Wiedźmin 3: Dziki Gon – Świat, który spłynie krwią Gry

Wiedźmin 3: Dziki Gon – Świat, który spłynie krwią

opublikowano przez Jakub Jakubowicz w dniu 2015-04-30

Dzikie knieje, nawiedzone krypty, zatłoczone grody... CD Projekt chce przenieść nas w miejsca, jakie dotychczas odwiedzaliśmy tylko w snach. Także w koszmarach.

marketplace
Ocena benchmark.pl
Plusy

- otwarty świat pełen przygód; - niezwykle rozbudowane i wciągające zadania poboczne; - taktyka walki dostosowywana do konkretnego typu potworów; - wyraziste i ciekawe postacie; - import decyzji z Wiedźmina 2; - mnogość nawiązań między innymi do kina oraz literatury; - udoskonalony system zażywania i odnawiania eliksirów; - błyskotliwe dialogi; - karcianka Gwint

Minusy

- irytujące zachowania Płotki; - bugi uprzykrzające rozgrywkę; - miejscami kulejąca grafika

Tuż przed premierą Dzikiego Gonu pojawia się w nas wiele pytań i niejedna wątpliwość. Część z nich dotyczy lokacji. Gdzie tym razem twórcy z CD Projekt Red przeniosą Geralta? Co nieco wiadomo już na ten temat, warto więc bliżej przyjrzeć się udostępnionym informacjom i zakreślić szkic tego nowego świata, również na tle rozwiązań z poprzednich części.

Pierwszego Wiedźmina rozpoczynaliśmy w Kaer Morhen. Później trafiliśmy do rozszczekanego głosami nawiedzonych kundli wyzimskiego podgrodzia. Dalej opowieść kazała nam błądzić po kanałach Wyzimy w poszukiwaniu kuroliszka, szukać południc na polach „wyzłacanych pszenicą, posrebrzanych żytem”, walczyć z potworami nękającymi portowe Flotsam, czy gawędzić ze strażnikami w Loc Muinne.

Czym będzie się różnił Wiedźmin 3 od poprzednich części serii? Nie tylko rozmiarami oferowanego świata. Tym razem to nie opowieść będzie nas prowadziła po lasach, bagnach i miastach, ale to my będziemy wybierali, jaką historię przyjdzie nam przeżyć.

Wiedźmin 3: Dziki Gon – mapa

 

Trupy i rozdroża

W pierwszej i drugiej części Wiedźmina bardziej słyszeliśmy o tym, co to znaczy być wiedźminem, niż rzeczywiście nim byliśmy. Nie poznaliśmy tego fachu w jego okrutnej codzienności. Okrutnej w podwójnym znaczeniu. Z jednej strony chodzi o wypruwanie flaków bestiom, z drugiej – o żmudne szukanie mokrej roboty.

Pamiętamy tablice z ogłoszeniami stojące przed karczmami i wieśniaków, którzy z większą lub mniejszą chęcią płacili za wykonane zlecenie. Zawsze mieliśmy wrażenie, że ten aspekt rozgrywki jest zaledwie uzupełnieniem wątku głównego. To był sposób na dodatkowy zarobek i zdobycie paru punktów doświadczenia, a nie styl życia.

Ten mało atrakcyjny stan rzeczy ma się diametralnie zmienić wraz z rozbudowanym światem Wiedźmina 3. Geraltowi potrzeba przestrzeni, żeby stać się Geraltem. Teraz przyjdzie mu przemierzać dzikie ostępy na grzbiecie wiernego rumaka nazwanego – zapewne – Płotka. To odmienne doświadczenie od łażenia po paru uliczkach i dogadywania się z tymi samymi kilkoma bohaterami. CD Projekt obiecuje, że tym razem naprawdę poczujemy się zabójcami potworów.

Wiedźmin 3: Dziki Gon – wilki

Jadąc do lokacji związanej z kolejnym questem głównego wątku możemy nagle zauważyć niepozorne gospodarstwo, zaszyte gdzieś między drzewami. To od nas będzie zależało, czy stojąc na rozdrożu ruszymy dalej, czy zawitamy do tajemniczego przybytku, żeby zapytać: „Gospodarzu, nie macie roboty dla wiedźmina?”.

Już na pierwszy rzut oka widać różnicę między chwytaniem się przygodnych zadań, a monotonnym zbieraniem ich z tablic ogłoszeń. Czas ruszyć galopem w poszukiwaniu potworów, zamiast gnić w wiosce i czekać aż ktoś łaskawie zaproponuje nam zabicie jakiegoś straszydła. Pora wziąć los we własne wiedźmińskie ręce.

Wiedźmin 3: Dziki Gon – pole

 

Czasem słońce, czasem wilkołak

Kolejna obietnica CD Projektu może wnieść coś nowego do serii gier o Białym Wilku, choć nie musi. Trudno ocenić ją jednoznacznie. To, na jakie potwory natkniemy się na swojej drodze, ma zależeć od tego, czy wybierzemy podróż za dnia czy nocą. Być może warunki pogodowe będą też wprowadzały jakąś różnorodność w tym aspekcie rozgrywki. Jest to prezentowane jako nowinka, ale przecież podobne rozwiązania już pojawiały się w dwóch poprzednich częściach gry.

Pora dnia i nocy zarówno w pierwszym Wiedźminie, jak i Zabójcach Królów, decydowała o stworzeniach, z którymi przyszło nam walczyć. Inna rzecz, że to rozwiązanie zawsze lepiej brzmiało w zapowiedziach twórców, niż wyglądało na ekranach naszych monitorów. Nie pozostaje nic innego, jak liczyć na to, że w połączeniu z ogromnym otwartym światem, ta zmienność nabierze ciężaru, jaki do tej pory był jej tylko przypisywany.

