Nie zdążyli na Święta, bo wracali z Księżyca. Rocznica zakończenia misji Apollo 8
Nie zdążyli na Święta, bo wracali z Księżyca. Rocznica zakończenia misji Apollo 8
27 grudnia 1968 kapsuła Apollo 8 uderzyła w taflę Oceanu Spokojnego, kończąc jedną z najbardziej przełomowych misji kosmicznych w historii. Dokładnie 57 lat temu człowiek pierwszy raz opuścił niską orbitę okołoziemską, okrążył Księżyc, a po wszystkim bezpiecznie wrócił na Ziemię.
Dziś najsłynniejszą misją programu Apollo pozostaje 11, która zakończyła się upragnionym lądowaniem na Księżycu. Gdyby jednak nie Apollo 8, "mały krok" z 1969 roku mógłby się nigdy nie wydarzyć.
Dla Franka Bormana, Jima Lovella i Williama Andersa 6-dniowa misja była pasmem "pierwszych razy": pierwszy lot załogowy na rakiecie Saturn V, pierwsze załogowe opuszczenie niskiej orbity okołoziemskiej, pierwsze wejście na orbitę Księżyca i – co najważniejsze – pierwszy bezpieczny powrót załogi z misji wokół innego ciała niebieskiego.
WIDEO
Saturn V, czyli potęga kontrolowanego wybuchu
Z perspektywy inżynieryjnej Apollo 8 było ostatecznym testem dla "dziecka" Wernhera von Brauna – rakiety Saturn V. 110 metrów wysokości, 34 meganiutony ciągu przy starcie i zdolność wyniesienia 140 ton na niską orbitę okołoziemską - do dziś jest to najpotężniejsza rakieta, jaka kiedykolwiek latała operacyjnie.
Technicy z 1968 roku musieli zmierzyć się z ogromnym wyzwaniem, bo podczas poprzedniej, bezzałogowej misji Apollo 6, rakieta niemal rozpadła się w powietrzu z powodu rezonansu w układach paliwowych. Szczególnie krytyczny był trzeci stopień S-IVB, który musiał odpalić się dwukrotnie: najpierw, by umieścić statek na orbicie Ziemi, a potem – by wykonać manewr wejścia na trajektorię księżycową. Błąd w tym etapie oznaczałby albo utknięcie na orbicie, albo niekontrolowany lot w przestrzeń kosmiczną, ale na szczęście 21 grudnia Apollo 8 opuścił atmosferę bez większych przeszkód.
Start Apollo 8 (fot. NASA)
Kluczowym elementem misji był też silnik Service Propulsion System umieszczony w Module Serwisowym. Dlaczego był tak ważny? Bo nie miał dublera. Aby wejść na orbitę Księżyca, silnik musiał odpalić idealnie w czasie. Aby z niej wrócić, musiał odpalić ponownie, gdy statek znajdował się po niewidocznej stronie Księżyca, bez łączności z Ziemią.
Gdyby SPS zawiódł, załoga Apollo 8 albo rozbiłaby się o powierzchnię Srebrnego Globu, albo na zawsze pozostała na jego orbicie jako grobowiec. Inżynierowie z North American Rockwell postawili na prostotę – silnik nie miał skomplikowanych pomp paliwowych; paliwo było tłoczone pod ciśnieniem helu, co minimalizowało ryzyko awarii mechanicznej.
Wtedy człowiek po raz pierwszy zniknął z zasięgu Ziemi
W Wigilię 1968 roku Apollo 8 wszedł na orbitę Księżyca. Był to moment, w którym komunikacja z Ziemią urwała się całkowicie za niewidoczną stroną Srebrnego Globu. Po raz pierwszy w historii ludzie znaleźli się poza bezpośrednim zasięgiem radiowym Ziemi.
Podczas dziesięciu okrążeń Księżyca załodze udało się przetestować systemy statku kosmicznego oraz wykonać zdjęcia potencjalnych miejsc lądowania. I nie tylko.
Komputer pokładowy Apollo 8 potrzebował wsparcia człowieka
W sercu modułu dowodzenia znajdował się Apollo Guidance Computer. Dziś, gdy nasze smartfony mają wielordzeniowe procesory o taktowaniu liczonym w gigahercach i gigabajty pamięci operacyjnej, parametry AGC budzą uśmiech:
taktowanie 2,048 MHz;
4 KB pamięci RAM;
72 KB pamięci ROM.
Ten prymitywny z dzisiejszej perspektywy komputer musiał obsłużyć skomplikowane manewry orbitalne, ale nawigacja nie opierała się wyłącznie na półprzewodnikach. Jim Lovell używał sekstantu optycznego, by brać namiary na gwiazdy i kalibrować systemy nawigacji bezwładnościowej. To połączenie XIX-wiecznej techniki żeglarskiej z najnowocześniejszą wówczas elektroniką pozwoliło na precyzyjne trafienie w "okno" powrotne w atmosferze Ziemi.
Gorące lądowanie
27 grudnia 1968 roku o godzinie 15:51 czasu UTC misja dobiegła końca w dramatyczny, aczkolwiek spodziewany sposób. Kapsuła weszła w atmosferę z prędkością blisko 11 km/s, która pozwoliłaby przebyć dystans dzielący Zakopane i Gdańsk w mniej niż minutę. Tarcie zamieniło energię kinetyczną w ciepło, rozgrzewając osłonę termiczną do ponad 2700 stopni Celsjusza.
Załoga Apollo 8 po wodowaniu (fot. NASA)
Precyzja była oszałamiająca. Kapsuła wodowała zaledwie kilka kilometrów od lotniskowca USS Yorktown. Dzięki sukcesowi Apollo 8, NASA zyskała pewność, że lądowanie na Księżycu w 1969 roku jest na wyciągnięcie ręki. I - jak dziś wiemy - nie myliła się.
Miron Nurski
Od 2024 roku pełni funkcję szefa działu Mobile w serwisie benchmark.pl. W latach 2012–2023 związany był z Komórkomanią, gdzie od 2015 roku sprawował rolę redaktora prowadzącego.
Swoją wiedzę i pasję do technologii rozwijał również prowadząc oficjalne blogi dla takich globalnych marek jak Nokia, Microsoft i LG. Studiował na kierunku reklama i promocja na Wydziale Nauk Politycznych i Dziennikarstwa Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu.
Poza technologią, jego zainteresowania obejmują kino, gry wideo, fizykę kwantową i astronomię.