Na topie

The Sims 4: Witaj w pracy – etat, który szybko się nie znudzi

Autor:
Michał Grązka

więcej artykułów ze strefy:
Gry komputerowe

Kategoria: Gry Gry komputerowe Tematyka: The Sims Producenci: EA

Simsy zna chyba każdy gracz. Warto jednak przyjrzeć się im jeszcze raz z nowej, pracowniczej perspektywy, która w końcu wprowadza do gry coś nowego i ciekawego.

  • The Sims 4: Witaj w pracy – etat, który szybko się nie znudzi | zdjęcie 1
  • The Sims 4: Witaj w pracy – etat, który szybko się nie znudzi | zdjęcie 2
  • The Sims 4: Witaj w pracy – etat, który szybko się nie znudzi | zdjęcie 3
  • The Sims 4: Witaj w pracy – etat, który szybko się nie znudzi | zdjęcie 4
  • The Sims 4: Witaj w pracy – etat, który szybko się nie znudzi | zdjęcie 5
  • The Sims 4: Witaj w pracy – etat, który szybko się nie znudzi | zdjęcie 6
  • The Sims 4: Witaj w pracy – etat, który szybko się nie znudzi | zdjęcie 7

80%

Ocena benchmark.pl

 

Plusy

trzy grywalne kariery
dużo nowych obiektów pomagających w pracy
pozwala na bliskie spotkania trzeciego stopnia
dodatek znacznie urozmaica grę

Minusy

kariery są schematyczne i podobne w odgrywaniu
system awansów mocno chaotyczny
sporo pomniejszych błędów, mimo dodatków, wciąż brakuje elementów z poprzednich części serii

A A

Każdy dodatek do gry, nawet najbardziej innowacyjny, jest tylko dopełnieniem już stworzonej całości. W przypadku The Sims 4 jest co dopełniać, bo podstawowa jej wersja, mimo darmowych DLC, wciąż sprawia wrażenie niepełnej. Odczuwają to głównie ci, którzy serię znają na wylot i widzą, że „czwórka” została pozbawiona wcześniej znanych elementów.

Witaj w pracy stoi więc przed ciężkim zadaniem – jako pełnoprawny dodatek powinien wzbogacić Simsy o nieistniejące dotąd elementy nie sprawiając przy tym wrażenia „nadrabiania braków”, a jednocześnie tchnąć nowe życia w ten kultowy, choć wywołujący już chyba nadmierną ekscytację tytuł. Czy pójście z Simami do pracy odpłaci braki z nawiązką?

The Sims 4: Witaj w pracy – więzienie

Świat nowych możliwości

Swoją „zabawę w pracę” postanowiłem rozpocząć z czystym kontem, spełniając mityczny, amerykański sen o przemianie z pucybuta w milionera. Zapomniałem na chwilę o istnieniu mojej „wymaksowanej” postaci, która każde wymagania do awansu spełniła już dawno temu, gdy czytając podręcznik do logiki rzeźbiła swoje ciało na bieżni, w przerwach ćwicząc charyzmę na wzdychających obok niewiastach. Mój nowy bohater to prosty chłopak z ambicjami, który mając za cel zdobycie bajońskiej fortuny miał pomóc mi w odkryciu wszystkich uroków pokonywania kolejnych szczebli w wysokiej drabinie kariery.

The Sims 4: Witaj w pracy – naukoweic

Pierwsza niespodzianka czekała mnie przy wybraniu lokacji, w której miał się osiedlić mój bohater. Nowo dodana „Promenada Magnolii” to jedynie trzy stojące obok siebie sklepy i pusta działka, na której po chwili stanęły fundamenty mojego domu. Szybko jednak przekonałem się, że reakcja będąca mieszanką zdziwienia i zdumienia bezczelnością twórców (przejawiająca się okrzykiem: „Co? Oni to nazywają dużym dodatkiem?”) szybko okazała się niesprawiedliwa.

Aby nie narzekać na niewielką ilość blokowisk, parków i miejsc do kreatywnego zaspakajania potrzeb sima, trzeba sobie uświadomić czym właściwie jest Witaj w pracy. To przede wszystkim możliwość aktywnego wykonywania zawodów. Gdy więc postanowimy sprawdzić dodatek na tej płaszczyźnie, odkryjemy że nowych lokacji jest jednak całkiem dużo – tyle tylko, że zobaczymy je dopiero w odpowiednim momencie.

