, bo to przez nich mamy drmy, securomy i inne pitupitu.
Logika jest prosta, nie stać mnie na daną grę/film/program - zasysam z sieci, bo:
- jest taka możliwość
- nikt nic nie traci
doprawdy, piękna logika.
masz siekierę w ręce, jest możliwość zabicia głuchoniemego bez rodziny i przyjaciół...
kuszące, co?
nikt nie traci? no pięknie. firma traci potencjalnego klienta. jeśli coś bardzo chcesz, to jesteś w stanie uzbierać raz na trzy, cztery miesiące na jakąś grę te 100zł (nową). serie klasyki kosztują już od 19zł, więc nie mówcie, że tak strasznie drogo.
uwierz, że jakby piractwo nie było tak rozpanoszone, to ceny gier, multimediów byłyby dużo niższe.
a tak to firma musi sobie odbić za tych wszystkich potencjalnych klientów, żeby nie stracić na danym produkcie. bo przecież nie produkują go za darmo.
a zresztą, przy waszym naiwnym postrzeganiu świata ta dyskusja nie ma większego sensu. inteligentny człowiek już dawno wie, kto ma rację.
a bufon, którego nie stać i kradnie, bo musi mieć najnowszą grę.. cóż.
Nie, nie każdy jest równy. Takie socjalistyczne truizmy to można sobie pod szafę schować.
W każdej grupie ludzi są osoby inteligentniejsze i głupsze, bogatsze i biedniejsze.
Praca urzędnicza jest bezużyteczna? Ha, może jeszcze dodaj do tego JPna100%.
Przeważnie urzędnik jest bardziej wykształcony od osoby pracującej fizycznie i dlatego dostaje większe wynagrodzenie za swoją pracę. A to, że Ty masz wrażenie, że się mniej orobi, bo jest mniej spocony, to jest akurat Twoje wrażenie, moim zdaniem błędne.
Myślisz że tylko mądrość świadczy o człowieku ? To jesteś w błędzie. Oczywiście nie chronię pijaków itp. bo oni nawet komputerów nie mają ale tych co pracują.
Tak, mądrość jest w stanie świadczyć o człowieku.
Tobie się wydaje, że taki urzędnik nie pracuje?
Że tylko osoba, której pracę widać fizycznie (np. nowy chodnik, chleb, etc.) jest osobą pracującą?
Toż to dziecinne myślenie.
I czemu nie chronisz pijaków, co? Tak chronicie ludzi biednych, których nie stać na grę, a by sobie pograli. Cholera, może pijak też by sobie pograł?
Taka wasza wybiórcza filozofia.
Oczywiście, mądrość jest w stanie zaświadczyć o człowieku, ale nie zawsze dobrze (czego coraz częściej widzimy przykłady). A to że urzędnik pracuje, aczkolwiek nie zawsze widać materialne dowody jego pracy (coś mi się źle kojarzy zestawienie słów "urzędnik-praca"), to nie ulega żadnej wątpliwości. Ale urzędnik nie wpadnie na pomysł wsadzania kogoś za kraty tylko dlatego, bo mu się będzie wydawać że jego praca jest niedostatecznie wynagradzana. Każdy robiący biznes musi liczyć się ze stratami, ale niektórzy nie chcą się z tym pogodzić i z tego powodu starają się tak wpłynąć na zmianę prawa, aby szło w parze z ich interesem (a nie pogodzić interes z prawem). Ja się tylko zastanawiam, jak przetrwał taki M$, EA, Blizzard itp. (o dinozaurach muzyki czy filmu nie wspomnę, bo teraz to w większości kicz taki, że strach telewizor czy radio włączyć) w czasach gdy o antypirackich frontach słychać nawet nie było, a kopiowanie na kaseciaki czy magnetowidy nie było "bee" ...
w czasach, o których wpominasz, nie było tak rozpowszechnionego dostępu do internetu, więc raz, że piractwo (które istniało, skojarz np. kartridże do pegazusa), było na mniejszą skalę, dwa, ciężej było wyszukiwać takich ludzi.
w obecnej erze internetu takie firmy mają prawo bronić swojego interesu (Ty im jakoś tego prawa odmawiasz, nie wiem, jakim prawem doprawdy).
przy okazji, przestań myśleć stereotypami (urzędnik-praca).
bo im więcej stoję w kolejkach różnych urzędów, tym bardziej widzę upierdliwość petentów...
do tego, każdy szanujący się człowiek, umiejący dbać o swoje prawa, nie pozwoli, by mu z pensji zabierano pieniądze.
przykładem może być firma sunset suits, w której było sporo problemów z pensjami; teraz toczy się sporo procesów.
