Gry

Ubisoft przyznaje: „schrzaniliśmy to” z Ghost Recon: Breakpoint

opublikowano przez Wojciech Kulik w dniu 2019-10-26

Piątki i szóstki w dziesięciostopniowej skali nie były ocenami, na jakie liczył Ubisoft, ale takie właśnie przeważnie otrzymywała gra Ghost Recon: Breakpoint. Prezes francuskiego przedsiębiorstwa nie zamierza przerzucać winy na nikogo innego i przyznaje: „schrzaniliśmy to”.

Wczoraj Ubisoft ogłosił, że na jego najgorętsze gry będziemy musieli poczekać nieco dłużej. Ani Watch Dogs Legion, ani Rainbow Six Quarantine, ani Gods & Monsters nie ukażą się w terminach, które wcześniej zostały ogłoszone. Jak przyznał: zrozumiał, że to wysoka jakość bezwzględnie powinna być priorytetem. W późniejszej wypowiedzi prezes firmy, Yves Guillemot dodał, że w szczególny sposób uświadomił mu to przykład gry Ghost Recon: Breakpoint.

Jak nie wydawać gier – radzi prezes Ubisoftu, Yves Guillemot

Bardzo złe oceny i kiepska sprzedaż gry Ghost Recon: Breakpoint to nie przypadek. Nie jest to też wynik tego, że gracze lub recenzenci „uwzięli się” na Ubi. Yves Guillemot jest tego świadomy i przyznał, że jego firma popełniła po drodze wiele błędów. Jakich? Przede wszystkim kolejna odsłona ujrzała światło dzienne za szybko po poprzedniej (przypomnijmy, że Wildlands zadebiutowało na rynku w 2017 roku). Przez to gracze otrzymali coś, na co właściwie w ogóle nie czekali, bo też nie zdążyli zatęsknić. 

Po drugie: zamiast postawić na ewolucję, w wielu przypadkach powielono rozwiązania niecieszące się dużą sympatią, a zmieniono te, które gracze lubili. Prezes Ubisoftu przyznał również, że był świadomy występowania problemów technicznych, choć był zapewniany, że skala jest znacznie mniejsza. Mimo to premiera nie została przesunięta, a niedopracowana gra, nawet jeśli ma świetne założenia, nigdy nie będzie dawała frajdy.

A zatem jak wydawać gry? Nie tak jak Ghost Recon: Breakpoint, czyli… 

Musimy zadbać o odpowiednie odstępy w czasie, upewnić się, że autorzy będą mieli wystarczająco czasu na rozwój i nie lekceważyć kwestii problemów technicznych, nawet jeśli są nieduże – wymieniał spostrzeżenia Guillemot podczas konferencji prasowej zorganizowanej po ogłoszeniu, że trzy wspomniane wcześniej gry nie ukażą się „na czas”. 

Wydawałoby się, że nie ma w tym nic odkrywczego, a jednak przykładów, w których wydawcy – nie tylko Ubisoft – nie zastosowali się do tych zasad, nie brakuje. Francuzi postanowili zrobić krok w tył i wierzymy, że przyniesie to pozytywne rezultaty. Pozostaje liczyć na to, że inni pójdą w ich ślady.

Źródło: PC Gamer, Ubisoft, inf. własna

Warto zobaczyć również:

marketplace

Komentarze

11
Zaloguj się, żeby skomentować
avatar
Dodaj
Komentowanie dostępne jest tylko dla zarejestrowanych użytkowników serwisu.
  • avatar
    Kupilem gre tylko dla singleplayera ale zawiodlem sie brakiem naszych kompanow, kierowanych przez Al. Cala gre przechodzimy w pojedynke co juz jest znaczacym pogorszeniem wzgledem poprzedniej czesci. Reszta czyli lokacje sa calkiem przyzwoite, postawiono na walke z dronami co jest dosyc ciekawe.
    Zaloguj się
  • avatar
    Serio po prostu nie do wiary!!. To nie jest pierwsza gra którą Ubi schrzanił ,a jeszcze chcą za nią niezłą sumkę. Gwoździem do trumny jest wymagane stale połączenie z internetem. Brak netu? no to sorry nie pograsz sobie. A taki Assassin's Creed Odyssey do dzisiaj nie został dobrze zoptymalizowany. 1440p detale ultra? Panie zapomnij o stałych 60fps na mocnej karcie GTX1080Ti
  • avatar
    heh, oj, uświadomili sobie dopiero teraz że nie należy ignorować malutkich problemów jak na przykład słynny input lag w Wildlands? Konieczność, czasem kilkukrotnego kliknięcia w przycisk myszy żeby broń raczyła wystrzelić troszeczkę irytowała. Mimo setek zgłoszeń na forach nie zrobiono z tym niczego do dzisiaj... Nie ma opcji żebym kupił kolejną część tylko po to żeby się wkurzyć.
  • avatar
    Mam wrażenie, że prezes firmy jednak nie jest do końca świadomy, czemu te 2 gry się słabo sprzedały. Ja bym się nie doszukiwał tego w tym, że te gry są niedopracowane. Ja bym pomyślał nad tym, czemu ktoś miałby kupić moją grę, skoro ma już 15 podobnych a czasem lepszych odmóżdżaczy na dysku. Oczywiście są fenomeny marketingowe, które potrafią co roku wpychać dzieciakom nową fifę z nowymi mikropłatnościami, ale nie tędy droga. Gry Ubi przestają się od siebie różnić. Wszystkie na jedno kopyto, przy czym jeśli byłaby w tym spora wartość dodana do każdego tytułu (np. ciekawa fabuła), to byłoby to zupełnie inaczej odebrane. Anno 1800 sprzedało się chyba nie najgorzej ? Czemu ? Może nie było konkurencji gatunkowej ?
    Zaloguj się
  • avatar
    Zdaje się że dopiero głosowanie portfelem rąbnęło szefostwo Ubisoftu po łbie, i dopiero teraz zaczynają myśleć. Marketingowcy też zawiedli, bo nawciskali graczom oczywistego kitu. Jednocześnie nie zbadali właściwie rynku, i szefostwu powiedzieli to, co szefostwo na nich wymusiło. tyle w temacie.

    Po 2ch latach to mogli wydać jakiś fajny odpłatny DLC który warto by było kupić, plus refresh gry w zestawie z tym DLC. Oczywiście osobny DLC dla tych którzy już mają podstawkę. Jak widać nie potrafią się uczyć na przykładzie Wiedźmina. ale głosowanie portfelem jak widać zadziałało :)
  • avatar
    Może i ma błędów dużo.
    Mnie za to gra się całkiem przyjemnie.
    Gram solo całą kampanię na najwyższym poziomie.
    No cóż. Nie ma nic innego to trzeba grać w to co jest