• benchmark.pl
  • Ciekawostki
  • Nauka
  • Największy, najdroższy, najdłużej budowany. Ze złotym zwierciadłem. Misję JWST opóźnić może już tylko jedno
Największy, najdroższy, najdłużej budowany. Ze złotym zwierciadłem. Misję JWST opóźnić może już tylko jedno
Nauka

Największy, najdroższy, najdłużej budowany. Ze złotym zwierciadłem. Misję JWST opóźnić może już tylko jedno

przeczytasz w 10 min.

Lądowanie dwóch łazików na Marsie to nie jedyne przełomowe wydarzenia zapowiedziane na 2021 r. W końcu, po wielu latach oczekiwania i przesuwania terminów, jesienią na orbitę ma trafić teleskop Jamesa Webba. Zobaczmy co to za bestia i do czego będzie zdolna

Teleskop JWST czyli James Webb Space Telescope, inaczej Webb, to przedsięwzięcie naukowe, którego idea, wtedy jeszcze pod inną nazwą, narodziła się już ponad 30 lat temu. W czasach, gdy sporej części czytelników tego tekstu mogło nie być na świecie, a najwydajniejsze procesory Intela nosiły oznaczenie i486 (inaczej 80486).

Teleskopu JWST nie należy traktować wprost jako następcy Hubble’a. Pomoże on oczywiście tam gdzie Hubble nie jest w stanie obserwować, ale to inna konstrukcja

W 1990 roku na orbitę trafił teleskop Hubble, lecz już wtedy planowano coś więcej. Czyli teleskop kosmiczny, który sięgnie w te rejony kosmosu i w takich długościach fal, w których Hubble się nie specjalizuje. Z tego samego też powodu JWST nie należy traktować jako następcy Hubble’a. Żaden z jego instrumentów nie będzie przystosowany do obserwacji młodych gwiazd w ultrafiolecie, czegoś co z kolei obecnie jest jednym z największych priorytetów Hubble'a.

I być może ten projekt nie zostanie zrealizowany, bo ten wysłużony już teleskop ma niestety poważne problemy. Kontrola misji Hubble wciąż nie jest w stanie przywrócić go do pracy, po awarii jaka miała miejsce tydzień temu. Dlatego powodzenie misji JWST jakkolwiek go opiszemy, jest teraz jeszcze istotniejsze niż kiedykolwiek.

Logo JWST
Logo misji JWST

Historia JWST jest jeszcze bardziej zagmatwana niż teleskopu Hubble

Pierwsza koncepcja teleskopu pod nazwą NGST (Next Generation Space Telescope) została ogłoszona w 1996 roku. I pozostała koncepcją jedynie na papierze.

W budowę JWST zaangażowane są NASA, ESA, CSA (Kanadyjska Agencja Kosmiczna). Łącznie 20 państw dołożyło się powstania tego teleskopu i jego instrumentów

W 2002 roku projekt przemianowano na James Webb Space Telescope (JWST), by uczcić drugiego w historii administratora NASA, jednego z ojców sukcesu programu Apollo. Wszystko miało ruszyć z kopyta. Zakładano, że już w 2010 roku teleskop trafi na orbitę Ziemi, a potem do tak zwanego punktu Lagrange’a L2 w odległości 1,5 miliona kilometrów od Ziemi. To punkt, który zachowuje stałą pozycję względem Ziemi i Słońca, znajduje się za Ziemią w kierunku orbity Marsa.

JWST wystrzelenie Lagrange L2
Pierwsze 6 miesięcy misji JWST i podróż do punktu Lagrange L2 (fot: ESA)

Obiekt umieszczony w tym punkcie orbituje w tym samym tempie co Ziemia wokół Słońca, jedynie wykonując niewielki ruch obiegowy wokół tego punktu. Tak właśnie będzie zachowywał się JWST.

