Gry

Okiem i uchem przez Nowe Bordeaux

opublikowano przez Jakub Jakubowicz w dniu 2016-10-21

Świat uchylony

Zadania dostępne w Mafia III dzielą się, tak jak to klasycznie bywa w grach, na fabularne i opcjonalne. Jaka jest różnica między nimi? Słowo daję, nie wiem! Jasne, jedne pchają akcje do przodu, a drugie służą tylko zgarnianiu przez nas takich czy innych profitów.

Mafia III - droga do baru Sammy'ego

Natomiast jeśli chodzi o sam projekt jednego bądź drugiego typu misji to różnice są naprawdę niewielkie. Bo co za różnica, czy będziemy przesłuchiwać kolejnych łudząco do siebie podobnych informatorów (co gorsza, oglądając zawsze dokładnie te same animacje), zgarniać łajbą zrzucane do wody paczki z marihuaną, eliminować pretorów jednego z bossów czy niszczyć dziesiątki skrzyń pełnych towaru?

Koniec końców, zadania poboczne zlewają się z głównymi, a żadne z nich nie wyróżniają się szczególną pomysłowością. Co gorsza, poza nimi, trudno szukać innych rozrywek w Nowym Bordeaux. 

Mafia III - identyczne sceny przesłuchań

Przypomina mi się mapa z drugiego Assassin’s Creed, na której roiło się od przeróżnych znaczników i nie sposób było się zdecydować, od czego zacząć. W Mafia III jest zgoła inaczej. Pędzimy przez luizjańską metropolię prowadzeni jak po sznurku od jednego celu do drugiego, a po drodze kompletna pustynia. Nie krajobrazowo, rzecz jasna. Chodzi o liczbę rzeczy do zrobienia. 

Czasem tylko pojawi się na mapce jakaś apteczka do znalezienia lub zapomniany wskaźnik zadania pobocznego, które zapewne wcześniej pominęliśmy ze względu na jego wątpliwą atrakcyjność. Niby to świat otwarty, ale jak gdyby zamknięty. Coś pomiędzy. Niech będzie, że uchylony.

Mafia III - miasto

Szczerze mówiąc, nie miałbym do tego aż tak wielu zastrzeżeń, bo przecież ten zarzut pojawia się przy każdej kolejnej odsłonie serii Mafia. „To żadna piaskownica! Poza główną linią fabularną nie ma zbyt wiele do roboty!” Tak, tak, znamy te pretensje.

Problem w tym, że w Mafia III zawodzi też wiodąca opowieść. Zupełnie, jak gdyby tę grę pomyślano jako pełną zadań pobocznych i wyzwań produkcję w stylu GTA V, a potem, w ostatniej chwili wycofano się z tego pomysłu.
Wierzcie mi, gdyby główna droga skutecznie przykuwała uwagę, nawet nie spojrzałbym na pobocza. A już na pewno nie czepiałbym się tego, że jakoś na nich pustawo.

Mafia III - likwidacja

Dziel i zrzędź

Lincoln Clay nie walczy sam. Wraz z postępami w grze dołącza do nas trójka partnerów. Trochę szurnięta, ale budząca sympatię Cassandra z haitańskiego gangu, znany z Mafia II Vito, a także radykalny w poglądach Irlandczyk Burke.

Każda z tych postaci jest dosyć barwna, toteż próżno zarzucać cokolwiek scenarzystom, w których głowach narodziła się ta gangsterska trójca. Co innego udział naszych partnerów w rozgrywce. Tutaj już nie jest tak kolorowo.

Mafia III - Casandra

Po przejęciu każdej z dzielnic przydzielamy ją jednemu z naszych podwładnych. W związku z tym zyskujemy nie tylko sympatię (lub wrogość) danej szychy, ale też otrzymujemy jej usługi i coś na kształt tak zwanych perków. 

Przykładowo, wraz ze zwiększaniem się jej wpływów, Cassandra poprawi celność i pojemność magazynków naszych spluw, a z kolei Vito zapewni nam mobilny depozyt gotówki, jaką nosimy przy sobie, czy też podbije w górę maksymalny poziom naszego zdrowia. 

Mafia III - misja dla Vitto

Jako przyjemny dodatek sprawdza się to nie najgorzej. Sęk w tym, że obiecywano nam rewolucję w rozgrywce i ten element Mafia III stawiano na piedestale. A nie tam jego miejsce. Chciałoby się, żeby każda z decyzji o podziale terytorium wprowadzała radykalną zmianę tak w możliwościach kontroli miasta przez naszego bohatera, jak również w samym przebiegu fabuły.

Nic z tego. Owszem, te wybory jakiś wpływ mają na burzliwe życie Lincolna Claya, ale w żadnym razie nie nazwałbym ich kluczowymi. Prawdę powiedziawszy, zdarzało mi się niektóre z obszarów rozdzielać losowo i nigdy nie spoglądałem w przeszłość z wyrzutami, że postąpiłem tak, a nie inaczej.   

Mafia III - pozostało do zniszczenia

Za tamtym kartonem na czterech kółkach!

