Ciekawostki

KODAKOne i KodakCoin - platforma i kryptowaluta dla świata fotografii

opublikowano przez Karol Żebruń w dniu 2018-01-10

Kodak wskakuje do pociągu pod hasłem blockchain. Czy z myślą o fotografujących i ich prawach, czy tylko po to by skorzystać na zamieszaniu wokół bitcoina? Na te pytania chcemy znać odpowiedź.

Blockchain i związane z nim technologie, z których najgłośniej jest o bitcoinie, to temat, który w ostatnich miesiącach cieszy się ogromnym zainteresowaniem. Tak dużym, że nie przeszkadzało to Kodakowi w czasie gdy najważniejsze są wydarzenia związane z targami CES, ogłosić wejścia na rynek z KODAKOne. To platforma praw autorskich skierowana do branży fotograficznej. Platforma bazująca na technologii blockchain i wprowadzająca nową (opracowaną przez Kodaka) kryptowalutę KodakCoin.

Ta informacja zelektryzowała rynek giełdowy. Po informacji o nawiązaniu współpracy przez Kodak i Wenn Digital w celu stworzenia KODAKOne notowania tego pierwszego skoczyły w górę.

Kurs Eastman Kodak

Gorący rynek kryptowalut

O bitcoinie mowi się wiele. Dla niektórych jest to rzecz niezrozumiała, fanaberia komputerowych nerdów, banki nie chcą uznać bitcoina ze względu na jego zdecentralizowaną i trudną do kontrolowania strukturę. Bank centralny Izraela określił na przykład bitcoin jako zasób, a nie konkretną walutę. Władze Wenezueli uznały z kolei proponowaną przez tamtejszą opozycję kryptowalutę petro za nielegalną. Zresztą o bitcoinie, ethereum i im podobnych mówi się kryptowaluty nie bez powodu .

Są też entuzjaści. Inwestują w bitcoiny i korzystają z nich jako środka płatniczego. Niektórzy widzą w bitcoinie szanse na stabilizacje skorumpowanych i niespokojnych rynków finansowych w Afryce. Ale i sam bitcoin nie jest ostatnio raczej ostoją stabilności. Spore skoki kursu względem dolara, chwilowe zawieszenie transakcji w bitcoinach przez takie firmy jak Microsoft (sprawa wróciła już do „normy”) mogą doprowadzić do przekonania, że bitcoin to coś dla ludzi o mocnych nerwach.

KodakCoin i KODAKOne

I w takiej oto atmosferze pojawia się KodakCoin. Kryptowaluta dla branży fotograficznej. Kodak nie zdecydował się na zaadaptowanie jednej z już istniejących kryptowalut, a stworzenie własnej bazującej na własnym blockchainie.

KODAKOne będzie jednocześnie bezpieczną platformą pozwalającą zarządzać, kontrolować przysługujące twórcom prac fotograficznych prawa autorskie i egzekwować należności (podobno skutecznie) w przypadku wykrycia nieuprawnionego wykorzystania dzieł fotografów. Spaja to wszystko KodakCoin za pomocą którego realizowane będą płatności za korzystanie z praw autorskich.

Zdaniem CEO Kodaka i co z tego wyniknie?

CEO Kodaka Jeff Clarke tak wyraża się o pomyśle, który 31 stycznia ma się zrealizować w postaci ICO (Initial Coin Offering) czyli pierwszej emisji KodakCoin.

„Dla wielu w branży technologicznej ‘blockchain’ i ‘cryptowaluta’ to tylko gorące hasła, ale dla fotografów, którzy od dawna próbują stworzyć konkretny system kontroli nad swoimi pracami i ich wykorzystaniem, te słowa nie są puste. To klucz do rozwiązania tego co wydawało się nierozwiązywalnym. Kodak zawsze dążył do demokratyzacji fotografii i uczynienia systemu licencjonowania uczciwym dla artystów. Te technologie stanowią dla fotograficznej społeczności innowacyjny i łatwy sposób osiągnięcia tego celu.”

Platforma KODAKOne znajdzie zastosowanie w stosunku do nowych jak i już archiwalnych prac. Po ich zarejestrowaniu właściciele będą mogli wykorzystać ją do licencjonowania tychże.

Co z tego wyniknie? Sztampowe pytanie, na które odpowiedź dać może tylko czas.

Źródło: Kodakcoin

marketplace

Komentarze

6
Zaloguj się, żeby skomentować
avatar
Dodaj
Komentowanie dostępne jest tylko dla zarejestrowanych użytkowników serwisu.
  • avatar
    Nie wróże przyszłości dla kryptowaluty firmie, która już ledwo oddycha. Wole BITRAD.
  • avatar
    "Zresztą o bitcoinie, ethereum i im podobnych mówi się kryptowaluty nie bez powodu ." Przepraszam, że co!? Autor ma pojęcie o czym pisze w ogóle? To już jest pewna nadinterpretacja treści, nie mająca nic wspólnego z tym skąd ta nazwa pochodzi. Mam wrażenie, że autor ma niezbyt jasne pojęcie o czym w ogóle pisze. Fanaberia komputerów nerdów? A nie przypadkiem próba uniezależnienia od kontrolowanego systemu banku światowego, pod który podlega bardzo dużo państw, z wyjątkiem kilku opierających się?
    Zaloguj się
    -1