be quiet! Light Mount TKL. Kompaktowa klawiatura, która spełni duże oczekiwania
be quiet! Light Mount TKL. Kompaktowa klawiatura, która spełni duże oczekiwania
be quiet! coraz śmielej poczyna sobie na rynku peryferiów dla graczy. Jako jedni z pierwszych w Polsce mieliśmy okazję sprawdzić możliwości nowej klawiatury Light Mount TKL i jesteśmy przekonani, że będzie ona w stanie podbić serca wielu entuzjastów elektronicznej rozrywki.
Zacznijmy od podkreślenia, że nazwa nie jest tutaj przypadkowa. Skrót TKL, oznaczający Tenkeyless lub klawiaturę 80%, zdradza jedną z najbardziej kluczowych cech tej propozycji. To klawiatura pozbawiona prawego bloku numerycznego, ale jednocześnie oferująca pozostałą część standardowego układu klawiszy. W efekcie można liczyć na rząd funkcyjny (od F1 do F12), a także sekcję nawigacyjną i klawisze strzałek.
Świetna ergonomia. Dla wielu graczy będzie to klawiatura idealna
be quiet! Light Mount TKL cechuje się wymiarami 132 x 358 x 44 mm. Względem pełnowymiarowych rywali jest więc przede wszystkim krótsza, a brak prawego bloku numerycznego rzuca się w oczy już z racji samego opakowania, które zdobi grafika wyraźnie prezentująca, z jakiego typu klawiaturą mamy do czynienia. Poza nią w zestawie znalazł się komplet dodatków - szczypce do ściągania nakładek i przełączników, podpórka pod nadgarstki, instrukcja obsługi oraz kabel USB A-USB C.
Czy bez wcześniejszego doświadczenia z klawiaturami TKL należy obawiać się tutaj problemów i rezerwować czas na przyzwyczajenie się do takiej konstrukcji? Absolutnie nie. W przypadku klawiatury dla graczy sekcja numeryczna jest tak naprawdę zbędna i jej brak nie niesie ze sobą żadnych negatywnych konsekwencji. Ma za to zalety, bo be quiet! Light Mount TKL nie zajmuje wiele miejsca na biurku i zapewnia dodatkową przestrzeń na ruchy myszką.
To klawiatura, która waży 770 g. Ma łącznie pięć gumowych podkładek oraz dwie rozkładane, szerokie nóżki oferujące trzy różne kąty nachylenia. Jest bardzo stabilna - nie przesuwa się po biurku nawet przy intensywnej i dynamicznej rozgrywce.
Również pod względem ogólnej jakości wykonania trudno tu o jakiekolwiek zastrzeżenia. Podobnie jak w przypadku innych sprzętów be quiet!, jakie mieliśmy okazję wcześniej sprawdzać, już przy pierwszym kontakcie ma się wrażenie obcowania z propozycją wykonaną z wysokiej jakości materiałów oraz dopracowaną w każdym szczególe.
Górna część obudowy wykonana ze szczotkowanego aluminium to gwarancja wytrzymałości, a jednocześnie element nadający całej konstrukcji nutę elegancji. Bardzo dobre wrażenie robią również nakładki na klawisze. Zostały wykonane z PBT, co zwiastuje długą żywotność. Jednocześnie jest to rozwiązanie zwiększające komfort, ponieważ przy każdym dotknięciu czuć, że nakładki nie są gładkie i śliskie, a delikatnie chropowate (a zarazem matowe, co jest kolejnym elementem zwiększającym walory estetyczne).
Na uwagę zasługują też dwa elementy, których nie znajdziemy w każdej klawiaturze, a w przypadku be quiet! Light Mount TKL ich obecność znacząco zwiększa pozytywne wrażenia z użytkowania.
Pierwszy to wspomniana już podpórka pod nadgarstki. Do klawiatury montuje się ją przy pomocy magnetycznych zatrzasków. W jej przypadku na spodzie znajduje się sześć gumowych podkładek, dzięki czemu spoczywa na biurku równie stabilnie co sama klawiatura. Wykonano ją również bardzo solidnie, a przede wszystkim jest miękka. W ogólnym rozrachunku znacznie uprzyjemnia dłuższe sesje z grami.
Drugi element to natomiast aluminiowe pokrętło, przygotowane pod kątem multimediów. Pozawala na regulację głośności (poprzez obroty w prawo i w lewo) oraz na włączanie i wyłączanie wyciszenia (przy wciskaniu przycisku znajdującego się w środku). Pokrętło jest dość duże i wysokie, ale podobnie jak cała klawiatura zostało wykonane bardzo solidnie.