JWST będzie największym instrumentem badawczym umieszczonym przez człowieka w kosmosie. I to w tak dużej odległości, prawie cztery razy dalej od Ziemi niż Księżyc

Pozycja teleskopu w połączeniu z konstrukcją pozwoli na odizolowanie optyki i elektroniki od promieniowania dobiegającego od Słońca, ale także zakłóceń od naszej planety. W przypadku sprzętu, który ma prowadzić obserwacje w podczerwieni, a jednocześnie działać długo, to warunki niezbędne.

JWST okazał się workiem na pieniądze bez dna

Zmiana nazwy teleskopu w 2002 roku pozwoliła mieć nadzieje, że wcześniejsze opóźnienia odejdą w niepamięć. A jednak fatum wciąż ciążyło nad JWST. Podobnie jak w przypadku Hubble’a kolejne daty startu były przesuwane. W 2010 roku jeszcze trwała produkcja zwierciadeł (JWST jest teleskopem z segmentowym zwierciadłem), a przyjęty jako kolejny termin 2015 rok również nie wypalił.

JWST schemat
Schemat teleskopu JWST (fot: NASA)

Jednocześnie wydatki wciąż rosły mimo tworzenia oszczędniejszych wersji teleskopu, aż przekroczyły przyznane fundusze. JWST stał się kulą u nogi nie tylko NASA, ale też Kongresu, bo trudno było w pewnym momencie anulować już tak zaawansowany projekt, na który wydano miliardy dolarów.

Koszt teleskopu JWST przekroczył dwudziestokrotność zakładanego początkowo budżetu. Datę wyniesienia na orbitę przekładano kilka razy

Z 500 milionowego budżetu w 1997 roku, który w 2002 roku (start 2010) wzrósł do 2,5 miliarda dolarów, w 2010 roku (start 2015) już 6,5 miliarda, dziś zrobiło się ich ponad 10 miliardów. Trudno sobie wyobrazić miny ludzi odpowiedzialnych za projekt, gdyby start misji zakończył się katastrofą. Po wyniesieniu JWST w kosmos, jego obsługą zajmie się ten sam instytut STScI, który obecnie zajmuje się teleskopem Hubble.

Rok 2016
Tak wyglądał status prac nad teleskopem w 2016 roku. A pierwotnie zakładano, że będzie już od prawie 10 lat na orbicie

Wcześniej przekładanie daty początku misji miało miejsce w momencie, gdy teleskop był jeszcze w fazie budowy, a związane z tym opóźnienia uzasadniały decyzje. Dziś jest już gotowy. I bardziej na pewno nie będzie

Obecnie data wystrzelenia JWST z kosmodromu w Gujanie, na pokładzie rakiety Ariane5, została w lipcu 2020 roku ustalona na nie wcześniej niż 31 października 2021 roku. Wcześniejszy termin marcowy, nie wypalił, ale teleskop jest już tak gotowy, że bardziej nie będzie. Więc pora zacisnąć kciuki i poznać bliżej jego konstrukcję i plan misji.

JWST rozłożony
Zwierciadło w pełni rozłożone i zwinięta częściowo osłona termiczna (fot: NASA)

JWST złożony w pełni
I po złożeniu bocznych części głównego zwierciadła (fot: NASA)

Zwierciadła James Webb Space Telescope, jego instrumenty i izolacja termiczna

Jest to teleskop o konstrukcji segmentowej, złożony 18 mniejszych sześciokątnych elementów o średnicy 1,32 metra. Mimo sporego rozmiaru segmentu, takiej wielkości są zwierciadła niejednego teleskopu naukowego, ważą one jedynie 20 kilogramów każde. To zasługa lekkiego i wytrzymałego berylu, z którego wykonano ich szkielet. Segmenty pokryto cienką warstwą złota (stąd ich kolor).

Testy kriogeniczne
Testy kriogeniczne zwierciadła teleskopu (fot:NASA)

Każdy segment jest połączony z 6 siłownikami, które dbają o jego właściwe ułożenie. Jego precyzja sięga 1/10000 grubości ludzkiego włosa.

