Microsoft rzuca wyzwanie NVIDII. Maia 300 ma zdeklasować konkurencję

Microsoft rozwija własne układy do sztucznej inteligencji, by obsługiwać coraz więcej usług przy mniejszym zużyciu energii. Maia 200 już pracuje z Copilotem, a kolejna generacja ma przynieść ogromny skok wydajności.

Układ Microsoft Maia 300Układ Microsoft Maia 300
Źródło zdjęć: © Microsoft
Paweł Maziarz

Microsoft rozwija rodzinę Maia, aby zyskać większą kontrolę nad zapleczem sprzętowym sztucznej inteligencji. Zamiast polegać wyłącznie na akceleratorach innych producentów, firma projektuje własne układy, dopasowane do potrzeb usług chmurowych i modeli AI. To ważny element strategii, w której liczy się nie tylko szybkość obliczeń, ale też koszt obsługi każdego zapytania i zużycie energii.

Maia 200 już obsługuje Copilota

Układ Maia 200 nie jest przeznaczony do montowania w komputerach dla zwykłych użytkowników. Mówimy o akceleratorze zaprojektowanym z myślą o centrach danych, w których AI musi obsługiwać ogromną liczbę zapytań. Microsoft wykorzystuje go zarówno do własnych modeli, jak i rozwiązań OpenAI oraz wybranych modeli open source.

Układ obliczeniowy Microsoft Maia 200
Układ obliczeniowy Microsoft Maia 200 © Microsoft

Według firmy Maia 200 zapewnia do 1,7 raza więcej generowanych tokenów na wat niż porównywalna infrastruktura oparta na konkurencyjnych układach graficznych (GPU) innych firm. Ma to znaczenie przede wszystkim przy ogromnej skali działania usług, gdzie nawet niewielka poprawa efektywności przekłada się na oszczędności.

Microsoft poinformował, że Azure Maia 200 trafił do produkcyjnego wykorzystania. Układ obsługuje już m.in. Microsoft Copilot, a także pomaga zespołowi MAI rozwijać kolejne modele sztucznej inteligencji. Do końca roku mają dołączyć do niego również GitHub Copilot i Microsoft Foundry.

Maia 300 ma być jeszcze wydajniejsza

Microsoft nie zamierza poprzestać na obecnej generacji i zapowiada układ Maia 300. Nowa konstrukcja wykorzystuje architekturę chipletową, a układy obliczeniowe będą produkowane w procesie technologicznym TSMC N2P. Nowa generacja ma trafić do centrów danych w 2027 r. Microsoft planuje też rozbudowę infrastruktury opartej na układach Maia na ogromną skalę – docelowo mowa o mocach liczonych w wielu gigawatach.

Układ obliczeniowy Microsoft Maia 300
Układ obliczeniowy Microsoft Maia 300 © Microsoft

Nowa konstrukcja została zaprojektowana przede wszystkim do obsługi wnioskowania AI, czyli generowania odpowiedzi, analizowania informacji i wykonywania zadań przez modele. Szczególny nacisk położono na długie konteksty, wymagające obliczenia oraz wieloetapową pracę agentów AI.

Microsoft deklaruje, że Maia 300 zapewni o 40 proc. więcej generowanych tokenów na megawat niż wiodące systemy oparte na GPU. W konfiguracji obejmującej 96 akceleratorów ma natomiast osiągać nawet siedmiokrotnie większą przepustowość generowania tokenów na poziomie całego systemu rack w porównaniu z Maia 200.

Warto podkreślić, że mówimy o zapowiedziach producenta, a nie wynikach niezależnych testów. Warto też pamiętać, że porównanie całych systemów serwerowych nie jest tym samym co zestawienie wydajności pojedynczych układów.

Więcej AI bez proporcjonalnego wzrostu zużycia energii

W przypadku Maia 300 Microsoft stawia nie tylko na moc obliczeniową. Ważną rolę odgrywają pamięć, komunikacja między układami i ograniczenie przesyłania danych. Przy obsłudze dużych modeli te elementy mogą być równie istotne jak sama wydajność obliczeń. Akcelerator otrzyma osiem stosów pamięci HBM4, zapewniających przepustowość do 18 TB/s, przy deklarowanym limicie mocy wynoszącym 950 W.

W pełnej konfiguracji system Maia 300 ma łączyć 96 akceleratorów. Cały zestaw zaoferuje 27,6 TB pamięci HBM oraz łączną przepustowość pamięci na poziomie 1,7 PB/s, przy zapotrzebowaniu na moc wynoszącym 167 kW.

Akcelerator Microsoft Maia 300
Akcelerator Microsoft Maia 300 © Microsoft

Microsoft chce uniezależnić rozwój AI od jednego dostawcy

Rozwój własnych akceleratorów daje Microsoftowi większą kontrolę nad kosztami i infrastrukturą. Firma może projektować sprzęt pod konkretne modele oraz usługi, zamiast polegać wyłącznie na uniwersalnych rozwiązaniach dostępnych na rynku. Nie oznacza to jednak, że Microsoft rezygnuje z układów NVIDII. Własne chipy mają uzupełniać dostępną infrastrukturę i pozwalać lepiej dopasowywać sprzęt do konkretnych zastosowań.

Wybrane dla Ciebie
MOŻE JESZCZE JEDEN ARTYKUŁ? ZOBACZ CO POLECAMY