Jakub Kralka | 2010-01-09

Tradycyjnie czy MP3? Podsumowanie roku 2009

Zobacz więcej w kategorii: internet | MP3, audio

producenci:

 

Nie jest wielką tajemnicą, że rosnąca popularność komputerów i internetu nie sprzyja dystrybucji muzyki w formie tradycyjnych płyt, na co ogromny wpływ ma także proceder piractwa. Jak się jednak okazuje - spadek sprzedaży albumów nie znaczy od razu, że koneserzy dobrych dźwięków posuwają się do kradzieży!

Swój raport za 2009 rok opublikowała organizacja British Phonographic Industry i dość jednoznacznie wynika z niego, iż sprzedaż płyt na Wyspach Brytyjskich drastycznie maleje. Ostatnio wyniosła ona 128.9 milionów egzemplarzy i w stosunku do 2008 roku jest to spadek rzędu 3.5%. Tym samym nie została przerwana passa coraz gorszych wyników, która trwa już od 2004 (wówczas rekordowe 163.4 miliona). Zeszłoroczny rezultat okazał się najgorszym w minionej dekadzie, bijąc nawet niezbyt imponujące 134.3 miliona z roku 2000. Najchętniej kupowano płytę Susan Boyle, tuż za nią uplasowali się Lady Gaga (zdj.) oraz Michael Buble.

O tym, że słabnie dystrybucja, a nie muzyka najlepiej świadczą wyniki sprzedaży singli, które w tym roku osiągnęły rekordowy pułap 152.7 miliona (poprzednim liderem był 2008, kiedy sprzedało się 115,1 m) notując ponad 30% wzrostu popularności. Nie bez znaczenia był fakt, iż zdecydowaną większość singli nabywano na drodze dystrybucji cyfrowej. Najlepiej sprzedawali się tacy artyści jak Lady Gaga, Black Eyed Peas (zdj.), Cheryl Cole, La Roux oraz Alexandra Burke.

Prawdziwym zwycięzcą zestawienia są jednak firmy zajmujące się cyfrową dystrybucją albumów muzycznych. Ich udział w rynku rośnie w olbrzymim tempie (56% w ciągu roku) zaś z tego typu usługi skorzystano 16,1 miliona razy. Świat się zmienia, zaś tradycyjnie wydawana muzyka powoli odchodzi do lamusa.

Źródło: BPI

odsłon: 2495

Komentarze

(11)

Maksym Słomski

0 + - 2010-01-09 21:14

Już myślałem, że podsumowanie miesiąca... :P

XaRaDaS

0 + - 2010-01-09 23:01

Po co miesiąca, skoro lepiej dać roku :)

Vernio

0 + - 2010-01-09 23:09

Fajnie, tylko przydała by się jeszcze, jakaś polska strona, gdzie by można kupić piosenki w dobrej jakości, a nie 128kb/s.

czarny

0 + - 2010-01-10 00:16

A są już takie które sprzedają bez DRM?
Wiem o muzodajni ale oni to jakieś abonamenty mają i bitratem się nigdzie nie chwalą, a i kupować mogą tylko rezydenci RP.

PS: Skąd autorowi newsa przyszło do głowy, że klienci mogli by zacząć masowo kraść płyty?

aello

0 + - 2010-01-10 12:14

Gdyby to nie było mp3, tylko ogg to jakość by była o niebo lepsza. 128kb/s mp3 sie słuchać nie da. Osobiście kupuje płyte i konwertuje sobie utwory do FLAC, a porównując jakość to tak jakby ferrari do poloneza ;)

Marcin Sieradzki

0 + - 2010-01-10 00:03

Szczerze pisząc, należę do starej gwardii, która kupując MP3 czuje się dziwnie. Kilka kliknięć, płatność, plik leci na dysk - oczywiście zależy jeszcze jaki to sklep. Grę jeszcze mogę tak kupić, film też, ale do zakupów cyfrowej muzyki nie mogę się przekonać. Dlatego nadal sięgam do internetowych sklepów po CD, okazjonalnie winyle. Sporo można wyłowić na aukcjach, bo ludzie wyprzedają swoje kolekcje i kilkuletnie wydawnictwa można czasami ustrzelić za bezcen.
Oczywiście jeszcze piękniej by było gdyby wróciły czasy sklepów muzycznych w miastach. Coś co można jeszcze trafić w Berlinie i innych dużych miastach Europy Zachodniej. W Polsce działy muzyczne w salonach medialno-prasowych kurczą się w zastraszającym tempie, a sprofilowane sklepy muzyczne to prawdziwa rzadkość. Np. 3-4 lata temu w Poznaniu padł świetny sklep z tzw. ambitną elektroniką. Wytrzymał rok, mimo iż był rzut kamieniem od obleganego Browaru.
Co do singli. To kolejny temat na dyskusję bez końca. Wiadomo, że przez lata nośnik wyznaczał granice. Popularny Jean Michel Jarre kiedyś przyznał, że pisał muzykę pod dwie strony winyla. Ta sama muzyka na CD bez przerwy na przerzucenie strony miała inny wymiar, inny niż pierwotnie zakładał to kompozytor.
Dzisiaj coraz wyraźniej dominują single, bo łatwiej je wyprodukować i sprzedać jako pojedynczy plik niż dystrybuować fizyczny nośnik z jednym kawałkiem + mixy. Wcześniej ich cena była za wysoka i dlatego w Polsce single CD nie miały takiego znaczenia.