JWST zwierciadło wtórne
Zwierciadło wtórne JWST (fot: ESA)

Średnica całego zwierciadła wynosi 6,5 metra, ponad dwa razy więcej niż rozmiar zwierciadła teleskopu Hubble. Wypukłe zwierciadło wtórne ma 74 cm średnicy. Ostatnie trzecie zwierciadło, o oryginalnym kształcie prostokąta ze ściętymi narożnikami, wyeliminuje wady wprowadzane przez układ pierwszych dwóch zwierciadeł.

Instrument pracujący w średniej podczerwieni osiągnie temperaturę tylko 6,7 stopnia powyżej zera bezwzględnego

Teleskop wyposażony jest w cztery instrumenty, które będą obserwować kosmos w bliskiej i średniej podczerwieni (długości fal od 0,6 do 28,5 mikrometra, widmo widzialne kończy się na 0,7 um). 

Zakres obserwacji JWST
Zakres długości fal promieniowania elektromagnetycznego obserwowanych przez Hubble'a, JWST i teleskop Spitzer (fot: NASA)

Te instrumenty to:

  • MIRI, przeznaczony do obserwacji w średniej podczerwieni i spektroskopii, wykorzystuje kriochłodziarkę, która obniży temperaturę instrumentu do -266 stopni C (NASA + ESA)
  • NIRSpec, czyli spektrograf bliskiej podczerwieni zdolny do pomiarów takich parametrów jak temperatura, skład chemiczny, masa, nawet 200 obiektów (gwiazd, galaktyk) jednocześnie (ESA)
  • NIRCam, kamera działająca w bliskiej podczerwieni, zaobserwuje najdalsze poznanych obiektów (które powstały w początkach Wszechświata), posłuży także do pozycjonowania teleskopu (NASA)
  • NIRISS, spektrograf obrazujący, który skupi się na analizie własności atmosfer egzoplanet i precyzyjnym pozycjonowaniu (CSA)

Instrument JWST
NIRCam, jeden z instrumentów JWST. W przeciwieństwie do Hubble'a, moduły z aparaturą naukową nie są przewidziane do wymiany (fot: NASA)

    Poza MIRI, reszta instrumentów i zwierciadło teleskopu są chłodzone pasywnie za pomocą osłony przeciwsłonecznej. Składa się ona z pięciu warstw poliimidowej folii o grubości 0,05 mm (pierwsza warstwa) i 0,025 mm (pozostałe warstwy), którą pokryto 150 nm grubości warstwą krzemu i aluminium. Po rozłożeniu warstwy izolacji będa rozsunięte, tak by każda kolejna otrzymywała coraz mniejszą dawkę promieniowania cieplnego.

    JWST osłona termiczna
    Rozłożona w pełni pięciowarstwowa osłona termiczna (fot: NASA)

    W miejscu obserwacji od strony nasłonecznionej teleskopu osłona nagrzeje się do 85 stopni C. Po drugiej stronie, w przestrzeni izolowanej, w której będzie pracował teleskop, temperatura wyniesie -233 stopnie C. NASA porównuje jej działanie do filtra słonecznego o współczynniku SPF równym 1 milion.

    Folia ta o nazwie Kapton, produkowana przez DuPont, dobrze zachowuje się przy dużych kontrastach temperaturowych, a te będą towarzyszyć nasłonecznionej i osłoniętej stronie teleskopu. Wykorzystuje się ją nie tylko do termoizolacji sond kosmicznych, ale również na Ziemi, w urządzeniach pracujących w skrajnych temperaturach.

    Do zasilenia JWST wystarczyłby solidny gamingowy zasilacz o mocy 1 kW

    Cały teleskop będzie zasilany za pomocą energii generowanej przez panele słoneczne. To element, który jest pomijany często w wizualizacjach, a krytyczny przecież dla pracy teleskopu. Baterie fotowoltaiczne dostarczą około 2 kW, czyli dwa razy więcej niż będzie wymagane do pracy teleskopu. I dobrze.

