Na topie

Burnout Paradise Remastered – odświeżone wspomnienia

Autor:

Szef strefy Gry

więcej artykułów ze strefy:
Gry

Przedziwna rzecz z tymi remasterami – niby wszyscy narzekamy na odgrzewane kotlety, a…potem i tak zajadamy się nimi ze smakiem. Podobnie jest z Burnout Paradise Remastered. I to nawet jeśli zmian jest tutaj jak na lekarstwo.

  • Burnout Paradise Remastered – odświeżone wspomnienia | zdjęcie 1

80%

Ocena benchmark.pl

 

Plusy

- to wciąż ten sam, rewelacyjny Burnout Paradise co kiedyś,
- sporej wielkości otwarty świat upchany wyścigami i dodatkowymi wyzwaniami,
- rozdzielczość 4K i 60 klatek na sekundę,
- wszystkie dodatki DLC w komplecie,
- tryb Burnout Party idealny do zabawy imprezowej,
- doskonała ścieżka muzyczna,
- brak mikrotransakcji,
- adrenalina, adrenalina i jeszcze raz adrenalina.

Minusy

- to wciąż ta sama co 10 lat temu, tylko po graficznym liftingu,
- brak implementacji HDR,
- kraksom, choć nadal widowiskowy, brakuje większej ilości detali.

A A

Fala remasterów zalewa rynek gier. Nieważne czy to pecet, PlayStation 4 czy Xbox One, teraz już każdy producent i wydawca chce uszczknąć co nieco z niezwykłej popularności tego fenomenu. Wszak kiedyś w te tytuły graliśmy, a mimo to nie wahamy się sięgnąć po nie ponownie. Cóż, najwyraźniej lubimy to co znamy i co nam „smakowało". Idealny przykład – niedawna premiera Shadow of the Colossus.

Dodajmy tylko „kolejna”, bo przecież ta produkcja Fumito Uedy doczekała się już drugiego odświeżenia. No ale skoro domagali się tego sami gracze…. 

Tej samej, niewysłowionej nostalgii zawdzięczamy ponoć powrót szalonych, napakowanych adrenaliną wyścigów Burnout Paradise. I choć takie ożywienie wspomnień niewątpliwie cieszy (szczególnie, że marki Burnout nie widzieliśmy już od dobrych 9 lat) to jednak w tym przypadku chciałoby się czegoś więcej. A już na pewno więcej niż tylko „lifting twarzy”.

Komu bije dzwon

Jeśli ktoś kazałby mi wskazać wyścigi, które w ciągu 30 lat mojej przygody z grami dostarczyły mi największych emocji, to Burnout Paradise znalazłby się na szczycie listy. Ktoś pewnie teraz zaraz powie, ale co to za wyścigi skoro wszystko co trzeba tu robić to trzymać palec na gazie i pruć do przodu. 

A i owszem, ale przecież nikt nie powiedział, że wszystko musi być jak najwierniejszą symulacją. Dawny Burnout Paradise dawał niesamowitą frajdę nie tylko z pędzenia na złamanie karku w ogromnym, otwartym mieście Paradise City czy swobody wybierania z całej rzeczy dostępnych wyzwań, ale także z kolejno rozdawanych razów konkurentom, które kończyły się nader widowiskowymi dzwonami. 

Burnout Paradise Remastered - na 2 pozycji
Kliknij by powiększyć

Świetnie oddane kraksy były zresztą wizytówką całej serii, czymś co nadawało jej niepowtarzalnego charakteru. Widzieć je ponownie, po takim długim czasie, i to w znacznie lepszej oprawie wizualnej, którą od pierwszych minut serwuje nam Burnout Paradise Remastered, to czysta przyjemność.

Ale frajdy dostarcza tu nie tylko rozwałka przeciwników. Nawet samo „lansowanie się” w jednym ze 150 dostępnych pojazdów sprawia radość. Szczególnie, że Paradise City pełne jest skrótów, szalonych wyskoków i wyzwań kaskaderskich. Ba, jest tu nawet opcja spowodowania jak największej destrukcji naszym dachującym autem.

