• benchmark.pl
  • Gry
  • Rainbow Six Siege – nowy wymiar drużynowych strzelanin
Gry

Wciąż nieoszlifowany diament

opublikowano przez w dniu 2016-01-21

Złośliwość maszyn, złośliwość ludzi

Niestety, mimo wciągającej rozgrywki, możliwości stałego podnoszenia swoich umiejętności i ogromnej satysfakcji z każdej wygranej misji, Rainbow Six Siege ma momenty, w których zwyczajnie irytuje. Przede wszystkim są to problemy techniczne. Choć co pewien czas wypuszczane są aktualizacje, niektóre błędy pozostają niepoprawione od samej premiery.

Dotyczy to chociażby pracy serwerów. Bardzo często zdarza się, że nie da się dołączyć do kolejki oczekujących na rozgrywkę. Wtedy jedyną opcją jest zrestartowanie gry. Nie jest też rzadkością utknięcie na ekranie ładowania misji. Czasem wystarczy chwilę poczekać, innym razem niestety trzeba jeszcze raz przebijać się przez intro, nawiązywanie połączenia i odnajdywanie współgraczy.

Rainbow Six Siege - akcja w samolocie

Zdarzają się też pomniejsze problemy. Przykładowo, raz gdy zostałem „zdjęty” kilkoma celnym trafieniami w korpus, chciałem błyskawicznie odczołgać się do kompanów, zanim wróg zdążyłby mnie dobić. Na moje szczęście i prawdopodobnie ku zdumieniu przeciwnika, gra od razu przerzuciła mnie przez podłogę, piętro niżej. Wylądowałem tuż pod stopami kompana, który przywrócił mnie do życia. Błąd zadziałał na moją korzyść, jednak wyobrażam sobie, że namierzający mnie wróg zdążył w głowie zwymyślać mnie od oszustów.

Rainbow Six Siege - pozostałości po wybuchu

No właśnie, skoro o nich mowa – w Rainbow Six Siege wciąż występuje problem z „cheaterami”. Przyznam, że nie do końca wgłębiałem się w to, jakich konkretnie programów używają nieuczciwi gracze, jednak mogą to być umożliwiające widzenie przez ścianę wallhacki, poprawiające celność aimboty czy modyfikacje zapewniające nieśmiertelność. Twórcy gry zapewniają co prawda, że są bezlitośni i takie działania każdorazowo zakończą się natychmiastowym banem, ale jest to jednak problem, którego prawdopodobnie nigdy nie uda się wyeliminować. Występuje on bowiem nawet w oficjalnych rozgrywkach, w niemal każdej dużej produkcji sieciowej. Wierzę więc tylko, że nadzór nad graczami i groźba utraty konta Uplay sprawi, że serwery będą stosunkowo wolne od oszustów.

Rainbow Six Siege - różne rodzaje celowników

Słyszę ruch przeciwnika, cel w zasięgu wzroku

Nie sposób oceniać gry, nie zwracając uwagi na jej aspekty audiowizualne. W Rainbow Six Siege chodzi jednak o coś więcej, niż tylko walory estetyczne. W tej produkcji to czy coś zobaczymy i usłyszymy pierwsi niemal zawsze decyduje o naszym przeżyciu. Dlatego też twórcy stanęli przed nie lada wyzwaniem – stworzyć ładną grę ze szczegółowymi teksturami i licznymi obiektami, które równocześnie nie wprowadzą zbyt dużego chaosu i pozwolą na płynną rozgrywkę.

Rainbow Six Siege - akcje niczym z filmów

Na pewno nie jest to najlepiej wyglądająca produkcja ubiegłego roku - część tekstur jest w niskiej rozdzielczości. Opcjonalnie gracze mogą pobrać aktualizację do jakości Ultra HD, ale zmiana ta dotyczy przede wszystkim modeli postaci i broni. Tak naprawdę jednak nie chodzi tu o graficzne fajerwerki, a o funkcjonalność. Ta została w pełni zachowana - najważniejsze elementy przedstawione są dobrze i czytelnie. Po kilku meczach widać, które ściany zbudowane są z cienkiego kartongipsu, a które są znacznie grubsze. Można więc stwierdzić, że świetnie funkcjonująca fizyka i model zniszczeń w całości rekompensują pewne estetyczne niedoróbki i niewielką szczegółowość otoczenia.

Rainbow Six Siege - wsłuchiwanie się w odgłosy

Co najważniejsze – całość chodzi płynnie nawet na kilkuletnim sprzęcie, z ustawioną wysoką jakością grafiki. W końcu o to w rozgrywce sieciowej chodzi, żeby dało się odróżnić przeciwnika od manekina i żeby wszystko odbywało się bez zbędnych zacięć. Do tego, czego wymaga taktyczny charakter gry, sprawdza się bardzo dobrze także zaimplementowany model fizyki . Odstrzeliwane kawałki barykad pozostawiają w Rainbow Six Siege spodziewanych rozmiarów dziury, pociski przelatują przez ściany i kruche obiekty raniąc wrogów, a celnie odbite granaty trafiają prosto do celu.

Strona dźwiękowa to przede wszystkim funkcjonalność związana z odgłosami pola bitwy. Na szczęście, ten element wykonano w Rainbow Six Siege na tyle dobrze, że polegając na słuchu można określić rodzaj zagrożenia i kierunek, z którego nadciąga. Tak naprawdę niczego więcej tu nie potrzeba. Wbudowany system komunikacji głosowej działa bez zarzutu, a poziomy dialogów, odgłosów czy muzyki da się odpowiednio dostosować suwakami.

Rainbow Six Siege - modyfikacja arsenału

Rainbow Six Siege – długo wyczekiwana niespodzianka

Jeśli miałbym wymienić gatunek gier, przy którym „straciłem” najwięcej czasu, ale który dał mi najwięcej satysfakcji, byłyby to właśnie sieciowe FPSy. Choć w Counter-Strike: Global Offensive mam rozegranych jedynie kilkadziesiąt godzin, to swego czasu ładnych parę lat poświęciłem zabawie w darmowe Enemy Territory. Od tamtej pory czekałem na produkcję, która wciągnie mnie bez reszty i zaoferuje coś więcej, niż tylko deathmatchową rozwałkę na miarę Quake'a. Po tym, jak rozczarowało mnie Dirty Bomb, czuję że wraz z Rainbow Six Siege wreszcie dostałem to, czego chciałem.

Rainbow Six Siege - obrona

Jedno, co budzi moje wątpliwości, to model biznesowy zastosowany w nowym Rainbow Six. Wspomniane Enemy Territory było grą wielką, ale mimo to – darmową. Produkcja Ubisoft zdaje się mieć trochę za mało treści, żeby kosztować od 130 do ponad 200 złotych. Za taką cenę, życzyłbym sobie prawdziwej kampanii dla pojedynczego gracza i… odblokowania pełnej zawartości. Zamiast tego, w wariancie solowym mogę grać w samouczku lub na losowych mapach jako „samotny wilk”, natomiast liczne elementy w wewnętrznym sklepie da się wykupić tylko za realną gotówkę. Owszem, są to przede wszystkim malowania broni i inne drobne dodatki, jednak mam wrażenie, że żądając na starcie od graczy niemałych pieniędzy, można było zrezygnować z mikropłatności.

Rainbow Six Siege - misja Artykuł 5

Mimo wszystko, chociaż nie zgadzam się z niektórymi rozwiązaniami, a raz na jakiś czas napotykam błędy techniczne, uważam Rainbow Six Siege za grę idealną dla osób, które szukają świeżości w sieciowych FPSach. Od bardzo dawna żaden tytuł nie wciągnął mnie tak, żeby pojedyncze podejście na zasadzie „tylko jeden mecz” przeciągnęło się do całoweekendowej sesji, podczas której starałem się odblokować jak najwięcej operatorów i nauczyć się jak najlepiej wykorzystywać ich zdolności.

