Na topie

Telewizorowa rewolucja na CES 2017

Autor:
Tomasz Chmielewski

więcej artykułów ze strefy:
Telewizory

Kategoria: RTV Telewizory Tematyka: 4K CES 2017 HDR Na Topie OLED

Tegoroczne targi CES zapiszą się złotymi zgłoskami w historii techniki. Nie dlatego, że jakiś dziennikarz tak postanowił, lecz „z winy” samych producentów.

  • Telewizorowa rewolucja na CES 2017 | zdjęcie 1
Ocena redakcji

4

dobry

 

A A

Gdy piszę te słowa jest wczesne popołudnie 5 stycznia. Za sobą mam nieprzespaną noc, ale też i satysfakcję z wykonanej pracy. W tym roku byłem na CES wirtualnie i choć mogłem pojechać, sprawy rodzinne zatrzymały mnie w kraju. Pomimo tego obejrzałem od deski do deski pięć konferencji najważniejszych producentów RTV (w kolejności chronologicznej): LG, Panasonic, TCL, Samsung i Sony. Przeczytałem też kilkanaście komunikatów prasowych ‒ i to zarówno po polsku, jak i angielsku. Oto garść moich przemyśleń.

logo ces

LG

Koreańczycy spod znaku OLED-a jednocześnie zaskoczyli i nie zaskoczyli. Zaoferowanie aż 10 nowych telewizorów OLED od 55 do 77 cali nie było zaskoczeniem. Prezentacja pierwszego odtwarzacza Blu-ray 4K również nie. Także pierwszy soundbar z Dolby Atmos nie był niczym niespodziewanym. Pewnym zaskoczeniem jest jednakże całkowita rezygnacja z wklęsłych ekranów w OLED-ach (są one jeszcze w tegorocznej serii C6). Jeszcze większym ‒ porzucenie 3D we wszystkich telewizorach OLED (a pamiętajmy jak dumna była LG ze swojego „przyjaznego oczom” systemu polaryzacyjnego. Jednakże największym zaskoczeniem jest całkowicie nowy rodzaj telewizora: „tapetOLED”. Ultracienki, przypinany do ściany na magnetyczne zaczepy, z elektroniką wbudowaną w atmosowego soundbara z wysuwanymi głośnikami sufitowymi. Zresztą zobaczcie sami:

Cena? Około 8-10 tysięcy dolarów, ale nie wiadomo czy trafi do Polski.

Panasonic

Dla kogoś kto nie oglądał wcześniej konferencji Panasonica na CES 2016, czy IFA 2016 wczorajsza konferencja mogła być kompletnym rozczarowaniem. Ani słowa o nowych telewizorach, czy to LCD, czy OLED. Takie niestety są realia rynku amerykańskiego, gdzie rządzi B2B (czytaj: akumulatory do aut Tesla), a „telewizorowo” Panasonic przędzie raczej cienko. Stąd zapewne decyzja o niewspominaniu na konferencji o nowym OLED-zie 65EZ1000. Pomimo tego Panasonica pokazał go na stoisku i demonstracjach.

Panasonic jest jednakże bardzo silny w Europie, a pełne szczegóły nowej gamy telewizorów poznamy na wiosennej konwencji.

TCL

Konferencja TCL była równie żałosna, jak czytający z kartki i łamaną angielszczyzną prezes tej firmy. Jedyną ciekawą zapowiedzią było wprowadzenie telewizorów z kropkami kwantowymi umieszczonymi bezpośrednio na diodach LED (Quantum Dot on LED Chip). Tego rozwiązania nie stosuje nikt inny, a ma ono duże zalety. Największą z nich jest brak możliwości przepalenia czy przerwania się folii z kropkami kwantowymi, co w ubiegłym roku miało miejsce u jednego z producentów. Oto fragment konferencji TCL:

Samsung

Lider rynku telewizorów sprawił również dużą niespodziankę i nie chodzi tu wcale o QLED-y, które mają walczyć z OLED-ami, a których Samsung (jako jedyny z Wielkiej Czwórki producentów telewizorów) nie będzie miał. Choć QLED-y to nadal LCD, są to urządzenia z kilku względów przełomowe:

