• benchmark.pl
  • Foto
  • NASA zamawia 53 Nikony D5 - historia i użytkowanie aparatów tej marki w Kosmosie
Foto

NASA zamawia 53 Nikony D5 - historia i użytkowanie aparatów tej marki w Kosmosie

opublikowano przez Karol Żebruń w dniu 2017-08-25

NASA złożyła zamówienie na 53 niemodyfikowane aparaty Nikon D5. To największe zamówienie w prawie 50-letniej kosmicznej przygodzie tego producenta.

Nikon obchodzi w tym roku swoje 100-lecie. Niedawno zadebiutowała lustrzanka Nikon D850, która w dużym stopniu jest Nikonem D5 w uproszczonej, ale nadal profesjonalnej, wersji. Ten flagowy aparat niedługo doczeka się jubileuszowej limitowanej edycji (trochę się spóźnia jej premiera), specjalnie na 100-lecie. Tymczasem partia 53 fabrycznych, niezmodyfikowanych, egzemplarzy Nikon D5 trafi do NASA.

Po co NASA taaakie cyfrówki?

Co z tymi aparatami zrobi NASA? Nietrudno domyślić się, że część z nich trafi na orbitę na Międzynarodową Stację Kosmiczną. Dostawy Nikonów z jednocyfrowej serii D to już tradycja. W 2008 roku sześć aparatów Nikon D2XS trafiło w Kosmos. Rok później zamówiono 11 nowiutkich Nikonów D3S (na stacji używane były też Nikony D3X, a także D800E).

Nikon aparaty pokrowiec
Przed wyjściem w przestrzeń kosmiczną aparaty trzeba odpowiednio ubrać.

Potem, w 2013 NASA zamówiła 38 Nikonów D4 i 64 obiektywy Nikkor. Wśród nich takie giganty jak AF-S NIKKOR 800mm f/5.6E FL ED VR. W ubiegłym roku Nikon dosłał jeszcze 10 dodatkowych egzemplarzy Nikona D4. Te właśnie aparaty wyposażone w obiektyw 28-300 mm i dodatkowy silnik zoom umieszczone w specjalnej obudowie są wykorzystywane do oględzin zewnętrznych partii stacji.

Teraz dowiadujemy się, że NASA złożyła kolejne zamówienie na aż 53 aparaty Nikon D5. Oczywiście Nikon nie dostarcza aparatów za darmo. Jako fabryczne egzemplarze, NASA kupuje je za około 6500 dolarów za sztukę. Czyli za 53 aparaty zapłaci ponad 340 tysięcy dolarów.


Cupola na ISS - dla fotografa kosmiczna czatownia.

Aparaty Nikon oprócz Międzynarodowej Stacji Kosmicznej, gdzie stosuje się je do dokumentacji aktywności na stacji i poza nią, a także monitorowania stanu paneli słonecznych, wykorzystywane są przez NASA podczas treningów prowadzonych na Ziemi.

Trzeba tu wtrącić kilka słów uwagi. Nikon D5 podobnie jak Nikon D4 czy Nikon D3S wykorzystują sensory Sony. A pod koniec lipca na zewnątrz stacji zainstalowano właśnie dwa aparaty tejże marki dla rejestracji filmów wideo. Filmowanie na orbicie to zresztą domena też innych niż Nikon aparatów oraz kamer. Na poniższym zdjęciu zauważycie aparat Canona z filmowym obiektywem.

Nikon i Canon
Na orbicie czy nie, sprzęt wyczyścić od czasu do czasu trzeba

Historia współpracy Nikona i NASA

Nikon, zanim nastała epoka w pełni cyfrowa, też był jednym z ulubionych aparatów NASA. Już podczas jednej z misji Apollo (z numerem 15, przedostatniej) stosowano dostosowany do wymogów lotu w Kosmos Nikon Photomic FTN wraz z obiektywami Nikkor. Flagowy Nikon F zapisał się z kolei w historii pierwszej (i tak naprawdę jedynej w pełni wyekwipowanej przez USA) amerykańskiej stacji kosmicznej Skylab w pierwszej połowie lat 70. XX wieku.