    Panele słoneczne JWST
    Baterie słoneczne zamocowane do złożonej konstrukcji teleskopu oraz rozłożone w trakcie inspekcji (fot: NASA)

    Jak będzie wyglądał start teleskopu JWST?

    Emocje związane ze startem JWST towarzyszą zaangażowanym naukowcom i inżynierom już teraz, bo wciąż data startu nie jest w 100% pewna. Zakładając jednak, że nic się nie zmieni, teleskop na 55 dni przed startem zostanie przewieziony statkiem do Francuskiej Gujany, gdzie znajduje się europejski kosmodrom nazywany czasem od pobliskiej miejscowości Kourou.

    Start JWST będzie prawdopodobnie jednym z najbardziej emocjonujących początków misji w tym roku

    Na 29 dni przed startem rozpoczną się przygotowania do startu. Na tydzień przed startem teleskop zostanie umieszczony przestrzeni ładunkowej rakiety Ariane5, a potem zamknięty w niej. Przeprowadzone zostaną testy przedstartowe. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, 31 października 2021 roku, lub nieco później w listopadzie, JWST poleci w kosmos.

    Czy coś może jeszcze opóźnić start? Na pewno nie sam teleskop

    Przeszłość nauczyła nas boleśnie w przypadku misji Galileo, że przeciąganie daty startu może uśpić czujność kontroli jakości. Sonda trafiła w kosmos, ale jej system komunikacji nie działał w pełni tak jak planowano. Teleskop JWST został przetestowany na wszelkie możliwe sposoby i tego typu błędy nie powinny mieć miejsca.

    Obecnie, pomijając kwestię pogody, jedyną przeszkodą w dotrzymaniu terminu startu mogą stać się ewentualne problemy z samą rakietą Ariane 5.

    Wizualizacja start JWST
    Wizualizacja startu rakiety Ariane 5 z JWST na pokładzie (fot: ESA)

    Skąd takie podejrzenia, skoro Ariane 5 jest bardzo niezawodna? Otóż w trakcie ostatnich startów okazało się, że mechanizm otwierania przestrzeni ładunkowej nie działa idealnie. Teoretycznie zarejestrowane odchyłki nie miały wpływu na misje i nie powinny mieć wpływu na losy JWST, ale wiadomo, że teleskop kosmiczny to nie jeden z wielu satelitów telekomunikacyjnych, a unikalna konstrukcja.

    Przed jesiennym startem z JWST, Ariane 5 ma polecieć jeszcze dwa razy, w lipcu i sierpniu, z satelitami telekomunikacyjnymi na pokładzie. Wydaje się, że jeśli coś miałoby zmusić kontrolę misji do ponownego odroczenia startu teleskopu, to chyba tylko niepowodzenie tychże właśnie startów.

    W 29 dniu po starcie już w pełni rozłożony teleskop dotrze do wspomnianego punktu L2 i rozpocznie się faza jego przekazania do obserwacji. Po 2-3 miesiącach od startu, uruchomiona zostanie cała aparatura, a przed upływem 6 miesięcy powinny zakończyć się jej testy.

    Mniej więcej za rok od dziś (czerwiec 2021) możemy spodziewać się pierwszych regularnych obserwacji. Pierwsze zdjęcia ujrzymy zapewne wcześniej, bo twórcy teleskopu będą chcieli przekonać nas jak najszybciej, że jest to mimo wszystko udana inwestycja.

    Rakieta Ariane 5

    Jest to wielokrotnie już sprawdzona ciężka rakieta składająca się z 2 członów, wyposażona w dwa dodatkowe dopalacze na paliwo stałe. Wszystkie elementy Ariane 5 są wykorzystywane tylko przy jednym starcie. Silniki drugiego członu można kilkukrotnie uruchamiać w trakcie lotu, co zwiększa swobodę korekty początkowej trajektorii wynoszonego na orbitę obiektu.

