Ciekawostki

Co szkodzi na mózg – komputer czy szkoła?

opublikowano przez Alicja Żebruń w dniu 2010-09-16

Nowoczesne technologie przeobraziły nasze mózgi i zmodyfikowały sieć neuronalną. Inaczej myślimy, co innego cenimy i automatycznie podświadomie sortujemy informacje wybierając te bardziej przydatne. Czasem wbrew naszej woli i logice.

Współczesne pokolenie funkcjonuje zupełnie inaczej niż młodzież kiedyś. Mózgi dzisiejszych młodych ludzi ukształtowały się pod wpływem nowoczesnych technologii, w tym komputerów.

  Warto przeczytać:
 

Ma to swoje dobre strony – według autorów książki „iBrain”, Garego Smalla i Gigi Vorgan, młodzież, która ma ciągły kontakt z nowoczesnymi technologiami wykazuje się większą kreatywnością, potrafi robić wiele rzeczy jednocześnie (tzw. multitasking), szybko wyszukuje, a także selekcjonuje informacje, ma lepszą wyobraźnię przestrzenną i prawdopodobnie wyższe IQ. Niestety, potrzebujemy też bardziej konkretnych danych, prostych komunikatów i wyraźnego sygnału, że dana informacja nam się do czegoś przyda.

Naukowcy nie przewidzieli tak szybkiej transformacji sieci neuronalnych, która jak widać ma swoje negatywne strony. Niestety, nie przygotowali się na nią również „edukatorzy”. Jak się okazuje, wymienione wyżej pozytywne cechy nie wystarczają, aby brylować w szkole. Mózgom w „wersji IT” należy zapewnić zupełnie inny rodzaj edukacji niż ten, do którego jesteśmy przyzwyczajeni od pokoleń. Tym bardziej, że z roku na rok ilość informacji i wiedzy do przyswojenia drastycznie zwiększa się, a pojemność pamięci operacyjnej naszych umysłów niestety niespecjalnie. Będąc bombardowanymi kolejnymi bardzo różnorodnymi definicjami i abstrakcyjnymi treściami w niemal jednym czasie, nasze mózgi nie nadążają z przetwarzaniem danych. W tak krótkim okresie nie udaje się wytworzyć trwałych powiązań pomiędzy kolejnymi informacjami. Umysłom ciężko jest utworzyć logiczny ciąg zdarzeń - spójną sieć informacji - a to niezbędny czynnik podczas utrwalania wiedzy. A więc część wiedzy, zamiast pozostać w naszych głowach, po prostu zanika. Według tzw. krzywej zapominania Ebbinghausa po około pięciu dniach zapominamy 75% przyswojonych informacji!


Mózg współczesnego młodego człowieka podświadomie i automatycznie odrzuca treści, które kwalifikuje jako mało przydatne. Skutkuje to tym, że uczniowie, choćby nawet bardzo chcieli, nie potrafią rzetelnie przyswoić serwowanej w szkołach wiedzy. Tym bardziej, że jest ona na ogół podawana w sposób wyrywkowy i suchy, wyjątkowo mało przystępny - nauczyciele nie potrafią zaintrygować swoich małoletnich słuchaczy. „Komputerowym” umysłom dzieciaków należy bezwzględnie przedstawiać praktyczne strony danego zagadnienia i spośród obszernego materiału starannie wyselekcjonować naprawdę przydatne treści. W przeciwnym razie będą oni jedynie pozorować wiedzę, zakuwając tuż przed egzaminem.

Niemieccy dydaktycy, obserwujący z niepokojem narastający problem z edukacją, przeanalizowali niemieckie podręczniki i porównali je z podręcznikami uczniów z Japonii i Singapuru, którzy w testach matematyczno-przyrodniczych osiągają najwyższe wyniki. Jak się okazało, ich podręczniki nie są tak obszerne i przeładowane jak niemieckie i zawierają wyłącznie przejrzyste i proste wyjaśnienia (dla przykładu, na 80 słów podręcznika japońskiego przypada niemal 250 wyrazów podręcznika niemieckiego).

