• benchmark.pl
  • Foto
  • Igrzyska Tokio 2020 - doskonała okazja dla premier technologii foto i wideo
Foto

Igrzyska Tokio 2020 - doskonała okazja dla premier technologii foto i wideo

opublikowano przez Karol Żebruń w dniu 2019-10-01

Rok 2020 zapamiętamy między innymi dzięki letnim igrzyskom w Tokio. I to nie tylko za sprawą osiągnięć sportowców, ale też dzięki nowoczesnym technologiom, których tam na pewno nie zabraknie.

Obecnie miłośnicy lekkoatletyki emocjonują się zawodami rozgrywanymi w piekielnie gorącej Dausze. Temperatura poza stadionem to nawet 40 stopni w cieniu, a na stadionie aura schładzana jest do dużo niższej temperatury, choć równie wymagającej od zawodników, a także fotografów i operatorów, którzy korzystają z tego co najlepsze mogą teraz zaoferować producenci foto i wideo.

A już za niecały rok na przełomie lipca i sierpnia odbędą się letnie igrzyska olimpijskie w Tokio, stolicy kraju, który od dawna kojarzy się z nowoczesnymi technologiami. Po raz 32 drugi rywalizację sportową będą rejestrować i transmitować urządzenia, które stanowią jedne najlepszych aktualnie osiągnięć technologii foto-wideo. Trafią one na rynek prawdopodobnie przed połową 2020 roku lub właśnie zadebiutowały.

8K czyli hasło numer jeden

Jednym z przewodnich haseł transmisji z Tokio będzie 8K. Sensory, które są w stanie rejestrować wideo w takiej rozdzielczości już istnieją, a japońskie firmy pracują nad jeszcze lepszymi ich wersjami, które trafią na rynek „przy okazji” igrzysk Tokio 2020.

I tak Sony wprowadził do oferty 47 Mpix sensor klasy Mikro Cztery Trzecie (IMX492), którzy może stać się sercem nowych aparatów Olympus, Panasonic, ale też trafić do bardziej mobilnych urządzeń jak drony czy kamery akcji. Choć na razie nie zapowiada tego jego opis na stronie producenta, który zakłada zastosowania w systemach nadzoru i przemyśle - ale przecież sport da się pod to podciągnąć.

Sony PXW-FX9
Kamera Sony PXW-FX9

Układ Sony to sensor wieloaspektowy, czyli zoptymalizowany pod kątem rejestracji obrazu z różnymi proporcjami kadru (takie sensory stosuje między innymi Panasonic w swoich bezlusterkowcach). W przypadku obrazu 4:3 będzie to 41 Mpix, a dla obrazu 17:9 35 Mpix. To rozdzielczość, która pasuje dość dobrze do rejestracji wideo 8K. Przy kadrze 17:9 obraz 8K będzie rejestrowany w tempie 30 kl/s, a dla 4:3 tempo ma spaść do 25 kl/s.

W trybie 4K możliwe będzie też wykorzystanie trybu HDR, który na kontrastowo naświetlonych arenach sportowych będzie jak znalazł. Lecz na razie, Sony skupia się na premierze nowej kamery PXW-FX9 (pokazano ją na IBC 2019), dającej wideo również 4K, przy profesjonalnej jakości zapisu i niewielkich jak na tego typu sprzęt rozmiarach.

Panasonic kamera 8K
Wizualizacja kamery Panasonic AK-SHB800 z sensorem 8K, która pozwala na niezależny odczyt różnych sekcji obrazu (do 4) w niższej rozdzielczości i ich transmisję jako oddzielnych strumieni wideo.

Na igrzyska szykuje się też Panasonic, który oprócz istniejących produktów, na IBC 2019 pokazał prototyp kamery do transmisji telewizyjnych w rozdzielczości 8K z organicznym sensorem. Jest on zdolny do rejestracji obrazu w tempie 60 kl/s przy rozdzielczości wymaganej dla obrazu 8K.

Nowe flagowe aparaty Canon, Nikon, Pentax

Ta trójka to oprócz Sony najważniejsi przedstawiciele masowego rynku fotografii cyfrowej, którzy wywodzą się z Japonii.

Pentax ma już mniejsze znaczenie niż niegdyś, choć jego aparaty wciąż mogą pochwalić się dobrą pracą. Jednak nowości z logo Pentaxa (który jest już od dawna częścią koncernu Ricoh) pojawiają się bardzo rzadko. W tym roku zobaczyliśmy Ricoha GR III czyli niezły kompakt z sensorem klasy APS-C.

