Uncharted: Zaginione Dziedzictwo – szykujemy się na nową przygodę Gry

Uncharted: Zaginione Dziedzictwo – szykujemy się na nową przygodę

opublikowano przez Maciej Piotrowski w dniu 2017-07-25

Pograliśmy chwilę w Uncharted: Zaginione Dziedzictwo. I choć nie ma tam Nathana Drake’a, to Chloe Frazer w roli awanturniczki wypada wcale nie gorzej.

marketplace
Ocena benchmark.pl
Plusy

- nowe spojrzenie na Uncharted,; - historia osadzona zaraz po wydarzeniach z Kresu Złodzieja,; - kolejny pradawny skarb i kolejne tajemnice,; - niezły duet głównych bohaterek,; - fenomenalne krajobrazy i lokacje,; - świetna oprawa audiowizualna,; - zabawne dialogi,; - sporo niezłych zagadek,; - tryb wieloosobowy z dodatkami.

Minusy

- niepotrzebne dłużyzny fabularne (sztuczne przeciąganie zabawy),; - trochę za mało akcji, z których słynie seria Uncharted,; - koszmarki mimiki twarzy głównych bohaterów,; - kłopoty z pracą kamery w niektórych scenach.

Jeśli trzeba byłoby wskazać serie, które odmieniły gatunek przygodowych gier akcji to Uncharted z pewnością znalazłoby się w pierwszej trójce. Ta nieodłącznie związana z konsolami Playstation perełka autorstwa studia Naughty Dog niesamowicie wysoko podniosła poprzeczkę.

Teraz, po raz pierwszy w historii spróbuje się z nią zmierzyć nie kolejna, pełnoprawna odsłona, a dodatek do Uncharted 4: Kres Złodzieja. Co prawda nie będzie on wymagał posiadania podstawowej gry (a nawet pojawi się w wersji pudełkowej), ale dodatek to dodatek. 

Czy oznacza to krótszą przygodę? Z pewnością. Mniej intensywną? Oj, co to to nie. Naughty Dog nigdy nie spoczywa na laurach.

Twarda i harda płeć piękna

Jak już zapewne wiecie akcja Uncharted: Zaginione Dziedzictwo rozgrywa się po wydarzeniach znanych „czwórki”. Nadine Ross, jedna z głównych przeciwniczek Nathana Drake’a, po utracie kontroli nad organizacją paramilitarną Shoreline dołącza do Chloe Frazer i jej poszukiwań starożytnego, indyjskiego artefaktu.

Jak łatwo się domyślić Kieł Ganesha, będący „świętym Gralem” dodatku, przyciąga też dużo bardziej mroczne indywidua. Tym razem więc naszym przeciwnikiem będzie Asav, wyjątkowo wyrachowany, bezwzględny, a przy tym i niezwykle opanowany typ. 

By z nim wygrać w wyścigu do skarbu obie panie będą musiały sobie zaufać, co z pewnością nie będzie łatwe. Zarówno Chloe jak i Nadine skrzętnie skrywają bowiem przed sobą niejedną tajemnice.

Uncharted: Zaginione Dziedzictwo - Asav

Tyle przynajmniej wiadomo z oficjalnych komunikatów prasowych i udostępnionych zwiastunów Uncharted: Zaginione Dziedzictwo. O tym jak wyglądać będzie sama rozgrywka mogłem przekonać się podczas zamkniętego pokazu gry, który odbył się w jednym z warszawskich klubów.

Pierwsze wrażenie? To „stare”, dobre Uncharted ze znanymi i lubianymi patentami oraz pełnym pakietem kinowych emocji. 

Uncharted: Zaginione Dziedzictwo czyli po nitce do kłębka

Pamiętacie Madagaskar z Uncharted 4: Kres Złodzieja? Chodzi o sekcję, w której poruszaliśmy się po otwartym terenie samochodem terenowym. Najwyraźniej Naughty Dog był z niego szczególnie dumny (i słusznie, bo to wizualny majstersztyk), bo udostępniony fragment Zaginionego Dziedzictwa wyglądał bardzo podobnie.

Oczywiście zmienił się krajobraz, bo przecież lądujemy tu w Indiach, ale poza tym sama mechanika przemieszczania się terenówką, pokonywania przeszkód czy nawet wykorzystywania wyciągarki pozostała ta sama. Urozmaicono za to mapę, na której znalazło się znacznie więcej ruin i przejść. 

Uncharted: Zaginione Dziedzictwo - wspinanie się i skoki

Co ciekawe, pośród tych wszystkich obiektów poukrywano tu całkiem sporo „atrakcji”. Są tu więc zagadki, są popularne skarby i specjalne monety, których zebranie pozwoli zapewne wejść w posiadanie niezwykłego naszyjnika. „Zapewne”, bo w czasie 45 minut gry nie udało mi się tego zrobić.

