Gabe Newell, współzałożyciel i dyrektor Valve Software (m.in. serie Half-Life, Portal, Left 4 Dead), wypowiedział się niedawno o restrykcyjnych formach DRM. Jak wiadomo cyfrowe zarządzanie prawami oparte jest na mechanizmach kryptograficznych i ma przeciwdziałać używaniu gry w formacie elektronicznym w sposób sprzeczny z wolą wydawcy. Mówiąc krótko, ma być batem na piratów. Według dyrektora Valve, takie zabezpieczenia są zbędne.

Piractwo nie musi być problemem - Gabe Newell
Newell uważa że piractwo, które często tłumaczone jest wysoką ceną gier, w rzeczywistości ma swoje źródło w niedopracowanej formie usługi: Na przykład, pirat oferuje produkt w dowolnym miejscu na świecie, dostępny przez 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu, w każdej chwil gotowy do ściągnięcia i uruchomienia. Natomiast legalny sprzedawca wprowadza blokadę regionalną dla tego produktu, oferując go dopiero po 3 miesiącach od daty premiery w USA i wprowadzając do sprzedaży jedynie w sieci dedykowanych sklepów. Tym samym sprawia, że ofertą pirata jest bardziej wartościowa. Większość rozwiązań DRM poprzez takie i inne restrykcje, wywołuje niepewność u konsumenta i mocno go zniechęca do oficjalnego kanału dystrybucji.
Jako dodatkowy przykład Newell podaje Rosję, która słynie z piractwa a obecnie jest jednym z największych, europejskich odbiorców oficjalnych produktów Valve Software. Cały wywiad z ojcem dyrektorem można przeczytać na stronie The Cambridge Student.
Uważacie, że Gabe Newell dobrze zdefiniował główny problem piractwa? Czy rzeczywiście chodzi o utrudnienia w dostępności gier?
Więcej o grach:
Źródło: gamespy
Miedzy zdaniami: "a nasz STEAM bedzie oferowac gre w dowolnym miejscu na świecie, dostępny przez 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu, w każdej chwil gotowy do ściągnięcia i uruchomienia tak jak pirat a to wszystko za drobna prowizja" :P
PS. Czy to czasem nie Valve jako jeden z pierwszych stosowal gry wymagajace polaczenia z serverem (HL2)?
Steam ma tryb offline i wcale nie jest potrzebne połączenie z serwerem, żeby grać.
steam tak, ale hl2 miał zabezpieczenie wymagające internetu (połączenia z steamem). Były nawet specjalne cracki do offlinu z jakimś pseudo-emulowanym serverem. Od tamtych czasów się zaczęło to całe badziewie aż doszliśmy do nUbisoftowych praktyk.
Przy pierwszym uruchomieniu było wymagane żeby pobrał dodatkowe pliki, niezbędne do uruchomienia. Jak już wszystko ustawił to mogłeś grać w trybie offline. Później co kilka dni trzeba było się tylko połączyć online.
I to mowi ktos, kto wprowadzil przelicznik Dolar = EURO, DRM uniemozliwajacy odsprzedaz LEGALNIE zakupionego towaru (kuriozum na skale swiatowa) i wymagal przez dlugi czas polaczenia z serwerami non-stop (brak tryby offline). Pewnie mu przychody spadaja, wiec mowi co inni chca slyszec, a ze klamie to mu nie przeszkadza bo "kasa rzadzi, kasa radzi, kasa nigdy cie nie zdradzi". Ten typ jest megabezczelny.
Odsprzedaż towaru jest możliwa tylko w ramach licencji - której autor / dystrybutor wcale nie musi udzielić. To nie kuriozum, to prawo międzynarodowe.
Żeby kogoś oskarżyć o kłamstwo, wypadałoby podać dowody, a nie domniemywać, że "pewnie mu przychody spadają". Nie tak dawno rozdawali Portal za darmo, więc raczej nie doją graczy na siłę.
To ciekawe, ze filmy DVD, mimo tej samej formy licencji i praw autorskich odsprzedac mozna. To NIE licencja, to widzimisie Steama, to nie jakies prawo miedzynarodowe (skad ten pomysl!?) a chciwosc takich typow jak ten. Przelicznik Dolar-EURO to nie zludzienie, a fakt - proponuje oczka otworzyc. I Ty jeszcze dowodow chcesz? Niepowazny koles jestes.
No właśnie w tym problem, że filmy DVD mają inne licencje;)
Z DVD/audio CD też mógłbyś się kłócić, że skoro kupiłeś płytę, to masz prawo pokazywać ją komukolwiek i robić z nią co chcesz, również wypożyczać i organizować płatne pokazy. DZZZZZYŃ. Nie masz prawa, bo licencja na której kupiłeś swoją płytę nie pozwala na płatne wypożyczanie ani na organizowanie komercyjnych pokazów. Z tego co się orientuje, płyty DVD dla wypożyczalni są w zupełnie innych cenach i na zupełnie innych licencjach. Chyba, że w ciągu ostatnich kilku lat coś się zmieniło, bo rozmawiałem na ten temat z właścicielem wypożyczalni ładne kilka lat temu. Co do Audio CD, nie wolno Ci chyba nawet odtwarzać płyty w swoim własnym barze/hotelu/jakiejkolwiek firmie przy klientach, o ile nie opłacić haraczu ZAIKS-owi.
Tak samo jest z grami. Kupujesz gry na określonej licencji. Możesz kupić grę na płycie i potem ją odsprzedać, albo kupić ją na STEAM. Zyskujesz usługę, którą ja osobiście sobie bardzo cenię, ale rezygnujesz z prawa odsprzedaży.
Jasne, niektórzy wydawcy oferują grę, wyłącznie ze STEAM. Ich prawo, do udzielenia takiej a nie innej licencji i ich prawo do nie sprzedawania gier na licencji pozwalajacej na odsprzedaż.
Ciekawy eksperyment - przejdź się do najbliższej wypożyczalni i popatrz na pudełka DVD czy BR. Gwarantuję, że większość płyt będzie "zwykła" a nie z licencją do wypożyczania (pisze wyraźnie jak byk z tyłu na opakowaniu). To, technicznie, też jest przestępstwo.
Ano. Czyli rozumiem, że skoro ktoś popełnia przestępstwo, to Tobie też wolno?
Czy jak tak gdzie napisałem?
Chyba masz problemy z czytaniem ze zrozumieniem.
Piętnuje się piratów, ok, wiadomo dlaczego, ale widać przestrzeganie prawa w PL jest mocno wybiórcze i raczej opcjonalne.
Widać źle odebrałem to co napisałeś.
W większości wypadków gdy ktoś pokazuje że inni też łamią prawo, robi to tylko po to, żeby usprawiedliwić swoje postępowanie i tak odebrałem Twoją odpowiedź.
Niestety, w Polsce łamanie prawa jest swego rodzaju sportem. Często ten kto kręci i kombinuje ma większe poważanie od tego kto stara się przestrzegać przepisów. Mentalność po PRL:(
Kolejny apostol mysli, ktory sadzi, ze wymysly prawnikow jakiej korporacji maja wyzsza waznosc od ustanowionego prawa. Steam ponad Konstytujce! Ave Steam.
Wybacz, ale marnujesz moj czas.
