DiRT 3 - optymalne karty graficzne Gry

DiRT 3 - optymalne karty graficzne

opublikowano przez Maksym Słomski w dniu 2011-05-28

DiRT 3: wymagania, testy, recenzja i gameplay. Dowiedz się czy warto kupić tę grę, a także sprawdź wyniki wydajności na różnych kartach graficznych.

Dirt 3 - okładka

DiRT 3

Platformy: PC, X360, PS3
Gatunek: wyścigi
Tryb gry: Single/Multi
Premiera w Polsce: 27 maja 2011
Demo gry: nie
Cena: 129 zł (PC)
PEGI
Ograniczenia wiekowe
Wymagania

procesor: AMD Athlon 64 X2 2.8 GHz / Intel Pentium D 2.8 GHz

pamięć
RAM: 2 GB

karta graficzna
: Radeon HD 2000 256 MB / GeForce 8xxx 256 MB
dysk twardy:
15 GB

system
: Windows

Dirt 3

 DiRT 3

Czy warto? DiRT 3 jest grą udaną. Żaden fan wyścigów nie powinien przejść obok niej obojętnie. Dzieło Codemasters zapewnia wszystko, co tygrysy lubią najbardziej: piękną grafikę, ostrą walkę na torze oraz niezliczone i ciekawe rodzaje rozgrywki. Uwaga: gra na klawiaturze może skończyć się poważną kontuzją nadgarstka!

 Mocne strony

zróżnicowane wyścigi • piękna grafika • kultowe wozy •
niezły tryb wieloosobowy • spora liczba tras

 Słabe strony 

krótkie trasy • mała liczba pojazdów

 

Kochasz rajdy?

Dirt 3 - krajobraz

Dirt 3 - start wyścigu

Dirt 3 - pojazdy

Dirt 3 - widok zza kierownicy

Dirt 3 - zachód słońca

Dirt 3 - przejazd

Dirt 3 - ustawienia pojazdu

Dirt 3 - jazda

Jak to bywa w tego typu produkcjach, na początku jesteśmy skazani jedynie na kilka pojazdów w obrębie każdej klasy. Za zdobywane w każdym wyścigu punkty reputacji otrzymujemy kolejne poziomy doświadczenia. Dzięki stopniowemu rozwojowi coraz więcej ekip chce nawiązywać z graczami współpracę, a to rzecz jasna pociąga za sobą dostęp do nowych, ciekawych wozów. 

Samochody po prostu "dostajemy". W DiRT 3 nie kolekcjonujemy żadnej waluty. Twórcy gry zdecydowali, że każdy kolejny samochód będzie sporo lepszy od poprzedniego. Prowadzi to do sytuacji, w której jeździmy danym autem nie ze względu na zamiłowanie do niego, a czystą kalkulację. Decydując się na słabszy pojazd nie będziemy mieli szans na wygraną. Wachlarz samochodów jest przeciętny, ale każdy fan motoryzacji znajdzie w nim swoje ulubione cacko. Do dyspozycji adeptów wirtualnych rajdów oddano nie tylko oklepane do bólu pojazdy, takie jak Subaru Impreza czy Mitsubishi Lancer Evo. Wśród klasyków napotkamy między innymi kultową Lancię Delta Integrale (prowadzi się wręcz niesamowicie), czy Fiata 131 Abarth. Jednym słowem nie zabraknie żadnej ikony rajdów od lat 60. do czasów obecnych. Każdy z pojazdów można tuż przed wyścigiem odpowiednio wyregulować lub zdecydować się na ustawienia optymalne dla danej trasy.