Być może za brak porozumienia na płaszczyźnie uczeń – nauczyciel odpowiada to, że w ławkach szkolnych trudno już spotkać dziecko, które zna świat bez komputerów, natomiast wielu nauczycieli jest jeszcze starej daty, a młodzi belfrzy kontynuują metody edukacyjne poprzedników? Czy jednak za problemami stoi wyłącznie przestarzały system nauczania – oraz oczywiście wychowania - niedostosowany do „genialnych”, praktycznych umysłów nastolatków? Wspomniane na samym wstępie pozytywne cechy komputerowego pokolenia na niewiele się zdadzą, jeśli zostaną przysłonięte przez ciemne strony funkcjonowania w otoczeniu nowoczesnych technologii. Rzadkie kontakty z innymi ludźmi – oczywiście w realnym świecie – powodują, że hamowany jest rozwój tak zwanych neuronów lustrzanych. Odpowiadają one między innymi za zdolność rozpoznawania intencji innych ludzi, a uaktywniają się podczas przebywania w towarzystwie i obserwacji zachowań innych osób. Komputerowi geniusze mogą więc stać się aspołeczni, mieć problemy ze społeczną komunikacją, empatią i z poprawną interpretacją uczuć innych osób.  Co więcej, nieprawidłowe funkcjonowanie tych obszarów mózgu, w których występują neurony lustrzane, mogą przyczyniać się nawet do zaburzeń autystycznych!

Co nam bardziej szkodzi – szkoła czy komputer? Wszystkie „za” i „przeciw” musicie przeanalizować sami. Jednak w świetle ostatnich linijek tego tekstu warto przypisać szkole jeden naprawdę duży PLUS – jest to idealne miejsce na rozwijanie… neuronów lustrzanych.

Źródło: Polityka, informacja własna, ilustracje: Alicja Żebruń

Polecamy artykuły:
Proste Eyefinity - Sapphire Radeon HD 5770 Flex Twoja pamięć podręczna - test 15 pendrive'ów Internetowi terroryści

 

marketplace

Komentarze

53
Zaloguj się, żeby skomentować
avatar
Dodaj
Komentowanie dostępne jest tylko dla zarejestrowanych użytkowników serwisu.
  • avatar
    Na pewno sposób nauczania jest suchy. Osobiście mam dwóch nauczycieli, którzy naprawdę potrafią ciekawie przeprowadzić lekcję i nie gadają bez sensu "pięknymi" słowami, tylko tak jak rozmawiamy my - uczniowie (pomijając oczywiście tą złą stronę naszego "slangu"). Dzięki temu wiedza wchodzi do głowy o wiele szybciej i nie "znika". A co do wzrostu IQ - jak patrzę na niektórych ludzi z mojego otoczenia, jak i w internecie to mam wrażenie, że jest wręcz odwrotnie.
    Zaloguj się
  • avatar
    Fajne rysunki ;) zwłaszcza ten z myszą
  • avatar
    Tak, mówicie dzieciom że od siedzenia przy komputerze będą geniuszami
  • avatar
    A my na matmie robimy tylko same zadania ; x Sama nuda ! OMG !
    Zaloguj się
  • avatar
    "Komputerowi geniusze mogą więc stać się aspołeczni, mieć problemy ze społeczną komunikacją, empatią i z poprawną interpretacją uczuć innych osób."

    Jestem geniuszem...
    Zaloguj się
  • avatar
    A ja bym jednak nie generalizował. Ponoć kwestia szkodliwości to kwestia dawki. Myśle że tak jest ze szkołą i z komputerem.

    Każdy przyswaja wiedze w inny sposób. Ja np. nie potrafie opanowywać materiału pamięciowo, a taki system w oświacie obowiązuje.

    I nie miałem wtedy komputera :) Więc nie można zwalać wszystkiego na komputer. Kwestia określonych predyspozycji z jakimi się każdy z nas rodzi. Plus cała reszta. Czyli rozwój, odżywianie, środowisko itp. itd.