Daruj sobie populizm, tania demagogie, sprawiedliwosci spoleczne i walki dobra ze zlem. Nie Ty decydujesz, co ma robic producent a czego nie. O sukcesie rynkowym zadecyduja wyniki finansowe, zatem ostatecznie Twoja decyzja o zakupie. I w dalszym ciagu nikt do niczego Cie nie zmusza.
Daruj sobie populizm, tania demagogie, sprawiedliwosci spoleczne i walki dobra ze zlem. Nie Ty decydujesz, co ma robic producent a czego nie. O sukcesie rynkowym zadecyduja wyniki finansowe, zatem ostatecznie Twoja decyzja o zakupie. I w dalszym ciagu nikt do niczego Cie nie zmusza.
Ależ właśnie na tym opiera się całe zamieszanie z piractwem. Ludzie dobrze wiedzą że w ten sposób nikogo nie krzywdzą i nie czują nawet żadnych wyrzutów sumienia. Jednocześnie oburzają się gdy firma która zarobi na grze grubo ponad jeden miliard dolarów, podaje kogoś do sądu o straty. Qur... czego ty chcesz od ludzi, żeby działali wbrew sobie ?. To normalne działanie psychiki ludzkiej którego nie wytępisz niczym (a już na pewno nie wątpliwie stosowanymi przepisami prawa). Człowieku, posiadanie i używanie narkotyków jest zakazane od wielu lat i obciążane wyjątkowo surowymi karami ... i co, możesz powiedzieć że problem narkomanii zniknął ?.
Oczywiscie, ze w naturze czlowieka jest, by uzyskac jak najwiecej jak najnizszym kosztem. Prawo i przyzwolenie spoleczne, tudziez sumienie, to hamulce. Na szczescie ukradzenie komus mercedesa nie jest powszechnie akceptowane spolecznie. Niestety, nie przestrzeganie praw autorskich jest.
I ciekawe dlaczego ? (to odnośnie twojego ostatniego zdania). A jeżeli nie odróżniasz kradzieży (mercedes) od powielania (gra) to dalsza dyskusja nie ma sensu, bo jak z definicji kradzieży wynika aby spełnić jej warunki trzeba "fizycznie lub w jakikolwiek inny sposób wyjąć rzecz spod władzy właściciela". Czy możesz powiedzieć mi jak się ma do tego powielanie ?.
Dlaczego? To proste - bo problem dotyczy trudno uchwytnego i wycenialnego czynnika niematerialengo.
W zaden sposob nie porownywalem kradziezy samochodu do kopiowania oprogramowania. W takiej dyskusji nie zamierzam brac udzialu, argumenty zwolennikow piractwa zwykly mnie wtedy powalac swa naiwnoscia. Zwroc prosze jedynie uwage na fakt, ze "rzecz" to niekoniecznie twor materialny.
Zadałeś przykład z kradzieżą mercedesa, więc użyłem takiego właśnie argumentu (który na marginesie, używany bardzo często jest zabawny).
Jeżeli ludzie nie wiedzą, że kopiując nielegalnie grę czy film, to są albo niedoinformowanymi ignorantami, albo zostali omamienia przez "obrońców praw piratów", albo są cynikami.
Tak bronicie praw obywateli, a zastanówcie się przez chwilę, co te niekiedy kilkaset osób, które brało udział przy tworzeniu danej gry, dostaje, gdy piracicie ich twór. Nic. Wielkie nic. Okradacie ich.