Na przyszły rok Pentax szykuje flagową lustrzankę z sensorem APS-C. Wiemy o niej bardzo niewiele, a sprawy mają wyjaśnić się częściowo już 27 listopada, gdy pokazany zostanie jej prototyp.

Canon ze starej fotograficznej gwardii radzi sobie chyba najlepiej, ale i on musi mocno się wysilić by przedstawić aparat, który zainteresuje klientów. Na 2020 rok i prawdopodobnie igrzyska w Tokio szykowana jest flagowa lustrzanka pełnoklatkowa EOS 1D X Mark III. Wyposażona w sensor wysokiej rozdzielczości, który poradzi sobie z rejestracją wideo 6K. Na razie szczegółów brak, ale emocje budzą doniesienia o wykorzystaniu mechanizmu stabilizacji obrazu wbudowanego w korpus aparatu.

Canon EOS 1DX Mark II
Canon EOS 1D X Mark II

W tak wysokiej klasy sprzęcie, zintegrowana stabilizacja była dotychczas domeną Sony. Tymczasem podobny krok ma wykonać również Nikon, we wspominanym już flagowym D6.

Ale nie tylko lustrzankami świat żyje, a właściwie teraz to już bardziej bezlusterkowcami. Dlatego oprócz Nikona D6 w roku olimpijskim pojawić może się także Nikon Z 8. To jeszcze wyżej pozycjonowany niż Z 7 bezlusterkowiec, którego sercem ma być 60 Mpix sensor. Zdolny prawdopodobnie do rejestracji obrazu RAW z precyzją 16-bit. Taki wniosek wypływa z informacji o pracach nad wariantem formatu NEF zdolnym pomieścić tak dużą ilość informacji.

Jeśli Z 8 będzie wciąż kompatybilny tylko z kartami XQD lub ich następcami, to mamy gwarantowany wzrost ich sprzedaży, co wymuszą duże 60 Mpix 16-bitowe pliki NEF.

Konkurencyjny Canon nie będzie dłużny i również ma pokazać jeszcze lepszego Canona EOS R. Mogą to być nawet dwa aparaty - jeden z sensorem o rozdzielczości znacznie przekraczającej 60 Mpix, drugi o rozdzielczości około 20 Mpix, ale wydajności odpowiedniej do potraktowania go jako bezlusterkowy EOS 1D X.

Sony już pokazało A7R IV, które ma 61 Mpix sensor, a do lipca pozostało przecież jeszcze wiele miesięcy.

A co ze smartfonami - czy sprawdzą się podczas zawodów sportowych?

Zawody sportowe i wydarzenia, w których od operatora aparatu czy kamery oczekiwana jest nieomylność i szybkość reakcji, to chyba kluczowe dziś segmenty foto-wideo, w których smartfony mają jeszcze poważne kłopoty.

Dlatego moim zdaniem, o ile nie doświadczymy jakieś niespodziewanej rewolucji w technologiach sensorów dla aparatów smartfonowych, wciąż lustrzanki i bezlusterkowce będą tymi, które jako jedyne w pełni wykonają stawiane im zadanie.

Oczywiście nie stoi to w sprzeczności ze stwierdzeniem, że na pewno za rok zobaczymy niejedno świetne zdjęcie z Tokio, albo nagranie wideo, które wykonano smartfonem. Bo zmiany się szykują.

Być może będzie to nowy Samsung S11 ze 108 Mpix sensorem i zoomem optycznym 5x, a może Huawei P40 Pro lub czymś jeszcze lepszym i to ze stajni innej marki. Dział obrazowania Quallcomm już w lecie twierdził, że rozdzielczość nawet 150 Mpix w smartfonie może stać się rzeczywistością w 2020 roku. Smartfonowy zoom optyczny w sam raz przyda się do śledzenia z dużej odległości poczynań zawodników.

Premiery wspomnianych aparatów Samsung i Huawei będą miały miejsce na kilka miesięcy przed zawodami, w sam raz by klienci nabrali do nich zaufania i nabyli je w odpowiedniej liczbie egzemplarzy. A przecież mamy jeszcze między innymi Xiaomi, OPPO i zaskakujące na różne sposoby Apple.

Źródło: inf. własna, fot. wejściowe/William Warby/flickr

marketplace

Komentarze

1
Zaloguj się, żeby skomentować
avatar
Dodaj
Komentowanie dostępne jest tylko dla zarejestrowanych użytkowników serwisu.
  • avatar
    Hasło numer 1 to Intel który swoimi dziurawymi prockami zabezpiecza całą imprezę :D