    Co do przyswajania materiału, to prawda jest taka, że dziś uczymy się tego co uczeni wymyślali przez całe lata swojego życia.
    Wymóg by to wszystko wiedzieć, umieć i pamiętać, i to od każdego jest myśle troche niepoważne. Każdy z czasem zapomina niepowtarzany materiał. Choć ponoć, gdzieś te pokłady zawsze w mózgu są.

    Poza tym, natura ciągle eksperymentuje. ;)
    Zaloguj się
  • avatar
    No więc szkoła być powinna, żeby wiara nie siedziała cały dzień przy kompie, ale właśnie powinna uczyć rzeczy ciekawych, które prawie każdego zainteresują. Ja też tak mam ostatnio, że odrzucam informacje mało przydatne albo te co mi szkodzą, a bardzo dobrze pamiętam te, co mnie zaciekawiły.
  • avatar
    Czytalem ten artykuł w Polityce, bardzo fajny!!!!!
    A co do rysunków ŚWIETNE!!!!!!!!!!!!!!!!!!
  • avatar
    tylko nadal polska szkoła daje najlepszą edukację, nauka przez zabawę jest na pewno super, ale nie daję ona efektów i to jest fakt
  • avatar
    Co szkodzi na mózg – komputer czy szkoła?

    Zdecydowanie to drugie :D
    Zaloguj się
  • avatar
    W mauzoleum Kim Ir Sena oprowadzająca odwiedzających musi w ciągu minuty doprowadzić ich do łez (ze wzruszenia).
    Gdyby egzamin na nauczyciela polegał na podobnym patencie t.z. kandydat na nauczyciela musiałby w ciągu pięciu minut opanować losowo wybraną klasę i zainteresować uczniów zadanym tematem nie byłoby specjalnych kłopotów z uczniami i z przyswajaniem przez nich wiedzy. Oczywiście, takie postawienie sprawy wymagałoby sowitego opłacania przyszłych nauczycieli.
    I nie mówcie, że się nie da tego zrobić w pięć minut.
    Towarzysz Stalin udowodnił, że człowieka stać na bardzo wiele. Tylko najczęściej brak mu odpowiednich bodźców ;)
  • avatar
    dobry artykuł-komputerowcy to w 90%frajerzy i kujony którzy z zepsutym autem-łopatą czy też w towarzystwie innych nie umieją się wysłowić i tylko myślą np. w szkole o grach na lekcjach i jakie to fajne jak następny lvl wbije - mam dość takich ludzi - mam nadzieje że tu takich na benchmark nima :) pozdro
    Zaloguj się
  • avatar
    Nie tzw. multitasking a tzw. wielowątkowość.

    Polski język naprawdę jest bogatszy niż angielski...
    Zaloguj się
  • avatar
    Wszystko zależne jest od nauczyciela... jak jest dobry nauczyciel to większość z lekcji wyniesie wystraczająco, że nie musi się uczyć w domu, a z niektórymi nauczycielami jest tak, że nawet kując przez 2h to samo 3 nie będziemy mieli -_-

    Miałem kiedyś taką nauczycielkę, od niemieckiego, była świetna, może lekcje nie były przyjemnością, ale się nie spało nich i słuchało się z uwagą co mówi :) Potem przyszła nowa "pani profesor", już nie jest tak fajnie, bo nauka polega na pisaniu słówek i uczeniu się tekstów na pamięć... niestety.