Burnout Paradise Remastered - takedown

Burnout Paradise Remastered ma jeszcze jeden, niezaprzeczalny atut – wprost niesamowite poczucie  prędkości. Dopiero wszystko razem staje się mieszanką iście wybuchową. Mój 15-letni syn stwierdził nawet z powagą, po kilkudziesięciu minutach spędzonych z odświeżonym Burnoutem, że dziwi się, że żaden z nowych Need for Speedów nie potrafi dowieźć czegoś takiego.

Burnout Paradise Remastered - super jump

Zawadiacki staruszek po liftingu

Ale żeby nie było nadto tych wszystkich „achów” i „ochów” muszę przypomnieć, że nie mówimy tu o absolutnej nowości, a odgrzewanym daniu. Burnout Paradise Remastered dostał może i rozdzielczość 4K, i lepsze tekstury, i 60 klatek na sekundę, ale poza tym to wciąż te same wyścigi co 10 lat temu. I to niestety czuć.

Wystarczy spojrzeć na mijane budynki, które „straszą” monotonią i niewielką ilością detali. Do tego dochodzi jeszcze brak jakiejkolwiek fabuły czy czegoś co mogłoby stanowić motywację do dalszych wyścigów. Samo odblokowywanie nowych pojazdów czy wbijanie trofek/osiągnięć dość szybko się potrafi się znudzić.

A już brak obsługi technologii HDR w remasterze uważam za grzech śmiertelny. Co jak co, ale w takim tytule jak Burnout Paradise Remastered mógł on zrobić naprawdę dobrą robotę. 

Burnout Paradise Remastered - na złomowisku

Burnout Paradise Remastered – czy warto?

Bez dwóch zdań. Jeśli tylko kochałeś pierwsze, konsolowe Burnout Paradise to ta edycja nie tylko przypomni ci dawne czasy, ale także dostarczy taki ładunek adrenaliny, którego i 10 innych, obecnych produkcji nie byłoby w stanie zrównoważyć.

Ta nostalgia nie zadziała jednak zapewne w przypadku nowych, nieznających pierwowzoru graczy. Ale nawet im Burnout Paradise Remastered mógłby sprawić sporą niespodziankę. O ile tylko przymknie się oczy na pewne niedoskonałości i archaizmy. 

Burnout Paradise Remastered - jazda w ogonie

Ocena końcowa Burnout Paradise Remastered:

  • to wciąż ten sam, rewelacyjny Burnout Paradise co kiedyś
  • sporej wielkości otwarty świat upchany wyścigami i dodatkowymi wyzwaniami
  • rozdzielczość 4K i 60 klatek na sekundę
  • wszystkie dodatki DLC w komplecie
  • tryb Burnout Party idealny do zabawy imprezowej
  • doskonała ścieżka muzyczna
  • brak mikrotransakcji
  • adrenalina, adrenalina i jeszcze raz adrenalina
     
  • to wciąż ta sama co 10 lat temu, tylko po graficznym liftingu
  • brak implementacji HDR
  • kraksom, choć nadal widowiskowym, brakuje większej ilości detali
     
  • Grafika:
     dobry
  • Dźwięk:
     bardzo dobry
  • Grywalność:
     dobry

Ocena ogólna:

80%

Kopię gry dostarczył wydawca - Electronic Arts Polska

Odsłon: 7569 Skomentuj artykuł
Komentarze

8

Udostępnij
  1. usuniety_c89fe1248fbe
    Oceń komentarz:

    0    

    Opublikowano: 2018-03-26 08:25

    Polecam każdemu, kto lubi się odstresować. Gra idealna na posiedzenie z kumplami, na samotne zarywanie nocy, jak i na 15 minut relaksu przed wyjściem.
    Nowe NFS mogą tylko się uczyć, jak fundować tyle zabawy.

