Zobacz więcej w kategorii: aparaty cyfrowe
producenci: Fuji
FUJIFILM przedstawiło organiczny sensor CMOS, który pozwoli na dalsze zwiększanie liczby pikseli w matrycach bez utraty jakości zdjęć.
Choć branża aparatów cyfrowych ma w zasadzie dopiero jedną dekadę rozwoju za sobą, zasada - im mniejszy piksel tym gorsza jakość obrazu - wydaje się być stara jak świat.
Niestety, rynek jest nieubłagany i powołując się na rosnące zapotrzebowanie klientów, choć nie wszyscy prawdopodobnie z tym się zgodzą, serwuje nam cyfrówki wyposażone w matryce z coraz większą liczbą pikseli, a zarazem nie robiąc nic, aby powiększyć rozmiar montowanych w nich sensorów. W efekcie nowe matryce dają nam jedynie złudne poczucie lepszej jakości, gdyż zysk z dodatkowych megapikseli zjada zdegradowana jakość obrazu.
To nie wszystko. Technologia cyfrowych aparatów szturmem zdobyła rynek urządzeń mobilnych - smartfonów i tabletów. A te ze względu na swoje rozmiary korzystają z miniaturowych sensorów, które dają obraz niestety niezbyt dobrej jakości.

Pierwszy eksperymentalny sensor ma niewielką rozdzielczość 360 x 256 pikseli i jest w stanie rejestrować obraz z prędkością 50 klatek/s. Wykonano go w procesie 0,18 mikrometra przy rozmiarze piksela 3 mikrometry. Podobnej wielkości piksele miały topowe kompakty z matrycami o rozdzielczości około 5 Mpix.
Czy jest jakaś recepta na zapewnienie dobrej jakości obrazu, a jednocześnie zagwarantowanie dalszego postępu w miniaturyzacji kamer cyfrowych i wzrost rozdzielczości matryc? Inżynierowie FUJIFILM twierdzą, że tak.
Zaproponowali oni hybrydowy sensor, który wykorzystuje elementy organiczne w warstwie rejestrującej obraz i sekcję odczytu danych z piksela wykorzystującą technologię CMOS. Pracę nad organicznymi sensorami prowadzono już od kilku lat.
Struktura nowego sensora jest następująca. Na samej górze podobnie jak w konwencjonalnym sensorze mamy filtry koloru, poniżej znajduje się panchromatyczna (czuła na różne długości fal) warstwa organiczna o bardzo niewielkiej grubości około 0,5 mikrometra reagująca na padające światło. Poniżej znalazła się warstwa wykonana w technologii CMOS z układami do odczytu danych z poszczególnego piksela.

Zalety rozwiązania FUJIFILM są bezsprzeczne. Po pierwsze sensory przy bardzo dużej czułości mogą mieć bardzo małą grubość, a zarazem niewielki rozmiar piksela. Wyeliminowano konieczność stosowania mikrosoczewek przed każdym z pikseli, a także filtra IR, gdyż cały układ najlepiej reaguje na światło widzialne. Nowa technologia wymaga niewielkich nakładów na dostosowanie już istniejących linii produkcyjnych.
Organiczne sensory CMOS dadzą, jak zapewnia FUJIFILM, obraz jakości porównywalnej z konwencjonalnymi układami o znacznie większym rozmiarze piksela. Oznacza to, że smartfony z 24 Mpix matrycami i rozsądna jakością zdjęć wcale nie muszą być mrzonką, a wyścig na megapiksele nadal będzie się toczył. Według nieoficjalnych informacji pierwsze cyfrówki FUJIFILM wykorzystujące nową technologię pojawią się już w przyszłym roku.

