kategoria:
aparaty cyfrowe
producenci:
Panasonic
Na całym świecie, a szczególnie w Stanach Zjednoczonych, aparaty cyfrowe marki Panasonic są wymieniane jednym tchem obok najbardziej znanych producentów - Canon, Nikon, Minolta czy Olympus. W Polsce sytuacja jest nieco inna. Pozycjonowanie tej marki jest raczej w środku tabeli, czego przyczyną jest prawdopodobnie mała znajomość poszczególnych modeli, postrzeganie Panasonica jako producenta elektroniki, a nie twórcy aparatów cyfrowych. Takie podejście polskich amatorów fotografii jest krzywdzące dla produktów tej marki, ponieważ są one bardzo dobrymi aparatami. Mają dwie cechy, którymi mogą się pochwalić i mocno wyróżniają się nimi na tle konkurencji. Są to : doskonałe obiektywy legendarnej marki LEICA, oraz zaimplementowany w prawie każdy kompakt tej marki system stabilizacji obrazu.
Pierwsza myśl po wyjęciu aparatu z kartonika - jaki on mały! Nie jest kieszonkowym aparatem, ale jego wielkość jest podobna do innych aparatów z długim zoom'em, jednak dużo jaśniejszym od konkurencji, a przez to większym. Spodziewałem się dużego, ciężkiego aparatu, a w ręce trzymam średniej wielkości kompakt ze sporym szkłem. To pierwsza zaleta FZ5 - konstruktorom udało się zmieścić spory obiektyw w średniej wielkości skrzynce, brawo.
Korpus wykonany jest w całości z plastiku, wygodnie leży w ręce, ma grubą warstwę antypoślizgową na rękojeści, która jest dodatkowo dobrze wyprofilowana. Wspomniany wyżej, dużej wielkości obiektyw, ma wpływ na niewielką ilość miejsca pomiędzy tuleją, w której się znajduje, a uchwytem - co dla osób z dużymi dłońmi może stanowić małą wadę - ale jest to do przyjęcia. Obudowa obiektywu mocno wystaje poza obrys aparatu, ale nie ma się co dziwić, w końcu to porządne szkło, a nie namiastka obiektywu.

Na górze korpusu widzimy pokrętło główne, przypominające trochę stare rozwiązania aparatów analogowych, przycisk spustu migawki wraz z dźwignią sterowania zoomem i dwa przyciski funkcyjne. Po drugiej stronie nie ma żadnego przycisku, a szkoda, bo można by tu dodać jakiś. Z tył aparatu wyświetlacz umieszczony centralnie, obok wielofunkcyjny nawigator, 5 przycisków i włącznik aparatu - wszystko przejrzyście umieszczone i opisane. Zwraca uwagę wizjer elektroniczny (z regulacja dioptrii), umieszczony skrajnie po lewej stronie korpusu - to dobry pomysł. Używając go zamiast głównego LCD nie zasłaniamy sobie policzkiem dostępu do przycisków. Co więcej, możemy je kontrolować nie odrywając oka od wizjera. Jak zwykle duży plus za metalowy gwint do statywu.

Ogólnie korpus sprawia świetne wrażenie, które dopełnia solidna klapka chroniąca wyjście video i zasilanie oraz pewne uchwyty do paska.
Kolejna zaletą jest sensownie zamykana, pokaźnych rozmiarów klapką chroniąca obiektyw, nie filcowe mocowanie, tylko prawdziwe sprężyny, brawo. Czyżby Panasonic nie miał wad ? Właściwie nie ma, choć tworzywo nie jest najprzyjemniejsze w dotyku, lekko chropowate i sprawia wrażenie taniego - wg zapewnień producenta jest bardzo wytrzymałe.
Natomiast osobną kwestią jest sam wygląd FZ5. Konstruktorzy tej serii od lat uparcie budują swoje aparaty na tym samym korpusie, który przypomina lustrzankę. Jest surowy, wręcz ascetyczny i bardzo kanciaty. Nie wszystkim się to podoba, towar kupuje się też na wygląd, a ten korpus nie przyciąga gapiów. A szkoda, bo kryje w sobie prawdopodobnie niesamowity aparat, co się wkrótce okaże.
Panasonic jest aparatem średniej klasy, ma dużo funkcji i długa listę parametrów, stąd też ograniczą się do najważniejszych, resztę znajdziecie na stronie producenta.


AMD Trinity - APU nowej generacji
Kilka tygodni temu w Austin swoją nieoficjalną premierę miały procesory z serii AMD Trinity.