Zobacz więcej w kategorii: bezpieczeństwo
producenci: Symantec
Wraz z coraz większą komputeryzacją świata, wirusy stanowią większe zagrożenie. To już nie tylko wybryki zdolnych programistów, ale narzędzia do walczenia o wolność słowa, własne interesy lub... prowadzenia wojen.
Jeszcze rok temu media opowiadały o robaku, który wstrzymał irański program atomowy. Stuxnet to zażegnane już zagrożenie, które było w stanie utrudnić pracę urządzeń mechanicznych uderzając dodatkowo w element wrażliwy dla dobra całego kraju. Teraz wygląda na to, że te same osoby stworzyły wirusa rozprzestrzenianego w Europie.

Duqu, bo tak został nazwany nowy złośliwy program, został wycelowany w czołowe europejskie zakłady zajmujące się energią atomową. W przeciwieństwie do Stuxnet, nie ma za zadanie uniemożliwiania prac, a "jedynie" przechwytywanie poufnych informacji. Zapisuje on między innymi dokumenty, logi, hasła i wstukiwane klawisze, a następnie wysyła je do serwera w Indiach.
Wszystko to jest możliwe dzięki podawaniu przez program fałszywego certyfikatu, który już został zablokowany przez firmę Symantec. Według tej właśnie korporacji zbieranie danych, do którego został stworzony Duqu może posłużyć do odkrycia słabych punktów zakładów atomowych i późniejszego zaatakowania ich innymi metodami.
Choć program już nikomu nie zaszkodzi, nie wiadomo jak wiele ściśle strzeżonych danych zdołał już przekazać. Pierwsze kompilacje na zarażonych komputerach sięgają do grudnia 2010 roku. Dodatkowo, wirus usuwa się po 36 dniach, więc ciężko stwierdzić z których maszyn kradł informacje.
Czy możliwe, że mamy do czynienia z cybernetyczną wojną między konkretnymi państwami? W przypadku ataków na Iran wiele źródeł (w tym "New York Times") spekulowało jakoby Stuxnet miał być wspólnym dziełem USA i Izraela. Według specjalistów, twórcy Duqu musieli albo być autorami także poprzedniego robaka, albo mieć dostęp do jego kodu. Światowe fora powoli wypełniają się komentarzami na temat domniemanych winnych. Miejmy nadzieję, że wydziały bezpieczeństwa firm będących celami ataku dołożą wszelkich starań, żeby hakerzy nie wywołali fizycznego konfliktu.
Więcej o bezpieczeństwie:
Źródło: symantec.com
Żeby tylko do polski nie dotarł..
Nic by się nie stało bo ten wirus atakuje tylko elektrownie atomowe a w Polsce niema ani jednej takiej elektrowni.
Pisze "zakłady zajmujące się energią atomową." tutaj chodzi o zakłady wzbogacania uranu a nie elektorowie.
Sorry, ale nie trzeba wielkiego wysilku umyslowego, zeby od strony lingwistycznej zauwazyc, skad sie wzial ten wirus. Ewentualnie biorac podwojna zaslone dymna - to kogo chcielibysmy winic za napisanie nowego wirusa. Jak rowniez sam fakt, co i gdzie atakuje nowy wirus, moze poprowadzic do jedynie slusznych wnioskow. A skoro tak, to wiadomo, z kim (oni) wspolpracuja - z naszymi zdolnymi inaczej "bracmi" ze wschodu...
z ostatnich 30 dni
odsłon: 159843
odsłon: 35608
odsłon: 34436
odsłon: 28423
odsłon: 26407
odsłon: 24763
odsłon: 22513
odsłon: 21590
odsłon: 18503
odsłon: 18311
odsłon: 18223
odsłon: 18137
odsłon: 17215
odsłon: 15835
odsłon: 15614
odsłon: 15420
odsłon: 14850
odsłon: 14489
odsłon: 13917
odsłon: 13425
odsłon: 13308
odsłon: 12345
odsłon: 11634