  • avatar
    "w ławkach szkolnych trudno już spotkać dziecko, które nie zna świata bez komputerów"
    cos nie teges w tym zdaniu ;)
    Zaloguj się
  • avatar
    w gimnazjum mialem dobrego nauczyciela od matmy i mialem u niego 5,a teraz w technikum mam jakas wredna szmate ktora nic nie uczy i tylko wymaga.. mam ledwo 2
  • avatar
    ja w liceum mialem bardzo spoko matematyczke, starsza pani, ale umiala dotrzec do mnie, co calej akomputerowej klasy nie, a do mnie tak

    w ogole wiekszosc nauczycieli od scislych, oprocz biologii, docierali do mnie, tylko do mnie
  • avatar
    Jak sie ma lenia w dupie to sienie na uczy za chinyludowe.
    A jak sie mam chęci bądź lubi się jakieś zagadnienie to wejdzie do głowy; można też się uczyć samemu z książek.
  • avatar
    multitasking istnieje w koreanskich szkolach od sc1, tez mi nowosc:P
  • avatar
    ja bylem dobry z matematyki i chemii. Historie opuszczałem przez wiekszosc roku bo wolę pospać w domu niż w szkole na niewygodnej i zimnej w dotyku ławce , a od spania na ręce, zawsze Cie potem ręka boli i cierpnie :) na języku Polskim przez cały czas patrzyłem na zegarek. i odliczalem ile jeszcze do konca.
    Angielski lubiłem, za to że nauczyciel uczył na luzie, ale wymagał nauki słówek i gramatyki. więc wiem co wymaga i o co chodzi.

    Różnica pomiędzy dobrym nauczycielem a złym nauczycielem jest taka, że przy jednym wiemy czego mamy się nauczyc zeby zdac - co jest ważne. a Przy drugim musimy kuć wszystko i liczyc ze pyania beda z tym zwiazane.

    z informatyki ciezko bylo mnie zagiąć. choc nigdy nie przepadałem za Oprogramowaniem biurowym. a UTK poprostu nie rozumiałem. Z elektroniki jestem szarak :)
    jestem po części aspołeczny, tu się przyznam. Większość czasu spedzałem na poznawaniu nowych technologii, anizeli na rozmowie ze znajomymi.


    Szkoła równiez powinna zrozumiec, ze jedni są humanistami, za to z nauk ścislych leza i kwicza, a drudzy sa świetni z nauk scislych a na lekcjach humanistycznych (historia polski) śpia po ławkach z nudy, bo nas to poprostu nie obchodzi.
    Gdybym idąc do technikum mógł wybrać na które przedmioty będę uczęszczał a które sa poza kregiem moich zainteresowań to w szkole byłoby znacznie lepiej. Bo na lekcji mielibyscie towarzystwo zainteresowane przedmiotem. a nie 30 osób z czego większość ma to głeboko w DUPIE :)
  • avatar
    JAk nauczyciele zaczynają rozmawiać jak uczniowie to już krok do zidiocenia. Jak można się nauczyć polszczyzny Mickiewicza, kiedy nauczyciel mówi jak Henio - kolega z ławki ;] Nauczyciel powinien być mentorem i wzorem a nie kumplem studentem który pokaże Ci jak zrobić zadania.
    Zaloguj się
  • avatar
    Nim odpowiecie sobie na pytanie: co bardziej szkodzi na mózg, szkoła czy internet ?
    Pewnie zdąży Was zabić ASPARTAM - to słodzik, który znajduje się w różnych napojach i dosłownie zabija wasze mózgi :/
  • avatar
    Takich co dobrze uczą, mądrze ciekawie i z jajem jest niewielu to fakt
    ale zastanówmy się przez chwilę czyja to wina

    hmmmm

    moim zdaniem nikogo innego jak ministerswa edukacji

    bo wystarczyłoby wyłapać takich nauczycieli
    zrobic z nimi materiał do danych klas
    mało tego można by było zrobić materiał do szkolenia innych nauczycieli

    ale po cóż się trudzić
    jak można przez te 5 lat posiedzieć na tyłku bąki pozbijać
    przy tym grubą kasę naszych rodzićów i naszą pozbierać
    albo ... wymyślać jakies porypane reformy, które niczego nie zmieniają a tylko mieszają w głowach nauczycieli i uczniów

    ... co tu dużo mówic ... samo życie
    a dług publiczny rośnie