Smartfony

Znaki drogowe ostrzegające przed... korzystaniem ze smartfona

opublikowano przez Mateusz Tomczak w dniu 2016-06-28

W Korei Południowej podjeto działania mające poprawić bezpieczeństwo przechodniów namiętnie korzystających ze smartfonów.

Niektórym osobom trudno wyobrazić sobie funkcjonowanie bez smartfona. Urządzenia te w wielu sytuacjach bardzo nam pomagają, ale skutki korzystania z nich mogą być niekiedy opłakane. Zwłaszcza jeśli będzie robiło się to w nieodpowiednich miejscach.

Sprawa nie jest wbrew pozorom śmieszna. Dowodzą tego ostatnie działania władz Seulu. Rozpoczął się tam pilotażowy program, który zakłada pojawienie się w 5 dzielnicach nowych znaków drogowych. Mają one ostrzegać, głównie najmłodszych przechodniów, o niebezpieczeństwie związanym z poruszaniem się ze wzrokiem wlepionym w ekran urządzenia mobilnego.

znaki drogowe smartfon

Z racji tego, iż to właśnie w Korei Południowej panuje „największe zagęszczenie smartfonów” zabiegi mające na celu poprawę bezpieczeństwa nie dziwią. Pytanie, czy tego typu sposób będzie w jakimś stopniu skuteczny? Podobne pomysły zaczynają być realizowane również w innych krajach, możliwe zatem, że zobaczymy je kiedyś w Polsce.

Źródło: techcrunch

marketplace

Komentarze

17
Zaloguj się, żeby skomentować
avatar
Dodaj
Komentowanie dostępne jest tylko dla zarejestrowanych użytkowników serwisu.
  • avatar
    Hmm... jak nie widzą nadjeżdżających aut na dodatek wydających dźwięk to niby jak mają zobaczyć znak nad ich głową.
    Zaloguj się
    12
  • avatar
    Ja tam jestem za naturalną selekcją. Ktoś kto świata nie widzi poza ekranikiem swojego smartfona nie ma prawa żyć na tej planecie. Smart-zombies must die. Period!
    Zaloguj się
    11
  • avatar
    Cel jak najbardziej słuszny, ale metoda wydaje mi się kompletnie chybiona. Swoją drogą, tylko dla mnie pierwszy znak wygląda tak, jakby koleś trzymał w ręce pistolet, a nie smartfona?
  • avatar
    Ostrzeżenia powinny pojawiać się na ekranach smartfonów.
    Wtedy prawdopodobnie, każdy użytkownik by je zauważył.
  • avatar
    Najlepiej byłoby wymusić nakaz na sprzedawanych urządzeniach że kiedy użytkownik porusza się z prędkością większą nić 3km/h to co najwyżej może odebrać połączenie poprzez dowolny zestaw słuchawkowy/bt
    Zaloguj się
  • avatar
    powinni te znaki umieszczać przy przejściach na drodze, tak jak w Londynie dla turystów są ostrzeżenia - patrz w lewo
    inaczej to nie ma sensu
    w bardzo ruchliwych miejscach gdzie dochodzi do wielu takich wypadków niech montują zagłuszarki, jak sieć padnie to jeden z drugim podniesie wzrok by się rozejrzeć ;)
  • avatar
    Pierwszy znak jest dziwny i sugeruje, że kierowca jedzie na oślep i ma potrącić pieszego chyba, że ten go zauwazy i nie wejdzie mu pod koła. Kierowca powinien mieć oczy dookoła głowy a u nas ulica pokazuje, że kierowcy patrzą tylko przed siebie i jak ktoś z pasa obok skręca to oni tego nie widzą tylko jadą jak w polu buraków.
    Zaloguj się
  • avatar
    Jestem za odpowiedzialnością ludzi za siebie. Ponieważ nie wymaga doktoratu spostrzeżenie, że patrząc w ekran nie widzi się tego co mamy przed sobą to każdy potrącony przez samochód ma dokładnie to na co zasługuje. Jak auto potrąci takiego gapia to on sam jest sobie winien i tyle. Widać, że w Korei panuje takie samo kolesiostwo jak u nas, ktoś zarobi na sprzedaży nowych znaków.
  • avatar
    Jak pieszy zostanie potrącony/przejechany na drodze gdzie nie powinno go być to oczywiście wina kierowcy (zawsze).

    Widząc te znaki mam ochotę zrobić dziurę w murze własną głową przez poziom szoku z braku niedowierzania.

    Wchodząc na jezdnię to nie problem spojrzeć lewo/prawo i gdy nic nie jedzie dopiero wtedy przechodzić.

    Tyle, że znowu tu wchodzi czynnik zrozumienia. Osoba która nigdy nie była za kółkiem nie zrozumie jak z tej perspektywy widać przechodniów.

    Nadal pamiętam moje kursy na prawo jazdy. Podczas jednego kursu przy skręcie "bezkolizyjnym" w prawo jechałam z na tyle dużym impetem, że gdyby ktoś był akurat na jezdni to stłuczka gwarantowana. A wiem, że na tym jak i wielu innych tego typu miejscach ludzie przechodzą na czerwonym i nawet nie pomyślą skąd samochód może jechać.

    To piesi powinni dostawać kary za bycie nie tam gdzie powinni. Łatwiej pieszemu się zatrzymać przed jezdnią niż samochodowi.

    To samo ze ścieżkami rowerowymi gdzie wiele osób ma pretensje o to, że rowerzyści tam jeżdżą.

    Ironia ludzkiej natury: Lubimy ład i porządek jednak zupełnie o to nie dbamy i nieustannie tworzymy chaos.
  • avatar
    Jasne że bez sensu, i tak będzie wpatrzony w smartfona, nic nie będzie widział poza nim. Ale fakt łatwo kierowca będzie mógł zrzucić winę na pieszego, ponieważ nie dostosował się do znaków ostrzegawczych:D