Jak łatwo można się domyślić, skoro „Witaj w pracy” pozwala nam być stróżem prawa, lekarzem lub naukowcem, to właśnie placówki odpowiednie dla tych służb zostały nam oddane do dyspozycji. Prócz tego, jako detektyw zwiedzimy także liczne miejsca zbrodni i osiedla do patrolowania, a także… planetę obcych, gdy w roli jajogłowego odkrywcy zmontujemy bramę międzywymiarową pozwalającą na eksplorację nowych światów. I w ten oto sposób pierwszy potencjalny minus bardzo szybko staje się więc ogromnym plusem – świat gry znacznie się poszerzył.

The Sims 4: Witaj w pracy – biuro

Żadna praca nie hańbi

Jeśli jest tu ktoś, kto marzenia o karierze budował w oparciu o lekturę „Jak Wojtek został strażakiem”, będę musiał go zmartwić. Z ogniem w nowych Simsach walczyć nie będziemy. Za to może spełnić się pokrewne marzenie służby dla ludzkości – aktywny udział w pracy detektywa. Gdyby akurat wolna była posada zawodowego upychacza ludzi w japońskim metrze, byłby to pewnie mój pierwszy wybór.

Jednak z powodu braku wakatu na tym stanowisku, przywdziałem policyjny mundur i ruszyłem do walki ze złem i występkiem. W końcu i w tym idealnym, kolorowym świecie zdarzają się rysy i pęknięcia, które trzeba prędko naprawić.

Na samym początku każdej z karier nie mamy dostępu do wszystkich opcji. Podobnie detektyw nie od razu przyskrzynia złoczyńców. Jednak wystarczy kilka dni stosowania się do poleceń samouczka, aby odblokować wszystkie opcje. Lądując na komisariacie, musimy podążać prostą ścieżką.

Kolejne sprawy odbieramy przy pomocy komputera. Później udajemy się na miejsce przestępstwa, gdzie wszelkie rozrzucone dowody zbrodni, zniszczone sprzęty i histeryzujących świadków zamieniamy na cenne poszlaki, które przez wnikliwą analizę przerabiamy na niezbite dowody.

The Sims 4: Witaj w pracy – astronauta

Nowe lokacje przemierzymy nie tylko badając tropy i ślady kolejnych kryminalnych zagadek. Jednym z naszych obowiązków niezbędnym do awansowania jest wybranie się na patrol. Gdy akurat będziemy mieli szczęście, wlepimy komuś mandat za bójki lub śmiecenie. W przeciwnym wypadku, porozmawiamy tylko z przechodniami pokazując im kto w roli dzielnicowego będzie od teraz dbał o to, żeby spali bezpiecznie. Niestety, niska częstotliwość wydarzeń, na które można by reagować sprawia, że kontrolne spacery są zwyczajnie nudne. Szkoda, bo ten element miał duży potencjał, a stanowi tylko obowiązkową, monotonną czynność.

Zabawę urozmaicają za to dodatkowe zajęcia na komisariacie. W każdej z trzech karier mamy wymienione cele, których wykonywanie wpływa na ogólną ocenę pracy. Detektyw musi na przykład rozmawiać z komendantem, robić podejrzanym zdjęcia do kartotek, ćwiczyć na bieżni czy też analizować kolejne dowody. Gdy czujemy, że awans jest tuż, tuż, a ciągle jeszcze chcemy podciągnąć swoje dokonania, każdego dnia można zostać w pracy dwie godziny dłużej. Oczywiście, nie liczmy, że nasz sim będzie za to wdzięczny i po powrocie do domu trzeba będzie zadbać o jego potrzeby inne, niż chęć awansu.

The Sims 4: Witaj w pracy – eksperyment

Praca pracy (nie)równa

Prawdopodobnie większość graczy będzie chciała spróbować swoich sił w więcej niż jednej karierze. Tu jednak pojawi się lekki zgrzyt – w zasadzie wszystkie trzy są do siebie bardzo podobne, różniąc się tylko tematem przewodnim i elementami, które musimy zbierać/badać/odkrywać. A przekonałem się o tym, gdy po ubraniu białego fartucha zacząłem wypełniać marzenie o operacjach na otwartym sercu. Zaczęło się od parzenia kawy. Potem okazało się, że podobnie jak w byciu detektywem, mam tu konkretne cele. Tym razem jednak do ich wypełniania nie muszę wychodzić poza obręb szpitala.

Lekarze, jak powszechnie wiadomo, leczą ludzi. W świecie Simsów sprowadza się to do przyjęcia pacjenta, a później „wyklikaniu” serii badań, począwszy od zmierzenia temperatury, przez zaglądania do oczu czy uszu, na pobieraniu i analizowaniu tkanki kończąc. Gdy już awansujemy odpowiednio wysoko, dostąpimy zaszczytu odbierania porodów, a także obsługi robota operacyjnego, który będzie wykonywał zabiegi chirurgiczne. W praktyce wypełnianie roli doktora to mocno schematyczne zapełnianie kolejki akcji. Sytuacje ratują ciekawe animacje i naprawdę zabawne przypadki medyczne przywodzące na myśl kultowe Theme Hospital.

The Sims 4: Witaj w pracy

Ciekawa i innowacyjna jest za to rola naukowca. Wypełniamy ją w laboratorium przywodzącym na myśl Strefę 51. Choć tu także czas upłynie nam na wykonywaniu powtarzających się poleceń, jako odkrywcy będziemy wciąż doświadczać czegoś nowego. W tej karierze zadania oscylują wokół tworzenia tajemniczych mikstur i ulepszania osobistego miotacza wpływającego na otoczenie. Dzięki temu możemy urozmaicać sobie zabawę w rozmaite sposoby np. kontrolując umysły innych postaci czy losowo zmieniać ich wygląd. Tu twórcy, inaczej niż w przypadku detektywa czy lekarza, mogli popuścić wodze fantazji, co zresztą doskonale wykorzystali, tworząc nieprzewidywalne sytuacje, urozmaicające codzienny etat.

Prawdopodobnie najciekawszą nowinką, która została dodana wraz z karierą naukowca jest możliwość obcowania z kosmitami. W związku z tym, że badacze nawiązują kontakt z obcą cywilizacją, ślady jej obecności są momentami widoczne w wielu aspektach gry. A to zielony stworek przyjdzie do naszego domu i wyśmieje ludzkie jedzenie, a to innym razem do szpitala zgłosi się „nietypowy pacjent”, prosząc o trafną diagnozę.

Co więcej, gdy w pracy badacza osiągniemy odpowiednio wysoki poziom, będziemy mogli sami udać się na planetę-matkę nowo poznanego gatunku. Na tej lokacji czekają nas interesujące elementy do odkrycia, takie jak przedmioty kolekcjonerskie, rzadkie minerały czy rośliny. Muszę przyznać, że taka ciekawostka skutecznie odrywa graczy od simowej codzienności, do tego to świetna nagroda za dojście na szczyt kariery.

Nie samym etatem człowiek żyje

Gdy już stwierdzimy, że regularna praca nie jest tym, co chcemy w życiu robić, zawsze możemy zabrać się za jedno z zajęć dodatkowych. Najbardziej rozbudowanym z nich jest prowadzenie własnego sklepu. Mając odpowiednią ilość funduszy, możemy stworzyć go od podstaw lub kupić jakiś gotowy obiekt handlowy. Pozostaje nam wywiesić kartkę „Otwarte”, zagadywać klientów i słono ich kasować za wybrane przedmioty. Możemy też zatrudnić pomocników, ustalać marżę, ubierać manekiny i tworzyć służbowe stroje. Aby biznes się kręcił, nasz sim musi być jednak osobiście obecny w sklepie. Warto to robić, bo dobrze rozwinięty interes to prawdziwa żyła złota.

Kolejne z aktywności to pieczenie i fotografowanie. To pierwsze przydaje się zwłaszcza, kiedy chcemy otworzyć cukiernię. Druga z czynności pozwala nam na kupno aparatu i zorganizowanie w domu małego studia zdjęciowego. To wiąże się z dodatkową funkcją, w której patrząc przez wirtualny obiektyw kadrujemy kolejne fotki, wybieramy do nich filtry, ustawiamy tła oraz bohaterów dla konkretnych ujęć.

Po pewnym czasie, wraz ze wzrostem umiejętności, nasze fotografie mogą przynieść spore korzyści w postaci dodatkowych cyfr na koncie. Choć to tylko mały element, to możliwość ręcznej obsługi aparatów pokazuje, że twórcom chciało się implementować mini-gry, które skutecznie uatrakcyjniają rozgrywkę.

The Sims 4: Witaj w pracy – sesja foto

Do pracy, rodacy!

Ciężko opisać wszystkie czekające nas w tym dodatku atrakcje. Może wystarczy powiedzieć, że wśród opcji mamy tu romanse w pracy (z „bara-bara w rakiecie na czele”), porwania przez kosmitów skutkujące niechcianą ciążą, wygryzanie innych postaci ze stołków czy walkę o wolny komputer w biurze.