Rainbow Six Siege - linka do wspinania się na budynki

Ubisoft widzi przyszłość Rainbow Six Siege w e-sporcie. Nie ma w tym nic dziwnego, jest ona stworzona idealnie, aby sprawdzać współpracę i taktykę dwóch przeciwnych drużyn. Jeśli tylko społeczność dopisze, a błędy będą w dalszym ciągu poprawiane, wróżę tej produkcji długie życie. Jednego jestem pewien – tak długo jak na serwerach będą obecni gracze, nie usunę Rainbow Six Siege ze swojego komputera. Jeśli więc macie celne oko i choć trochę taktycznego zacięcia, zapoznajcie się z tą rewelacyjną grą. Gorąco zachęcam!

Rainbow Six Siege - zaznaczanie przeciwników

Ocena końcowa:

  • świetny, taktyczny tryb wieloosobowy
  • duża ilość operatorów (komandosów) do wyboru
  • całkiem niezła sztuczna inteligencja botów w trybie kooperacyjnym
  • duża swoboda w wykorzystaniu otoczenia
  • świetne udźwiękowienie
  • syndrom jeszcze jednej potyczki
     
  • problemy z serwerami
  • niewielkie zróżnicowanie lokacji i trybów gry
  • dyskusyjny system mikropłatności
     
  • Grafika:
     dobry
  • Dźwięk:
     dobry plus
  • Grywalność:
    doskonała

92%

Maciej PiotrowskiOkiem starego zgREDa Barona
Maciej Piotrowski

Największa pozytywna niespodzianka wśród zeszłorocznych tytułów? Bez wątpienia właśnie Tom Clancy’s Rainbow Six Siege. Dawno tak dobrze nie bawiłem się przy strzelaninie, w której najdłuższe potyczki nie przekraczają 10 minut. Co najlepsze, po beta testach jakoś nie tryskałem specjalnym entuzjazmem – ot taktyczna ciekawostka dla miłośników strzelania „z głową”. Tym większe było moje zaskoczenie, gdy nowy Rainbow Six wciągnął mnie jak bagno. Jak to stało? Dzięki trybowi kooperacji Terrohunt. Niektórzy powiedzą, że zabawa z botami to nie zabawa, ale dla mnie to wspólne rozgrywanie starć z całkiem rozgarniętym przeciwnikiem okazało się strzałem w dziesiątkę. Dynamicznie rozwijająca się sytuacja, doskonałe, niezwykle sugestywne udźwiękowienie pozwalające namierzyć przemieszczających się wrogów (o ile tylko dysponujemy słuchawkami) i cała masa towarzyszących temu emocji – oto kwintesencja Rainbow Six Siege. I wszystko byłoby naprawdę super (szczególnie, że szykuje się kilka ciekawych dodatków) gdyby nie kilka potężnych problemów. Pierwszy to sami gracze. Pomijam już nawet oszustów wykorzystujących błędy w kodzie sieciowym. Chodzi mi raczej o bałwanów, dla których jedyną przyjemnością jest zlikwidowanie niczego nieprzeczuwających kompanów. Zdarza się że taki pacjent tuż przed końcem pozornie wygranego starcia postanowi pozbyć się konkurencji utrudniającej mu „polowanie na kille”. Jeszcze gorzej, gdy gracz będący hostem poczuje się urażony, że przez własną głupotę zginął albo po prostu znudzi się czekaniem na zakończenie starcia i po prostu wyjdzie, odłączając pozostałych. Takich nagłych, denerwujących „wyjść z gry” jest zresztą znacznie więcej, bo na PlayStation 4 wciąż występują problemy z serwerami – a to nagle gra stwierdzi że nie mamy uprawnień do zabawy i trzeba ponownie przeprowadzić ich walidację, a to nastąpi zerwanie połączenia z serwerem, a to znowu nie da się do nikogo dołączyć i jedynym wyjście jest restart gry. Przez to wszystko psuje ogólny wizerunek Rainbow Six Siege. Szkoda bo to naprawdę kawał dobrej produkcji. Moja ocena WERSJI PS4: 4,1/5

marketplace

Komentarze

22
Zaloguj się, żeby skomentować
avatar
Dodaj
Komentowanie dostępne jest tylko dla zarejestrowanych użytkowników serwisu.
  • avatar
    Grę gorąco polecam, gram już dłuższy czas. Powiem tak problemy z serwerami to prawda, tak jak przedmówcy wspominali.

    Dla pocieszenia powiem, że w grze jest również tryb terrohunt, który jest niczym innym jak coopem. W multiplayerowej 5-osobowej drużynie ( możemy również grać solo ) wykonujemy zadania, a komputer stara się nam przeszkodzić. W tym trybie nie zauważyłem problemów z siecią. Sam grywam na very hard ( realistic ) jest to tryb niemożliwy do przejścia bez bardzo dobrej drużyny. Prawdziwa gratka dla lubiących wyzwania.
    Odnosząc się do rewelacji o cheaterach, to nie spotkałem nawet jednego.

    Wracając do multiplayera to jest on rewelacyjny. Jeśli tak jak ja jesteście fanami coda lub battlefielda, jednak od czasu cod 1,2, bf bad company 2, ew. bf3, uważacie, że nie wychodzi nic świeżego, to donoszę, że rainbow six jest właśnie grą, na którą czekaliście.

    Na koniec dodam, że gra jest trudna. Multiplayer nie wybacza, jeśli w codzie idzie wam średnio to ta gra zwyczajnie będzie was frustrować. Śmierć na początku rozgrywki i oczekiwanie na następną rundę, over and over nie będzie dla was przyjemne. Tak więc rainbow six wymaga myślenia i w momencie gdy dochodzi do konfrontacji w cztery oczy, reflexu rewolwerowca.
    Zaloguj się
  • avatar
    Pomimo kilku błędów polecam i zachęcam do kupna ;)
  • avatar
    Gra jest mega grywalna jak ktoś lub gry tego typu czyli typu za błędy się płaci i to ostro.

    Największa wada gry wynika z jej systemu czyli jak lamisz to giniesz, a wtedy czekasz do końca rundy. Jak szybko giniesz to wychodzi na to, że grasz jakieś 20%, a 80% patrzysz się na poczynania kolegów i czekasz na start kolejnej rundy.

    Gra sama w sobie jest bardzo dobra, przemyślana, wciągająca i oryginalna. Klimat czuć mocno.

    Tego typu grę trzeba poprostu lubić i umieć w nią grać. Jak ktoś jęczy na CS, COD, BF, to tutaj ma mocny miks tego wszystkiego który jest zupełnie innym światem.