    Skomentuj

  2. kombajn
    Oceń komentarz:

    -2    

    Opublikowano: 2018-03-26 10:00

    Burnout Paradise... Burnout Paradise a tak pamiętam to ten gniot który kupiłem kiedyś na Steam zachęcony hurra optymistycznymi recenzjami po czym pograłem jakoś z 15 minut i wystąpiłem o zwrot pieniędzy. Gra traktująca o wyścigach samochodowych w której można z maksymalna i to nie małą prędkością przejechać przez środek miasta, lawirując w ruchu ulicznym. Taak realizm aż kapał z ekranu a ja zasypiałem i palec zaczynał mnie boleć od trzymania wciśniętej strzałki w górę. To cudo chyba faktycznie było tworzone pod kątem imprez, tak żeby nawet po wypiciu połowy kraty jasnego pełnego człowiek dał sobie radę. Jak ktoś szuka gry o wyścigach samochodowych to radze to coś omijać szerokim łukiem albo jak już to kupować na platformie która nie robi problemów ze zwrotem kasy.

    Skomentuj

    1. Finear
      Oceń komentarz:

      2    

      Opublikowano: 2018-03-26 10:07

      sorry ale jestes głupi jeżeli kupiłes gre z serii burnout liczac na realizm

      albo nie umiesz czytac, w sumie na jedno wychodzi

      Skomentuj

      1. kombajn
        Oceń komentarz:

        -1    

        Opublikowano: 2018-03-26 10:23

        Ja nie potrzebuje super realizmu w grze wyścigowej, zresztą od tego są odpowiednie produkcje, ale liczę na to że gra postawi przed graczem jakiś poziom trudności a nie że będzie się dało przejechać przez całe miasto na pełnym gazie. Przecież to jest nudne jak diabli. Tak jak mówię myślałem że zasnę przed monitorem czekając aż ten "pasjonujący wyścig" się skończy. Ale fakt powinienem wcześniej poszukać i przeczytać jakąś rzetelną recenzję bo niestety te na które trafiłem piały z zachwytu nad tym jaka ta pożal się boże pseudo wyścigowa gra jest wspaniała.

        Skomentuj

        1. putout
          Oceń komentarz:

          2    

          Opublikowano: 2018-03-26 11:26

          popełniłeś błąd bo nie kupiłeś grę która z założenia ci nie odpowiadała a teraz twierdzisz że to z grą jest coś nie tak.
          jak recenzent wiedział co testuje to oceniał grę dobrze. jak nie wiedział to mendził tak jak ty bo myślał że kupuje jakieś Assetto Corsa albo coś podonboeg. no kurde. facet. biorąc nowego CoD-a też byś jęczał że nie oddaje on w 100% realizmu? a może przy serii Cywilizacja krzyczysz że zmieniają historię xD? zejdź na ziemie.
          Burnout był projektowany jako ścigałka nastawiona na krasky i efektywnosć. maksimum wygłupu i zero powagi. jeśli ty tutaj szukałeś typowej gry wyściowej to wiń tylko siebie.

          Skomentuj

          1. kombajn
            Oceń komentarz:

            -2    

            Opublikowano: 2018-03-26 11:37

            Szukałem czegoś choćby na poziomie Need For Speedów a dostałem nudne jak flaki z olejem nie stanowiace żadnego wyzwania takie nie wiadomo co, bo nawet prostą zręcznościówka nazwać tej gry nie można bo żadnej zręczności do niej nie potrzeba. Dlatego wystąpiłem o zwrot pieniędzy. Mi się gra nie podobała i mam prawo do swojego zdania, jak komuś się nie podoba to że jego ukochana gra jest przez kogoś uznawana za crap to już nie mój problem.
            P.S. Jakby w CoD zamiast karabinów były pistolety na wodę to bym narzekał, a to coś bynajmniej nie udaje nawet modelu jazdy samochodem.

            Skomentuj

  3. SirMichael
    Oceń komentarz:

    0    

    Opublikowano: 2018-03-26 10:51

    w szoku jestem, że nie napchali mikrotransakcji, wieszczyłem, że to tylko po to jest ten remaster a tu proszę, nispodzianka.

    Skomentuj

    1. battery 76
      Oceń komentarz:

      1    

      Opublikowano: 2018-03-26 12:10

      Bo wszystkie dlc jakie były są dodane do gry chyba że zrobią jakieś nowe.

      Skomentuj

Dodaj komentarz

Przy komentowaniu prosimy o przestrzeganie netykiety i regulaminu.

Aby dodać komentarz musisz być zalogowany!