Jeżeli tak się stanie, każdy gracz będzie doświadczał Wiedźmina 3 w unikalny sposób. Decydować będzie o tym nie tylko jego wybór, ale też fart, który nocną porą postawi na jego drodze wilkołaka lub pozwoli na spokojne podziwianie sarenki hasającej po zalanej słońcem łące.

Wiedźmin 3: Dziki Gon – mroczny las

 

Prosta droga i krzywy dziób

Zapewne znajdziemy w Dzikim Gonie mnóstwo rzeczy, które będą miały na celu przerażenie gracza, jednak ogrom i złożoność świata nie powinna być jedną z nich. Dlatego też CD Projekt Red nie rzuci nas od razu na głęboką wodę, ale pozwoli bezpiecznie stawiać pierwsze kroki. Jak wiemy, początek gry każe nam podążać za Vesemirem do wsi Biały Sad. Ta pierwsza lokacja jest już sama w sobie miejscem o całkiem sporych rozmiarach, a jednocześnie – w porównaniu z resztą świata - to zaledwie malutka piaskownica, która ma nas oswoić z formułą rozgrywki.

Wiedźmin 3: Dziki Gon – rozmowa na targu

Co ciekawe, pierwsze kilkanaście minut gry, które CD Projekt Red pozwolił nam obejrzeć, sugeruje, co będzie leitmotivem nowego Wiedźmina. Do Białego Sadu wiedzie droga pozornie prosta, ale oto już po chwili pojawia się na niej poczwara szarpiąca dziobem końskie truchło. Taki sposób konstrukcji przygód Geralta z Rivii był zapowiadany przez twórców i można go podsumować jednym słowem „perypetia”.

Nie ma prostych dróg i znanych traktów. Nawet jeśli kierujemy się bezpośrednio do celu, jakim jest finalizacja questa, zawsze drogę może nam zastąpić bestia, jakiej się nie spodziewamy. Naszą uwagę może przyciągnąć błędny ognik migający między drzewami lub samotna chata na bagnach. Przewidywalność nie jest terminem, jaki należy wiązać z fuchą zabójcy potworów i CD Projekt chce to dobitnie udowodnić.

Wiedźmin 3: Dziki Gon – mapa świata

 

Łowy w wielkim mieście

Poza urokliwymi (a czasem i zauroczonymi) wioskami, których centralnym punktem jest karczma, w Dzikim Gonie mamy też odnaleźć lokację o zupełnie innym charakterze. Różne miasta przyszło nam już oglądać w grach z Białym Wilkiem w roli głównej, ale żadne z nich nie może się równać z Novigradem.

To jedno z kilku portowych miast, jakie pojawiają się na kartach powieści i w grach o wiedźminie. Tym razem obiecuje nam się prawdziwą metropolię. W porównaniu z nim Flotsam to zaledwie parę chat połączonych wspólną nazwą, a Wyzima, która zadziwiała nas w pierwszej części przygód Geralta, przypomina wyludnioną mieścinę.

Wiedźmin 3: Dziki Gon – miasto

Wolne miasto liczące sobie trzydzieści tysięcy mieszkańców budzi u niektórych skojarzenia z miejscami, jakie przychodziło nam odwiedzać w serii Assassin's Creed. Jednak Geralt z Rivii, jak na prawdziwego twardziela przystało, nie ucieka po dachach i nie chowa się przed strażnikami na wozach z sianem, ale z dumnie podniesioną głową chadza środkiem ulicy.

Jeszcze inni robią nawet odważniejsze porównanie do Los Santos z GTA V. To gruba przesada, nawet pomijając fakt, że nasz wiedźmin nie musi się zniżać do poziomu koniokrada, żeby zarobić na nowy miecz.

Analogie przeplatane złośliwościami można mnożyć w nieskończoność, natomiast istotne jest to, że w rzeczy samej Novigrad ma być miastem wyjątkowym. CD Projekt postanowił odtworzyć je na bazie powieściowych opisów tak wiernie, jak to tylko możliwe.

Jaskier, przedstawiając tę metropolię w jednym z opowiadań z tomu Miecz Przeznaczenia, wymienia wszystkie jej atrakcje, pośród których jest równie wiele burdeli, jak świątyń.

Wiedźmin 3: Dziki Gon – dom rozkoszy

Plastycznie przedstawione zaułki Novigradu sprawią, że nieomal poczujemy zarówno fetor płynących rynsztokami pomyj, jak i słodki zapach potu wystających w bramach kurtyzan. Tam też zapewne przyjdzie nam stoczyć niejeden pojedynek w złożonej grze karcianej zaprojektowanej specjalnie na potrzeby Wiedźmina 3. Zakazane rozkosze i mieszczańskie intrygi to pewniki, z jakimi spotkamy się w wolnym mieście Novigrad.

Fani kapłańskich spisków znajdą pewnie też coś dla siebie, jako że ten tętniący życiem port jest centrum kultu Wiecznego Ognia. Starczy przywołać postać Wielebnego z wyzimskiego podgrodzia, żeby przypomnieć, jak doskonale CD Projekt radzi sobie z tkaniem fabuły wokół tego motywu.

Novigrad już teraz wabi nas swoimi wdziękami, tak że nie pozostanie nic innego, jak włożyć na grzbiet najelegantszą zbroje, dobrze wypucować oba miecze i – jak mawiają Anglosasi – pomalować miasto na czerwono.