Smartfony

Oprogramowanie

opublikowano przez Tomasz Duda w dniu 2014-02-05

Czysty Android 4.4.2 to jedna z najlepszych rzeczy, jakie trafiły się Nexusowi 5. Smartfony z Andkiem cieszą się ogromną (i wciąż rosnącą) popularnością w Polsce i na świecie. System znany jest ze swojej „elastycznosci” - działa na pokładzie wielu różnorakich urządzeń od zegarków, aż po zaawansowane smartfony, tablety i przymierza się nawet do podboju rynku motoryzacyjnego.

  Oprogramowanie:
dobry

Niestety nie każdy producent wykorzystujący Androida optymalizuje system w odpowiedni sposób. Niektórzy dorzucają do niego własny interfejs, dodatkowe funkcje i zestaw aplikacji. Jest to dobre dla osób, które chcą mieć maksymalnie „napakowanego” smartfona od razu po wyjęciu z opakowania, ale osoby nastawione na płynną pracę i maksymalną wydajność mogą czuć pewien dyskomfort.

Na szczęście LG Nexus 5 zaprojektowany został we współpracy z firmą Google, która umieściła tutaj system w najczystszej możliwej formie. Współpraca sprzętu z oprogramowaniem jest taka, jaka być powinna. Oczywiście zawsze istnieje pole do przyszłych poprawek i usprawnień, ale w tej chwili Android 4.4.2 na Nexusie 5 działa niemal równie dobrze jak iOS 7 na iPhonie 5S.

Jedną z cech charakterystycznych systemu Android 4.4.x KitKat jest nowy interfejs Google Home umożliwiający błyskawiczne korzystanie z usługi Google Now. Domyślnie użytkownik otrzymuje dostęp do jednego pulpitu, więc wykonując ruch palcem po ekranie z lewej strony na prawą nie przejdziemy do kolejnej wirtualnej strony, lecz włączymy Google Now.

Przydatność Google Now? Naszym zdaniem w dużych miastach usługa jest coś warta, ale wartość ta z pewnością nie jest duża. W naszym kraju bowiem oprócz całkiem ciekawej funkcji śledzenia i udostępniania trasy dojazdów z domu do pracy (określanie czasu przejazdu z uwzględnieniem korków), aktualizacji prognozy pogody, wyświetlania interesujących miejsc w okolicy oraz kilku innych drobnostek nie zrobimy tak naprawdę nic przydatnego. Google Now może być bardzo użyteczne np. w USA, ale w Polsce musimy jeszcze poczekać na ewentualne „wodotryski”.

Najgorsze jest jednak to, że włączone Google Now zauważalnie drenowało baterię smartfona. Jeśli więc nie korzystamy z niego na co dzień, to radzimy funkcję po prostu wyłączyć. Realny czas pracy smartfona wydłużyć może się nawet o kilka godzin dzięki temu, że odetniemy dostęp do aktywnej geolokalizacji przez GPS i sieć bezprzewodową.

W naszym języku nie działa też komenda aktywująca wyszukiwanie głosowe. Jeśli ustawimy język np. na angielski (Stany Zjednoczone) to na pasku wyszukiwania na pulpicie pojawi się napis Say „Ok Google”. W tym momencie jeśli wypowiemy z odpowiednim akcentem słowa OK GOOGLE uruchomiona zostanie wyszukiwarka.

Funkcja może być przydatna w czasie jazdy samochodem, ale jej możliwości (w języku angielskim) są znacznie mniejsze niż umiejętności cyfrowej asystentki Siri znanej z iOS'a. Z drugiej strony nie każda osoba lubi jak ją smartfon podsłuchuje. Konkludując można śmiało napisać, że w Polsce oprócz Google Now możemy też wyłączyć wyszukiwanie głosowe. Będzie to kolejny krok na drodze do odciążenia baterii smartfona.

Ilość zainstalowanego fabrycznie oprogramowania nie jest duża. Dostępne jest tylko to, co znajduje się w czystym Androidzie 4.4, czyli głównie usługi Google takie jak Gmail, Dysk, Hangouts, Kiosk, notatnik Keep, Mapy, Kalendarz, przeglądarka internetowa Chrome, Książki Play, prosty edytor dokumentów biurowych Quickoffice, YouTube, Sklep Play, odtwarzacz muzyki, Google+ i na dokładkę aplikacja Earth.

