To był kolejny zwykły dzień w Laboratorium Badań Armii Stanów Zjednoczonych. Naukowcy prowadzili rutynowe eksperymenty z materiałami, kiedy jeden z zespołów zaobserwował reakcję pęcherzykową podczas dodawania wody do jednego ze swoich nowych wynalazków: nano-galwanicznego proszku na bazie glinu.
„Byliśmy bardzo podekscytowani” – powiedział dr Anit Giri. Dalsze badania wykazały, że rzeczywiście woda (czyli dwa atomy wodoru i jeden tlenu) rozdziela się wskutek kontaktu z proszkiem. To zaś oznacza spory potencjał, bo „wyodrębniany wodór może być używany jako paliwo w ogniwie paliwowym” – wyjaśnia lider zespołu, Scott Grendahl. – „Odkryliśmy sposób na szybką i spontaniczną hydrolizę”.
Na czym polega rewolucja? Na tym, że metoda naukowców (w przeciwieństwie do dotychczasowych) nie wymaga ani dużej ilości czasu, ani wysokich temperatur, ani żadnych toksycznych chemikaliów, ani nawet energii elektrycznej. Rezultat: możliwość wytworzenia z 1 kg proszku 220 kW mocy w ciągu 3 minut – szybko, prosto i całkiem tanio. – „To dość, by zasilić jakiekolwiek nasze urządzenie elektryczne”.
To projekt wojskowy, dlatego też amerykańska armia będzie miała okazję jako pierwsza przekonać się o możliwościach tkwiących w tej metodzie. Chodzi przede wszystkim o to, by żołnierze mieli możliwość szybkiego dostarczania energii do elementów swojego ekwipunku, co czasem oznacza dla nich jedyną szansę. Niewykluczone jednak, że w którymś momencie skorzystamy na tym wszyscy.
Oczywiście to wszystko rodzi wiele pytań. Na przykład: czy proszek jest bezpieczny dla człowieka? Ile energii pochłania samo jego wyprodukowanie? Czy jego transport nie będzie stanowił problemu? Itd. Potencjał jednak jest niewątpliwy.
Źródło: U.S. Army. Foto: U.S. Army photo by David McNally