    Ariane 5 ma na koncie już ponad 100 udanych misji z kosmodromu w Gujanie Francuskiej (to prawie połowa wszystkich startów z tego obiektu). Dostępna jest w kilku wariantach różniących się udźwigiem. Wersja Ariane 5 ECA, która wykorzystana będzie w misji JWST ma wysokość 53 metrów, średnica dwóch podstawowych członów to 5,4 metra, a masa startowa prawie 780 ton.

    Ariane 5 rakieta
    Rakieta Ariane 5 (fot: ESA)

    Ariane 5 ECA jest w stanie wynieść ładunek, lub ładunki, o wadze nawet 11 ton na orbitę geostacjonarną. Jest wysoce niezawodna, na 76 startów tylko pierwszy był nieudany. Te starty, które przysłużyły się astronomii, to wyniesienie w 1999 roku teleskopu XMM Newton, w 2004 roku sondy Rosetta, w 2009 teleskopu Herschel Planck, a w 2018 roku sondy BepiColombo.

    Porównywalne konstrukcje to Delta IV Heavy (o większym udźwigu) lub SpaceX Falcon 9 (o mniejszym udźwigu).

    Złożony, by zmieścić się w rakiecie, będzie rozkładał się powoli przez pierwszy miesiąc

    JWST ma oryginalną konstrukcję. Nie przypomina Hubble’a, a raczej naziemne ogromne teleskopy o mozaikowym zwierciadle, do których montażu dołączono ogromną 5-warstwową osłonę przeciwsłoneczną o wymiarach około 21 x 14 m (wysokość teleskopu 8 m). Cały teleskop wraz z zasobami chłodziwa, paliwa, które obliczono na co najmniej 5-10 letnią misję, oraz modułem wynoszącym na orbitę waży około 6,2 tony.

    Złożony w rakiecie
    By uchronić teleskop przed nadmiernym promieniowaniem słonecznym, po odłączeniu się od rakiety, dopóki nie rozłoży się osłona termiczna, całość będzie wirowała (fot: ESA)

    Po złożeniu JWST ma wysokość 10,66 metra oraz szerokość 4,5 metra. Można powiedzieć, że zajmuje podobnych rozmiarów przestrzeń co komplet 60 satelitów Starlink w konfiguracji do startu na orbitę Ziemi. Komora ładunkowa rakiety Ariane 5 ma 17 metrów wysokości i 5,4 metrów średnicy, a więc teleskop będzie miał trochę wolnej przestrzeni. Tę przestrzeń wyposażono w 28 otworów wentylacyjnych dla sprawnej kontroli spadku ciśnienia na etapie wznoszenia się.

    JWST to najbardziej skomplikowany instrument obserwacyjny jaki trafi na orbitę

    Rozkładanie teleskopu w Kosmosie podzielone jest na etapy, które ilustruje poniższy diagram. Będzie to procedura realizowana ostrożnie, podobnie jak ostrożnie stawiano helikopter Ingenuity na powierzchni Marsa. Tym razem jednak mowa o piekielnie drogim i dużym instrumencie.

    JWST rozkładanie
    Najpierw rozłoży się wspornik osłony termicznej. Potem osłona rozwinie się na boki, a następnie zostanie napięta, a poszczególne jej warstwy oddzielone. Kolejny etap to rozłożenie montażu wtórnego zwierciadła, złożenie się zwierciadła głównego (fot: ESA)

    Kształt głównego zwierciadła JWST zostanie dostosowany już na orbicie

    Gdy główne zwierciadło zostanie rozłożone, każdy z segmentów zostanie dokładnie ustawiony, by zapewnić właściwą krzywiznę całości. Nie można tego zrobić na Ziemi, gdyż w trakcie startu wibracje mogą zniweczyć precyzję takiej kalibracji. Poza tym, teleskop będzie poddany zmianom temperatur, które mogą wywołać naprężenia inne niż te, które można przewidzieć na Ziemi i zasymulować w trakcie testów.