Tak wyobraża sobie bezlusterkowiec FUJIFILM LX, w którym prawdopodobnie znajdzie się nowy typ matrycy, jeden z japońskich designerów.
Więcej o technologiach w fotografii:
Źródło: FUJIFILM
Naiwnie wierzących, że już niedługo pojawią się komórki z aparatem foto dorównującym lustrzankom, czy chociażby lepszym kompaktom, poinformuję, że absolutnie nic takiego nie nastąpi !
Zawsze będzie podział na segmenty cenowe i jakościowe. To jest jedyny sposób na wyciągnięcie znacznie większych pieniędzy od konsumenta, żaden koncern tej zasady nie złamie.
To jest raczej oczywiste ze profesjonalny aparat o takiej samej rozdzielczosci bedzie robil duzo lepsze zdjecia niz aparat wmontowany w telefon tak samo jak procesor czy gpu w telefonie nigdy nie bedzie nawet blisko procesora i gpu komputera stacjonarnego.
Wszystko prawda ale zwróćcie uwagę na to, że dzisiejsze aparaty w komórkach robią zdjęcia i nagrywają filmy na poziomie cyfrówek sprzed kilku lat jeżeli ten postęp się utrzyma to duża część osób zrezygnuje z noszenia małej cyfrówki. Oczywiście sprzęt lepszej klasy nie jest zagrożony.
Jasne, że istnieje taka szansa. Wystarczy do smartfona wsadzić odpowiednią matrycę. Wystarczy tylko jeszcze podpiąć do niego fajny obiektyw. Będzie to trochę komicznie wyglądało ale kto by się tym przejmował ;-)
Według mnie cały zysk, jaki przynoszą nowe technologie produkcji matryc, czyli mniejsze szumy, większy zakres dynamiczny itd. - jest marnowany poprzez upchnięcie większej liczby pikseli do nowych matryc. Krótko mówiąc, nowa matryca zamiast być sporo lepsza od poprzedniczek, jest tylko trochę lepsza i ma dużo więcej pikseli. W kompaktach mogę zrozumieć marketing, ale w lustrzankach ?! Użytkownicy lustrzanek, to świadomi użytkownicy sprzętu. Każdy wolałby 8 megapikseli zamiast 18-stu, ale w zamian super jakość obrazu.
Zgadzam się ale tu akurat nie o rozdzielczość chodzi. Normalny aparat ma często kilogram złomu w obiektywie. Soczewki i inne bajery zmuszają światło by padało tak a nie inaczej.
Telefony właściwie nie mają obiektywów. TO są "dziurki" od klucza przez które światło pada na coraz bardziej dopracowane matryce.
Telefon niestety nigdy nie będzie miał obiektywu rodem choćby z kompaktu za 300zł...
Dokładnie...zgadzam się z przedmówcami.Nie będzie komórek z aparatem jak w lustrzankach,a użytkownicy lustrzanek woleliby lepsza jakość niż większą ilość megapikseli...
a ja dodam od siebie... co za różnica 3Mpx czy 18Mpx w komorce lub "małpie" jeśli "obiektyw" jest wielkości paznokcia. Nawet słabszy sprzęt (lustrzanka) z dobrej jakości szkłem da lepsze rezultaty niż dobry sprzęt z przeciętnym obiektywem.
Niby tak ale pamiętam moją pierwszą cyfrówkę 2.1 MP i pierwsze aparaty w telefonach 0,3 MP i widzę że teraz 5 czy 8 MP w najnowszych smartfonach jest dużo lepsze a zdjęcia wyglądają przyzwoicie i lepiej niż na mojej pierwszej cyfrówce z dużo większym obiektywem.
Wiadomo, że aparat w telefonie będzie zawsze gorszy niż lustrzanka ale nie o to chodzi. Technika idzie do przodu i wreszcie telefonem można zrobić zdjęcie albo nakręcić filmik na którym wreszcie coś widać :P A dużą zaletą jest to, że taki fon jest zawsze w kieszeni i pod ręką. Czasem coś ciekawego się zdarzy(np policja kogoś bije, najczęściej niewinnego bo taki ich zwyczaj) wtedy wyciąga się fona z kieszeni i ukradkiem filmuje. Albo coś fajnego się zdarzy na imprezie i potem warto powspominać i się pośmiać. Kto chce chodzić wszędzie z lustrzanką na szyi?
A przecież zdjęć weselnych nikt przy zdrowym rozumie nie będzie robił telefonem komórkowym ani nagrywał. Na wakacje też warto zabrać aparat cyfrowy. Ale na codzień mając fona w kieszeni fajnie czasem móc zrobić w miarę wyglądające zdjęcie.
No nie koniecznie :P
Bo jakoś obrazu w komóreczkach i kopaktach osiągnie wyższy poziom a "lustrzanki" (umownie nazwijmy tak aparaty ze zmienna optyką o wysokiej jakości obrazu, bo przecież lustro jest zbędne)
przejdą na inny poziom.
A "lustrzanki" będą takie:
http://www.benchmark.pl/aktualnosci/Aparat_Lytro_ustawi_ostrosc_po_zrobieniu_zdjecia-35753.html
:)
ostrość ustawimy po zrobieniu foty ;P
Nie zapominajmy o podstawowej kwestii w której NIGDY smartfon nie będzie lepszy od aparatu, a jest nią optyka
z ostatnich 30 dni
odsłon: 160200
odsłon: 95612
odsłon: 34581
odsłon: 28568
odsłon: 26530
odsłon: 24853
odsłon: 22798
odsłon: 21837
odsłon: 19122
odsłon: 18976
odsłon: 18835
odsłon: 18228
odsłon: 17291
odsłon: 15656
odsłon: 15495
odsłon: 14982
odsłon: 14574
odsłon: 14427
odsłon: 13585
odsłon: 13529
odsłon: 13467
odsłon: 12434
odsłon: 11770