To, że według was skopiowanie gry nie równa się kradzieży gry, jest błędem, bo kupując ją, pieniądze poszłyby nie tylko na konto dystrybutora (tak jak wy twierdzicie; nota bene dystrybutor ma święte prawo zarabiać na tym produkcie, przecież wyłożył duże pieniądze na reklamę, marketing. Wy uważacie, że zarobił miliard dolarów, a nic nie wydał. Bzdury), ale i autrów, całej masy programistów, animatorów, grafików, osób trzecich (chociażby taki catering, sprzątaczki etc.), studiów motion capture i ich pracowników. Wydanie gry, która zarobi miliard dolarów ze sprzedaży wiąże się z wydaniem pół miliarda na jej stworzenie.
Odkupowanie gry też jest okradaniem producenta, ale w świetle prawa już nie.
Jezeli producent nie zezwala na odsprzedaz, bedzie to pogwalcenie warunkow umowy, na ktora przystales, uzywajac produktu.
A umow nalezy przestrzegac.
Przestrzegać należy prawa, a nie umów mogących wejść z nim w konflikt (i często wchodzących).
Pacta sunt servanda. To, rzeklbym, fundamentalna zasada.
Dura lex, sed lex, to stoi ponad tą zasadą.
Nic nie wiem o takiej hierarchizacji waznosci klauzul wywodzacych sie z prawa rzymskiego. Ale, oczywiscie, mowa o umowach zgodnych z prawem.
Taka hierarchia obowiązuje w każdej znanej mi organizacji społeczeństw. Zawsze tak było (przynajmniej w teorii).
Jest pewna zasadnicza różnica pomiędzy ODKUPIENIEM gry (rynek wtórny), a skopiowaniem gry (piractwo), której zdajecie się nie zauważać.
Mianowicie, odkupując od kogoś legalną, oryginalną grę nabytą w legalny sposób, osoba, która ją sprzedaje, zrzeka się nabytych wcześniej praw do używania tej kopii produktu. Nie może jej sobie zostawić na dysku twardym, w formie kopii zapasowych etc. Tak więc na rynku funkcjonuje JEDNA LEGALNA KOPIA produktu, za którą producent dostał pieniądze.
W przypadku ściągnięcia nieoryginalnej, scrackowanej wersji gry, na rynku SĄ DWIE (ściągnięta i ta, od której ściągałeś) KOPIE JEDNEGO PRODUKTU (bazującego na jednym serialu), a producent otrzymał wynagrodzenia TYLKO ZA JEDNĄ.
taka różnica.
Ale z punktu widzenia zysku jaki producent chciałby osiągnąć ze sprzedaży gry to nie ma różnicy bo otrzymał wynagrodzenie TYLKO ZA JEDNĄ. A w tym wszystkim chodzi nie o ochronę praw autorskich ( jak to się najczęściej mówi) a właśnie najbardziej o ten zysk
Dokładnie. Każdy uczciwie pracujący człowiek, dostaje wynagrodzenie za wykonaną przez siebie pracę tylko raz (zrobiono-zapłacono) ... ale nie właściciele praw autorskich. Problemem takich właścicieli jest to, że chcą za jedną pracę dostawać wynagrodzenie wielokrotnie (a najlepiej bez ograniczeń czasowych, ani żadnych innych). Tylko że ludzie nie chcą tego zrozumieć (i wcale im się nie dziwię), więc właściciele "wpadli na pomysł" ... :)
tak jak student, który za logo nike dostał (bodajże) 19 dolarów? i uważasz, że on został uczciwie potraktowany przez nike?
prawa autorskie służą temu, by chronić ludzi, którzy tworzą rzeczy produkowane w wielu kopiach.
księgowy, dajmy na to, rozliczy dzialałność firmy i dostanie za to pieniądze raz. jest to jednorazowa czynność.
jeśli jednak zdarzy się, że ów księgowy będzie dodatkowo programistą i napisze program, który zautomatyzuje program, to uczciwym będzie, jeśli firma będzie płacić za każde rozliczenie zrobione tym programem, bądź będzie płacić okresowo za korzystanie z tego programu. bo to, że ktoś kupuje licencje, nie oznacza, że staje się właścicielem danego produktu.