Całość wystarczy w zupełności do rozpoczęcia korzystania ze smartfona, ale większość użytkowników i tak od samego początku zacznie buszować po sklepie Play i doinstalowywać pożądane programy.

Dzięki funkcji Google Cloud Print możemy wydrukować dokumenty włąsciwie z dowolnego miejsca na świecie z dostępem do internetu. Dodatkowy moduł HP Print Service pozwala skomunikować się błyskawicznie z domową lub biurową drukarką firmy HP.

Nową opcją w Androidzie 4.4 jest tak zwany „Czas wykonywania” (runtime). Obok domyślnego Dalvika mamy też do czynienia z nowym ART (Android RunTime). Jego wybór może mieć pozytywny wpływ na szybkość działania systemu i aplikacji. ART zmienia schemat uruchamiania aplikacji. Zamiast kompilatora JIT (Just-In-Time) w którym programy muszą w początkowej fazie przebrnąć przez interpreter, ART wykorzystuje kompilator AOT (Ahead-Of-Time). Kod Java kompilowany jest do kodu maszynowego, dzięki czemu aplikacja może funkcjonować jako natywna.

Optymalizacje zainstalowanych już aplikacji trwać mogą kilka lub nawet kilkanaście minut, ale wykonywane są jednorazowo. W praktyce poprawa pracy systemu zauważalna jest bardziej na słabszym sprzęcie, a Nexus 5 do słabych nie należy. Używanie ART'a według naszych obserwacji jest pozytywne, ale różnice w porównaniu do Dalvika są znikome. W benchmarkach syntetycznych może nawet zdarzyć się, że w trybie ART wyniki będą niższe.

W czystym Androidzie 4.4 domyślną aplikacją do obsługi SMS'ów, MMS'ów oraz czatów głosowych i tekstowych jest Hangouts. Korzystanie z aplikacji wymaga jednak przyzwyczajenia. Z pewnością nie każdej osobie przypadnie ona do gustu – konserwatystom polecamy godny zamiennik o nazwie „8sms”.

Do czytania e-booków domyślnie służą Książki Play. Aplikacja ma prosty interfejs, jest intuicyjna i działa płynnie. Zakupy robimy oczywiście w sklepie Google Play, ale wybór polskich tytułów jest wciąż mały.

Znana i dość popularna aplikacja Google Earth pozwoli wirtualnie zwiedzać dowolne miejsce na kuli ziemskiej. Zdjęcia satelitarne łączą się tutaj z lotniczymi oraz tymi wykonanymi przez pojazdy Google. W niektórych miejscach spotkamy też budynki 3D oraz masę zdjęć wykonanych przez społeczność. Nie zabrakło też podstawowych informacji turystycznych takich jak np. lokalizacje hoteli i restauracji.

Quickoffice nieźle radzi sobie z edycją dokumentów zgodnych z MS Office (Word, Excel, PowerPoint) oraz tych, które utworzyliśmy online na Dysku Google. Ilość opcji formatowania pozwala na dość swobodną modyfikację tekstu, choć trudno mówić tutaj o pełnoprawnym zamienniku „pecetowego” office'a.

Interfejs klawiatury ekranowej jest bardzo wygodny jak przystało na prawie 5-calowy ekran. Pola znaków mają sporą powierzchnię co z pewnością docenią osoby o dużych dłoniach/palcach. System podpowiedzi działa poprawnie również w języku polskim.

W przeglądarce zdjęć możemy w prosty sposób edytować wybrane grafiki oraz dodawać do nich proste efekty kolorystyczne. Co ciekawe przesuwając palcem po ekranie w pionie lub poziomie możemy zmieniać podstawowe parametry danego filtra (np. jasność, nasycenie, natężenie, kontrast, zarysowania itp.).

Odtwarzacz muzyczny nie uległ wielkim modyfikacjom w stosunku do poprzedniej wersji Androida. Jest wystarczająco prosty w użytkowaniu, ale do ideału mu daleko. Zaawansowani użytkownicy odczują braki w funkcjonalności. Jakość dźwięku oceniamy pozytywnie. Programowy korektor dźwięku okazał się przydatny, ale dodatkowe efekty podbicia basu i przestrzenne radzimy wyłączyć, gdyż zbyt mocno zniekształcają odtwarzane utwory.

Znacznie ciekawiej wygląda jednak ekran blokady z okładką albumu wyświetlającą się w tle.