kategoria: aparaty cyfrowe, lustrzanki

Lustrzanka, dzięki dużej matrycy i wysokiej klasy optyce, zapewnia już na starcie lepszą jakość oraz przyjemniejszą plastykę zdjęć niż kompakt. Na pierwszy rzut oka różnica może być jednak niedostrzegalna, zwłaszcza w przypadku zdjęć wykonywanych przy sprzyjających warunkach świetlnych oraz niedoświadczonego widza. Zresztą dobry fotograf potrafi zrobić użytek nawet z taniego kompaktu i wykonać nim wybitne zdjęcie, o którym nikt by nie powiedział, że to fotografia ze "zwykłego cyfraka".

Tak naprawdę wyższość lustrzanki nad kompaktem ujawnia się dopiero w momencie wystąpienia niekorzystnych fotograficznie warunków (np. przy niedostatku światła) i w obliczu trudnych ujęć lub przy fotografii artystycznej. Lustrzanki mają szybszy i bardziej celny autofokus, lepszą czułość matrycy, a wyższe ISO nie powoduje tak fatalnego szumu na zdjęciach, jak w przypadku kompaktów. Są również doskonałe dla fotografów eksperymentujących z głębią ostrości (można uzyskać przyjemne rozmycia). Także wizjer optyczny jest nie do przecenienia – pokazuje rzeczywisty obraz. A odkąd w lustrzankach wprowadzono tryb podglądu na żywo oraz funkcję filmowania, stopniała część argumentów przemawiających na korzyść kompaktów.
Jednak i kompaktowe cyfrówki mają swoje zalety. Przede wszystkim większość modeli jest lekka, poręczna i zajmuje niewiele miejsca. Nie wymagają zmiany obiektywu i są bardziej szczelne. Fotografowanie niewielkich motywów z bliska nie wiąże się z kupnem specjalnego obiektywu makro – w funkcję makro jest wyposażony prawie każdy kompakt, a odchylane monitory LCD w niektórych modelach (liczniejszych niż modele lustrzanek z odchylanym ekranem) bardzo usprawniają robienie zdjęć w niewygodnych pozycjach.
Jest i trzecia grupa aparatów – kompakty z wymienną optyką. Choć przez wielu krytykowane i przedstawiane jako „wykastrowane” lustrzanki, mogą być dla licznych osób dobrym kompromisem pomiędzy lustrzanką a kompaktem.

Odpowiedz na pytanie, który z wymienionych typów aparatów jest lepszy, jest prosta – ten, którego cechy są dla nas bardziej przydatne.
Używane aparaty to często jedyna metoda wejścia w posiadanie zaawansowanego produktu. W cenie przeciętnego nowego aparatu (wyprodukowanego niedawno) możemy kupić topowy model sprzed roku czy dwóch lat. Ceny często spadają nawet dwukrotnie. W przypadku lustrzanek nawet 3-letni aparat godny jest rozważenia, gdy mamy ograniczone zasoby finansowe. Im bardziej zaawansowane są aparaty tym mniej tracimy kupując starszy model.
Na czym możemy stracić, dokonując takiego zakupu? Na usprawnieniach mechanizmu AF (dotyczy to głównie kompaktów), poprawionym trybie wideo, lepszym wyświetlaczu LCD niż poprzednik czy trybie stabilizacji (jeśli starszy model go nie miał – dotyczy to kompaktów). I oczywiście nie będziemy mieć tych wszystkich bajerów, które wprowadzono w ostatnim okresie. Na szczęście najważniejsza rzecz, czyli jakość, często jest porównywalna zarówno w nowszym, jak i starszym modelu.
Dopóki aparaty dysponowały matrycami 2-4 Mpix, dopóty wzrost liczby megapikseli mógł przekładać się bezpośrednio na jakość i ostrość zdjęć. Oczywiście producenci robią obecnie wszystko, aby wzrost Mpix nie był tylko bezwartościowym (wyłącznie marketingowym) zabiegiem. Nie należy jednak zapominać o ograniczeniach optyki, zwłaszcza w tańszych modelach aparatów. Jakość szkła (oraz jego optyczna rozdzielczość) w dużym stopniu determinuje ostrość i szczegółowość fotografii i zwykle zdjęcia z tanich aparatów, mimo dużej liczby megapikseli, mają bardzo przeciętną jakość i zatarte drobne szczegóły. Często również duża liczba Mpix (a raczej gęste upakowanie pikseli na matrycy) wpływa niekorzystnie na zaszumienie obrazu – dotyczy to przede wszystkim kompaktów.
Są jednak i zalety większej ilości megapikseli. Możemy wykonać naprawdę duże wydruki (do zrobienia standardowej odbitki wystarczą 2-4 megapiksele, lecz warto pamiętać, że o jakości wydruku decyduje również jakość techniczna zdjęcia), a poza tym dodatkowe piksele przydadzą się, gdy mocno kadrujemy ujęcie. Mając duży zapas możemy zdecydować się na poważne cięcia, a fotografia nadal będzie bogata w detale.
Decydując się na zakup lustrzanki cyfrowej lub kompaktu z wymienną optyką musimy być świadomi tego, że wraz z aparatem wybieramy cały system, czyli dostępne obiektywy, lampy błyskowe i inne akcesoria. Jest to o tyle istotne, że posiadając taki aparat prędzej czy później staniemy przed koniecznością zakupu dodatkowego osprzętu, np. obiektywu przeznaczonego dla naszego modelu aparatu. Oferta szkieł, dostępność, parametry i ceny są w różnych systemach (Canon, Nikon, Olympus, Sony) bardzo zróżnicowane.
Kupując aparat z wymienną optyką warto również rozejrzeć się, co dana firma ma w ofercie i na tej podstawie dokonać wyboru. Zwłaszcza że obiektywy wymienia się rzadziej niż korpusy.