Ugh. Prawo jest takie, że producent m0że ustanowić takie warunki sprzedaży jakie sobie wymyśli, może za wyjątkiem ograniczeń rasowych tzn. nie sprzedamy Ci bo jesteś czarny.
Natomiast Ty jako konsument masz prawo olać takiego producenta i jego produkty i iść do konkurencji.
Powołujesz się na konstytucje? Pokaż mi konkretny paragraf. Tyle w tym temacie.
Prawo bardzo dokladnie reguluje tego tupu umowy, poniewaz sa to umowy cywilno-prawne. Sprzedawca NIC sobie nie moze wymyslic ot tak sobie i to nie dotyczy tylko Polski ale calejgo kapitalistycznego swiata. Jakis czas temu 1-2 lata byla afera z Applem, ktory sprzedawal w swoim sklepie tylko posiadaczom ich wlasnych produktow. Zakazano tego, choc pozniej Apple ten zakaz sprytnie obszedl. Podobnie bylo z Microsoftem i jego ZUNE. To sa dzialania calkowicie regulowane czy Ty wiesz o tym czy tez nie - ja nie odpowiadam za braki w Twojej elementarnej znajomosci prawa. Czy myslisz, ze Polska to jakas babanowa republika gdzie jakis producent cos tam sobie ubzdura i bedzie to ponad KC?
Apple/Microsoft - Nie mówisz przypadkiem praktykach monopolistyczych? To trochę inna sprawa, STEAM ciężko nazwać monopolistą.
Co do znajomości prawa, bardzo proszę - nie ośmieszaj się:)
Co do umów cywilno-prawnych - tak, prawo je w pewnym zakresie reguluje ale również obowiązuje zasady swobody zawierania umów:
http://prawa-konsumenta.wieszjak.pl/prawa-konsumenta/89586,Zasada-swobody-zawierania-umow.html
oraz co ważniejsze:
"USTAWA
z dnia 23 kwietnia 1964 r.
Kodeks cywilny
(...)
Art. 353 .
Strony zawierające umowę mogą ułożyć stosunek prawny według swego uznania,
byleby jego treść lub cel nie sprzeciwiały się właściwości (naturze) stosunku, ustawie ani zasadom współżycia społecznego."
Sprzedawca ma pełne prawo powiedzieć:
"Sprzedam Ci tą grę na takich i takich warunkach"
A Twoim prawem jest: Zgodzić się, negocjować, nie zgodzić się.
Jako pojedynczy klient Twoja pozycja w negocjacji jest żadna, więc nikt tego nie robi.
Jasne, dochodzą tu przepisy anymonopolowe i ochrona praw konsumenta ale jak do tej pory nie słyszałem żeby któryś z wydawców naruszył te przepisy i musiał z tego tytułu płacić kary.
Oczywiście, że prawo określa czym jest własność prywatna (prawo własności), a dopóki kupujesz *przedmiot*, to możesz nim dysponować dowolnie, także sprzedać w takim samym stanie jak kupiłeś. Producent nie ma żadnego prawa ograniczać ci twoich praw w tym zakresie, gdyż prawo własności jest nadrzędnym, w szczególności:
Art 64 Konstytucji RP, p. 3:
"Własność może być ograniczona tylko w drodze ustawy i tylko w zakresie, w jakim nie narusza ona istoty prawa własności."
Dopóki producent nazywa to *sprzedażą*, a nie *użyczeniem*, to nie może wnikać w dysponowanie ową własnością. Nawet jeśli *sprzedaży* podlega licencja, to nie może być ona później ograniczona.
Wreszcie ktoś mówiący z sensem i potrafiący wskazać jakiś konkretny przepis:) O ile faktycznie wydaje się to dość jasne w wypadku kupna gry stricte na płycie, tak co do STEAM...
Pozwole sobie zacytować "Steam Subscriber Agreement" na który wyraża się zgodę zakładając konto:
"You become a subscriber of Steam ("Subscriber") by installing the Steam client software and completing the Steam registration. Additionally, as a Subscriber you may obtain access to certain services, software and content ("Subscriptions") available to Subscribers. Conclusion of this contract between Valve and you takes place as soon as you access the Steam service after accepting this Agreement."
Z tego co rozumiem, STEAM dość sprytnie omija tego typu zapisy, sprzedając usługę polegającą na zapewnieniu dostępu do gier. O ile wiem, w umowie cywilno prawnej można zawrzeć punkt, że nie można jej przenieść na inną osobę, bez zgody obu stron. W tym wypadku STEAM tej zgody po prostu nie udziela.
Załóżmy, że kupisz w Empiku grę połączoną ze STEAM. Co wchodzi w skład kupionej "gry"? Płyta, opakowanie, kod pozwalający na jednorazowe aktywowanie gry w usłudze STEAM. Wszystkie te 3 rzeczy, zgodnie z Konstytucją, możesz sprzedać. (Zapewne z tego typu zapisów korzysta Gamestop) Nie wolno Ci natomiast sprzedać konta na STEAM-ie ponieważ o świadczenie tej usługi zawarłeś oddzielną umowę podczas zakładania konta.
Inaczej mówiąc:
Kupujesz sobie doładowanie do telefonu, w postaci zdrapki (kod jednorazowy).
Zdrapkę (Płyte, opakowanie, kod) możesz sprzedać, podarować zrobić z nią co chcesz, nawet po jej zużyciu. Natomiast środków przypisanych do numeru telefonu (dostępu do gry), zgodnie z umową z operatorem (STEAM), już nie możesz przekazać innej osobie.
Piszesz:
> Prawo jest takie, że producent m0że ustanowić takie warunki sprzedaży jakie sobie wymyśli
To nie prawda. Jest cała lista klauzul zabronionych, nawet jeśli są obecne w umowie to nie mają żadnych skutków prawnych.
Aczkolwiek nie wiem czy zabronienie odsprzedaży jest legalne czy nie w Polsce.
Możę się mylę ale konstytuacja nie reguluje szczegółowo takich pierdół. Natomiast pewnie gwarantuje każdemu wolność w zawieraniu umów handlowych jak nie naruszają pewnych ważnych zasad.
Ostatnio kupiłem sobie na Amazon UK trylogię LOTR na każdej płycie 'This disc is for home usage only" a wypożyczanie i publiczne odtwarzanie jest zakazane. Nic się więc nie zmieniło.
A jak to jest z grami i udostępnianiem innym osobom odpłatnie ?
Jeśli np otworzę salon gier to muszę na komputerach mieć wersje gier ze specjalną licencją ?
Tak
"Unless you are a Licensed Cybercafe Operator (as defined below), this Agreement does not allow you to exploit the Software or any of its parts for any commercial purpose including, but not limited to, use at a Cybercafe, computer gaming center or any other location-based site. A "Cybercafe" is a physical establishment in which computer stations are made available for use by customers. A "Licensed Cybercafe Operator" is a Cybercafe that has agreed to the Subscription Terms for Licensed Cybercafe Operators posted at http://store.steampowered.com/cybercafe_agreement/."
"You are entitled to use the Software for your own use, but you are not entitled to: (i) sell, grant a security interest in or transfer reproductions of the Software to other parties in any way, nor to rent, lease or license the Software to others without the prior written consent of Valve;"
To akurat z Umowy ze STEAMa, ale myślę większość licencji zawiera tego typu zapisy.
