Z Galaxy S26 stało się coś dziwnego. Samsung chyba nie ma ochoty o tym mówić [OPINIA]
Z Galaxy S26 stało się coś dziwnego. Samsung chyba nie ma ochoty o tym mówić [OPINIA]
Mówi się, że każdy rodzic kocha wszystkie swoje dzieci jednakowo, ale Samsung nawet nie udaje, że jest z Galaxy S26 i S26+ równie dumny jak z S26 Ultra. Aby zrozumieć prawdopodobne powody takiego stanu rzeczy, musimy się cofnąć o kilka miesięcy w czasie.
10 września 2025. W sieci lądują pierwsze wizualizacje Galaxy S26, bazujące na przemysłowych schematach. Ściślej rzecz ujmując, liczne przecieki sugerują, że planowana nazwa tego modelu to Galaxy S26 Pro, z uwagi na planowane spore zmiany sprzętowe. Pliki CAD wskazują chociażby, że smartfon ma mieć ok. 6,9 mm grubości, czyli jakieś 0,3 mm mniej niż poprzednik.
10 listopada 2025. To samo źródło dotarło do uaktualnionych schematów. Wynika z nich, że na ostatnim etapie producent zdecydował się na zwiększenie grubości do ok. 7,2 mm. Na tym etapie smartfon nazywany jest już po prostu Galaxy S26, a nie Galaxy S26 Pro.
WIDEO
Co tu się odsamsungowało?
14 listopada południowokoreański serwis NewsPim opublikował raport na temat tej - jak miał to określić anonimowy pracownik Samsunga - "wyjątkowej sytuacji".
"Samsung Electronics w ostatniej chwili zmienił projekt swojego nadchodzącego flagowca, Galaxy S26, przesuwając środek ciężkości z designu na konkurencyjność cenową. Choć pierwotnie planowano uderzyć w segment >>slim premium<< poprzez zmniejszenie grubości obudowy i zwiększenie pojemności baterii, firma gwałtownie zmieniła kurs po decyzji Apple’a o zamrożeniu cen nadchodzącego iPhone’a 17" - wynika z listopadowych ustaleń redakcji NewsPim.
Samsung Galaxy S26 - wizualizacja z września 2025
Przypomnijmy, że zaprezentowany we wrześniu iPhone 17 otrzymał znaczące usprawnienia, na czele z ekranem 120 Hz oraz podwojeniem ilości pamięci w bazowym wariancie ze 128 do 256 GB. Jednocześnie firma - ku zaskoczeniu rynku - utrzymała ceny na niezmienionym poziomie 799 dol. w USA i 3999 zł w Polsce. To właśnie ta agresywna polityka cenowa miała wywołać panikę w siedzibie Samsunga.
"Podstawowy wariant S26 był już praktycznie gotowy w wersji o grubości 6,9 mm (o 0,3 mm mniej niż w poprzednim modelu). Planowano także znaczne zwiększenie baterii do 4900 mAh, jednak ostatecznie skorygowano ją do 4300 mAh" - czytamy we wspomnianym raporcie. Redukcja specyfikacji miała wynikać z chęci utrzymania konkurencyjności cenowej z iPhone’em 17, choć ostatecznie Galaxy S26 i tak jest od niego droższy (899 dol. w USA i 4499 zł w Polsce).
Efekt? Samsung chyba nie bardzo wie jak, promować Galaxy S26 i S26+
Gdy z kilkoma osobami z redakcji oglądaliśmy premierę serii Galaxy S26, wszyscy zwróciliśmy uwagę, jak bardzo po macoszemu potraktowane zostały dwa tańsze modele. Gdy na scenie wyświetlona została pierwsza grafika promocyjna, widoczny był na niej wyłącznie wariant Ultra. I to właśnie jemu poświęcona została niemal cała prezentacja.
Modele Galaxy S26 i S26+ zostały wspomniane dopiero po 46 minutach, przy czym Samsung ograniczył się do wyświetlenia prostej planszy podsumowującej specyfikację.
Z ciekawości odświeżyłem sobie ubiegłoroczną prezentację serii Galaxy S25 i - no właśnie - wówczas Samsung jasno komunikował, że wprowadza na rynek całą serię, a nie jeden telefon. Wtedy również wariant Ultra był gwoździem programu, ale Samsung przynajmniej nie unikał pokazywania go w towarzystwie tańszych braci.
Powody takiego stanu rzeczy zna tylko Samsung, ale wygląda to tak, jakby firma nie miała pomysłu na to, w jaki sposób w ogóle promować Galaxy S26 i S26+. Co nie dziwi w sytuacji, gdy - jeśli wierzyć przeciekom - tuż przed premierą zrezygnowano z kluczowych wyróżników, a na dodatek Galaxy S26 jest droższy niż iPhone 17.
Apple zmniejsza dystans między smartfonami, a Samsung go zwiększa
iPhone 17 został ciepło przyjęty przez rynek w dużej mierze dlatego, że Apple zasypał przepaść dzielącą go od wariantu Pro. Podstawowy model otrzymał ekran 120 Hz, którego brak był krytykowany w przypadku poprzednich generacji, oraz dwukrotnie więcej pamięci przy zachowaniu starych cen, co mocno podniosło jego atrakcyjność w oczach klientów.
Samsung Galaxy S26, S26+ i S26 Ultra
Tymczasem generacyjne zmiany w Galaxy S26 i S26+ są marginalne, bo cała para poszła w wariant Ultra. Tylko najdroższy model otrzymał bowiem:
A to wszystko dochodzi do i tak długiej listy ekskluzywnych elementów wyposażenia serii Ultra, obejmującej m.in. rysik, antyrefleksyjną powłokę na ekranie, aparat 200 Mpix czy teleobiektyw 5x. Efekt? Dystans między Galaxy S26 Ultra a S26 i S26+ jest astronomiczny.
Cóż, wygląda więc na to, że Samsung Galaxy S26 jest słabszy niż miał być, ale przynajmniej ceny poszły w górę.
Miron Nurski
Od 2024 roku pełni funkcję szefa działu Mobile w serwisie benchmark.pl. W latach 2012–2023 związany był z Komórkomanią, gdzie od 2015 roku sprawował rolę redaktora prowadzącego.
Swoją wiedzę i pasję do technologii rozwijał również prowadząc oficjalne blogi dla takich globalnych marek jak Nokia, Microsoft i LG. Studiował na kierunku reklama i promocja na Wydziale Nauk Politycznych i Dziennikarstwa Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu.
Poza technologią, jego zainteresowania obejmują kino, gry wideo, fizykę kwantową i astronomię.