W DiRT 3 gracze mogą rywalizować na ponad stu trasach. Wydawać by się mogło, że to bardzo dużo, jednak są one w większości niesamowicie krótkie. Jeżeli spodziewacie się długich odcinków specjalnych, to odpalając grę wydacie z siebie jęk zawodu. DiRT 3 stawia bardziej na dynamikę wyścigów i emocje na torze. Tych ostatnich oczywiście nie brakuje. Podczas rajdów często ostrzegani jesteśmy o wypadkach na trasie. Sprawną jazdę dodatkowo utrudniają warunki atmosferyczne oraz nieprzyjazna nawierzchnia. W trakcie ulewy wycieraczki pracują pełną parą (efekty cząsteczkowe są niesamowite!) i jeśli wybierzecie widok z kokpitu, to macie dosłownie przechlapane.

Jeśli dodać do tego błoto, czy też sypiący się spod kół oponentów śnieg, otrzymacie prawie pełny obraz tego, co może was spotkać. Dlaczego prawie? Bo do tego dochodzą zupełnie nieprzewidywalne zachowania przeciwników. Nie wynikają one z ich porażającej inteligencji, a raczej z prostych błędów, które popełniają. W trakcie Rally Crossu nie powinien was dziwić widok samochodu dachującego i efektownie koziołkującego przez środek trasy.

Wybór jest spory

No właśnie. Zróżnicowane rodzaje wyścigów to bardzo mocny atut DiRT 3. Cztery sezony zostały podzielone w taki sposób, aby gracze nie odczuli szybko objawów monotonii. Po rajdzie po drogach gorącej Kenii zostaniecie błyskawicznie przeniesieni na zlodzone bezdroża Finlandii. Pokonacie je już nie za kółkiem francuskiej 207-mki, a w kokpicie zakręconego pojazdu typu Buggy. I tak na graczy czeka klasyczny rajd, składający się z przeważnie dwóch części, podzielonych na śmiesznie krótkie odcinki specjalnie. Niestety, tutaj twórcy mogli się nieco bardziej wysilić i wydłużyć trasy.

Kolejnym rodzajem wyścigu dostarczającym sporych emocji jest rally cross. Tam staniecie w szranki z siedmioma przeciwnikami, którym na przestrzeni kilku okrążeń udowodnicie, że nie nadają się do tego sportu. Landrush to rywalizacja dla maniaków masywnych półciężarówek. Ich zawody odbywają się na specjalnych torach, na których nie brakuje muld, dziur, hopek oraz rozlewisk wodnych. Nie zapomniano o miłośnikach pojazdów Buggy (są tacy wśród was?).

Osobna kategoria wyścigów to rywalizacja tych jakże...pokracznych wehikułów. Mnie osobiście nie urzekła - paradoksalnie brakuje jej chyba nieco dynamiki. Jeśli myślicie, że to już wszystko, jesteście w błędzie! Miłośnicy palenia gumy będą mogli maltretować opony swych aut w trybie Drift Showcase. Chodzi oczywiście o pokonywanie jak najdłuższych odcinków trasy w stanie bezustannego poślizgu. Nie mogło zabraknąć klasycznej rywalizacji jeden na jeden. Na koniec pyszny deser o nazwie DC Compound. Kojarzycie Kena Blocka? Jeśli nie, to po prostu zajrzyjcie na YouTube - nie będę więcej pisał.

Na specjalnych arenach wykonywać będziecie przeróżne triki, takie jak driftowanie wkoło słupka, kręcenie bączków w wyznaczonym miejscu, roztrzaskiwanie żółtych skrzynek, skakanie i wiele, wiele innych. Po zaliczeniu podstawowego szkolenia z zakresu bycia niesamowitym dostaniecie możliwość zabawy na torze Gymkhana. Tam sami będziecie odkrywać kolejne wyzwania i sekrety. Ekstra!