Tak samo, jak kupisz płytkę z muzyką to nie możesz jej używać do celów komercyjnych (np. puszczać w Radio), za każde odtworzenie utworu wykonawcy należą się tantiemy.
Tu chodzi o treść licencji, nie o formę. Mają prawo mieć taką licencję jak im się podoba (niestety) i jeżeli chcesz Steama używać musisz ją zaakceptować. Myślisz, że Steam jest zły to sobie poczytaj licencję Origin. Nie dość, że cię szpiegują to mają prawo usunąć dowolną grę z twojego konta.
Mnie dziwi polityka cenowa tej platformy, bo w eurolandzie wychodzi znacznie drożej niż w USA czy UK. Plus jeżeli nie ma fizycznych kopii ani kanałów dystrybucyjnych spodziewałbym się, że gry będą tanie, tymczasem bardziej się opłaca kupić na chociażby Amazonie.
"Mają prawo mieć taką licencję jak im się podoba (niestety) i jeżeli chcesz Steama używać musisz ją zaakceptować." - i znowu kula w plot. Licencja Steama musi byc zgodna z obowiazujacym w w danym kraju prawem, a tak nie jest. Oczywiscie nikogo to nie obchodzi, bo taka BSA jeszcze nie tak dawno, od lat dzialala calkowicie nielegalnie wiec tym bardziej Steamem nikt sie przejmowac nie bedzie. Korporacje sa ponad prawem. Newell jest bezczelnym klamca, ordynarnym wrecz niesamowicie - gdyby nie staly za nim gigantyczne pieniadze, facet za swoje kombinacje siedzialby w mamrze.
z tą odsprzedażą gier na Steam to ciekawa sprawa, w sumie gry na konsole Sony mają na pudełkach zakaz odsprzedaży a nikt na czele z wielkimi sieciami jak GameStop się tym nie przejmuje i gry są odsprzedawane, więc ciekawe czy na Steam jest to tak samo pusty przepis czy jednak prawnie wiążący? kiedys słyszałem że fizycznie nośniki można odsprzedawać a kopii cyfrowych już nie, ale co jeśli fizyczna płyta wymaga konta na Steam? i czy logicznie podchodząc do sprawy jest jakaś różnica między fizyczną a cyfrową grą? skoro to ten sam produkt tylko inna dystrybucja i to i to może być używane, ciężka sprawa
Gry ze Steama mozesz odsprzedac, poniewaz zapisy amerykanskich prawnikow w ichniej licencji sa w Polsce, jak i calej Europie, warte tyle ile papier toaletowy. Problemem jest sam proces odsprzedazy - musisz to zrobic z calym kontem.
to wiem, czyli problemem jest to czy można odsprzedać konto a nie czy można odsprzedać grę dystrybuowana cyfrowo? przecież konto to tylko login, hasło i mail, więc czy na pewno to odsprzedaż konta jest tym problemem czy jednak odsprzedaż tego co przynosi wartość konta czyli gry? to są pytania trudne ;)
Sprzedajesz zawarta tresc, a nie samo konto. Sprzedaz samego, pustego konta jest z tego co wiem nielegalna, dlatego rozne cwaniaczki na Allegro nie sprzedaja kont, a USLUGE zalozenia konta na Steam.
wiem haha, ale mam na myśli raczej kwestie prawne legalności, dlaczego Steam zabrania odsprzedaży konta? czy to ich widzimisię czy faktycznie w sądzie byliby w stanie to wybronić? dlatego to są trudne pytania, bo czy płyta czy cyfrowa kopia produkt niemal ten sam tylko sposób dystrybucji inny
To ich widzimisię i faktycznie w sądzie byliby w stanie to wybronić:)
Swoboda zawierania umów.
Zakładając konto zawierasz umowę, która wyraźnie mówi że nie możesz go odsprzedać. Sprzedając konto - łamiesz umowę.
Nie zgadzasz się na ten warunek? Nie otwierasz konta, koniec.
to dlaczego GameStop sprzedaje używane gry na konsole Sony, gdzie na pudełkach również jest zakaz odsprzedaży, a GameStop czy Amazon odsprzedaje używanki i nigdy nie słychać by Sony się z nimi procesowało o to że odsprzedają używane gry w olbrzymiej ilości (i jeszcze na tym zarabiają), że o aukcjach na ebay czy allegro już nie wspomnę
Pytaj Sony. W sumie, trochę się temu dziwie, ale powodem może być to że Gamestop jest ogromnym sprzedawcą, który odpowiada za spory kawałek sprzedaży i wolą przymknąć na to oko, niż ryzykować że Gamestop przestanie sprzedawać ich gry.
Ew. Gamestop może mieć z nimi jakąś umowe i odprowadzać odpowiedni procent.
Ew. obrót używkami przez Gamestop jest na tyle mały, że nie opłaca im się wszczynać wojny prawnej kosztem opłat sądowych i przede wszystkim koszmarnego PR-u.
Co do eBay/Allegro to już w ogóle masakra. Musieli by wytoczyć proces każdemu sprzedawcy oddzielnie. (Serwisowi bezpośrednio raczej nie mogą, serwis sprzedaje usługę organizowania aukcji, ale za jej zawartość odpowiada sprzedawca. Ew. musieli by się najpierw zwrócić do serwisu o usunięcie aukcji) Koszty prawne + zły PR > strata na używkach.
no tak allegro to dużo motania by było, ale taki GameStop toż to największa sieć growych sklepów w USA i mają tony używek i nie słychać o pozywaniu ich przez żadną firmę zabraniającą odsprzedaży używanych gier
Bo nie ma żadnej podstawy prawnej do pozywania.
Wykazanie powstania realnej straty (nie straconej sprzedaży) jest zwyczajnie niemożliwe.
Jakby wierzyć w wszystkie bzdury jakie wypisują w licencjach, to można by rzeczywiście zastosować czyjś pomysł - http://bash.org/?577451 - jak dla mnie jest to idealne odniesienie co do licencji.
To nie jest tylko widzimisie Steam'a o braku mozliwosci odsprzedazy, bolaczka niemal calej branzy (czytaj najwieksze molochy jak EA, Ubisoft etc) jest wlasnie odsprzedaz produktow.
Przy okazji Steam wlasnie stwarza im jedne z najlepszych warunkow i sprawdzonych mechanizmow do zminimalizowania tego procederu.
Niestety obecnie to duze korporacje i ich lobbystyczne srodowiska stanowia prawo a nie logika - najlepszy przyklad to wygasanie praw autorskich, co dekade czy dwie legalnie przedluzane sa terminy wygasania praw autorskich w ten sposob korporacje dalej maja prawa do takich stale odswierzanych kotletow jak np. Tom&Jerry, Krolewna Sniezka itd.
Osobiscie nie cierpie Steam'a i unikam czegokolwiek co wymaga tego paskudztwa, nacialem sie tylko na Falout3 Las Vegas gdzie nie byl jasno opisany wymog rejestracji przez Steam a dla Deus Ex 3 po prostu musialem wytrzymac ta pigulke.
Steam ma tryb offline i można go używać.
Część gier oferowanych na steam (jak C&C) wymaga non-stop netu ale to NIE jest wymysł Valve tylko producenta gry.
Analfabetyzm wtorny w pelni. Zacytuje sam siebie "wymagal przez dlugi czas polaczenia z serwerami non-stop". Czego dzis w szoklach ucza tak sie zastanawiam.
Tylko że Valve właśnie się z tego wycofało już ładne parę lat temu, gdy się zorientowali że jest to rozwiązanie do **** i we własnych grach już go nie stosują.
Jak to mówią, tylko osioł nie zmienia zdania.
Zacytowałeś sam siebie (dobrze, że bez błędu kawałek dalej :). Super. I czego to dowodzi?
Napisałeś "brak trybu offline" (poprawię z litość twój błąd panie analfabeta wtórny) - wierutna bzdura bo tryb offline jest.
Czego uczą dzisiaj w szkołach nie wiem, skończyłem szkołę wiele lat temu.
Następnym razem jak chcesz coś powiedzieć wyłącz tryb pouczającego megalomana a włącz myślenie.
Tryb ten działa bardzo kapryśnie, zależnie od wersji Steam, gry i konfiguracji sprzętu na jakiej uruchamiasz.
Jednorazowa aktywacja działa sprawnie jedynie w teorii.
Działa tak dlatego, że niektóre gry wymagają neta non-stop ale nie ma to nic wspólnego ze Steamem jako takim. Jak gra jest napisana i Steam/Valve nie mają na to wpływu.
przelicznik Dolar=Euro nie jest może sprawiedliwy, ale w UE istnieje podatek VAT, wliczany jest w cenie produktu i wynosi minimum 15% (w Polsce aż 23% aktualnie) a kasa z VATu leci do budżetu (w USA VATu nie ma a podatki stanowe są od 0 do kilku %), więc to jeden z powodów wyższych cen w Europie, a że Euro ma wyższą wartość to kasa z przeliczonego dolara leci do wydawcy gry a "nadmiar" kasy z wartości Euro leci do budżetu kraju europejskiego ;) mam nadzieję, że nie zamotałem za mocno w tym wolnym tłumaczeniu hehe ;)
Swoją drogą, czy 1 eur=1dolar nadal obowiązuje?
Pytam, bo kilka dni temu z dziewczyną zauważyłem że podczas promocji
Worms Reloaded w Danii był za jakieś 6,49Euro, a w Polsce za około 5. Tzn. Nawet na tereni UE są różnice w cenach (nie mówiąc o dostępności, np. gier z serii LEGO u nas nie ma, natomiast w Danii są na STEAM dostępne)
Pomijając poglądy na steam, trzeba jednak stwierdzić że spora część piractwa jest spowodowana brakiem dostępności produktu.
Np. jak można nie piracić fajnego serialu z USA który transmitowany w Polsce będzie co najmniej za rok? Albo czekało się na Serious Sam 3 tyle czasu a nagle okazuje się, że pół świata już w niego może grać a ciebie traktują jak gracza drugiej kategorii? (nie, nie kupię go na Steam).
Innym problemem jest jakość produkcji, na Duke Nukem Forever czekałem długo, ale z powodu "pochlebnych" opinii, stwierdziłem że najpierw "przetestuję" produkt nim go zakupię, z czego się bardzo cieszę, bo 5zł bym za tą grę nie dał (ani za żadną inną wydaną w tym roku w którą grałem).
Czyli nie grałeś ani w Deus Ex ani w Skyrim?
No i BF3 i MW3 na pewno są warte więcej niż te 5 zeta...
MW3 było po prostu nudne, BF3 było bardziej liniowe niż japońskie przygodówki, a polska wersja miała dubbing wyciągnięty z Psów (kolejny powód żeby piracić, sam sobie wtedy możesz wybrać wersję językową).
W DeusEx nie grałem. Grałem za to w Hard Reset. Oczy po 2 minutach mnie rozbolały od "super" efektów graficznych, życie po 20sek się odnawiało i nie chciało mi się już drugiej misji zaczynać.
Skyrim zostawiam sobie na później, jak będę miał więcej czasu żeby pograć.
Ale kampanie w MW3 przeszedłeś? Czyli spędziłeś przy grze jakieś 3-5 godzin.
Jak pójdziesz na film do kina i okaże się totalną chałą to zwracasz bilet? No jakby nie bardzo. Produkt był do dupy, bywa. Trzeba było poczytać recenzje, obejrzeć trailery i wybrać lepiej.
W tym problem, wybieram film tak żeby mi się podobał, część tych gier też powinna była mi się podobać, ale nie wyszło. Przy grach co oferują gameplay nie wiele dłuższy co film w kinie za 20-30zł, to dlaczego tyle kosztują?
Głównie dlatego, że:
a) film może za jeden bilet obejrzeć raz. W grę mozesz grać kilka razy (Baldursa przeszedłem koło 6... MW1 - 2 razy itp.)
b) Bilet do kina uprawnia 1 osobe do obejrzenia filmu. W jedną kopie gry gra cała rodzina. (1-3 osób) Gre można pożyczyć znajomemu (+ kolejne kilka osób.)
c) Istnieje ryzyko, że odsprzedasz grę (nawet nielegalnie, jak odsprzedaż konta STEAM) (+ kolejna osoba, która z gry korzysta, a która nie płaci)
Idąc na film, nie masz gwarancji że Ci się spodoba; kupując nowe buty nie masz gwarancji że nie będą obcierać; kupując grę nie masz gwarancji że trafi idealnie w Twój gust.
Jedyne co można zrobić, to szukać jak najwięcej informacji (recenzje, demo (coraz rzadziej:(), opinie znajomych) i tyle.
jeżeli buty obcierają to masz możliwość żądania zwrotu gotówki bądź naprawy wady. To jest akurat głupie porównanie. Kupiłem BF3 RU ze względu na cenę czyli 60zł i to już w tej cenie ktoś zarobił. Jeżeli pełna dystrybucja bezpośrednio ze strony producenta wynosiła by 15 dolarów za grę to nie miałbym żadnego pirata. Aktualnie ściągam grę i sprawdzam czy mi się podoba tak samo było z BF, następnie dopiero podejmuje decyzję o zakupie. Dobrą opcją były wersje DEMO.
Kupowanie MW3 czy BF3 dla kampanii to lekka pomyłka. One są tam tylko na pokaz. Liczy się multi.
Jak ktoś twierdzi, że żadna gra wydana w tym roku nie jest warta 5pln to takiego klienta można tylko olać jako niepoważnego.
Nawet DNF był wart te 5pln...równo tyle właśnie.
W sumie to się zgodzę, DNF był wart 5zł.
Ostatnio zauważyłem, że gry małych producentów, te co kosztują w okolicach 25zł oferują większą frajdę i dużo dłuższy gameplay niż super produkcje z pod znaku ``AAAAAAA++++``. Mali producenci przynajmniej się jeszcze starają.
Wy o Duku to napiszę, że dzięki stosunkowo małemu piractwu na konsole gra poszła w milionie sztuk więc jednak lepsze zabezpieczenia antypirackie w konsolach się sprawdzają nawet jak gra jest słaba to może się sprzedać, więc lepsze gry nic dziwnego że schodzą monstrualnie na konsole a na pc słabo, piractwo to nie jedyny powód ale jednak sporo przeszkadza wydawcom gier pc, nigdy nie wiesz czy Twoja gra okaże się hitem czy gniotem a ryzyko finansowe jest duże
Bo gracze PC mogą za pomocą piractwa zweryfikować grę, konsolowcy tego luksusu nie mają.