Takie pomysły twórców poszerzają pole do popisu dla pomysłowości graczy, którzy mogą wymyślać coraz to nowsze scenariusze i wirtualne eksperymenty na simach. Może to być odkrycie kilkunastu nowych sposobów zejścia z tego świata, wdanie się w romans z przełożonym, czy przeszczepienie organów u przybyszów z kosmosu. O żywotności tej produkcji stanowią właśnie nowo dodawane możliwości.

Nie sposób jednak oprzeć się wrażeniu, że gra została wydana mocno pośpiesznie. Przez to uderzające są rozmaite pomniejsze błędy. A to godziny kończenia czasu pracy są całkowicie pomylone, a to postaciom zdarza się zaciąć i nie wykonywać powierzonych obowiązków. Podobnych usterek znajdzie się więcej, a ich obecność sprawi, że każdy dzień w pracy może poza ogólną radością skutkować lekkim poirytowaniem. Szkoda, bo bez tych pozornie niewielkich niedoróbek, mielibyśmy płynną rozgrywkę pozbawioną większych wad.

The Sims 4: Witaj w pracy – detektyw

Mimo niedociągnięć, które sprawiają, że od dnia premiery wyczekuje się kolejnych patchy, Witaj w pracy to dodatek dający dokładnie to, czego można było po nim oczekiwać. Jednak Simsy 4 to gra nietypowa i z pewnością nie dla wszystkich. Dlatego też rozszerzenie to zachwyci zapewne jedynie zagorzałych fanów serii i dla nich jest to pozycja absolutnie obowiązkowa. Dla całej reszty to albo coś zupełnie niedorzecznego albo…. kolejna szansa na obdarzenie niezdarnych simów sympatią. Mnie „zabawa w korposzczura” kupiła, dlatego też z czystym sumieniem mogę ją polecić!

Ocena końcowa:

  • trzy grywalne kariery
  • dużo nowych obiektów pomagających w pracy
  • pozwala na bliskie spotkania trzeciego stopnia
  • dodatek znacznie urozmaica grę
     
  • kariery są schematyczne i podobne w odgrywaniu;
  • system awansów mocno chaotyczny
  • mimo dodatków, wciąż brakuje elementów z poprzednich części serii
  • sporo pomniejszych błędów
Grafika: zadowalający
Dźwięk: dobry
Grywalność: dobry

Ocena ogólna:

80%

Odsłon: 11431 Skomentuj artykuł
Komentarze

12

Udostępnij

Gry komputerowe w marketplace

  1. DyndaS
    Oceń komentarz:

    9    

    Opublikowano: 2015-05-09 09:42

    The Sims 4: Witaj w pracy – etat, który szybko się nie znudzi, bo kolejny dodatek już za miesiąć

    Skomentuj

  2. Fiona
    Oceń komentarz:

    6    

    Opublikowano: 2015-05-09 09:58

    EA zgubiła chytrość....

    3 z dodatkami (w sumie z 1.5 tys. zł z kieszeni rodziców) była genialna.

    4 - tu właśnie wreszcie producent został ukarany za mega chciwość. Wydano kastrata, nawet najbardziej zagorzali fani - bo brzydale też grają w Simsy (tylko nocą, jak inne brzydale nie widzą) zarzucali firmie chciwość i wykastrowanie gry.

    Flagowym przykładem tego są słynne baseny - których ponoć nie można było dać. Ale jak na producenta zaczęły się lać już nie wiadra, a właśnie baseny pomyj - szybciutko się znalazły - czyli mogły być w podstawce.

    Reasumując obecnie 4 ze wszystkim co jest jest koszmarnie nudna....
    Wszystkie znajome mi nastolatki które grywały w Sims3, 4 sobie darowały - nudaaaaaaaaaaaaaaa...

    Także mimo laurkowym materiałów - jak ten powyżej, Sims4 dla dużej części fanów serii okazał się klapą i to na własne życzenie producenta...

