Ciekawostki

Volkswagen „power bankiem” chce pomóc właścicielom aut elektrycznych

opublikowano przez Wojciech Kulik w dniu 2018-12-28

Firma Volkswagen zaprezentowała koncepcyjne akcesorium, które rozwiązywać ma dwa spośród najważniejszych problemów związanych z e-autami. To „mobilna stacja szybkiego ładowania dla samochodów elektrycznych”.

Gdy w baku tradycyjnego samochodu skończy się paliwo, wystarczy udać się na pobliską stację i po chwili wrócić na miejsce „awarii” z pełnym kanistrem. W przypadku aut elektrycznych sytuacja wygląda jednak nieco inaczej. Problem ten zauważył i postanowił rozwiązać Volkswagen. Równocześnie chce w ten sposób uporać się z czymś innym, mianowicie z (wciąż) kiepsko rozwiniętą siecią stacji ładowania.

Najnowszy koncepcyjny produkt niemieckiego producenta to właściwie nic innego jak power bank, tyle tylko że znacznie większy niż te, jakich używamy do podtrzymywania życia naszych smartfonów i innych elektronicznych gadżetów. Takiego określenia używa nawet sam Volkswagen, choć oficjalne nazewnictwo to jednak „mobilna stacja szybkiego ładowania dla samochodów elektrycznych”.

Ten sporych rozmiarów power bank ma wystarczającą pojemność, by po naładowaniu do pełna dostarczyć wymaganą energię nawet 15 pojazdom z napędem elektrycznym. Równocześnie ładowane mogą być cztery maszyny: dwie w trybie szybkim i dwie w standardowym. Nie muszą to być tylko samochody, ale mogą też na przykład rowery. 

Volkswagen stacja

Ciekawostką może być to, że planuje się wykorzystanie w tym projekcie „zużytych” akumulatorów z e-samochodów, które zyskałyby w ten sposób drugie życie, co służy też środowisku naturalnemu.

Mobilne stacje ładowania mogłyby być oferowane w ramach usługi – na przykład zamawiałoby się je przez aplikację, zupełnie jak pizzę. Początkowo jednak Volkswagen chciałby sprawdzić ich użyteczność na parkingach czy też podczas imprez masowych. Atutem jest to, że „można je skonfigurować w dowolnym miejscu – z dostępem do zasilania lub bez”, jak tłumaczy Thomas Schmall reprezentujący tę firmę.

Ta elastyczność ma również umożliwiać dostosowywanie infrastruktury w mieście do aktualnych potrzeb. Pilotażowy projekt wystartuje za kilka miesięcy, a jeśli zakończy się powodzeniem, to mobilne stacje trafią do niemieckich miast już w 2020 roku.

Źródło: Volkswagen, New Atlas. Foto: Volkswagen

marketplace

Komentarze

14
Zaloguj się, żeby skomentować
avatar
Dodaj
Komentowanie dostępne jest tylko dla zarejestrowanych użytkowników serwisu.
  • avatar
    I jest to w zasadzie jedyne rozsądne rozwiązanie. "Szybkie" ładowanie wymaga tak dużego natężenia prądu, że mało gdzie lokalna sieć to wytrzyma. Takie urządzenie spokojnie będzie ładowało się dostępną energią jak kiepskie nie było by dostępne źródło (nawet bateria słoneczna w przypadku miejsc bez dostępu do sieci) oddając ją szybko kiedy tylko ktoś będzie chciał podładować samochód.
  • avatar
    Niech se dadzą spokój z tym i wykorzystają energię atomową :P
    Zaloguj się
  • avatar
    Beznadziejny wynalazek. Ogólnie auta elektryczne są beznadziejne nie tylko ze względu na cenę, ograniczony zasięg i długi czas ładowania ale też ze względu na nachalną propagandę i na siłę opodatkowywanie spalinowych. Gold 61 tys zł. eGolf 164 tys zł. Mówi wam to coś? Ktoś kogoś chce tu wydymac. Nie lepiej dołożyć z 30 tys i zamiast eGolf kupić jakieś fajne sportowe auto?
    Zaloguj się
  • avatar
    Takie auto lub inny pojazd elektryczny należy odcholować do ładowarki, czy to nasza prywatna czy stacja ładowania pojazdów elektrycznych. Przenośna ładowarka to marnotrawienie pieniędzy, szkodzenie środowiskowi naturalnemu. Te akumulatory musza najpierw być wyprodukowane.
    Jestem na nie.

    Poza tym gotowe, nowe auta elektryczne i tak się będą psuły. Żądza pieniędzy wielkich koncernów.
    A wystarczy samemu przerobić lub zlecić przerobienie auta na takie z bezszczotkowym silnikiem. W takim silniku mogą zepsuć się tylko łozyska i może być źle zabezpieczony przed korozją.
    Bezszczotkowe silniki BLDC górą