  • QLED to całkowicie przeprojektowane wyświetlacze LCD nowej generacji,
  • wyświetlacz QLED to zupełnie nowa, krzyżowa struktura subpikseli dająca (podobno przełomową) poprawę jakości kolorów pod kątem: każdy piksel podzielono na dwie domeny (Dual Pixel Structure), z których każda sterowana jest z inną charakterystyką jasności (gammą) w celu lepszego odwzorowania barw pod kątem,
  • QLED wykorzystuje nową generację kropek kwantowych z domieszką aluminium dającą niemal 100% pokrycie przestrzeni kolorów DCI,
  • będą trzy serie QLED-ów Samsunga: Q9 (płaska), Q8 (wklęsła) oraz Q7 (oba rodzaje ekranów),
  • Q9 z płaskim ekranem 65 lub 88 cali,
  • Q8 z wklęsłym ekranem 55, 65 lub 75 cali,
  • wyższa jasność w trybie HDR: 1500-2000 cd/m2,
  • oryginalne podstawy w kształcie stożka lub stojaka,
  • pojedynczy, niezwykle cienki kabel do telewizora (Invisible Cable),
  • metalowy pilot,
  • nowa wersja systemu Tizen.

Najważniejszą zmianą są nowe matryce ze zmienioną strukturą subpikseli (co wymagało sporych inwestycji w park maszynowy w fabryce paneli LCD), oraz, uwaga, uwaga, wykorzystanie techniki „subpixel rendering”. Samsung po raz pierwszy zdecydował się na to rozwiązanie, a jakie ono daje korzyści przekonamy się już z niebawem.

I jeszcze jedno: flagowy telewizor QLED z serii Q9 będzie miał płaski, tj. nie wklęsły i nie zakrzywiony ekran. To właśnie świadczy o małej rewolucji w Samsungu, także w myśleniu jego działu marketingu. Czy będzie to wyrok śmierci dla zakrzywionych ekranów? W tym roku zapewne nie (cala seria Q8 będzie zakrzywiona), ale kto wie, może w przyszłym pożegnamy krzywe ekrany na dobre.

Sony

Nie chcę być stronniczy, czy nieobiektywny, ale to właśnie Sony sprawiła mi największą niespodziankę. I nie chodzi to wcale o trzy nowe wspaniale wyglądające OLED-y ‒ pierwsze duże w ofercie tej firmy (małe już były – pamiętacie XEL-1 i XEL-2?).

Nie chodzi też wcale o to, że Bravioledy mają nowe, niewidoczne, płaskie głośniki. Chodzi o to, że OLED-y Sony będą obsługiwać … Dolby Vision. To poważna decyzja, bo wiąże się z przekazaniem odpowiedzialności za obróbkę (przynajmniej części ) sygnału wideo firmie Dolby i zainstalowaniem procesora tej firmy.

Jednakże największym zaskoczeniem jest wprowadzenie do oferty telewizorów Full HD z HDR. Tak, dobrze przeczytaliście „Full HD z HDR”. Do tej pory obsługa HDR kojarzyła się nieodłącznie z sygnałem 4K. A zatem w jaki sposób Sony zapewni HDR na telewizorach Full HD? Choć Japończycy nie podają szczegółów, można się domyślać, że ma to związek z nowym odtwarzaczem Blu-ray 4K tej firmy.

Najprawdopodobniej po podłączeniu UBP-X800 do telewizora Bravia Full HD HDR odtwarzacz wykryje sygnał HDR i przeskaluje go w dół zachowując szeroki zakres tonalny typowy dla HDR. Czy adaptacja sygnału 4K HDR do telewizora Full HD będzie także działać na aplikacjach typu Netflix czy Amazon Prime Video? Trudno powiedzieć, ale decyzja Sony może przekonać do HDR wielu sceptyków, których nie stać obecnie na telewizor 4K. Inaczej mówiąc, kupujemy Bravię Full HD z HDR, podłączamy do odtwarzacza 4K, który dopasuje sygnał do telewizora Full HD i voila: oglądamy obraz z fenomenalną plastyką HDR, choć w mniejszej rozdzielczości. Zdaniem wielu recenzentów (które podzielam), to właśnie HDR robi większą różnicę niż czyste 4K. Jeżeli komuś, kto kupi Bravię Full HD z HDR, spodoba się nowa plastyka obrazu i przekona się do niej, być może później zdecyduje się na zakup telewizora 4K HDR. Czy Sony właśnie na to liczy? Najprawdopodobniej tak. Pomimo tego, nie sposób nie docenić wysiłków firmy, która dobrodziejstwa HDR chce zaoferować także posiadaczom tańszych telewizorów Full HD. To pierwszy tego typu przypadek w historii. Czas pokaże, jak to będzie wyglądać w praktyce.