    Skomentuj

    1. PIRAT_PL
      Oceń komentarz:

      2    

      Opublikowano: 2015-05-09 10:53

      Liczyłem i wychodzi to włącznie z podstawą The Sims 3 kosztowało 1300 zł (bez paru złotych z groszami).
      Ja liczyłem ile wydałem na promocjach to wydałem niecałe 650 zł
      Nie mam tylko 2 akcesoriów ale dla mnie nie było sensu ich kupować.
      A co do Witaj w Pracy myślę że dużym bardzo dużym minusem jest cena bo w tej chwili pudełkowa podstawka The Sims 4 da się kupić za 99 zł (klucze po 80 zł już chodzą nowe oczywiście a nie konta Origin) a pierwszy dodatek już kosztuje tyle co gra więc jeśli tyle będą kosztowały kolejne na pewno zrezygnuję z kupna jakiegokolwiek dodatku (aktualnie mam tylko podstawkę bo 100 zł to nie było zbyt wiele za grę której w poprzedniej części poświęciłem prawie 500 h i to tylko dlatego że wyszła 4 cześć). Jak Impreza w plenerze stanieje do 30 zł to też jestem w stanie kupić ale 50 zł to za dużo za parę dodatkowych interakcji simów i dodatkowej mapy i parę elementów. A jak Witaj w pracy zejdzie do 50 zł to też jest do kupienia bo 100 zł to DUŻA przesada.
      Nie mniej widziałem to i owo na YT i Witaj w Pracy jest na prawdę fajnym dodatkiem. Osobiście najbardziej czekam na zwierzaczki w 4 :D To chyba w 3 był też najbardziej popularny dodatek.

      Skomentuj

  3. Fiona
    Oceń komentarz:

    6    

    Opublikowano: 2015-05-09 10:03

    P.S. Gdybym miała określić Sims 4 jako grę ( w stosunku do Sims3) to porównałabym ją do czekania na tramwaj na przystanku. Dodatek wnosi do tego czekania - opcje dłubania w nosie.... Fakt to jednak duże urozmaicenie czekania, pardon gry ;P

    Skomentuj

  4. Detrioux
    Oceń komentarz:

    -3    

    Opublikowano: 2015-05-09 10:38

    Jak można grać w życie.... Równie dobrze mógłbym ściągnąć symulator kibla na telefon grając w to i siedząc na kiblu.

    Skomentuj

    1. PIRAT_PL
      Oceń komentarz:

      2    

      Opublikowano: 2015-05-09 12:49

      No wiesz każdy ma swoje upodobania ja na przykład mimo że facet to od MMO i RPG trzymam się z dala grałem głównie w wyścigi (ale już dawno się wykruszyły teraz praktycznie żadnych nie ma albo są dobre ale krótkie).
      Ja osobiście uskuteczniam Symulatory jak (Car Mechanic Simulator 14 i 15, Farming Simulator, The Sims, Sim City, Cities) sandboxy jak GTA, Saints Row, Przygodówki typu Tomb Raider (jak to inna kategoria proszę mnie poprawić), Prince of Persia kiedyś była hiciorem to takie gry tego pokroju lubię ale Assasin to totalnie nie moja liga Wiedźmin również (nie ogarniam tych gier).
      A że ty tak widzisz symulator od EA to twoja sprawa ja np. w 3 część The Sims nabiłem 450 h przeszło dobrze się bawiąc

      Skomentuj

    2. Michał Grązka
      Oceń komentarz:

      4    

      Opublikowano: 2015-05-09 17:27

      @Detrioux - może się zdziwisz, ale wspomniany przez Ciebie "symulator kibla do grania na kiblu" istnieje. Proszę:
      http://bit.ly/wc-game
      Najwyraźniej fani zarówno tej produkcji (są tacy!), jak i samych Simsów istnieją i pewnie nie zgodzą się z ideą, że "granie w życie" jest pozbawione sensu. Tak naprawdę, gdyby spojrzeć na to zjawisko z szerszej perspektywy, w niemal każdej grze, ale też książce, filmie itp. przeżywamy właśnie alternatywne życie, inne od naszego. Jego jakość i płynąca z tego zabawa zależy od fabuły, zawartych przygód i konstrukcji jego "przeżywalności". Dla jednego przygodą jest bycie Kosmicznym Marine, dla innego możliwość sterowania losami Simów i stworzenie życia o jakim marzą lub odwrotnie - jakiego nie życzyliby nawet wrogowi. Jak wspomniał PIRAT_PL - symulatory lubi wiele osób. Ja osobiście do The Sims przekonałem się dopiero właśnie przy czwartej części. Poprzednie zwyczajnie mnie nudziły, a "czwórka" mimo bycia w wielu aspektach krokiem wstecz, ma kilka elementów, które skutecznie wciągają w rozgrywkę. Polecam spróbować i pozdrawiam!