    W przypadku JWST wszystko musi zadziałać idealnie, bo szans na naprawę nie ma

    Symulacja jakość obrazu
    Symulacja obrazów w podczerwieni z Hubble (na dole) i JWST (fot: M. Marshall / University of Melbourne)

    Optyczna rozdzielczość teleskopu JWST wyniesie około 0,1 sekundy łuku, czyli będzie podobna jak w teleskopie Hubble’a, ale instrumenty zapewnią realnie lepsze obrazy. Poza tym zdolność zbierania światła przez JWST, ze względu na rozmiar zwierciadła, będzie dużo większa niż w jakimkolwiek wcześniejszym teleskopie kosmicznym.

    Lee Feinberg menedżer zespołu tworzącego zwierciadło
    Lee Feinberg, kierownik zespołu, który tworzył elementy optyczne JWST (fot: NASA/Chris Gunn)

    Nie tylko zakres długości fal, w jakich prowadzone będą obserwacje czy rozmiar zwierciadła, różnią JWST od Hubble’a. Nie mniej istotny jest fakt, że ten drugi mogliśmy wielokrotnie naprawiać i usprawniać na orbicie. Teleskop Webba umieszczony 1,5 miliona kilometrów od Ziemi takiej szansy w przewidywalnej przyszłości nie otrzyma. Dlatego nie tylko mechanika, optyka, ale i elektronika, muszą zadziałać w tym przypadku bezbłędnie.

    Jakie odkrycia czekają nas z udziałem JWST?

    Trudno to dokładnie przewidzieć wprost, za to wiemy już w jakich dziedzinach astronomii możemy liczyć na postęp. Są to wszelkie badania związane z ewolucją. Zarówno w skali wszechświata jak i układów planetarnych.

    JWST pozwoli astronomom cofnąć się w czasie co najmniej o 13,5 miliarda lat

    Nowy teleskop posłuży do uzyskania najdokładniejszego obrazu wczesnego wszechświata (w wieku 100 do 250 milionów lat), pomoże w uściśleniu lub stworzeniu nowych modeli powstawania galaktyk i pierwszych gwiazd. A także ich dalszej ewolucji, również na etapie czarnych dziur.

    Cel obserwacji
    Wiele obiektów, jak ta gromada galaktyk Abell 2744, w kierunku których skierowany zostanie JWST, było już obserwowanych przez teleskop Hubble (zdjęcie powyżej). Nowe instrumenty pozwolą spojrzeć się na nie z nowej perspektywy (fot:NASA)

    Dla obserwacji wczesnego Wszechświata JWST może być tym samym czym stały się masowe przeglądy nieba w latach 90. XX wieku, dla poznawania Galaktyki.

    Większość pytań, na które odpowiedzi udzielić ma JWST, zaczyna się od „jak” lub „kiedy”. Na przykład kiedy dokładnie nastąpiła rejonizacja, jak galaktyki uzyskały swój kształt

    Teleskop stanie się nieocenioną pomocą przy poznawaniu losów układów planetarnych, począwszy od etapu formowania planet z dysków protoplanetarnych. Dzięki analizie składu atmosfer planet pozasłonecznych dowiemy się co tam mogłoby na nas czekać. To dziedzina, która w ostatnich dekadach zaowocowała nie tylko licznymi odkryciami, ale też intrygującymi pytaniami, na które odpowiedź wymaga dobrej statystyki.

    Wśród 266 zaakceptowanych projektów obserwacyjnych dla JWST na pierwszą fazę, część wykorzystuje innowacyjne rozwiązania. Na przykład technikę wykrywania obecności atmosfery egzoplanety poprzez pomiar jej temperatury na etapie zakrycia i wyłonienia się zza tarczy macierzystej gwiazdy. To ma być znacznie efektywniejszy sposób niż pomiary spektroskopowe, które JWST również będzie w stanie wykonać.

    JWST poświęci część czasu na obserwacje Układu Słonecznego

    Choć tego typu obserwacje nie są priorytetem JWST, to teleskop ten może bardzo wspomóc projekty badań planet i księżyców w naszym kosmicznym sąsiedztwie.