Skoro przyświeca ci tak szczytny cel jak obrona praw autorów i producentów (i nie jest to sarkazm, a po prostu stwierdzenie), to powiedz mi łaskawie skąd wzięła się np. gra (w którą na marginesie gram od ładnych paru lat) pt. World of Warcraft w sklepie zwanym empikiem ?.
a czemu miałaby się tam nie znaleźć? nie widzę sensu w Twoim komentarzu, przybliż mi go (również bez sarkazmu).
Cała kampania antypiracka, ma na celu ochronę praw autor/producent. Twierdzi się że tracą autorzy np. gier. Chciałbym poznać mechanizm na którego zasadzie gra (na moim przykładzie WoW) znalazła się na półce sklepowej, przyjmując że została już "napisana" i ogromne ilości pudełek ją zawierających, leżą w przepastnych magazynach i są gotowe do kolportacji (że się tak wyrażę). Ułatwi mi to zapewne zrozumienie kiedy tracą autorzy i producenci. Rozumiem że ktoś zapłacił programistom, scenarzystom i innym pomagającym tworzyć dany projekt (przez okres pisania gry nie pracują przecież za darmo, coś trzeba jeść i gdzieś mieszkać - a nieraz to bardzo długi okres). Opłacone jest również tłoczenie płyt, produkcja pudełek, pakowanie, składowanie itp. Co dalej ?.
Najwyraźniej nie wiesz jak wygląda ten proces. Jest coś takiego jak faza utrzymania produktu. Przez jeszcze dość długi czas trzeba ten produkt utrzymywać - naprawiać błędy, dodawać nowe rzeczy, dawać pomoc techniczną, itd. - to też kosztuje. Poza tym ze sprzedaży produktu finansuje się robienie kolejnego.
_nick_ czy ty nie zrozumiałeś może mojego pytania ?. Jeżeli znasz odpowiedź na to pytanie, to po może po prostu jej udziel (w kontekście całej mojej poprzedniej wypowiedzi), a nie kwitujesz całość stwierdzeniem: "Najwyraźniej nie wiesz jak wygląda ten proces" ...
panowie.. zacznijmy od tego ze najbardziej nienaturalnym tworem natury w tym wszystkim jest PIENIADZ,,, on niszczy moralnosc.. poczucie wartosc.. co naprawde w zyciu jest wazne...
ta machina jest tak zbudowana zeby ludziom pokazac
kasa = wladza
ale to ejst tak zrobione zebys ty tej kasy za duzo nie mial...zebys ciagle zyl w niedobrobycie... zebys musial sie martwic o swoja przyszlosc.. dostajesz ochlapy za prace niewolnicza.. zebys mogl przezyc...
tak.. prace codziennia rutynowa mozna porownac z praca niewolnicza, tyle ze czlowiek sam sie na to zgadza... bo mysli ze sie dorobi czegos.. a gowno sie dorobi.. ci co trzeba maja "licencje na drukowanie kasy" i moga miec co chca.. Ty NIC nie mozesz.. zrozum w koncu.. nie ejstes niczyim niewolnikiem.. ejstes czlowiekiem jak my wszyscy...
wiec ludzi nie dzielimy na bogatych i biednych... tylko idiota by taki podzial zastosowal... myslisz ze czlowiek sie rodzi bogaty? albo biedny? wszystko zalezy od tego gdzie i pod jakim nazwiskiem sie urodziny.. taki ktos ma miec lepiej? a gowno...
inteligentniejsi sie rodza fakt.. ale z reguly sa mniej silni... zajmuja sie czyms innym niz osoby ktore robia rzeczy fizyczne...
to juz nie zalezy od uwarunkowan srodowiskowych, a od woli czlowieka i jego predyspozycji.. ma dobra budowe.. bedzie sportowcem.. ma dziadowska.. bedzie sie starac jak umie.. bedzie muzykiem, aktorem... lekarzem...
nie widzisz ze swiat stoi na glowie? macie az tak wyprane glowy? [krucjatowcy]
panowie.. zacznijmy od tego ze najbardziej nienaturalnym tworem natury w tym wszystkim jest PIENIADZ,,, on niszczy moralnosc.. poczucie wartosc.. co naprawde w zyciu jest wazne...