HDMI 2.1

Jakby telewizorowych premier było mało, na CES-ie zapowiedziano nowy standard HDMI 2.1. Podnosi on przepustowość złącza z 18 Gb/s do 48 Gb/s (!) i zapewni obsługę sygnału 4K (120Hz), 8K (60Hz), a nawet 10K. Co najważniejsze, aby w pełni skorzystać z jego zalet potrzebne będą niestety … nowe kable. Jeżeli zaś pozostaniemy przy niższych rozdzielczościach wystarczą stare, bo HDMI 2.1 jest wstecznie kompatybilny z HDMI 2.0b. Oto oficjalne stanowisko w sprawie kabli:

While existing HDMI High Speed Cables with Ethernet can deliver some of the new features, the new cable is the best way to connect HDMI 2.1 enabled devices to ensure delivery of all the features.

Więcej o HDMI 2.1 napiszemy już wkrótce.

Podsumowanie

Kto najbardziej skorzysta na tegorocznym CES-ie? Moim zdaniem jest dwóch najważniejszych beneficjentów. Pierwszym jest Dolby, która to firma zbierze sporą kasę za licencje na Dolby Vision i Atmos od nowych producentów. Choć Panasonic i Samsung na razie wstrzymują się w implementacją Dolby Vision, z czasem padnie i ten ostatni bastion. Ponadto, rosnąca popularność Atmosa (którego także wymyślił Dolby) będzie nowym źródłem dochodów tej firmy. I nie chodzi tu tylko o nowe modele soundbarów z Atmosem (LG, Sony), lecz także o implementację obsługi Atmosa w bardzo dużej liczbie telewizorów LG. Przecież flagowy W7 to nic innego jak cienki OLED-wy ekran podłączony do soundbara (z Atmosem).

Drugim beneficjentem CES-u 2017 będziemy my wszyscy. Nowe OLED-y, QLED-y oraz telewizory Full HD z HDR zaostrzą konkurencję powodując spadek cen. Po drugie, ceny telewizorów A.D. 2016 polecą bardzo szybko w dół, no bo który ze sklepów i producentów będzie chciał utrzymywać wysoką cenę starych modeli skoro nowe telewizory zapowiadają się bardzo atrakcyjnie, żeby nie powiedzieć zjawiskowo? A zatem wszyscy łowcy okazji – cieszcie się. Nadchodzi fala tsunami nowych telewizorów, która wyczyści magazyny ze starego sprzętu. Przecież nie każdy musi mieć najnowszy telewizor i płacić podatek od nowości.

Oczywiście nie są to wszystkie nowości jakie zobaczymy w tym toku. Szczegółowe informacje o gamach telewizorów LG, Panasonica i Samsunga poznamy podczas europejskich forów i konwencji, które będą odbywać się od lutego do kwietnia. Wtedy też dowiemy się, czy np. Panasonic zaoferuje tylko jeden nowy telewizor OLED (65EX1000), czy też rozszerzy ich gamę o tańsze modele z 55-calowym ekranem. Wtedy poznamy też więcej informacji o rozwiązaniach technicznych zastosowanych w QLED-ach Samsunga. Przede wszystkim poznamy zaś najważniejszy parametr: cenę, która zadecyduje o wszystkim.

Cokolwiek by nie mówić, wiem, że dawno nie widziałem tak przełomowego CES-u jak tegoroczny.