Czas na gwóźdź programu! O ile tak można nazwać ten obrzydliwy, pordzewiały hufnal, który gnie się przy każdym uderzeniu młotka. Mowa o oprawie wizualnej i prawach fizyki, jakie rządzą światem Mafia III.

Aż trudno zacząć, tak wiele negatywnych rzeczy można napisać na ten temat. W zasadzie Mafia III jest idealnym przykładem tego, jak gra wyglądać nie powinna. Niedługo po premierze YouTube obrodził filmikami porównującymi najnowszą odsłonę serii z jej poprzedniczką. Zatrważające, że „dwójka” wypada w tych zestawieniach o niebo lepiej.

Mafia III - miejscami bardzo słaba grafika

W wersji na PlayStation 4, którą mieliśmy okazję testować, całe Nowe Bordeaux zasnute jest gęstą mgłą, jakiej nie widzieliśmy nawet w Bostonie z Fallouta 4. Trawa i krzaki nie są w stanie dotrzymać kroku pędzącemu autu i nieprzerwanie doładowują się na oczach gracza. A samochody… Ech, co tu dużo mówić, wyglądają one jak tekturowe bryły ustawione na czterech kółkach.

Na domiar złego te mobilne kartony zachowują się tak dziwacznie podczas kolizji, że można mieć wątpliwości, czy to jeszcze wirtualne odpowiedniki ziemskich pojazdów czy już jakieś kosmiczne wehikuły o nieznanych nikomu właściwościach.

Mafia III - uliczki w Luizjanie

Nie brakuje też ewidentnych błędów, które powodują na przykład zapadanie się kół pod powierzchnię asfaltu. W dodatku model zniszczeń pojazdów praktycznie nie istnieje. Chyba, że hukniemy w latarnię, która łamie się jak… jak… jak latarnia w Mafia III. Do niczego znanego nam z otaczającej rzeczywistości nie da się tego porównać.

W przypadku takiej poważniejszej stłuczki nasz samochód w jednej chwili transformuje się w zdezelowanego grata i nierzadko staje w płomieniach. Czasami zdarza się to też wtedy, kiedy inne auto zmaterializuje się na masce naszego wozu. Jak to możliwe? Nie sposób tego opisać. Takie cuda trzeba przeżyć, żeby uwierzyć.

Najbardziej żałuję, że na tych błędach ucierpiał też klimat Nowego Bordeaux. Bo jak tu w pełni delektować się przejażdżką przez pełne krokodylów moczary, kiedy wieżowce na horyzoncie zasnute są na wskroś sztuczną mgłą, warunki atmosferyczne zmieniają się z minuty na minutę, zarośla pojawiają się tuż przed maską naszego auta, a uderzenie o drzewo nie zostawia nawet rysy na polakierowanej karoserii? 

Echem tego, jak Mafia III mogła wyglądać, są przerywniki filmowe, a szczególnie sposób, w jaki przedstawiane są w nich postacie. To naprawdę robi wrażenie. Szkoda tylko, że nie żyjemy już w czasach gier, które zmuszały nas do przechodzenia kanciastych etapów, żeby na koniec nagrodzić wyrenderowaną na połysk scenką. Teraz robi się to trochę inaczej.

Mafia III - fenomenalnie wykonane postaci

W domu wschodzącego słońca

Tak naprawdę, kiedy się zmruży oczy, Mafia III nie robi aż tak złego wrażenia. Przepraszam, napisałem „zmruży”? Miałem na myśli „zamknie”. Kiedy się zamknie oczy, jest całkiem w porządku. A bywa nawet fenomenalnie ze względu na kapitalną ścieżkę dźwiękową tego tytułu.

Nie mówię o tym, że rewolwery hucząc jak należy, a opony odpowiednio piszczą na wirażach. Chociaż to też prawda. Jednak prawdziwie niekwestionowanym atutem Mafia III jest muzyka. Twórcy tego tytułu czerpią wiadrami z potoku radiowych hitów końcówki lat sześćdziesiątych dwudziestego wieku.

Mafia III - spotkanie z informatorem

Obok bluesowych standardów, tak charakterystycznych dla południowych stanów, mamy okazję usłyszeć również najsłynniejsze kawałki oprotestowujące wojnę w Wietnamie, a wśród nich „House of the Rising Sun”, „Fortunate Son”, „Bad Moon Rising” czy „Sympathy for the Devil”.

O ile nastrój Nowego Bordeaux mocno dostaje po głowie od kulejącej oprawy wizualnej, o tyle ścieżka dźwiękowa jest dla niego niebagatelnym wzmocnieniem. Ktoś mógłby nawet pokusić się o stwierdzenie, że dla samej jazdy po Luizjanie przy dźwiękach genialnych evergreenów warto odpalić Mafia III. 

Mafia III - w drodze do portu

Nie o taką Luizjanę walczyłem

Trudno przymknąć oko na olbrzymią liczbę wad, jakimi Mafia III została przy narodzinach obdarzona przez twórców. Ale nie jest tak, że to produkcja bezwzględnie nieudana. Ten, kto będzie tego chciał, znajdzie w niej dla siebie trochę rozrywki.