Nikon F3 Small Camera
Small Camera w akcji

W 1980 roku dwa Nikony F3 zostały przerobione (dodano między innymi specjalny silnik do przesuwu filmu w jednym i pojemny magazynek na 250 klatek kliszy w drugim egzemplarzu). Pod nazwami Small Camera i Big Camera były wykorzystywane przez NASA. Small Camera odbyła loty na pokładzie wahadłowca Columbia. Potem NASA używało też Nikony F4.

Ten sam aparat w zmodyfikowanej wersji z cyfrową ścianką, jedna z pierwszych cyfrówek na świecie, poleciał w 1991 roku na orbitę w wahadłowcu Discovery. Był to pierwszy cyfrowy aparat jaki NASA użyła w Kosmosie. Cyfrowa ścianka Kodaka połączona z analogowymi Nikonami N90s służyła do dokumentacji podczas pierwszych etapów budowy Międzynarodowej Stacji Kosmicznej wiele lat później.

Nikon cyfrówki Kodak

Wahadłowiec Discovery w 1999 roku, czyli już u schyłku ery analogowej fotografii (choć wiele osób powie, że było to właśnie apogeum) zabrał w podróż przedostatnią wielką topową lustrzankę na kliszę, czyli Nikona F5. Zbudowany na podstawie tego aparatu cyfrowy Kodak DCS 760c również poleciał wahadłowcem. Tym razem (2001 rok) był to Endeavour.

Analogowe Nikony znalazły się w polu zainteresowań NASA już w początkach eksploracji Kosmosu, gdy ta zorientowała się, że 70mm format kliszy wymaga zbyt wielkich aparatów (wykorzystywano wtedy Hasselblady). A jak wiadomo, w statkach kosmicznych każdy cm sześcienny jest na wagę złota. Klisza 35mm okazała się dużo lepszym rozwiązaniem, a że Nikon znał się na rzeczy to przyjął zamówienie.

Obecnie cyfrowe aparaty w większości przypadków są niemodyfikowanymi wersjami dostępnymi w sklepach. NASA zaczęła używać na dobre lustrzanek cyfrowych w momencie, gdy stały się one na tyle niezawodne i wytrzymałe, by poradzić sobie z trudami lotu i pracy na orbicie. Ale na przykład dokumentacja startów wahadłowców prawie do samego końca ich kariery w 2011 roku, była wykonywana aparatami na klisze.


Nikony dokumentowały życie na orbicie w czasach Skylaba (1973)

Nikon kosmiczne selfie
Dokumentują dziś w epoce selfie

W przeciwieństwie do niemodyfikowanych cyfrówek, Nikonowe analogi podlegały różnym zmianom, przez co nie przypominały do końca swoich sklepowych odpowiedników. Zmiany obejmowały między innymi materiał korpusu czy wzmocnienie elementów mechanicznych. Zabezpieczano też komory na baterie, stosowano cieńsze klisze i wytrzymalsze niż fabryczne migawki.

Poza tym pierwsze cyfrówki bazujące na analogowych konstrukcjach, wraz z osprzętem do transmisji danych, były bardzo dużymi konstrukcjami. Na Ziemi wyjątkowo nieporadnymi w obsłudze, w stanie nieważkości łatwiejszymi do użytkowania, ale nadal wielkich rozmiarów. Dziś można wziąć w Kosmos niewielki bezlusterkowiec, ale jak widać flagowe lustrzanki nadal są w cenie.

Źródło: NASA (zdjęcia), Nikon

marketplace

Komentarze

1
Zaloguj się, żeby skomentować
avatar
Dodaj
Komentowanie dostępne jest tylko dla zarejestrowanych użytkowników serwisu.
  • avatar
    Jestem fanem i użytkownikiem sprzętu Canona, ale również od zawsze patrzę z zazdrością w stronę Nikona, a dokładniej w stronę nikonowego zakresu tonalnego, który na niskich czułościach ISO ma sporą przewagę nad Canonami, ale im wyższe ISO tendencja ulega zmianie na korzyść Canona. Ten kto pracował z dwoma systemami, wie o czym piszę. Łapanie światła przez Nikona na niskich czułościach ISO to po prostu poezja. Ciekawe czy w tych Nikonach dla Nasa zostaną usunięte filtry dolnoprzepustowe i IR?