ZyGmUnTXXL

0 + - 2010-01-10 14:06

Moim zdaniem, ta cała internetowa dystrybucja to pic na wodę lansowany przez wielkie korporacje. Zaczęło się od apple - a wiadomo, wszystko co od apple jest najlepsze i najfajniejsze, i nikt nie wchodzi w szczegóły.

Czemu w Polsce nie przyjęły się single ? Otóż, gdyż jeszcze zwykła płyta kosztowała 65złoty, singiel kosztował 30. Komu opyla się kupić 2 single z remixami w cenie całego albumu to ja nie wiem, ale wydaje mi się, że w cywilizowanych krajach europy taki singiel zawsze kosztował proporcjonalnie mniej w stosunku do całego albumu. Jakby u nas kosztowały 5zł to pewnikiem były by popularne, ale to godziło by w politykę wysokich kosztów produkcji płyty, pudełka i książeczki wyznawaną przez naszych wydawców.

Kolejnym problemem jest to, że odbiorcy muzyki popularnej często tak naprawdę nie słuchają muzyki. Jest to tylko coś co leci w tle. Nie słyszą fatalnej realizacji, kompresji dynamiki, to i nie przeszkadza im kompresja stratna ( a zwłaszcza niska ilość kilobitów na sekundę ) w cyfrowej dystrybucji. Nie wiedzą, że może być lepiej i nawet nie chcą wiedzieć, bo są odbiorcami tylko pobieżnymi - ważne żeby było melodyjnie, wpadało w ucho i najlepiej łupało. Ot muzyka do zabawy.

ZyGmUnTXXL

0 + - 2010-01-10 14:13

Ostatnia kwestia to pazerność wydawców, a dokładniej wydawanie w kółko tego samego albumu, powiększonego i kilka największych singli. Dawniej takie coś zostało by wydane jako ep w odpowiednio niższej cenie, dzisiaj jest reedycją albumu w pełnej cenie. Tak zrobiono z płytami Shakiry, Rihanny czy Lady Gagi i pewnie z wieloma innymi, o których nie wiem, bo nie śledzę tak rynku. I co ma zrobić fan wyżej wymienionych ? Kupować w kółko ten sam album z jednym czy dwoma, najnowszymi i popularnymi singlami za pełną cenę, czy też sięgnąć po ten jeden nowy plik, na którym mu zależy do internetu.

Dlatego uważam, że te wymienione wyżej i inne, o których nie wspominałem działania to ciche sterowanie przez wytwórnie muzyczne, polegające na obniżeniu kosztów produkcji i dystrybucji na rzecz maksymalizacji zysków z towarów niepełnowartościowych, jakimi są produkty oferowane w dystrybucji elektronicznej. Oni tylko teoretycznie się nie przystosowali, po prostu pasuje im metka biednych, poszkodowanych dystrybutorów przez piractwo w internecie. O tym, że zarabiają miliardy nikt nie wspomina.

Mic_Inc

0 + - 2010-01-10 15:05

wszystko ma swoje dwie strony medalu... dystrybucja staje się łatwiejsza i o wiele tańsza co z jednej strony może prowadzić do wysypu często bezwartościowej muzyki, ale z drugiej strony daje to szanse wielu młodym artystom którzy nie mieliby wielkich szans przebić się na starym rynku muzycznym. A wytwórnie się cieszą jeszcze z innego powodu... większy zysk = mogą więcej wydać na promocję, lub opcja dla tych bardziej pazernych (większość) - po prostu zagarnąć kasę do kieszeni.

skipper1

0 + - 2010-01-11 05:10

Mnie to tylko zastanawia jedno. Skoro sprzedaż MP3 rośnie (więc koszt dystrybucji maleje) to dlaczego cena za album MP3 jest taka sama jak za wydaną płytę? W moim ulubionym gatunku wydanie CD kosztuje ok 38zł na CD w Empiku a MP3 35... Później się dziwią, że w Polsce sprzedaż MP3 jest niewielka a piractwo duże... Ludzie cenią prostotę rozwiązań i niskie ceny - nie można tego połączyć?

Mic_Inc

0 + - 2010-01-10 14:51

W nagłówku "koneserzy dobrych dźwięków" a na fotkach Lady Zgaga i BEP... no super

 
zgłoś naruszenie netykiety lub złe
zachowanie