Może i nie wiesz czy gra będzie hitem, ale każdy kto zagra w kilka podobnych gier będzie mógł porównać. I niestety co nowsza gra ma ca raz bardziej upraszczany gameplay, singleplayer krótszy, a grafika bardziej oślepia.
no właśnie a przecież nawet jak ktoś wydaje gniot albo gra jest dobra ale brak promocji powoduje, że nie schodzi, bo załóżmy grupa nie miała tyle kasy by promować swój tytuł to mniejsze piractwo przynajmniej pozwala im odzyskać włożoną kasę w tworzenie gry (już nie mowa o zarobku) to jednak mniejsze piractwo ma pewne znaczenie (przynajmniej część kasy odrobią), a może wcześniej wydali dobrą grę lub następnym razem wydadzą lepszą, miejmy nadzieję, że następny Duke będzie lepszy
Przecież dema na konsole są.
Do "weryfikacji" nie trzeba pirata, wystarczy demo.
Chociaż ostatnio zauważyłem trend wypuszczania dem po premierze gry. To już lekki zonk.
Czyli jakie jest sedno tego całego zamieszania użytkownik/gracz jest złem koniecznym... Z tego co pamiętam nie raz był poruszany temat że ci co najwięcej piraconego softu/gier/muzyki używają to również najwięcej kupują legalnie, wciąż nie dociera do producentów że ludzi nie chcą kupować kota w worku.
Totalnie zgadam się z Gabem.
Kiedyś grałem praktycznie wyłącznie w piraty. Taniej i wygodniej, bo po prostu zapuszczałem torrenty na noc i rano gra była u mnie. Czasem gra śmigała aż miło, a czasem musiałem zmarnować godzinę dwie i gra i tak nie poszła.
Od pewnego czasu 99% gier kupuję albo bezpośrednio na STEAM, albo kody na Allegro. Czemu to robię mimo faktu że nie będę mógł odsprzedać gry?
a) Bo moge kupic grę nie wychodząc z domu.
b) Bo STEAM to nie tylko sprzedawca gier ale też usługa, polegająca na tym że moje gry mam dostępny w każdym miejscu na świecie. Bez DVD. I jestem za to gotowy zapłacić spory bonus. Dlaczego? Obecnie na STEAM mam jakieś 60 gier i właśnie wyjechałem na wymianę studencką. A teraz wyobraźcie sobie, że miałbym targać ze sobą 60 płyt DVD. Koszmar. Fakt, że w obecnym lapku nie mam nawet czytnika DVD (lżejszy sprzęt!) jest kolejnym powodem, dla którego dla mnie warto kupić nieodsprzedawalna wersje cyfrową. Kolejny punkt - aktualizacje. Nie muszę szukać łatek na stronach producenta, gry się aktualizują same. Wcześniej kupiłem Wieśka na płycie, teraz podczas promocji (16zł!!! Co tu odsprzedawać????) kupiłem wersje STEAM. No i koniec z porysowanymi, nieczytalnymi płytami.
Zresztą, gdy kupuje się gry średnio za 40-60zł (PROMOCJE!!!) to jaki jest sens zabawy w odsprzedaże...
Tak, STEAM poftafi być drogi, szczególnie tuż po premierze. Ale dodatkowa marża, daje też sporo dodatkowych usług, za które przynajmniej ja, chętnie płace.
Kupujesz dane na płycie, nie płyta stanowi tu obiekt kupna/sprzedaży przecież.
Skoro wymyślili takie cudo jak licencja na użytkowanie, to następną kopię możesz pozyskać jak tylko zechcesz, w tym możesz się zwrócić do producenta/dystrybutora o udostępnienie nowej kopii produktu.
Nigdy nie miałem z tym problemu z CDProjekt (w tym i w tanich seriach) czy z Cenegą, a nawet Microsoft nie robił mi problemów.
Natomiast zasady użytkowania Steam to już jest niesmaczny żart, bo jakim prawem rezerwują sobie prawo do pozbawienia kogoś zakupionych gier bez podania przyczyny i bez zwrotu kosztów, nazywając tą platformę do sprzedaży usługą.
Takich drakońskich i najzwyczajniej nieuczciwych zasad nie ma wprowadzany onlive (który stanowi innego rodzaju zagrożenie przyszłości rynku gier).
Dobrze, że nie jest to powszechną praktyką, ale sam zapis już jest wystarczająco niepokojący i powoduje grymas niezadowolenia.
"Cały wywiad z ojcem dyrektorem można przeczytać na stronie The Cambridge Student."
-już się przestraszyłem że to o Panu z Torunia ten artykuł ;)
piractwo po części jest problemem pc ale nie tylko więc Gabe ma trochę racji, lenistwo też ale lepiej skoczyć do sklepu i kupić grę pc za 100-130zł niż na Steam, gdzie duże nowości chodzą po 50-60Euro (czyli drożej nawet niż gry na konsole), Steam miewa fajne wyprzedaże czy promocje i wtedy można coś upolować w dobrej cenie, natomiast sporym kantem rynku gier pc na Steam i ogólnie na zachodzie jest to że kosztują 60Euro czyli tyle samo co gra na konsole, dlaczego tak jest? skoro w cenie 60Euro trochę kasy leci do producenta konsoli (dlatego same konsole są sprzedawane praktycznie bez zarobku nie licząc konsol Nintendo) zaś w pc takie myk nie istnieje (nie licząc zestawów grafa+gra), można to zrozumieć w przypadku gier, które mają DX11 physx czy coś czego nie ma na konsolach ale nie wszystkie gry są rozszerzone w stosunku do wersji na konsole, kolejna sprawa ludzie lubią mieć to czego nie mają inni a wielu pecetowców nie chce kupować portów z konsoli, do tworzenia imagu platformy liczą się exclusivy a na pc exclusivy są tyle że w innych gatunkach (czyli MMO, strategie) i takie gry na pc schodzą nieźle, pc to trochę inna klientela niż konsole i pecetowcy wolą grać w MMO/FPS/strategie a firmy biadolą dlaczego ich kolejnego portu gry z konsoli nikt nie chce kupować na pc więc nie robią takiego np. Mortal Kombat, tak więc jest wiele przyczyn i nie samo tylko piractwo, miliony Koreańczyków czy Chińczyków czy nawet Polaków siedzi i tłucze w MMO czy FPS i to na pc jakoś żyje
dodatkowo bolączką pc jest multum konfiguracji i błędy, które przez to wynikają, potem paczowanie, czasem potrzeba pacza do pacza ;) i do tego sterowniki nowe (problem ten na konsolach jest dużo mniejszy, mimo iż konsole również trzeba updatować ale jest to sprawa uproszczona), a propo piractwa jeszcze, oprogramowanie pc jest zazwyczaj chronione przed piractwem na poziomie programowym, w przypadku konsoli na poziomie sprzętowym, jest to istotna różnica i znacznie utrudnia i zniechęca do piracenia na konsolach, na pc piractwo jest dużo prostsze, w przypadku konsoli ryzykujemy awarią sprzętu i po prostu wywaleniem jej potem na śmietnik a i samo przerobienie konsoli to nie tak prosta zabawa i wielu ludziom po prostu się nie chce w to motać czy ryzykować albo płacić dla jakiegoś "serwisu" przerabiającego i potem jeszcze im ciągle kabze nabijać by wgrywali najnowszy piracki soft by nowe gry poszły, na pc takiego problemu nie ma, może jeśli w przyszłości zostaną wprowadzone zabezpieczenia sprzętowe na pc to piractwo będzie mniejsze ale to gryzie się z urokiem samej platformy pc, gdzie wszystko wydaje się bardziej otwarte i "dla wszystkich" a firmy konsolowe robią wszystko by ich sprzęt i soft za wszelką cenę nie był "dla wszystkich" stąd piractwo jest mniejsze, tyle że czy zmniejszone piractwo spowoduje wzrost sprzedaży konsolowych gier na pc? czy może tacy ludzie po prostu już dawno temu przerzucili się na konsole lub przerzuciliby się jakby nie było piratów pc
@zakaz odsprzedaży na steamie
ja osobiście mam go w poważaniu, do każdej gierki jest osobne konto steam, nawet będąc mega upierdliwy do każdej gierki mam backup katalogu ze steam. trochę zabawy ale da się i nikt nie zabroni mi odsprzedać takiego konta z jakąkolwiek gierką bierzesz konto razem ze wszystkimi potrzebnymi danymi, są ludzie którym to nie przeszkadza.
