Wielki wyciek danych z rejestru ludności. Haker użył hasła "123456"

Jak podał "Politiken", za wyciekiem danych z duńskiego rejestru ludności stał haker, który dostał się do systemu przy pomocy hasła "123456". By udowodnić powodzenie swoich działań, pobranymi danymi podzielił się z redakcją dziennika.

Haker pobrał dane z rejestru ludności za pomocą łatwego hasłaHaker pobrał dane z rejestru ludności za pomocą łatwego hasła
Źródło zdjęć: © Pexels
Mateusz Tomczak

Rząd w Kopenhadze potwierdził, że nieupoważnione osoby mogły uzyskać dostęp do 8,8 mln numerów personalnych CPR (Det Centrale Personregister), nazwisk i adresów osób żyjących oraz zmarłych, a także Duńczyków mieszkających poza krajem.

Haker uzyskał dostęp do danych milionów Duńczyków

Władze określiły incydent jako poważny, a duńska policja prowadzi w tej sprawie śledztwo.

Nowe światło na całość rzuca "Politiken". Redakcja dziennika twierdzi, że skontaktowała się po angielsku, za pośrednictwem szyfrowanego komunikatora, z anonimową osobą podającą się za hakera. Ten na potwierdzenie swoich twierdzeń przekazał najpierw dane osobowe jednego z dziennikarzy gazety. Później redakcja otrzymała dostęp do plików obejmujących informacje dotyczące 8,8 mln numerów CPR.


WIDEO
Byłem w chińskim Apple Storze. Porównałem ceny iPhone'ów z polskimi

Wykorzystano konto pracownika prywatnej firmy i proste hasło

Według relacji hakera, którą cytowani przez "Politiken" eksperci uznali za bardzo prawdopodobną, pierwszym etapem ataku było przejęcie hasła pracownika jednej z duńskich prywatnych firm. Przedsiębiorstwo miało legalny dostęp do rejestru CPR, jednak konto nie było chronione dodatkowym uwierzytelnieniem. Hasło miało brzmieć "123456". Tego typu ciągi liczb od lat plasują się na szczytach list najgorszych haseł, jakie można ustawić.

Następnie haker stworzył oprogramowanie automatycznie wysyłające zapytania do bazy i zapisujące uzyskane odpowiedzi. W ten sposób miał pobrać dane z rejestru, a później podzielić się nimi z redakcją gazety.

Dane mogły być dostępne od 2025 r.

Duński nadawca publiczny DR poinformował, że dostęp do rejestru mógł wyciec już w 2025 r. i przez pewien czas pozostawać dostępny w internecie. Oznaczałoby to, że dane Duńczyków były narażone na wykorzystanie przez dłuższy okres.

W duńskich mediach trwa dyskusja nad tym, czy informacje mogły posłużyć przestępcom do wyłudzania kolejnych danych albo pieniędzy. Rozważany jest także scenariusz wykorzystania ich przez osoby podszywające się pod instytucje państwowe, a nawet przez zagraniczny wywiad. Po ujawnieniu sprawy wiele urzędów zaostrzyło zasady obsługi spraw obywatelskich.

Wybrane dla Ciebie
ZANIM WYJDZIESZ... NIE PRZEGAP TEGO, CO CZYTAJĄ INNI!