W DiRT 3 model jazdy jest połączeniem stylu arcade z elementami symulacji. Mniej doświadczeni gracze zdecydują się na włączenie większości "wspomagaczy", takich jak kontrola trakcji, czy też wskazanie optymalnego toru jazdy. Maniacy wyposażeni w kierownice będą chcieli zapewne poczuć klimat wyścigu i zupełnie z nich zrezygnują. Wtedy jazda będzie nieco utrudniona - samochód w poślizg wprowadzić jest bajecznie łatwo. Wyjście z niego to zupełnie inna para kaloszy. Często miałem wrażenie, że twórcy gry utrudniali ją nieco na siłę. Mitsubishi Lancer Evo niejednokrotnie przy dużej prędkości miał problemy z pokonaniem wcale nie tak ostrego zakrętu. Ba, niejednokrotnie jadąc całkiem wolno nie mogłem nim zawrócić.

Dirt 3 w zimie

Dirt 3 - wyścig w zimie

Dirt 3 - nowoczesny pojazd

Dirt 3 - efektowne ujęcie

Dirt 3 - ostre zakręty

Panowie z Codemasters doskonale wiedzą, że spora część graczy ma duże parcie na szkło. Każdy chciałby przecież pochwalić się swoim perfekcyjnym przejazdem, czy też rekordowo długim driftem. Specjalnie dla nich udostępniono możliwość wrzucania krótkich filmików prosto na YouTube. W dowolnym momencie wyścigu możemy przenieść się do menu powtórek. Z jego poziomu przygotować można efektowny filmik. W zasadzie wystarczy wyciąć określony kawałek wyścigu, a program zrobi za was resztę. Niestety długość pokazowego materiału wideo jest ograniczona. Na domiar złego powtórek nie można ot tak zapisać na dysku. Uploadujecie albo żegnacie się z możliwością pochwalenia się przejazdem wszech czasów.

Na klawiaturze się nie da

Gra na klawiaturze jest prawdziwą udręką. Układy jezdne samochodów są bardzo wyczulone na nawet najmniejszy skręt. Wymusza to bezustanne i naprzemienne kontrowanie zakrętów. Prawa ręka (o ile gramy na strzałkach) po dłuższej sesji z DiRT 3 boli jak diabli. Autem steruje się najwygodniej z perspektywy kierowcy. Widząc kierownicę mamy bardzo dobry punkt odniesienia i wiemy kiedy i w którą stronę odbić. Cóż, nikt nigdy nie mówił, że klawiatura jest najwygodniejszym kontrolerem w tego typu grach i Codemasters nie ponosi tutaj żadnej winy.

W DiRT 3 znajdziemy także tryb wieloosobowy. Bardzo miłym dodatkiem jest Split Screen, którego zasad tłumaczyć chyba nie muszę. Oprócz wyścigów znanych z rozgrywki jednoosobowej w trybie multi znajdziemy kilka innych, równie ciekawych. Wśród nich odmiana Capture The Flag, tryb zombie, w którym gracze infekują innych poprzez dotknięcie ich wozu oraz Invasion, gdzie rozjeżdżamy... tekturowe roboty unikając...walących się drapaczy chmur. Brzmi jak niezły skecz Monty Pythona, prawda?

Potencjał silnika graficznego EGO został w pełni wykorzystany. Efekty cząsteczkowe są cudowne - krople wody wyglądają perfekcyjnie, śnieg skutecznie ogranicza widoczność, a ziarna pyłu prawie czuć w ustach. Samochody zostały dokładnie i ładnie oteksturowane. Wszystko co znajduje się poza trasą jest miłe dla oka - widać, że nie szczędzono tekstur o wysokiej rozdzielczości. Efekty świetlne po prostu trzeba zobaczyć na własne oczy. Uwagę zwraca również doskonały kontrast pomiędzy poszczególnymi kolorami.

Warstwa audio stara się swym wysokim poziomem dorównać oprawie graficznej. Ryk silników i turbosprężarek jest cholernie efektowny. Aż chce się go nagrać na przenośny odtwarzacz i słuchać aż do znudzenia. :-) Muzyka w głośnikach gra niestety jedynie w trakcie wizyty w menu głównym, przed wyścigami oraz na powtórkach.

Polecamy także: