Na topie

Zdjęcia wycinane z filmu - słabe i mocne strony takiej techniki

Autor:

Szef strefy Foto

więcej artykułów ze strefy:
Foto

Czy filmowa klatka może być tak dobra jak zdjęcie? O tym dlaczego rozdzielczość to nie wszystko.

  • Zdjęcia wycinane z filmu - słabe i mocne strony takiej techniki | zdjęcie 1
Ocena redakcji

5

super

 

A A

Smartfony już tak dobrze radzą sobie z rejestrowaniem filmów, że nikogo nie dziwi możliwość wycięcia pojedynczej klatki z nagrania wideo (oprogramowanie smartfonów oferuje nawet przycisk fotografowania w trybie filmowym) i potraktowanie jej jako pełnoprawnego zdjęcia. Podobne możliwości dają niektóre aparaty cyfrowe, a wycinanie klatek jako zdjęć już na komputerze z wideo 4K, a nawet niższej rozdzielczości, to coś co może zrobić na komputerze każdy.

Takie postępowanie ma sens jednak nie zawsze przyniesie oczekiwane skutki. I chociażby dlatego pewnie jeszcze długo nie zastąpimy fotografii filmowaniem. A już na pewno nie całkowicie i nie bez większych nakładów finansowych.

Zalety zdjęć wycinanych z filmów i filmowania

Aparaty, w szczególnie smartfony mimo postępu w technologiach i coraz wydajniejszej pracy nie są w stanie przeciwdziałać pewnych problemom. Po pierwsze szybkość reakcji, nawet najlepszego oprogramowania w dużym stopniu zależy od szybkości reakcji fotografującego, a ta zawsze wiąże się z pewną zwłoką. Po drugie osoby, które nie lubią czatować z aparatem na najciekawszy moment, łatwo przegapią wartą uwiecznienia na zdjęciu chwilę. I po trzecie, nawet najbardziej przewidujący umysł nie jest w stanie przewidzieć co dokładnie zdarzy się za chwilę.

Pomoc trybu filmowego jest tutaj nieoceniona. Filmujemy całe zdarzenie, więc nie mamy problemu ze zwłoką, uwieczniamy całe wydarzenie więc nic nam nie przepadnie, a analiza zarejestrowanego filmu pozwoli zauważyć te najciekawsze chwile.

Trzeba zwrócić uwagę na jeszcze jedną ważna rzecz. Przeciętny użytkownik smartfona (w przypadku aparatu cyfrowego to nieco inna bajka) ma znacznie większe szanse na powodzenie (czyli ujęcie tego na czym mu zależy) podczas filmowania zdarzenia niż przy jego fotografowaniu. Dlatego też smartfonowe filmy cieszą się coraz większą popularnością, zwłaszcza krótkie formy.

Poniżej przykłady filmów i zdjęć wyciętych właśnie z tego nagrania za pomocą funkcji wykonywania zdjęć w trakcie filmowania. W tym przypadku wszystko wygląda doskonale. Dlaczego nie należy tego traktować jako reguły? Wyjaśnijmy sobie to w kilku krokach.

Po pierwsze: rozdzielczość filmu 4K to aż i tylko 8 Mpix

Zdjęcia wycinane jako klatki w filmu 4K, bo o wideo FullHD raczej tutaj nie mówimy, a na 8K jeszcze za wcześnie, mają rozdzielczość aż i tylko 8 Mpix. To sporo, takie zdjęcie nada się do publikacji, niemałej odbitki, ale w porównaniu z tym co oferują dzisiejsze cyfrówki to nadal mniej. W przypadku smartfona i publikacji na przykład na serwisach społecznościowych, problem nie jest tak istotny, ale istnieje.

Po drugie: filmowa kompresja przegrywa z fotograficzną

Jeśli nie dysponujemy zaawansowaną kamerą, którą da się filmować w formacie RAW, wycięte z filmu (zapisane podczas nagrywania) klatki to zwykłe pliki JPEG. Dają one znacznie mniejsze pole do popisu w porównaniu z plikami RAW, zwłaszcza w przypadku aparatów cyfrowych.

A nawet jeśli fotografujemy tylko w trybie JPEG to stopień kompresji zdjęcia jest dalece mniejszy (zazwyczaj) niż przy pojedynczej klatce filmu co daje znacznie większą detaliczność ujęć.

Ta zasada dotyczy przede wszystkim aparatów typu lustrzanka, kompakt systemowy. W mniejszym stopniu smartfonów.

Po trzecie: autofokus jest niedoskonały i może być niesforny

Niedoświadczeni filmowcy myślą, że filmowanie z autofokusem nie jest wielkim problemem. Wszak w aparatach istnieją funkcje śledzenia obiektu i tym podobne rozwiązania. Prawda jest inna. Filmowanie z autofokusem jest sporym wyzwaniem, odwrotnie ma się rzecz podczas fotografowania.

W smartfonach zwykle AF daje na tyle szeroką głębię ostrości, że zwykle nie ma problemu z ostrym uchwyceniem poszczególnych scen nawet jeśli motyw zmienia odległość. Ale może też pojawić się efekt pompowania, który sprawi, że motyw ucieknie nam z ostrości i szansa na wycięcie klatki przepadnie.

Zresztą nawet filmując najlepszym aparatem cyfrowym dedykowanym wideo, szanse na zdjęcie tak ostre jak tego chcemy będą znacznie mniejsze niż w przypadku fotografowania.

