Internet

Tak przeglądało się Internet w 1990 roku - przeglądarka WorldWideWeb do sprawdzenia

opublikowano przez Wojciech Kulik w dniu 2019-02-22

Programiści przywrócili do życia przeglądarkę WorldWideWeb, stworzoną po to, by ułatwić użytkowanie raczkującej wówczas usługi WWW. Teraz każdy chętny może szybko przekonać się jak wolno korzystało się w 1990 roku z Internetu.

Jak wyglądało przeglądanie Internetu 30 lat temu? Cóż, to były inne czasy i inny Internet. Jeśli chcielibyśmy przekonać się o tym, co można było wtedy robić w sieci, to wystarczyłoby wyobrazić sobie ją bez portali internetowych czy popularnych dziś usług multimedialnych. Ciekawsza może być jednak odpowiedź na to: JAK cokolwiek się wtedy robiło.

Pierwsza przeglądarka WWW - WorldWideWeb

Sir Tim Berners-Lee często nazywany jest „ojcem chrzestnym Internetu” – wszak to on dał nam usługę WWW. To spod jego rąk, w 1990 roku, wyszła także pierwsza przeglądarka internetowa działająca w trybie graficznym: WorldWideWeb, która z czasem zmieniła nazwę na Nexus. Teraz została ona przywrócona do życia dzięki webowej aplikacji, dostępnej dla każdego.

WWW 1990 menu

Grupa programistów z organizacji CERN stworzyła tę aplikację z okazji zbliżającej się 30. rocznicy. Każdy może świętować, uruchamiając WorldWideWeb i przekonując się, jak korzystanie z przeglądarki internetowej odbywało się w 1990 roku. Jeśli jesteście zainteresowani, to koniecznie kliknijcie link poniżej:

Przeglądarka WorldWideWeb traktowała i kazała traktować strony jako dokumenty. Aby otworzyć daną witrynę, należało – korzystając z menu po lewej stronie – wybrać opcję „Document – Open from full document reference”, a tam wpisać adres (np. http://w3c.org albo http://benchmark.pl). Cofanie czy ponawianie również wymagało większej niż dziś liczby kliknięć i to samo można powiedzieć o otwieraniu linków (w tym przypadku: kliknięcia były potrzebne dokładnie dwa).

WWW 1990 adres

Warto podkreślić też to, na co zwracają uwagę autorzy projektu, „w istocie WorldWideWeb był procesorem tekstu, ale z linkami. […] Dzisiaj trudno sobie wyobrazić, że przeglądarka internetowa mogła również służyć do tworzenia stron internetowych. Okazało się, że ludzie czerpali przyjemność z ręcznego pisania HTML, czego Tim Berners-Lee nie przewidział”.

Uwielbiamy takie projekty. To świetna lekcja historii, ale też namacalny dowód na to, jak zmieniły się przeglądarki internetowe, co jeszcze bardziej pozwala docenić to, co dziś mamy. Bo nawet jeśli czasem zdarza się nam narzekać choćby na zasobożerność, to chyba nikt nie chciałby korzystać z „dzisiejszego Internetu” w „starym stylu”.

Źródło: ZDNet, Engadget, CERN

marketplace

Komentarze

14
Zaloguj się, żeby skomentować
avatar
Dodaj
Komentowanie dostępne jest tylko dla zarejestrowanych użytkowników serwisu.
  • avatar
    1990 nie pamietam, ale w 1995 miałem net i było dużo wygodniej niż teraz. Żadnych wyskakujących okienek, praktycznie zero spamu. Wchodząc na stronę nie musiałem akceptować informacji o cookies, blokować powiadomień, zgadzać się na rodo a potem dziwić się że coś nie działa, bo brakuje mi puginu czy innego shit'u.. po prostu wchodził człowiek żeby przeczytać jakieś informacje i tyle. Nawet reklamy były ciekawsze, a dobre strony polecały inne dobre strony i nie trzeba było za każdym razem wracać do wyszukiwarki, bo wszystkie wartościowe strony były w ulubionych.
    Zaloguj się
  • avatar
    Jak pamiętam 5, 10, 15 lat temu. Zwłaszcza 15 lat temu. Było lepiej. Przynajmniej wg mnie. Każda nowsza wersja witryny jest coraz bardziej ociężała, pamięcio i procesoro żerna nie dając w sumie żadnej większej funkcjonalności tylko zmieniony i niezoptymalizowany design. Nawet jak i jest ładniejsza i bardziej estetyczna i bajerancka to bardziej zacina, tnie, muli, dłużej wczytuje więc wolałbym takie wersje stron siermiężne jak pamiętam były w 2003r. ale działające ekspresem. Do tego różnorakie ruchowe wstawki/filmiki które muszą się z automatu odpalać bez pytania. Do tego jeszcze zasłaniające wszystko i upierdliwe info o cookie/ciasteczkach i GPRS/RODO (co za przekleństwo).

    Często zdarza mi się na lapku odpalić mobilną wersję strony. Np. FB bo działa sprawnie, szybko i nie tego całego wodotrysku, który zamula. Albo na smarcie odpalę bo tam wszystko jest w okrojonej wersji mobile. Natomiast jeśli na stronie mi nie zależy specjalnie a działa taka z lagiemi, bo designerka i pełna filmów musi być to wyłączam i sajonara.

    Lapek z którego piszę jest z 2015r. Zwykły za tysiaka. 4 lata temy śmigało. teraz wiele musi przemyśliwać a reinstal robiłem 2 miesiące temu. Kolejny z 2012 też a tysiaka działa gorzej a w 2012 jak kupiłem działał spoko. NIe super ale strony działały w miarę. Kolejny z 2008 biznesowy, wtedy dość mocny tez juś średnio a jak go upiłem w 2015 śmigał net jak rakieta. Oprogramowanie działa git. Tak jak powinno. Strony www stały się nieakceptowalnie napuchnięte, nabrzamiałe niczym wrzód. Najgorszy jest Jutube. Coś co jeszcze 2 lata temu chodziło to teraz korzystanie z tego to droga przez mękę. Można oczywiście kupić i5 do YT ale to paranoja jakaś i przerost formy nad treścią.... Masakra jest.
    Zaloguj się
  • avatar
    NextSTEP, miodzio! Do dzisiaj często używam windowmakera :D (i3-wm na pierwszym, a wmaker zaraz za nim)
  • avatar
    https://youtu.be/aV8DEJ8ydJQ