      Skomentuj

      1. PIRAT_PL
        Oceń komentarz:

        1    

        Opublikowano: 2015-05-09 20:38

        No to jest ludzki gust po prostu i każdemu no nie da się pogodzić no wiadomo że fani Wiedźmina; Battlefield'a; Mass Efecta; czy innych gier nie przesiądą się na symulatory typu The Sims bo jednak tamte przeze mnie wspomniane gry są dla nich atrakcyjniejsze (ja osobiście w te wspomniane gry nie potrafię grać, próbowałem się odnaleźć ale nawet granie w BF3 na sieci przeszło 50h nie pomogło, do wiedźmina podchodziłem nie raz do wielu innych popularnych tytułów podchodziłem no ale sobie po prostu nie radzę) przez to wolę symulatory są dużo prostsze no i tam nie ma tylu czynników wywołujących u postaci gracza (czy wielu postaci) bezpośredniej śmierci :) Śmierć w The Sims nie jest czymś częstym w Farming Simulator nie da się zginąć, ETS 2 podobnie; Sandboxy to coś dla mnie bo jednak że trochę się strzela, trochę jeździ, trochę robi misji, to jest właśnie takie dobre wymieszanie wszystkich elementów z kilku poszczególnych gatunków i całość koniec końców nie sprawia przynajmniej mi takiej trudności jak zabicie wielu postaci w Saint's Row niż zabicie nawet botów w Battlefield.

        Skomentuj

        1. PIRAT_PL
          Oceń komentarz:

          -1    

          Opublikowano: 2015-05-09 20:39

          *każdemu nie da się dogodzić (ahh ten brak edycji) Przydałby się.

          Skomentuj

  5. Damian_jo
    Oceń komentarz:

    0    

    Opublikowano: 2015-05-09 13:01

    Jak dla mnie - seria The Sims skończyła się na ostatnim dodatku do The Sims - Abrakadabra. Do dziś jeśli mam ochotę - odpalam The Sims ze wszystkimi dodatkami (Gwiazda czy Abrakadabra po prostu miażdżą) i nikt mnie nie przekona czy to do The Sims 2, 3 czy 4. Ja rozumiem że chodzi o rozdzielczość,wygląd czy możliwości "zrobienia" sima, ale z mojego punktu widzenia - liczy się zabawa - jedni bawią się przy "bara bara", inni przy maksowaniu sima - a ja przy gwiazdorzeniu i to bez Snickersa.

    Skomentuj

    1. PIRAT_PL
      Oceń komentarz:

      -1    

      Opublikowano: 2015-05-11 07:13

      Ja tylko światowe życie odpalałem bo dodatków nie umiałem jeszcze wtedy ogarnąć miałem 7-9 lat jak grałem w 1 ale moja mama hardkor instalowała wersję 8 w 1 i mykała na wszystkich dodatkach, po 2 już przestała grać (a sama proponowała żeby tą grę kupić, chyba jedyna gra na której jej zależało) :) w 3 jakoś nie mogła się odnaleźć a puściłem jej pierw podstawkę to już tam nie do końca ale teraz przekonuję ją do 4 :)

      Skomentuj

  6. Aelitka
    Oceń komentarz:

    0    

    Opublikowano: 2015-06-05 12:24

    Powiem tak, mogę zacząć się czepiać już samej okładki gry która nie zachwyca. Mogę zacząć się czepiać ubrań, fryzur, mebli niektóre wg mi nie pasują, mogę czepiać się ceny która też jest wysoka, ale widzę też plusy.

    Dodatek witaj w pracy z początku wydawał się tylko straceniem kasy a jednak musze przyznać, że coś wnosi.

    Owszem brakuje otwartego świata jak w ts3 ale można zauważyć ogromną różnice w działaniu gry jest o wiele płynniejsza założę się, że wielu z was nie ma najlepszego procesora, najlepszej karty graficznej i nieograniczonej pamięci ram. Małych dzieciaczków brak, ale da się bez nich żyć. Z basenów rzadko kiedy korzystałam służyły mi bardziej do ozdoby więc nie ubolewam. Muszę przyznać, że okolica wygląda bardzo ładnie, nowe opcje tworzenia domów też są na plus. Nowe interakcje, simowie mają podzielność uwagi i wiele innych rzeczy jest okay a czego twórcy nam nie zaoferują zrobią to inni.

    Skomentuj

Dodaj komentarz

Przy komentowaniu prosimy o przestrzeganie netykiety i regulaminu.

Aby dodać komentarz musisz być zalogowany!