Aparaty kompaktowe

Ergonomia i konstrukcja

opublikowano przez w dniu 2013-03-18

Canon Powershot SX50 HS

Oprócz wysokiej jakości zdjęć od każdego aparatu oczekujemy, by dobrze leżał w dłoni, a manipulowanie ustawieniami było wygodą, a nie udręką dla naszych palców. Kiepska ergonomia potrafi zniechęcić nawet do aparatu, który całkiem przyzwoicie radzi sobie pod względem fotograficznym. Oczywiście trudno spodziewać się, że cyfrówka, a zwłaszcza kompakt będzie dopasowany idealnie pod kątem potrzeb każdego odbiorcy. Jednak oczekujemy od producenta, że postara się jak najbardziej zbliżyć do tego ideału. Obejrzyjmy zatem Canona Powershot SX50 HS od zewnątrz i sprawdźmy, jak radzi sobie pod względem ergonomii.

Jak już wspomnieliśmy, Canon Powershot SX50 HS sprawia wrażenie delikatnej plastikowej konstrukcji. Trudno odczuć, że trzymamy w rękach mimo wszystko dość ciężki aparat. Z jednej strony odczuwalny niewielki ciężar może być poczytany jako zaleta (nie męczy rąk), szczególnie podczas fotografowania na szerokim kącie. Ale w przypadku 50-krotnego ultrazoomu może być również wadą - jednak większa masa korpusu pozwala stabilniej trzymać sprzęt i pewniej korzystać z długich ogniskowych. Na szczęście w ostatecznym rozrachunku relatywnie niewielka masa aparatu nie stanowiła dużego kłopotu.

Canon Powershot SX50 HS przód

Canon Powershot SX50 HS tył

Odczucie niewielkiej masy bierze się z faktu, iż aparat jest dość spory, a materiał, z którego go wykonano, ewidentnie plastikowy. Z tego też powodu odczuwaliśmy charakterystyczne dla niektórych ultrazoomów wrażenie trzymania pustego pudełka. Mimo to cała konstrukcja prezentuje się solidnie, jest dobrze spasowana i na pewno przetrwa niejedną przygodę. Bardzo pozytywnie wypada pod tym względem tuleja obiektywu. Po uruchomieniu aparatu wysuwa się ona w niewielkim stopniu, a przy ustawieniu maksymalnej ogniskowej długość obiektywu wraz z obudową nie przekracza 170 mm. Na tulei obiektywu naniesione są oznaczenia najważniejszych wartości ogniskowych w mm, co docenią zwłaszcza ci użytkownicy, którzy lubią mieć większą kontrolę, krotność zoomu nie jest bowiem najlepszym określnikiem ogniskowej.

Canon Powershot SX50 HS zoom pozycje
Zoom w trzech pozycjach -
włączony 1200 mm, włączony 24 mm i wyłączony.

Canon Powershot SX50 HS zoom
Canon Powershot SX50 HS na pewno nie zmieści się w kieszeni. Taki to już los ultrazoomów. Do jego bezpiecznego przenoszenia konieczna będzie niewielka torba. Ostatecznie zmieścimy go nawet w torbie nabiodrowej. Na wysuniętej tulei obiektywu widać oznaczenia ogniskowych w mm.

Na górnej ściance aparatu znajdziemy przycisk włączania aparatu. Obok tego przycisku znalazło się pokrętło trybów fotografowania, które działa pewnie, choć wymaga wysiłku do przełączania. Ma to swoją zaletę, nie zmienimy trybu fotografowania przypadkiem. Nacięcia na krawędzi pokrętła ułatwiają jego obracanie, tak że pod tym względem nie mamy zarzutów.

Canon Powershot SX50 HS pokrętło tryby
Pokrętło jest dokładnie wypełnione najpotrzebniejszymi trybami. Oprócz trybu pełnej automatyki, trybu efektów i scen, mamy tu tryby priorytetowe i manualne oraz dwie pozycje dla ustawień użytkownika. Znalazł się również dedykowany tryb wideo.