W pierwszej chwili umiejscowienie tego elementu może budzić pewne obawy, w praktyce jednak bardzo szybko się do niego przyzwyczaja, doceniając wygodę regulacji głośności. Domyślnie jako klawisze multimedialne skonfigurowane są również przyciski do makr, co sprawia, że mimo gamingowego przeznaczenia, również w tej kwestii be quiet! Light Mount TKL ma sporo do zaoferowania.
Mechaniczna, ale bardzo cicha klawiatura
Jeśli chodzi o komunikację, be quiet! Light Mount TKL łączy się z komputerem przewodowo. Otrzymujemy tu kabel USB w oplocie o wystarczającej długości 2 m. Wpina się go w centralnej, górnej części klawiatury.
Wiele osób od klawiatur mechanicznych odpychają przede wszystkim duże gabaryty oraz hałas podczas pracy i grania. be quiet! Light Mount TKL wychodzi temu wyzwaniu naprzeciw nie tylko pod kątem omówionej już ergonomii, ale również w kontekście kultury pracy. To co w tym modelu jest chyba najbardziej imponujące to zastosowane przełączniki (Orange Silent) i ich otoczenie.
To klawiatura, która bezsprzecznie wpisuje się w znak firmowy marki be quiet!, czyli tworzenie produktów należących do najcichszych na rynku. Trudno z marszu wymienić konkurencyjne klawiatury mechaniczne, które są równie ciche - a i po dłuższym zastanowieniu jest to zadanie naprawdę niełatwe. Trójwarstwowe tłumienie (pianka między przełącznikami a płytką, pod płytką oraz w dolnej części obudowy) zdecydowanie "robi robotę".
Docenić trzeba też, że zastosowane zostały tutaj nasmarowane stabilizatory znajdujące się pod największymi klawiszami (Spacja, Enter, Backspace oraz prawy i lewy Shift). W efekcie nawet one są stabilne, precyzyjne i ciche.
Podświetlenie i oprogramowanie
W kwestii podświetlenia producenci sprzętu gamingowego często mają tendencję do przesadzania. Tutaj nie jest ono jednak "agresywne", świetnie współgrając z ogólnym designem. Jednocześnie pozostaje zaawansowane i w pełni personalizowane. be quiet! Light Mount TKL oferuje podświetlenie ARGB dla każdego klawisza oraz trzy podświetlane paski - na górnej krawędzi, z prawej i lewej strony.
Zmianę podświetlenia najlepiej przeprowadzać z poziomu aplikacji be quiet! IO Center. Nie tylko w zakresie barw, ale także efektów, gdzie już na starcie dostępnych jest kilka preinstalowanych schematów - kolor statyczny, falowanie, tornado, oddychanie, reakcja i matrix. Możliwe jest jednak tworzenie własnych konfiguracji, a poza tym zmienianie kierunków wyświetlanych efektów czy siły podświetlenia (skala jest aż dziesięciostopniowa). Co istotne, paski mogą być w kontekście podświetlenia zintegrowane z klawiszami lub niezależne, co daje naprawdę wiele różnych konfiguracji.
Z poziomu aplikacji zarządzać można też innymi ustawieniami, w tym zmieniać domyślne przypisanie klawiszy, tworzyć makra, edytować warstwę FN oraz zarządzać trybem Game Mode.
Jak widać na załączonych screenach, oprogramowanie jest rozbudowane, ale jednocześnie bardzo proste w obsłudze (choć języka polskiego nie uświadczymy). Nie obciąża też systemu i działa idealnie płynnie, przez cały okres testów nie zdarzyło się nawet jedno opóźnienie, a tym bardziej zawieszenie.
Kiedy be quiet! Light Mount TKL to dobry wybór:
- liczysz na wysoką jakość wykonania
- oczekujesz połączenia wysokiej wydajności mechanicznych przełączników ze świetną ergonomią
- cenisz klawiatury o bardzo cichym działaniu
- spodziewasz się praktycznych dodatków (w tym przypadku w postaci np. wygodnej podpórki pod nadgarstki czy kółka multimedialnego)
- oczekujesz rozbudowanego, personalizowanego, ale "nieagresywnego" podświetlenia
- lubisz proste i intuicyjne, ale dające duże możliwości personalizacji oprogramowanie
Kiedy be quiet! Light Mount TKL nie przypadnie Ci do gustu:
Od prawie 15 lat obserwujący szeroko pojętą branżę technologiczną, ale z największą uwagą przyglądający się poczynaniom producentów urządzeń mobilnych i gier. Nigdy nie odmawia testu nowego smartfona, co nie znaczy, że każdy model zachwala. Daleki od uzależnienia – niezmiennie twierdzi, że najprzyjemniejszy czas to ten poza zasięgiem sieci.