Po czwarte: film to dziesiątki, a nawet setki MB i zużyty akumulator

Polowanie na odpowiedni moment nawet jeśli nie są to godziny czatowania trwa chwilę. Gdyby przez cały czas rejestrowany był film akumulator aparatu czy smartfona zużyje sporo energii, znacznie więcej niż przy zwykłym kadrowaniu. Poza tym film zajmuje miejsce. Jeśli chcemy wycinać klatki dopiero później (a film odesłać w cyfrowy niebyt) to musimy liczyć się z faktem, że pamięć smartfona czy karta w aparacie szybko się zapełni.

Po piąte: pewnego czasu ekspozycji nie da się przekroczyć

Piękne zdjęcia natury (rozmyte chmury, jedwabista woda) wykonywane przy słabszym oświetleniu, czy po prostu dobrze naświetloną scenę, wymagają czasu naświetlania znacznie dłuższego niż 1/30 sekundy. Są to nie tylko ułamki, ale też pełne sekundy, czasem nawet kilka sekund - smartfony już to potrafią w trybie manualnym, a w aparatach jest to coś normalnego.

Ponieważ film rejestrowany jest w tempie co najmniej 1/30, 1/25 sekundy nie da się naświetlić pojedynczej klatki filmowej przez dłuższy czas. W praktyce jest to nawet krócej. Ekspozycja 1/200 sekundy nie jest problemem, ale jeśli zdjęcie wymaga czasu ekspozycji 1/4 sekundy to z filmu takiego ujęcia nie da się wyciąć.

Po szóste: lampa błyskowa działa tylko przez chwilę, a LED…

Doświetlenie sceny podczas filmowania w pomieszczeniu wymaga dodatkowego źródła światła. Możemy polegać na lampie LED, która może świecić stale podczas filmowania - jest to szczególnie proste w przypadku smartfonów. Jednak LED nie ma takiego zasięgu jak lampa błyskowa, a ta z kolei jak wskazuje nazwa błyska, a nie świeci ciągle. Zatem zdjęć ze światłem błyskowym nie da się tak łatwo zastąpić ujęciami z filmu.

Po siódme: filmowiec zachowuje się inaczej niż fotograf

Na pewno widzieliście kiedyś fotografa w pracy jak i filmowca. Sami tez wiecie jak się zachowujecie podczas filmowania, a jak podczas fotografowania. Te dwie czynności wiążą się z innych zachowaniem. Fotograf może wyczekać chwilę i podejść do motywu, może przyjąć pozę nawet bardzo niewygodną. Filmowiec musi być ustawiony, zmiana pozycji nie jest tak łatwa, a trwanie w pozycji, która wiąże się z wysiłkiem dla kręgosłupa i innych części ciała, nie jest niczym miłym.

I w końcu: fotograf może lepiej wyczuć moment niż da się to zrobić filmując

I na koniec rzecz, która wyda się absurdem, a która zwraca uwagę na fakt, że klatki wycinane z filmów mogą zastąpić zdjęcia tylko do pewnego stopnia. Założenie, że skoro filmując rejestrujemy co najmniej 30 klatek na sekundę, to fotograf musiałby fotografować w trybie seryjnym 30 kl/s non-stop by osiągnąć te same efekty wydaje się logiczne. A jednak dobry fotograf może paradoksalnie wstrzelić się lepiej w dany moment niż pojedyncza klatka filmu.

Sytuacja oświetleniowa może zmieniać się z chwili na chwile. Automatyka podczas filmowania owszem zareaguje, ale reakcja nie musi być adekwatna do oczekiwań fotografującego, a wręcz chybiona. Dlatego zdjęcia wydają się nie tylko detaliczniejsze, z lepiej trafioną ostrością, lepiej naświetlone, ale też pokazują te ciekawsze momenty. Można powiedzieć, że takie traktowanie fotografii zahacza o mistykę, a jednak kto fotografuje wie, że coś w tym jest. Nie mówiąc już o tym, że trafione zdjęcie daje dużo więcej satysfakcji niż wycięta klatka z filmu, a nawet seria zdjęć. Dlatego też nie przepadam za trybem seryjnym choć zdarza się wymogi sytuacji zmuszają do sięgnięcia po tę technikę.

A może da się w drugą stronę - od zdjęć do filmu

Aparaty i tryb seryjny 30 kl/s w pełnej rozdzielczości sensora nie są dziś czymś niesamowitym. Owszem używanie sprzętu cały czas w takim trybie będzie miało niekorzystny wpływ na sprzęt, a poza tym ciągle pewnych ograniczeń nie da się ominąć. A jednak filmy ze zdjęć daje się już zrobić i to przyzwoitej jakości. Poniżej demonstracyjne nagranie z pełnoklatkowego aparatu Sony A9, które demonstruje jego niezwykły potencjał w trybie seryjnym.

Źródło: Inf. własna

Samsung Galaxy S8+

Cena od 3 848.00 do 3 998.00

Zobacz wszystkie oferty

Odsłon: 5874 Skomentuj artykuł
Komentarze

1

Udostępnij
  1. gostek2012
    Oceń komentarz:

    0    

    Opublikowano: 2017-10-15 10:23

    Ten film ze zdjęć jak wyłączyć muzykę jest słaby, tzn. pojedyncze klatki są super, ale film już nienaturalny, jakby przez focus. Ktoś potrafi to wyjaśnić?

    Skomentuj

Dodaj komentarz

Przy komentowaniu prosimy o przestrzeganie netykiety i regulaminu.

Aby dodać komentarz musisz być zalogowany!