W ostatnich tygodniach sporo mówiło się o OnePlus 5T. W efekcie dowiedzieliśmy się o nim niemal wszystkiego i na dzisiejszej konferencji producent nie był w stanie zaskoczyć. Zdecydowana większość przecieków została potwierdzona. W przypadku wcześniejszych modeli producent lubił posługiwać się określeniem pogromca flagowców. Czy w tym przypadku ma ono jakąkolwiek rację bytu? Sprawdźcie i oceńcie sami.
Premiera OnePlus 5T
OnePlus 5T na pierwszy rzut oka dość zauważalnie odbiega od poprzednika. Nie może być jednak inaczej, ponieważ producent zastosował wyświetlacz o smuklejszych ramkach. Postawił na panel AMOLED o proporcjach 18:9 i rozdzielczości 1080x2160 pikseli. Chociaż przekątna to aż 6 cali, ogólne gabaryty 156,1 x 75 x 7,3 mm są tylko minimalnie większe od tych z OnePlus 5, gdzie mamy do czynienia z 5,5-calowym ekranem.
Na przednim panelu zabrakło miejsca dla czytnika linii papilarnych. Przeniesiono go na tył, co chyba dla nikogo nie stanowi zaskoczenia. Obudowę wykonano z aluminium, niektórych rozczaruje jednak fakt, iż nie jest ona wodoszczelna. Jeśli chodzi o złącza, OnePlus 5T zaoferuje port USB 2.0 typu C oraz gniazdo słuchawkowe 3,5 mm.
Co do wydajności nie należy spodziewać się różnic względem „piątki”. Nie jest to zarzut, ponieważ procesor Qualcomm Snapdragon 835 i 6 GB lub 8 GB pamięci RAM to zestaw absolutnie topowy. Ponownie oczekiwać należy też podwójnego aparatu głównego, tym razem w konfiguracji 16 Mpix IMX 398 + 20 Mpix IMX 376K. Niestety, nadal bez OIS.
Na rynkowy debiut smartfona nie będziemy musieli długo czekać. W naszym regionie sprzedaż rozpocznie się już 21 listopada.
OnePlus 5T oferowany będzie w dwóch wersjach różniących się zasobami pamięci oraz cenami. Wariant 6 GB RAM + 64 GB kosztować będzie 499 euro, a wariant 8 GB RAM + 128 GB nieco więcej, bo 559 euro.
Czy warto? Wstępną opinię macie zapewne już teraz. My natomiast możemy dodać, że będziemy OnePlus 5T testować. Za jakiś czas powiemy zatem o nim zdecydowanie więcej.
Źródło: OnePlus
Mateusz Tomczak
Od prawie 15 lat obserwujący szeroko pojętą branżę technologiczną, ale z największą uwagą przyglądający się poczynaniom producentów urządzeń mobilnych i gier. Nigdy nie odmawia testu nowego smartfona, co nie znaczy, że każdy model zachwala. Daleki od uzależnienia – niezmiennie twierdzi, że najprzyjemniejszy czas to ten poza zasięgiem sieci.