kategoria:
gry
producenci:
Czym byłby świat bez gier komputerowych? Już dawno temu na stałe zagościły w sercach i umysłach setek milionów ludzi na całym świecie. Wtopiły się w krajobraz kulturowy wielu narodów, stoją w jednym szeregu z innymi formami rozrywki, a w przypadku niektórych krajów - jak Japonia - wyprzedzają je, stając się po prostu częścią codziennego życia.
Gry to dzisiaj bardzo dochodowy biznes. Nawet więcej niż bardzo. Jak wynika z raportu firmy GfK International, w 2008 r. po raz pierwszy w historii sprzedaż gier była większa niż płyt DVD i Blu-ray z filmami, osiągając wartość 32 miliardów dolarów.

Wobec powyższych faktów nikogo nie dziwi fakt, że nawet grube ryby z Hollywood zaczęły interesować się tą gałęzią przemysłu rozrywkowego. Niestety, najczęściej zainteresowanie to owocuje wydaniem marnych produkcji opartych na znanych tytułach filmowych. Nie zmienia to faktu, że gry bardzo zbliżyły się do filmów - zaczynając od ilości ludzi zaangażowanych w projekt, poprzez podobne budżety i etapy produkcji, na filmowym klimacie kończąc. Wszystkie opisane cechy ściśle się ze sobą wiążą. Aby uzyskać ciekawy „filmowy” klimat na miarę XXI wieku, potrzeba wytężonej, dobrze zaplanowanej i zorganizowanej pracy wielu ludzi. A to pociąga za sobą ogromne koszta.
Bezpowrotnie minęły czasy, gdy legendarne gry tworzone były przez garstkę ludzi. Taka sytuacja miała miejsce od poczęcia pierwszej z gier, Ponga, aż do początku ery komputerów szesnastobitowych. Obecnie zespoły pracujące nad wysoko budżetowymi grami liczą od kilkudziesięciu do nawet kilkuset osób. W niniejszym artykule zajmę się tym, co wszystko napędza - pieniędzmi. Uściślając: będą to pieniądze wpakowane przez producentów w realizację gier, w celu dopracowania ich do najdrobniejszych szczegółów i zapewnienia jeszcze większych zysków.
Tytuły opisane w tekście uporządkowane są malejąco, zaczynając on najtańszej (jeśli w tym przypadku można to tak nazwać), a kończąc na największej i najdroższej. Lista pochodzi ze strony blog.knowyourmoney.co.uk.


Ty chyba nie wiesz co piszesz. Prawie każde GTA w chwili premiery miało jedną z najlepszych grafik. GTA 3 w tamtych czasach zamiatało wszystko i wszystkich, Vice City może nie bo to trochę podrasowana grafika z trójki ale San Andreas to już...
Nie polecam. Wszystko tam jest monotonne, sterowanie niektórych samochodów jest na baaardzo niskim poziomie i wszystko jest jakieś takie sztywne.
Tak w sumie to z artykułu nie wynika, na ile i czy na pewno gra przyniosła stratę czy zysk. Szczególnie te ze środkowej stawki. Są podane budżety, subiektywny komentarz o sprzedaży i tyle!
zobacz wszystkie komentarze (53)
kategoria: smartfony, telefony
producent: LG | Samsung | Motorola | SonyEricsson | HTC | Google | Huawei