    Gra mocarna ale jak cholera "kochasz albo nienawidzisz" tu pasuje.
  • avatar
    Wygląda dość ciekawie, gra ewidentnie nastawiona na współpracę i wymyślanie taktyk, szkoda, że nie mam paru znajomych, z którymi mógłbym ogarnąć jakąś drużynę, bo sądzę, że w z randomowymi graczami prędzej idzie się sfrustrować niż dobrze pograć? Powie ktoś jak to wygląda?
    Zaloguj się
  • avatar
    Jak dla mnie ta gra to istne arcydzieło! Zwyczajnie gram i serducho mi wali jak szalone! Każda runda wywołuje niesamowite emocje! Owszem mam nadzieje, że wygryzie z esportu CSa, bo jak na razie go miażdży! Owszem gra jest nastawiona na współpracę, ale samemu można pograć w terrorhunt, albo normalnie, z tym, że zalecam używanie mikrofonu, o czym ludzie zapominają albo się boją, na prawdę sporo pomaga komunikacja głosowa. Czasami się trafi ekipa gdzie się pogada po angielsku, a czasami cisza, a szkoda. Najlepiej grać ze znajomymi ale tutaj jest ciężko znaleźć zgraną ekipę:) I nie piszcie, że nie ma cziterów, bo tego nie wiecie, już nie jeden film widziałem gdzie było pokazane jak działa wallhack, i gość widzi jak byk gdzie są przeciwnicy! A są czasami takie sytuacje aż dziwne, z tym, że zawsze tłumacze to moim słabym skilem, a kto wie:) Mam 40 lvl i czasami mnie wpienia jak losuje mnie z 70kami, wiem w tej grze to mało ważne, ale jak mam w drużynie gości którzy mają lvl
    Zaloguj się
  • avatar
    Trochę nie do końca to ogarniam. Tyle zachwytów jaka to innowacyjna gra i powiew świeżości. A przecież to Counter Strike z zaimplementowanym z Battlefield-a modelem zniszczeń otoczenia A sam model z różnymi klasami (operatorami) to był już w niejednej grze.

    e-sport? poczekamy zobaczymy gry e-sportowe wymagają trochę innego modelu (podejścia) do tematu. polityka ubi jest oparta na modelu wydać -> ściągnąć kase -> zapomnieć A takie tytuły wymagają ciągłej pracy i rozwoju gry.

    Droga do tego żeby R6 zaczęło się liczyć na arenie e-sportowej jeszcze daleko. Pytanie czy ubi wystarczy sił i cierpliwości.

    Pomijając fakt, że gra ma problemy techniczne z serwerami. Które ciągną się jeszcze od Far Cry 3 (mówię tu o nagminnej "migracji hosta" która nie raz doprowadzała mnie do wrzenia kiedy kiedy 3 mecz z kolei kończył się w ten sposób) Czy to wywalanie z meczy które ciągnie się jeszcze od Ghost Recon Phantoms. Nie jeden mecz skończyłem niespodziewanym wylotem do lobby.

    Oznacza to, że ubi nie potrafi sobie z tym poradzić albo ignoruje ten problem. Niezależnie od powodu nie rokuje to dobrze i z takim podejściem daleko nie zajdą w e-sporcie.
  • avatar
    Czemu mowicie ze "problemy z serwerami" jak to p2p jest?
    Gralem od wczesnej alphy i najwiekszy bug to byl "brak dedykowanych serwerow" mial 2000 wpisow itd a develop i tak stwierdzil ze ma to w d....
    Dopoki to nie bedzie solidnych dedykowanych serwerow, nie mozna zagwarantowac dobrego pinga itd, a wiec gra w esporcie nie bedzie istniala
    Do tego kompletny brak sp i szybko sie nudzi, a granie mp z losowymi osobami to tez porazka - albo nie wiedza jak grac albo czituja.
    Gra ma potencjal, ale raczej niewykorzystany
    Zaloguj się
  • avatar
    Na PC ta gra nie ma sensu na****bane cziterów, jak zresztą w każdej innej grze na tą cudowną platformę #PCMR>
    Zaloguj się
    -16
  • avatar
    Całą recenzję czytałem z zainteresowaniem, że chyba warto spróbować... A tu nagle info, że zawsze ktoś jest hostem i jak koleś wychodzi to gra się kończy... Jak ta gra chce zostać grą E-Sportową to z takim rozwiązaniem sieciowym nie wróżę sukcesów. Zanim zbiorą stałą grupę graczy to przez frustrację związaną z takimi właśnie akcjami ta gra będzie żyła może w porywie przez rok.

    Jedno pytanie. Obastawiam, że w grze jest wbudowany komunikator głosowy? Jeśli tak to jest on coś warty czy lepiej używać zewnętrznych programów?
    Zaloguj się