Wspomniane przejażdżki po Nowym Bordeaux przy świetnej muzyce dobiegającej z samochodowego radia są przykładem tego, że Mafia III potrafi zapaść w pamięć również miłymi wspomnieniami. Jeżeli komuś nie przeszkadza mało ekscytująca linia fabularna i powtarzalność zadań, ten może się dać ponieść ich hipnotycznemu rytmowi. O ile, rzecz jasna, wytrzyma też grafikę zasługująco co najwyżej na miano przeciętnej. 

Mafia III - widok ulicy

Dla mnie Mafia III niesie ze sobą coś, co odnajdujemy też w bluesowych kawałkach z jej ścieżki dźwiękowej. Tym czymś jest smutek. Bo przecież mogło być zupełnie inaczej. Zamiast wadliwego średniaka mogliśmy otrzymać prawdziwą perełkę. Sama koncepcja tej produkcji na to właśnie wskazywała.

Ech… Trudno, nic z tego, nie tym razem. Każdy musi się po swojemu ułożyć z tą kontynuacją serii Mafia, jaka koniec końców ujrzała światło dzienne. Jedni będą pewnie – mniej lub bardziej na siłę – cieszyć się tym, co mają. Drudzy mogą domagać się od wydawcy jak najszybszego remastera, bo w zasadzie już teraz można by pokusić się o taki projekt. 

Ja natomiast jeszcze raz obejrzę jeden ze zwiastunów i przy dźwiękach „House of the Rising Sun” pomarzę o tym, jaką grą mogłaby być Mafia III, gdyby przedpremierowe nadzieje znalazły swoje odzwierciedlenie w finalnym produkcie. 

Mafia III - i co dalej?

Ocena końcowa:

  • błyskotliwa koncepcja
  • dynamiczne i nieźle prezentujące się przerywniki filmowe
  • genialna muzyka
  • wyraziste i zapadające w pamięć postaci
  • rytm kolejnych zadań potrafi czasem na dłużej utrzymać przy ekranie
  • nastrój wirtualnej Luizjany...
     
  • ...który niestety robi wrażenie tylko czasami, kiedy nie przytłaczają go wady produkcji
  • słaba oprawa graficzna
  • pozostawiająca wiele do życzenia fizyka pojazdów
  • otwarty świat ubogi w atrakcje
  • powtarzalność zadań
  • mało wciągający główny wątek fabularny
     
  • Grafika:
    słaby plus
  • Dźwięk:
     dobry plus
  • Grywalność:
     dostateczny

64%

marketplace

Komentarze

11
Zaloguj się, żeby skomentować
avatar
Dodaj
Komentowanie dostępne jest tylko dla zarejestrowanych użytkowników serwisu.
  • avatar
    Smutek, legendarna jedynka, świetna dwójka a teraz taki niewypał...
  • avatar
    Fabularnie to pewex (przerywniki miód), cała reszta niestety poziom gier indie i poniżej. Profanacja marki Mafia, zniewaga do trzech pokoleń do przodu. Szef hangar 13 pewnie już dostał martwą rybę w gazecie, a wydawca obudził się z głową konia w łóżku. Trzymajmy kciuki za to, że przypomni im to o pewnych standardach jakie powinny obowiązywać.
  • avatar
    Bardzo zaluje ze kupile, gralem raptem 20min i wylaczylem. Niestety nie da sie grac na PC, biorac pod uwage wyglad GTA czy innych obecnych gier na PC to oprawa graficzna jak w jakiejs wersji alpha, malo ludzi, liche tekstury, bledy itp. Na obecna chwile gra nie nadaje sie do uzytku jesli ktos lubi czerpac przyjemnosc z grania i woli jakosc niz jakos.
    Zaloguj się
  • avatar
    Grałem wszystkie części Mafii i ta jest najsłabsza, ma wiele wad, ale mimo to gram i nawet mnie wciągnęła :)
  • avatar
    Nie grałem, ale już od samych trailerów twierdziłem, że to nie będzie nic dobrego... Dwójka tak samo nie przypadła mi do gustu, za to jedynka była świetna. Zdecydowanie wolę stare, pixelowe kwadraty, niż te nowości.
  • avatar
    Musze przyznac odinstalowalem, po 2 godz grania strasznie przynudza, szkoda bo tytul myslalem ze bedzie super.
  • avatar
    Gdyby istniała opcja zwrotu gotówki za grę, z której klient jest niezadowolony to z pewnością po raz pierwszy skorzystałbym z takiej możliwości właśnie przy tym tytule.
  • avatar
    OJOJOJOJOJ nieciekawie, recenzja zjeżdżająca i co najgorsze wyglądająca na wiarygodną, bo operuje konkretami. Smutne. Z drugiej strony nie zmarnuję pieniędzy. A jednak szkoda, bo chciałabym je na mafie wydać. Może następnym razem?
    Zaloguj się
  • avatar
    Paczka tekstur HD i będzie git.