a jak damy się dymać jak to robią to będziemy dymani tak jak oni chcą.
Wszystko fajnie ale jak kupię płytę dvd i mi się porysuje, złamie albo cholera wie co to nie mam żadnego prawa jej wymiany, muszę kupić nową płytę z filmem, chociaż kupiłem licencje filmu a nie nośnik - absurd prawda? A teraz mam Steam który oferuje mi zakup LICENCJI na dany produkt a nie nośnik. Wedle ich praw handlowych Licencja na steam jest tylko dla mnie i nie mogę jej odsprzedać - i tutaj jest wszystko OK, albowiem mam licencję i mogę pobrać grę gdzie chcę i ile razy chcę, nawet jak posiadam jej fizyczną wersje na nośniku z empiku to nadal mam możliwość ściągnięcia jej z serwerów Steam-a. Po drugie ceny na steam są drogie tlyko dla nas polaków bo mamy euro po ponad 4 zł, a nawet mimo tego ostatnio za 100 zł z steam dorwałem wszystkie gta, wormsy i wszystkie gry valve, bo były po średnio 30 zł w promocji, wiec o co się pultacie że steam jest zły? Ten wasz cały kochany RAZOZ1911 i jego pirackie kopie - każda ma trojana w cracu do gry! i 99% piratów nawet nie wie że koleś robi na was forsę i to tak grubą że się w pale nie mieści. Jak pokazałem kumplowi że mogę z telefonu zalogować się do jego kompa i zabrać wszystkie pliki z jego dokumentów przez tego trojana z głupich simsów to mu szczena opadła. Sam programuje i wiem ile pracy kosztuje zrobienie gry, dla tego nie żal mi tych kilku zł za dobrą grę, Skyrim kosztował mnie 140zł, ale od ponad 100 godzin ciągle się bawię, jak bym kupił wódkę za 100 zł to po jednym weekendzie miał bym wyrzuty że przechlałem forsę.
masz rację, ale problem jest troszkę inny, dlaczego możesz odsprzedać licencję na grę w wersji na płytce (czyli sprzedać płytkę) bo chyba można skoro GameStop czy amazon sprzedają używane gry i robią to w milionach a na Steamie licencji nie można odsprzedać? przecież to ten sam produkt tylko inaczej dystrybuowany, oto jest pytanie ;)
Spójrz na bf3 z DVD wszystko idzie w tym kierunku zeby tej gry z plytki tez Ci sie nie oplacalo sprzedawac (online passy), a nie w druga strone...
A kto Ci powiedział że możesz legalnie odsprzedać licencję na grę w wersji na płytce (czyli sprzedać płytkę) i że firmy robią to zgodnie z EULA. ?
tutaj co nieco na ten temat:
http://www.cdaction.pl/news-14779/koniec-rynku-uzywanych-gier.html
właśnie nikt mi nie powiedział, ale patrzę na sieci wielkie jak GameStop czy aukcje w PL i na zachodzie, gdzie używane gry schodzą milionami (a jak pisałem wcześniej na grach do PlayStation jak byk zakaz re-sale itd. tyle tych zakazów popisane że aż strach hehe ;) i nikt się tym nie przejmuje a Sony nie pozywa nikogo ani żadnej firmy (przynajmniej nigdy o tym nie słychać), o Steamie też nie słyszałem by ktoś pozywał, więc to puste zapiski w licencji, których niemal nikt nie przestrzega? może i sąd wydał taki wyrok na AutoCad ale GameStop nadal ma w ofercie używane gry więc ocb?
Właśnie że nie możesz legalnie odsprzedać gry w pudełku na płycie, czy nawet filmu dvd innej osobie - to jest niezgodne z prawem które mówi że na sprzedaż towaru ma wyłącznie oficjalny dystrybutor. A to że Amazon sobie sprzedaje to inna kwestia, a mianowicie taka że ja mogę dzisiaj kupić figurkę z filmu anime w Japonii i przyjdzie do mnie paczką, chociaż oficjalnie figurki nie są dostępne poza Japońskim rynkiem - tutaj już wykraczamy poza lokalne prawo danego państwa a wchodzimy na rynek między narodowy. Co prawda żaden sklep w europie nie świadczy sprzedaży figurek z anime to jednak można je nabyć w taki lub inny sposób. Mnie irytuje fakt ograniczeń regionalnych, np 17 listopada na ps3 ukazała się gra Ni No Kuni: Wrath of the White Witch - dostępna jest jednak tylko dla regionu Japonii, tak gra jest tylko po Japońsku ale mi to nie sprawiło by kłopotu, znam język i chętnie bym zagrał ale legalnie nabyć gry nie mogę. Tak więc są sprawy które niektórych mogą wkurzać a innym one służą. Teraz 20 grudnia w Japonii ukaże się psvita - nie będzie miała blokady regionalnej wiec jak cie stać to można kupić w Japonii i sprowadzić sobie do europy, inny kłopot to dostępność danego towaru ale to już pomijam. Czyli ogólnie, kupując towar lub licencję która nie jest produktem lokalnym i nie podlega lokalnemu prawu zgadzasz się na wszystkie warunki użytkowania i ewentualnej odsprzedaży tego dobra ustalone przez dystrybutora i/lub twórcy.
napisałeś wiele fajnego co każdy wie ale nie na temat ;) dlaczego amerykański GameStop czy Amazon sprzedaje lokalnie w USA mimo zakazu re-sale na grach? i nie słychac by firmy growe pozywały GS za to, nikt nie jest w stanie mi odpowiedzieć, póki nie zaczną pozywać wielkich sieci za sprzedaż używanych gier czy kont to to wszystko puste zapiski licencyjne
Cóż, napisałem wyżej, że prawo własności jest nadrzędnym i nie może być ograniczone. A prawo własności zaś pozwala na dowolne zarządzanie własnością, w tym sprzedaż. Są od tego wyjątki na poziomie ustaw, ale z tego co wiem, wzmianka o Steam nie występuje w ustawach ;).
Ujmę to inaczej, jeśli producent chce sprzedawać na poziomie danego kraju, musi przyjąć jego prawo, bo jego własne jest nic nie warte.
Nie wiem co o tym sądzić, sam staram się mieć wszystko legalne, ale czasami sobie tak myślę, że gdyby nie piractwo, to o niektórych firmach nikt by nie słyszał.
Problem piractwa leży w różnicach poziomu życia. Przykład: Angol zarabia np. 1200 funtów na miesiąc (na tydzień 300), bf3 kosztuje go 30 funtów. Polak zarabia 1200 zł na miesiąc, a bf3 kosztuje 120 zł. Gdyby było tak, że gra zabiera 2,5% dochodu, a nie 10%, z pewnością każdy ganiałby po sklepach za grami w ładnych pudełkach i z pachnącymi instrukcjami. Wszystko bardziej rozbija się o koszta niż dostępność gier.
Ja myślę, że to raczej sprawa mentalności.
a) Gier nie trzeba kupować tuż po premierze za 120-150zł. Pół roku - rok i kupisz grę za 1/4-1/3 ceny (dobra, z wyjątkiem Blizzarda). Od pewnego czasu tak robię i tylko wyjątkowo kupuje coś tuż po premierze. Uwierz mi, mam w co grać a wydaję stosunkowo nie wiele.
b) Wiele osób, których "nie stać" na najnowsze gry, jednocześnie stać na dostatecznie wypasiony komputer żeby je odpalić w full detalach. Skoro można wydać 3000zł na full wypas kompa, to można wydać również 2500 na trochę słabszy system + 150 na gre w momencie premiery + 2*100 za 2 trochę starsze + 5 * 50 za 5 rocznych gier w promocji na STEAM. Tylko czemu wszyscy wybierają tą pierwszą opcje? Bo kompa nie ściągniesz z torrentów a grę tak.
Jasne, różnica poziomu życia też gra pewną rolę, nie przeczę, ale myślę, że Polska już jest na takim poziomie, że nie jest to rola dominująca. Natomiast w Polsce ciągle mamy kult cwaniactwa.
"O kupiłeś oryginalnego Windowsa? Głupi jesteś? Trzeba było sobie ściągnąć, przecież tego i tak nikt nie sprawdza..."
Albo kupić CD-Action. Dają naprawdę fajne gry, np. Mass Effect ostatnio.
Weź jednak pod uwagę, że ludzie zarabiają w większości do 2k netto i muszą się z tego utrzymać.
Co do kultu cwaniactwa to się w 100% zgodzę bo jest to główny powód pozostawania Polski w tym samym szambie od ponad 20 lat.
A co do oryginalnego Windowsa - ostatnio mnie MS wkurzył, bo oryginalny Win XP z MSDN nagle (po 3 latach działania) stwierdził, że jest nieoryginalny. Nie wiem jak może być nieoryginalne coś, co ściągnąłem prosto ze strony MS i do czego MS mi dao klucz no ale coż.
Jest jeden bardzo ważny i moim zdaniem główny powód piractwa:
Przeciętny człowiek - jeśli ma wybór między czymś co może mieć za darmo, a tym samym już za pieniądze - wybierze to darmowe.
Oczywiście dochodzi tu fakt właściwie bezkarności paserów...
Pewnie zaraz ktoś wyjedzie z argumentem - jeśli by tak było to ludzie by kradli wszystko na potęgę... a właśnie nie!
- powiem tak... jakby ktoś otworzył jakikolwiek sklep... ogłosił wszem i wobec że będzie otwarty cały dzień, bez monitoringu, bez sprzedawców, bez jakiegokolwiek nadzoru... i poinformował tylko że jeśli ktoś coś z tego sklepu zabierze to będzie to kradzież... na następny dzień sklep byłby pusty.
dodam jeszcze że poziom życia... czy jakość świadczenia usług ma oczywiście znaczenie... ale mimo wszystko nie przewyższa to faktu że coś po prostu można mieć za darmo
Nie zgodzę się co do końcówki. Ja np. nie ukradłbym nic nawet gdybym miał świadomość, że nie grozi mi za to kara. Tu raczej chodzi o to, że ludzie nie traktują piractwa jako kradzieży bo przecież nie zabierasz nic nikomu, nikt pozornie na tym nie traci, tylko ty zyskujesz.
Wielu ludzi nie kupiłaby gry nawet gdyby nie mogła jej ściągnąć, ja np. dzięki ściąganiu poznałem kilka fajnych tytułów i następne części już legalnie kupiłem, więc paradoksalnie producent zyskał dzięki piractwu klienta.
Jakoś nie widze co ludzie maja przeciw steam? Platforma oferuje ogromną biblioteke gier, dostępne praktycznie cały czas przy tym co jakiś czas promocje na których można kupić popularne tytuły praktycznie 50% taniej.
A odsprzedaż gry? Jeśli mamy gre w takiej postaci - bez pudelka tylko na klikniecie to po co sprzedawać. Jak już ktoś wcześniej powiedział jak kogoś stać na super ekstra komputer to czemu piraci gry. Tutaj ani nie chodzi o ceny gier tylko o to jak ludzie postrzegaja piractwo i czemu nie potrafia wydać tych 100-200zl na gre.
Problem w tym, że w tym kraju trzeba oszczędzać, żeby wydoić. Wielu ludzi nie stać na komputery i dlatego biorą kredyty!
Wiesz dlaczego nie wydadzą 100/200 zł na grę? Bo w przeciętnej rodzinie to nawet 7 dni życia!
Jak komputer jest koniecznością w dzisiejszych czasach tak gra jest pierdołkiem, który nie powinien kosztować tyle pieniędzy.
Zespoły pracują 2 lata nad płytą muzyczną, wydają spore pieniądze na studio, promocje, poświęcają czas i kosztuje ona 30 zł...
A za grę sprzedawaną na skalę globalną, którą przejdziesz w 7 godzin 5 x tyle?
Jeśli znajdą sposób by piractwo nie było możliwe to wątpię by spowodowało to większy popyt na gry.
a) Jak kogoś nie stać na Ferrari to jeździ maluchem, jak kogoś nie stać na pójście do kina to ogląda filmy w TV. Jak kogoś nie stać na nowe gry po 100-200 zł to kupuje starsze za 20-40zł albo gra w Free2Play (jest tego cała MASA).
b) Porównaj sobie wielkość zespołu muzycznego do wielkości studia zajmującego się grami.
W niejednej grze długość ścieżki dźwiękowej jest równa długości albumu o którym mówisz. A do tego dochodzi przecież koszt scenariusza, koszt grafiki, beta testów, koszt studia do nagrania innych efektów dźwiękowych, promocji itp itd.
Metalica - 4 osoby
Infinity Ward - 90 osób
c) Ile gier za 100/200 zł można przejść w 5-7 godzin? Poproszę przykłady. Są to głównie FPS, w większości mające multi oferujące zabawę na kolejne XXX godzin. Pozwól że podam moje statystyki:
Shogun 2 - 140h
Oblivion - 80 h
Empire TW - 395H !!!!!!!
Team Fortress 2 - 84h
Z nowo kupionych, w które ciągle gram:
Orc's must die - 15h (gra za 20zł na STEAM)
Bad Company 2 - 5h single; 24 h multi
Jasne, zdażają się gry które mi po prostu nie pasują (Darksiders; Resident Evil 5) i są to wyrzucone pieniądze ale nie wmówisz mi, że wszystkie płyty które kupiłeś Ci przypasowały i na stałe weszły do playlisty.