Dysponowanie naprawdę dużym zakresem ogniskowych (poczynając od szerokiego kąta) w obiektywie to marzenie chyba większości fotografów. Ten cel można osiągnąć na dwa sposoby: kupując kompaktowy ultrazoom albo nabywając lustrzankę z zestawem obiektywów. Każde z rozwiązań ma swoje wady i zalety.
Zakup ultrazooma oznacza jednorazowy wydatek, a w aparacie mamy od razu obiektyw o bardzo dużym zakresie ogniskowych (plus wbudowana stabilizacja obrazu) i możemy od ręki dysponować każdym z ustawień (nie musimy wymieniać obiektywu). Całość zajmuje też bardzo mało miejsca w torbie. Niestety, taka uniwersalność nie pozostaje bez wpływu na jakość zdjęć, która zwykle spada zwłaszcza przy skrajnych ustawieniach zoomu. Zazwyczaj fotografie z aparatów o mniejszym zakresie ogniskowych są jakościowo lepsze.
Aby mieć szeroki wybór ogniskowych w lustrzance bądź kompakcie z wymienną optyką, zwykle musimy nabyć minimum dwa obiektywy. Oznacza to spory koszt, większy niż przy zakupie ultrazoomu (nawet, jeśli wybierzemy najtańsze szkła), a korzystanie jest kłopotliwe, bo wiąże się ze zmianą jednego obiektywu na drugi. Nie zawsze możemy też liczyć na stabilizację obrazu, a cały komplet zajmuje sporo miejsca w torbie. Te wszystkie niedogodności wynagrodzi jednak lepsza jakość obrazu.
Stabilizacja obrazu to funkcja, która pozwala zniwelować wpływ drgań aparatu na zdjęcie, czyli umożliwia wykonanie nieporuszonego ujęcia. Jest bardzo przydatnym usprawnieniem, jeśli w grę wchodzą niezbyt długie czasy naświetlania, nie dłuższe niż np. 1/10 sekundy (wiele zależy od stabilności naszego uchwytu) oraz bardzo niewielkie drgania, wywołane przez nasz organizm.
Stabilizacja nie pomoże, gdy jest zbyt ciemno i czas ekspozycji znacznie przekracza 1/10 sekundy, gdy fotografujemy poruszające się obiekty lub sami się poruszamy, lub też jesteśmy poddani znacznym drganiom, na przykład w samochodzie. Warto też pamiętać, że stabilizacja pozwala zredukować poruszenie zdjęcia, ale na pewno go nie wyostrzy. Kiedy więc jest nam potrzebna ta funkcja?
Powinniśmy jednak uważać na tzw. elektroniczną stabilizację obrazu, zwłaszcza taką, która opiera się na podbiciu wartości ISO, zmniejszaniu rozdzielczości. Efektem jest zaszumione zdjęcie, a redukcja drgań i tak nie daje spodziewanych rezultatów. Elektroniczna stabilizacja jest zwykle jednym ze składników dumnie określanych jako systemy Dual Anti –Blur itp. Tak naprawdę ważny jest tylko drugi składnik - optyczny.
Zastosowanie w aparacie cyfrowym ekranu dotykowego pozostawia więcej miejsca na wyświetlacz na tylnej części obudowy, dzięki czemu może on być duży i bardziej czytelny. Producenci wdrażają w te urządzenia dość efektowne funkcje – przewijanie zdjęć palcem, ustawianie ostrości i zrobienie zdjęcia poprzez puknięcie w obszar ekranu.
Niestety, kosztem zastosowania dotykowego ekranu i rezygnacji z przycisków jest utrudniony dostęp do wielu funkcji aparatu, a polecenia menu przysłaniają często kadr ujęcia (dopasowanie na przykład właściwego balansu bieli jest w takim przypadku bardzo niewygodne). Pukanie w ekran tego nie zrekompensuje, gdyż na ogół jest mniej praktyczne (i powoduje drgania) niż wciśnięcie spustu migawki.
Na dodatek taki ekran szybko się brudzi (specjalny rysik zwykle gdzieś się zawierusza, albo jest nieporęczny w użyciu) i wygodne oglądanie na nim czegokolwiek staje się wręcz niemożliwe. Dlatego w przypadku cyfrówki lepiej pozostać przy sprawdzonym systemie klawiszowym.