    Kamera NIRCam
    Kamera bliskiej podczerwieni wyposażona jest w 16 Mpix mozaikę sensorów wyspecjalizowanych w rejestracji tej długości światła. Każdy piksel wyposażony jest w niezależny mechanizm odczytu danych. Prawdopodobnie to ten instrument dostarczy najwięcej atrakcyjnych dla miłośników astronomii obrazów (fot: NASA/Chris Gunn)

    Rozdzielczością zdjęć Tytana. JWST na pewno nie zbliży się do osiągnięć sondy Cassini. Zdjęcia Ganimedesa nie przyćmią niezwykłych obrazów jego powierzchni, które niedawno przesłała sonda Juno, lecz zdalny monitoring zawsze się przyda. Szczególnie, że JWST można będzie wycelować w kierunku dowolnej planety, dowolnego księżyca, czy asteroidy.

    Na przykład w kierunku tajemniczej planety karłowatej czy też komety, jak określany jest obiekt 2014 UN271, który zmierza w kierunku wnętrza Układu Słonecznego. Około 2030 roku dotrzeć ma w okolice orbity Saturna, a więc będzie wystarczająco blisko, by JWST wykonał wysokiej jakości obserwacje. Obecnie zakłada się, że to ciało niebieskie ma nawet 100 km średnicy.

    Źródło: NASA, ESA, fot wejściowe: Adriana Manrique Gutierrez, NASA Animator

    Komentarze

    9
    Zaloguj się, aby skomentować
    avatar
    Komentowanie dostępne jest tylko dla zarejestrowanych użytkowników serwisu.
    • avatar
      Ahura
      12
      No i takie artykuły to ja rozumim
      • avatar
        hovzi
        5
        Mega opcja, oby tylko wszystko poszło zgodnie z planem. Już nie mogę się doczekać pierwszych efektów.
        • avatar
          kkastr
          5
          W zasadzie założenia konstrukcyjne teleskopu JWST są już trochę przestarzałe. Zbudowano go jako składany teleskop, aby się zmieścił do rakiety, ale przecież Starship przy średnicy 9m spokojnie zmieściłby całe lustro 6.5m. Za kilka lat zbudowanie i wyniesienie takiego JWST będzie 10x prostsze i tańsze. A brak konieczności rozkładania na orbicie to i uproszczenie i zmniejszenie istotnego ryzyka. Przy obecnej konstrukcji wystarczy, że coś "zgrzytnie za zawiasach" i po projekcie. A to się już zdarzało, wystarczy wspomnieć sondę Galileo albo teleskop kosmiczny MOST. Przy misjach kosmicznych każdy ruchomy element to ryzyko, które jak tylko się da to należy wyeliminować. Można więc przypuszczać, że niebawem powstanie więcej projektów podobnych, a nawet większych teleskopów kosmicznych, tym razem dostosowanych do nowej generacji wielkich rakiet takich jak Starship.
          • avatar
            fonzie
            1
            "Trudno sobie wyobrazić miny ludzi odpowiedzialnych za projekt, gdyby start misji zakończył się katastrofą."
            Ja raczej wyobrażam sobie te telefony do domu:
            "Kochanie spakuj na szybko walizki i znajdź mi listę krajów z którymi nie mamy podpisanej umowy o ekstradycję , wyjeżdżamy z kraju w ciągu 30 minut" xD
            • avatar
              wrtwrt
              0
              W coś trzeba utopić hajs a na koniec pożar. Może się wydawać że pejsy i kler będą szlochać? Nic z tego. Cały zysk z koksem w nosach już dawno przebimbany. Teraz najlepiej jakby ten teleskop rozbił się od razu o glebę.
              • avatar
                DariosBiedak
                -22
                Życzę tylko jednego. Żeby się rozbil i żeby 10 miliardów$ poszło w bltoto!
                Moze amerykański podatnik zrozumie wreszcie ze NASA jest do likwidacji a jej fundusze trzeba przeznaczyć na pomoc socjalna dla biednych i ubogich.