Dźwignia zmiany ogniskowej połączona ze spustem migawki umieszczona jest tradycyjnie na zakończeniu uchwytu dłoni. Ma on wyraźnie zaznaczony profil, co bardzo ułatwia trzymanie aparatu, ale mimo sporych jak na kompakt wymiarów, może wydać się i tak zbyt mały dla osób o większych dłoniach. Gdy fotografujemy od czasu do czasu nie będzie to nam przeszkadzało, ale gdy aparatu nie wypuszczamy z dłoni przez długie godziny, wielkość uchwytu może być uciążliwa dla niektórych osób. To jednak nie jest wielka wada, gdyż podobnie niewielkie korpusy mają lustrzanki segmentu podstawowego. Jak widać, producent musi zdecydować - wygoda dla dużych dłoni czy kompaktowa konstrukcja.

Dźwignia zmiany ogniskowej działa bardzo pewnie, o czym więcej w części Fotografujemy, choć jej konstrukcja nie sprawia takiego wrażenia na pierwszy rzut oka. Wydaje się ona wręcz delikatna i mało precyzyjna, ale praktyka potwierdziła, że to tylko złudzenie. Podobnie precyzyjnie działa spust migawki. Pod tym względem użytkownik Canona SX50 HS nie powinien zatem narzekać.

Canon Powershot SX50 HS dźwignia zoom

Pośrodku górnej części aparatu znajduje się wizjer elektroniczny oraz umieszczona ponad jego komorą lampa błyskowa. Lampę aktywujemy ręcznie podnosząc ją do góry, a wyłączamy opuszczając. Obok lampy znajdują się dwa otwory mikrofonów stereo, a po jej lewej stronie przycisk zmiany trybu pracy lampy. Jego funkcje zmieniają się zależnie od wybranego trybu fotografowania. Taki sposób włączania lampy to dobre rozwiązanie. Może ono jedynie krzywdzić leniwych użytkowników trybu automatycznego, którzy będą oczekiwali na automatyczne włączenie błysku. Ale naszym zdaniem, wymuszenie samodzielnego włączenia lampy to dobry pomysł, bo ignorancja znajomości zasad wykorzystania błysku to najbardziej irytująca cecha fotograficznych laików.

Canon Powershot SX50 HS porty
Na prawej bocznej ściance aparatu pod gumową osłonką umieszczono trzy porty - USB, HDMI i złącze wężyka spustowego.

Lewa strona tulei obiektywu mieści dwa specjalne przyciski. W przeciwieństwie do innych ultrazoomów nie są to jednak zdublowane przyciski zoomowania, a przyciski ułatwiające operowanie aparatem przy dużej krotności zoomu, o których pisaliśmy na poprzedniej stronie.

Jedynymi elementami przedniej ścianki aparatu, które zwracają uwagę, jest pokrywa obiektywu i lampa AF. Ta pierwsza, podobnie jak w wymiennych obiektywach, jest realizowana za pomocą dekielka. Przymocowany jest on do korpusu aparatu za pomocą linki. Z kolei lampa wspomagania AF bardzo przydatna podczas fotografowania w słabszym oświetleniu okazała się mocno irytującym elementem aparatu. Choć jej skuteczność była nienaganna, to ostre, blade światło diody oślepiało fotografowane osoby, zniechęcając je do pozowania. Skuteczność tej lampy spada jednak przy fotografowaniu z bardzo bliska ze względu na oczywisty efekt paralaksy, a także, gdy wybierzemy punkt ostrości z dala od centrum kadru.

Canon Powershot SX50 HS tył ekran LCD

Spoglądając na aparat od tyłu, zobaczmy wspomniany wizjer elektroniczny, 2,8" odchylany ekran LCD i przyciski funkcyjne aparatu. Zacznijmy od wizjera. Wyposażono go w korektę dioptrii, co pozwoli dostosować ostrość obrazu do niewielkich wad wzroku. Sam wizjer nie jest jednak arcydziełem. Już rozdzielczość w specyfikacji sugerowała, że jest to dość słaby element aparatu. Jest ona zbyt mała by precyzyjnie oceniać jakość kadru podczas fotografowania. Również źrenica wejściowa wizjera nie jest zbyt wielka. Jednakże lepszy rydz niż nic i lepiej mieć nawet taki wizjer niż tylko ekran LCD. Przyda się w sytuacjach, gdy mamy silne oświetlenie zmniejszające czytelność głównego LCD lub chcemy być nieco bardziej dyskretni podczas wyboru motywu zdjęciowego.