Manualne tryby fotografowania są niezbędne, jeśli chcemy fotografować świadomie, z pełną kontrolą ustawień. Możemy wówczas swobodnie dobrać zarówno wartość przysłony, jak i czasu naświetlania. Tym samym możemy uzyskać wiele fantastycznych efektów na zdjęciach. Tryby półautomatyczne (tzw. priorytetowe – priorytet czasu/migawki lub przysłony) zapewniają swobodny dobór jednego z tych parametrów, natomiast drugi ustawiany jest automatycznie (według wskazań światłomierza).
Aparat pracujący w trybie automatycznym niestety nie bierzepod uwagę naszych fotograficznych planów. Np. gdy chcemy wykonać zdjęcie o dużej głębi ostrości (przy ustawionej dużej wartości przysłony), a jest ciemno, automat ustawi małą wartość przysłony - czyli duży otwór - aby wpuścić więcej światła na matrycę i wykonać nieporuszone zdjęcie. Tym samym niemożliwe staje się zrealizowanie wielu naszych wizji.
Jednak jeśli jesteśmy kompletnymi laikami i nie rozumiemy zależności pomiędzy czasem naświetlania a przysłoną, ani nie pojmujemy wpływu tych parametrów na uzyskiwane efekty, tryby manualne są całkowicie zbędne.

Tematyczne tryby fotografowania przydają się osobom, które za żadne skarby świata nie potrafią pojąć zawiłości fotografowania. Pozornie zdejmują z fotografa odpowiedzialność za prawidłowe ustawienia, a ich różnorodność pozwala dopasować się do prawie każdych warunków (zdjęcia portretowe, nocne, krajobraz, plaża, pod wodą i wiele, wiele innych).
W błędzie będą jednak osoby, które uważają, że same ustawienia kipią różnorodnością. Często jeden tryb od drugiego różni się wyłącznie ustawieniem innej wartości danego parametru, np. przysłony (mniejsza wartość daje większe rozmycie tła, większa – przeciwnie) lub balansu bieli. Warto również pamiętać, że pewnych ustawień musimy dokonać tak czy owak samodzielnie - np. dobór właściwej ogniskowej, spoczywa już na nas. Dla przykładu: portret – długa ogniskowa, widoki – krótka.


Fuji f70 EXR. To troche wiecej niz 500 ale w swojej klasie nie ma rownych. Mozna tez polowac na f30/31FD ale to dluga i ciezka droga:)
Ale za to Nikon lepiej działa na automacie bo np. 450tka Canona na automacie nie doświetla lekko. I nie tyle stosował co dalej stosuje. Mówienie, że Canon jest lepszy od Nikona czy odwrotnie to jak mówienie, że Cola jest lepsza od...
Faktycznie jest coś na rzeczy, jeśli nie wiecie prócz Canona jest jeszcze Nikon i Sony ;). Najlepiej stronniczość widać przy podawania przykładowych modeli lustrzanek danego producenta. Sony kończy się na A450, a gdzie jest A550, A700,...
zobacz wszystkie komentarze (46)
AMD Trinity - APU nowej generacji
Kilka tygodni temu w Austin swoją nieoficjalną premierę miały procesory z serii AMD Trinity.
|
7790,-
z VAT
|
6790,-
z VAT
|
2499,-
z VAT
|