ta machina jest tak zbudowana zeby ludziom pokazac
kasa = wladza
ale to ejst tak zrobione zebys ty tej kasy za duzo nie mial...zebys ciagle zyl w niedobrobycie... zebys musial sie martwic o swoja przyszlosc.. dostajesz ochlapy za prace niewolnicza.. zebys mogl przezyc...
tak.. prace codziennia rutynowa mozna porownac z praca niewolnicza, tyle ze czlowiek sam sie na to zgadza... bo mysli ze sie dorobi czegos.. a gowno sie dorobi.. ci co trzeba maja "licencje na drukowanie kasy" i moga miec co chca.. Ty NIC nie mozesz.. zrozum w koncu.. nie ejstes niczyim niewolnikiem.. ejstes czlowiekiem jak my wszyscy...
wiec ludzi nie dzielimy na bogatych i biednych... tylko idiota by taki podzial zastosowal... myslisz ze czlowiek sie rodzi bogaty? albo biedny? wszystko zalezy od tego gdzie i pod jakim nazwiskiem sie urodziny.. taki ktos ma miec lepiej? a gowno...
inteligentniejsi sie rodza fakt.. ale z reguly sa mniej silni... zajmuja sie czyms innym niz osoby ktore robia rzeczy fizyczne...
to juz nie zalezy od uwarunkowan srodowiskowych, a od woli czlowieka i jego predyspozycji.. ma dobra budowe.. bedzie sportowcem.. ma dziadowska.. bedzie sie starac jak umie.. bedzie muzykiem, aktorem... lekarzem...
nie widzisz ze swiat stoi na glowie? macie az tak wyprane glowy? [krucjatowcy]
Wg mnie należy stosować jedną zasadę i dotyczy ona obu walczących stron - żyj i daj żyć innym...
Wyrok był słuszny. Uważam że dostawcy internetu nie mogą i nie powinni odpowiadać za użytkowników. W przeciwnym wypadku np firma wynajmująca samochody powinna ponosić pełną odpowiedzialność za dokonania wypożyczającego np wypadek śmiertelny który spowodował. Bzdura! Masz internet i jak z niego korzystasz to już Twoja sprawa. Jeżeli łamiesz prawo to Ty je łamiesz a nie usługodawca. W końcu za zastrzelenie kogoś odpowiada ten kto strzelał a nie producent czy sprzedawca broni.
Piractwo jest wszędzie, wystarczy interpretować prawo do woli i wszystko co robimy może być uznane za piractwo.
Swiat pogrąża się w narzucaniu masom homo sapiens to co maja robić i za ile. Nie ma wolnej woli bo świat nas zmusza do zmian. Jeśli nie masz wyznaczonego minimum przez środowisko, nie jesteś na bieżąco to jesteś odtrącony. Można nie słuchać muzyki, można nie oglądać filmów, ani nie używać oprogramowania i nawet nie mieć komputera bo nas na to nie stać, ale środowisko w którym żyje jednostka odtrąci osobnika.
To nie teoria spiskowa tylko prawo brutalnego życia.
W bibliotece na uczelni jest 3 egzemplarze drogiej książki na której zakup nawet grupa studentów nie może sobie pozwolić. To oni biorą jedną i kopiują (ksero) i to jest nielegalne, Ale niezbędne do posiadania wiedzy jaka jest im potrzebna bo tak chce wykładowca. To jest przykład zmuszania do piractwa.
Piractwo jest na każdym kroku czy tego chcemy czy nie, jest częścią naszego życia.
z ostatnich 30 dni
odsłon: 124643
odsłon: 65595
odsłon: 22115
odsłon: 21696
odsłon: 21516
odsłon: 17418
odsłon: 16500
odsłon: 16184
odsłon: 15636
odsłon: 15069
odsłon: 14588
odsłon: 13778
odsłon: 13384
odsłon: 13316
odsłon: 13141
odsłon: 13000
odsłon: 12542
odsłon: 11530
odsłon: 11111
odsłon: 10594
odsłon: 10576
odsłon: 10384
odsłon: 10382