Już pomijam, że wiele płyt w momencie premiery (bo przecież porównujesz je do gier w momencie premiery, a nie po roku) nie kosztuje 30zł, a 40-70 zł albo i więcej
Aerious
Masz rację w paru kwestiach, że niektóre gry długo po premierze są tańsze i warte zakupu. Jednak nie skaluj ceny wg ilości osób pracujących nad produktem bo tą drogą wyjdzie, że tabliczka czekolady powinna kosztować 300 zł, bo w fabryce Milki pracuje 1000 osób...
Zobacz ilu ludzi pracuje nad filmem a ile kosztuje jego oglądnięcie w dniu premiery czy kupno na własność.
Chodzi o to że producenci i dystrybutorzy sami są sobie winni waląc po kieszeni konsumenta takie ceny. Ludzie nie dość, że się przyzwyczaili do takich cen to jeszcze ich tłumaczą propagandą... a gdzie zasada wolnego rynku i walka "o" a nie "z" potencjalnym klientem?
Odniosłem się do ilości osób głównie dlatego, że podałeś przykład albumu muzycznego nad którym ileś osób musi przez ileś czasu pracować, podczas gdy nad gra pracuje ileś razy więcej osób przez podobny, jak nie dużo dłuższy czas. (Choćby dlatego, że muzycy oprócz pracy nad albumem koncertują).
Oczywiście że masz wolny rynek! Nie podoba się DRM i wysokie ceny? Słyszałeś o producentach Indie? O Humble Bundle (Płacisz ile chcesz, nawet 0,01$)?
To właśnie jest wolny rynek. Są drogie, ekskluzywne produkty, są też produkty dużo tańsze. Są firmy sprzedające gry z DRM, są też firmy sprzedające bez DRM lub z DRM w szczątkowej formie (Wiedźmin). Twój wybór.
Jasne że producenci walczą o klienta. Jak inaczej nazwiesz walkę EA z Activision (Battlefield 3 / Modern Warfare 3). Ja widzę tutaj sporo różnic w ofercie tych dwóch firm (EA - niższa cena, mniej cholendarnie drogich DLC, inne podejście do serwerów) i właśnie dla tego wolę Battlefield niż MW3. Jasne, jakbym miał kasy jak lodu, kupił bym obie + DLC. Ale nie mam, więc wybieram BF3.
Zacznijmy od rzeczy podstawowej, kupuje gre z pudelkiem czy bez nie ma znaczenia a wiec od tego momentu jak mi sie podoba to mam miec mozliwosc zagrac w to kiedykolwiek mi sie chce i nie wazne czy to jest teraz, za rok, 5, 10, 20 czy 50, a co za tym idzie nie bede sie skazywal na laske czy nielaske walnietego developera badz steam ktorzy zadecyduja ze im sie nie oplaca miec wlaczonych serverow autoryzacji na ten produkt – w tym przypadku moze jestem staromodny ale zasada „nasz klient, nasz pan” przeszla w „nasz klient, zrobmy jemu numer”.
Jezeli mnie pamiec nie myli to w prawie polskim jest zasada iz transakcja musi byc jednoznaczna i ostateczna tak na produkt badz usluge natomiast w przypadku zakupu kuriozum ze steam’a czy tez innego wymagajacego polaczenia online DRM to nie wiadomo w koncu co to jest, ni to produkt gdyz nie mozesz z nim zrobic co chcesz i na dodatek nie masz pewnosci czy skorzystasz z niego kiedy chcesz, nie jest to tez usluga gdyz nie podpisujesz umowy na dostarczanie uslugi wiec przynajmniej dla mnie jest to zlepek diabli wie czego i ze sztucznie narzuconymi prawami ktore na dodatek niekoniecznie sa legalne w kraju.
Co do odsprzedazy gier–kupujesz gre, pracisz za produkt, masz swoj produkt w lapach, testujesz, nie podoba sie, masz mozliwosc oddania do sklepu? Do steam’a? W czasach gdzie wersje demo praktycznie nie istnieja a polegac na trailerach/recenzjach nie sposob (czasami moznaby sie pokusic o stwierdzenie ze obecne niektore gry przypominaja dema).
Hmmm... Może pan z Valve miał na myśli gog.com, które sprzedaje gry bez żadnych DRM i innych wynalazków, a jednocześnie notuje bardzo wysokie zyski? Ostatnio szefostwo gog.com zapowiedziało, że będzie sprzedawać gry nowsze. Oczywiście bez DRM.
Ja np kupuje gry ...bo lubie mieć np pudełko.
Nawet jesli gra nie ma multi to poprostu lubie mieć oryginał,lubie niektorych producentow i chce wynagrodzic ich prace no poprostu tak ;)
Fenomen piractwa rozumiem bo jak to pisaliscie jesli jest cos za darmo (praktycznie bezpiecznie bo naprawde trzeba miec pecha by wpaść) to dlaczego nie?
Sam np piractwo hm ganie bo jednak ludzie przesadzaja .Znam ludzi co graja w jedna gre kilka lat a nie chcą wydac 20zl na oryginal (z pudelkiem ;D)Ogolnie jest to przestępstwo i nie zmienia faktu ,że niektórzy doszukuja sie jakichś hm dziwnych wyjaśnień .Z 2 strony nikt nie jest święty wiec kazdy w życiu cos przeskrobal ;)
Mam same oryginalne gry, windowsa programy, nawet muzykę xD.Co nie znaczy ze jestem uczciwy(albo głupi) Jednak gdybym znalazl na ulicy np 20K zł i bym sie dowiedzial ,że zgineło jakiejś osobie ktora tych pieniedzy potrzebuje napewno bym ich nie oddal ;) Bo tak i już chociaż chyba powinienem(czy nie bo nawet nie wiem?xD)No chyba,że bał bym sie ze sytuacja jest zaaranżowana i np moglbym dostać wp&**&*.
Wszystko zależy od człowieka , od punktu siedzenia i strachu przed karą (moze jednak przede wszystkim od tego?)
Ja już mam ze ok 230 Oryginałów, np. Rainbow 6 Vegas 1 i 2 , Herosów 5 i 6, Splintery, i wiele wiele innych.
Ale na EA się gniewam bo odcinają kupony a the Run zrobili se w 2 miechy a cała ta otoczka oczekiwanie jest moim zdaniem dla naiwnych. a gra ma 4h oj oj za krótko jak za 130 PLN, a nowego Golfa za to ludzie w stanach sie zbuntowali i mieli EA masowe zwroty lol
Kiedyś za czasów Amigi gry były trudne robione z Sercem dla nas Graczy (dzieci) a teraz to jest rynek i KAPITALIZM je**any, a ze steam lubie gry za 10-5 EURO 20 dyszki jest dla mnie ok za tytół który ma rok lub więcej !!!
z ostatnich 30 dni
odsłon: 159952
odsłon: 94837
odsłon: 35755
odsłon: 34473
odsłon: 28458
odsłon: 26436
odsłon: 24786
odsłon: 22598
odsłon: 21640
odsłon: 18684
odsłon: 18525
odsłon: 18164
odsłon: 17239
odsłon: 15852
odsłon: 15628
odsłon: 15437
odsłon: 14890
odsłon: 14509
odsłon: 14010
odsłon: 13437
odsłon: 13402
odsłon: 12676
odsłon: 12378