Na topie

Team Kinguin zwycięża w Polskiej Lidze Esportowej

Autor:
Martyna Szweda

więcej artykułów ze strefy:
Gry

Finały drugiego sezonu Polskiej Ligi Esportowej w CS:GO już za nami.

  • Team Kinguin zwycięża w Polskiej Lidze Esportowej
A A

Tak jak zwycięstwo Illuminar Gaming w League of Legends nie było wielkim zdziwieniem, tak rozgrywki CS’a przyniosły zdecydowanie więcej niespodzianek.

Obejrzyjcie naszą relację z finałów Polskiej Ligi Esportowej w Counter Strike: Global Offensive:

W pierwszym meczu zagrało Ago Gaming i Venatores. Ago było uważane za faworyta tego sezonu, więc niemałym zdziwieniem było to, co na mapach wyprawiał team Venatores rozpoczynający grę po stronie atakujących. Myśliwi szybko zdobyli odpowiedni ekwipunek, ale Ago Gaming panowało nad sytuacją i kiedy już było w pełni uzbrojone, odegrało się na przeciwniku miażdżąc go wynikiem 16:6.

Fortuna odwróciła się od Aniołów na kolejnej mapie. Tym razem Venatores przyjęli rolę obrońców. Pomimo efektywnego rozpoczęcia meczu po stronie Ago, Myśliwi szybko odgadnęli strategię przeciwnika i stopniowo odrobili straty, a następnie zyskali przewagę i zakończyli mapę na swoją korzyść.

Ago Gaming

Na trzeciej mapie Venatores poczuli się jak u siebie i dosłownie „bawili się” z przeciwnikiem. Tym samym Venatores, okazało się być czarnym koniem tych zawodów, zapewniając sobie miejsce w finale i jednocześnie odsyłając do domu Ago Gaming, jednego z faworytów turnieju.

  • Cache (6:9; 0:7)
  • Train (7:8; 9:4)
  • Inferno (9:6; 7:4)

Ciekawie zapowiadało się także drugie spotkanie półfinałowe. Z jednej strony PRIDE - drużyna broniąca tytułu mistrza, z drugiej strony Team Kinguin z olbrzymim doświadczeniem zarówno na lokalnej jak i międzynarodowej scenie esportowej.

Team Kinguin

Na Mirage padła wygrana pistoletówka po stronie po stronie Team Kinguin. PRIDE z kolei dość szybko uzbroiło się w lepszy sprzęt, ale to było za mało, aby zmusić do odwrotu przeciwników. Zła passa została przełamana dopiero przy wyniku 5:1. Orły przeszły do kontrofensywy i na tablicy wyników mogliśmy zobaczyć remis. Nie trwało to jednak długo, gdyż ekipa  Loorda jeszcze w pierwszej połowie odstawiła przeciwnika, potem wygrała drugą pistoletówkę, a następnie krok po kroku wyrobiła sobie sporą przewagę. Pomimo tego, że PRIDE walczyło o każdego fraga, zabrakło im mocnego snajpera w tym spotkaniu. Pierwsza mapa zakończyła się wynikiem 16:11 dla ekipy Rallena.

Na Cobblestone pistoletówka również po stronie Pingwinów. PRIDE próbowało ugrać jakieś punkty, ale zabrakło im jednak skuteczności. Team Kinguin szedł jak burza przez kolejne rundy doprowadzając do 12 punktowej przewagi. W drugiej połowie meczu to PRIDE zagrało lepszą rundę pistoletową, ale to było za mało, żeby powstrzymać oponenta. Mecz zakończył się szybko i zespół pingwinów z wynikiem 16:5 zakwalifikował się do finału.

  • Mirage (7:8; 4:8)
  • Cobblestone (2:13; 3:3)

Venatores

Nikt się chyba nie spodziewał takiego finału: Team Kinguin vs. Venatores. Mecz rozpoczął się od Cache’a wybranego przez Venatores. Wybór okazał się słuszny. Drużyna myśliwych na tej mapie czuła się jak ryba w wodzie i zdobywała naprawdę widowiskowe fragi. Team Kinguin chyba nie spodziewał się tak dobrze przygotowanych przeciwników i oddał pierwszą połowę rywalom. Po zmianie stron Venatores nadal trzymało przeciwników w ryzach, głównie za sprawą doskonałej formy Patitka, który razem z kolegami zakończył pierwszą mapę z wynikiem 16:9. 

Na Cobblestone wybranej przez Kinguinów los się odwrócił. Ekipa Loorda wygrała pierwszą pistoletówkę, a dalej było już tylko lepiej. Venatores nie było w stanie utrzymać mocnej linii obrony i ugięło się pod natarciem rywali.  Pierwsza połowa z wynikiem 10:5 dla Pingwinów. Po zmianie stron sytuacja zasadniczo nie uległa zmianie. Mecz przebiegał po myśli Rallena i reszty kompanii, aż do wyniku 14:5, kiedy Venatores wybudziło się z letargu i zaczęło odrabiać straty. Na to jednak było już trochę za późno. Team Kinguin wygrał drugą mapę z wynikiem 16:10.

Team Kinguin z pucharem

O losach spotkania miała przesądzić potyczka na Inferno. Pingwiny rozpoczęły mecz od zwycięskiej pistoletówki, a do pierwszej połowy nabili sobie 11 punktową przewagę, udowadniając, że to właśnie im należy się mistrzowski tytuł. Druga połowa była już tylko formalnością. Venatores opadło z sił, było wymęczone grą, która rozpoczęło już z samego rana. Pingwiny zakończyły mapę wynikiem 16:2 i mogły cieszyć się ze zdobycia pucharu.

  • Cache (10:5; 6:4)
  • Cobblestone (5:10; 5:6)
  • Inferno (2:13; 0:3)

Odsłon: 1537 Skomentuj newsa

Nie dodano jeszcze komentarzy!

Dodaj komentarz

Przy komentowaniu prosimy o przestrzeganie netykiety i regulaminu.

Aby dodać komentarz musisz być zalogowany!