Jeśli chodzi o głowny ekran podglądu, tradycyjnie dla Canona jest to odchylana w lewą stronę w osi poziomej i pionowej konstrukcja. Ekran LCD możemy zamknąć, co automatycznie aktywuje wizjer elektroniczny. W ten sposób możemy też ochronić wyświetlacz przed ewentualnym uszkodzeniem czy zabrudzeniem. Gdy ekran LCD jest aktywny, do trybu wizjera elektronicznego trzeba się przeklikać przyciskiem DISP. Nie jest to najszybsze i najwygodniejsze rozwiązanie, bo po drodze mamy kilka innych trybów podglądu na ekranie LCD.

Canon Powershot SX50 HS odchylany LCD

Rozdzielczość ekranu LCD jest przyzwoita, choć 461 tys. punktów to na tle konkurencyjnych produktów wynik poniżej przeciętnej. Canon prawdopodobnie pozostawił sobie furtkę w postaci lepszego wyświetlacza dla kolejnej generacji swojego ultrazoomu. Choć brakuje nam tych dodatkowych pikseli, ekran LCD sprawuje się przyzwoicie. Spore możliwości regulacji położenia są nie do przecenienia, a dzięki dobrej precyzji odwzorowania kolorów ocena zdjęć wygodna.

Canon Powershot SX50 HS konfigurowalny przycisk
Ten przycisk możemy prawie dowolnie skonfigurować. Do wyboru jest wiele opcji, choć przydałby się znacznie szerszy wybór.

Po prawej stronie ekranu LCD znalazł się wybierak wielofunkcyjny połączony z kółkiem nastaw. Kółko służy do regulacji parametrów ekspozycji, jej korekty, a także szybkiego poruszania się po menu. Działa sprawnie, ale w przypadku nieco większych męskich dłoni może sprawiać nieco problemów. Zwłaszcza że wewnątrz kółka umieszczone są przyciski, które mogą zostać przypadkowo naciśnięte. Można się jednak do tego przyzwyczaić i unikać kłopotów.

Canon Powershot SX50 HS kółko nastaw

Aparat wyposażono także w dedykowany przycisk MENU, oprócz tradycyjnego dla Canonów przycisku menu szybkiego - FUNC. SET. Obok miejsca dla kciuka, dla którego przewidziano wyprofilowaną i fakturowaną część obudowy, umieszczono dedykowany przycisk wideo i podglądu zdjęć. Oba przyciski są umieszczone w ramce, która zapobiega przypadkowemu nacisnięciu, a zarazem gwarantuje pewność docisku.

Canon Powershot SX50 HS gwint statywu

Canon Powershot SX50 HS komora bateria karta pamięci
Gwint statywowy wykonano z metalu, ale niestety nie został umieszczony w osi optycznej obiektywu. Trzeba się także liczyć z brakiem dostępu do komory akumulatora i karty pamięci w trakcie korzystania ze statywu.

Podsumowując, pod względem ergonomii aparat Canon SX50 HS prezentuje się bardzo przyzwoicie. Jednak mimo sporych gabarytów korpusu, rozmiar elementów sterujących może być problemem dla osób o dużych dłoniach, choć z czasem można się przyzwyczaić. Rozmieszczenie przycisków i przypisane im funkcje oceniamy bardzo pozytywnie. Przydałby się co prawda jeszcze jeden programowalny przycisk, ale i tak jest całkiem dobrze. Doceniamy też szybkość dostępu do funkcji aparatu i uruchamiania całego urządzenia. Mimo sporych rozmiarów, Canon SX50 HS jest aparatem, który szybko będzie gotowy do działania.

Wraz z aparatem otrzymujemy instrukcję, płytę z oprogramowaniem, pasek na szyję oraz standardowy akumulator NB10-L. Oczywiście wspomniany dekielek wraz z linką również jest elementem zestawu.