Poznałem za to nową mechanikę – otwieranie zamków. Tu i ówdzie, poszukujący tego samego co my ludzie Azava poustawiali skrzynie z zapasami. Do ich otwarcia potrzeba kilku chwil, podczas których kręcimy dookoła analogiem aż poczujemy wibracje. 

W zależności od ilości zapadek zamka proces ten trzeba niekiedy powtórzyć kilka razy. Ale warto, bo oprócz skarbów w skrzyniach można też znaleźć potężniejsze bronie.

Uncharted: Zaginione Dziedzictwo - kinowe akcje

Sama rozgrywka w udostępnionym fragmencie przypominała mi bardziej szukanie nitki prowadzącej do kłębka. Duży teren, spora swoboda i brak jakichś konkretniejszych wytycznych gdzie udać się dalej. Stąd sporo tu eksploracji i zaglądania w każdą dziurę. 

Gdy w końcu uda nam się znaleźć taką nitkę np. zablokowane wejście do niewielkiej świątyni to akcja rusza do przodu. Niestety, oprócz jednej sytuacji nie udało mi się dotrzeć do jakiejś bardziej spektakularnej sceny, której zwieńczeniem byłaby akcja wywołująca szybsze bicie serca.

Zdarzyło mi się za to odkryć jedną przestrzenna łamigłówkę, w której na czas trzeba było przemieszczać się pomiędzy ruinami. Szczególnie pomocna okazała się tu znana już z „czwórki” linka z hakiem, z której Chloe korzysta równie wprawnie co Nathan Drake.

Uncharted: Zaginione Dziedzictwo - ciekawie zaprojektowane lokacje

Oczywiście, nie zabrakło tu też strzelania, przekradania się pomiędzy patrolującymi teren żołnierzami czy wspinania się na skały. Do tego ostatniego idealnie zaadoptowano zresztą animacje z Kresu Złodzieja. Chloe potrafi więc podczas takiej wspinaczki skorzystać z pleców Nadine, ale na swój, nieco inny sposób.

Podobnie sytuacja wygląda z pozostałymi animacjami. Czy to w czasie walki czy na przykład wsiadania do samochodu widać, że Chloe to kobieta, a nie klon naszego ulubionego zawadiaki. I chwała twórcom za to.

Uncharted: Zaginione Dziedzictwo - Chloe Frazer

Warto czekać? A jakże

Pierwszy w historii dodatek do Uncharted z pewnością wzbudza niemałe emocje. Nie tylko dlatego, że nie ma w nim Nathana Drake’a czy że w pewien sposób kontynuuje lubianą przez nas serię. Być może stanie się on impulsem do dalszego opowiadania historii znanych nam bohaterów. Ale może też oznaczać definitywny koniec tej przygody.

I choć w czasie pokazu nie dane mi było przeżyć żadnej bardziej emocjonującej akcji i tak świetnie się bawiłem. Oprawa graficzna to wciąż pierwsza liga, a i historia wraz wyjątkowo wyrazistymi bohaterami zapowiada nielichą przygodę.

Co prawda po tych 45 minutach spędzonych z Uncharted: Zaginione Dziedzictwo miałem troszkę wrażenie, że przez otwarty świat i nadmierną eksplorację rozgrywka traci swój impet, ale jestem pewny, że Naughty Dog dokładnie przemyślało całą konstrukcję dodatku. Bo czy kiedykolwiek to studio nas zawiodło? No właśnie.

Uncharted: Zaginione Dziedzictwo - Nadine Ross

Ocena wstępna:

  • samodzielny dodatek do jednej z najlepszych przygodowych gier akcji
  • świetna oprawa audiowizualna
  • ciekawie zaprojektowane lokacje
  • akcje rodem z pełnoprawnych odsłon Uncharted
  • intrygujący dobór bohaterów
  • nieco bardziej otwarty świat pełen atrakcji...
     
  • ...którego eksploracja może nieco spowalniać tempo gry
  • pytanie o długość gry pozostaje otwarte

88% 4,4/5

marketplace

Komentarze

10
Zaloguj się, żeby skomentować
avatar
Dodaj
Komentowanie dostępne jest tylko dla zarejestrowanych użytkowników serwisu.
  • avatar
    I kto to kupi? Wszędzie na benchmarku piszą, że Sony razem z PS4 zostało zmiecione przez Microsoft ;)
    Zaloguj się
    -3
  • avatar
    Kolejna pseudo gra na te zabawki ... znaczy konsole.
    Zaloguj się
    -7
  • avatar
    wakacje chyba - wysyp gimbazy.....
  • avatar
    Ja kupie. Przeszedlem wszystkie 4 czesci i kazda byla swietna. Szczerze mowiac dzieki Uncharted wrocilem do gier przygodowych. Jesli ktos uwaza ze to samograje, no coz, widocznie gral na poziomie Expolorer, polecam zagrac w te gry na poziomie trudnosci wyzszym niz sredni, np. Crushing albo Brutal. Wtedy pogadamy.