Odsłon: 18863 Skomentuj artykuł
Komentarze

11

Udostępnij
  1. slow17
    Oceń komentarz:

    1    

    Opublikowano: 2017-01-05 16:43

    Przecież Samsung prezentował Quantum Dot na targach IFA.

    Skomentuj

  2. Scarven
    Oceń komentarz:

    1    

    Opublikowano: 2017-01-05 17:21

    /kurna, z telewizorami jest tak samo jak z komorkami. Robia to wszystko coraz wieksze i wieksze. Nikt juz nie mysli o tym by zrobic cos mniejszego. Nie wszyscy maja salony na 100 metrow.

    Skomentuj

    1. Franz
      Oceń komentarz:

      5    

      Opublikowano: 2017-01-05 18:22

      A po co ci salon 100m - nowe TV 4K należy oglądać z mniejszej odległości niż FHD, by docenić zalety wyższej rozdzielczości.

      Skomentuj

        1. Franz
          Oceń komentarz:

          3    

          Opublikowano: 2017-01-05 22:42

          Dokładnie trzeba siedzieć bliżej niż przed TV FHD, żeby na TV 4K zobaczyć szczegóły wynikające z wyższej rozdzielczości.
          Dla TV 4K 65" optymalna odległość oglądania to 1,2-2,5m,
          odpowiednio dla FHD to 2,5-4m.

          Przeprowadź sobie test na smartfonach - z odległości np. 1,5m nie odróżnisz ekranu HD, od FHD, czy QHD. Jak zobaczysz różnice to mogą one być tylko efektem różnych technologii wykonania ekranu (Amoled, IPS, itd.), a nie efektem różnej rozdzielczości.

          Przy TV działa to tak samo - z pewnej odległości nie zobaczysz już różnicy między FHD i 4K.

          Skomentuj Historia edycji

    2. zielony888
      Oceń komentarz:

      0    

      Opublikowano: 2017-02-28 19:59

      To prawda, a jeszcze w przypadku TV Philips trzeba pomyśleć o fragmencie ściany na ambilight. :D Przynajmniej ja muszę. :D

      Skomentuj

  3. AndreoKomp
    Oceń komentarz:

    0    

    Opublikowano: 2017-01-06 10:59

    Szkoda, że ludzie są tak pazerni i egoistyczni na tym świecie. Dali by dopracowany TV OLED Full HD bez wodotrysków w rozmiarach od 32-55" w dobrej cenie to nie, bo za mało by wtedy zarobili. W takim razie na mnie nie zarobią nic. Nie mam zamiaru przepłacać za nowy TV i dać sobie wciskać to co nie potrzebuje.

    Skomentuj

    1. mr_rzeznik
      Oceń komentarz:

      0    

      Opublikowano: 2017-01-06 12:26

      Wszystko zależy od przyzwyczajenia. Ja kiedyś oglądałem na 40" tv filmy i było ok, a teraz wydaje się to takie malutkie że aż oczy bolą ;) Mam pokój w którym siedzę od ekranu ok 4 m, od ok 3 lat mam projektor z ekranem ok 90" (po przekątnej) i tak się do tego przyzwyczaiłem że wszystko mniejsze od tv 55-65" dla mnie jest nieakceptowalne. Chcę sobie kupić TV (żeby nie oglądać zawsze po ciemku ;)) i mniejszych nie biorę pod uwagę. Trend jest taki że ludzie oglądają treści na coraz większych ekranach, ich przyzwyczajenia się zmieniają na większe to i producenci też produkują większe.

      Nie zmienia to jednak faktu, że mogliby choć jeden mniejszy model puścić dla tych co wolą mniejsze.

      Skomentuj

      1. figer
        Oceń komentarz:

        -1    

        Opublikowano: 2017-01-06 18:45

        Przecież jak wchodze do np. Euro to pełno jest TV 40 cali!
        A jak ktoś chce jeszcze mniejszy ,to przecież jest pełno monitorów z funkcją TV.
        Z czego Wy robicie problem?
        Przecież jak zrobią malutki z tymi wszystkimi wodotryskami, to będzie o 10% tańszy niż 55 cali i nikt go nie kupi.

        Skomentuj

        1. AndreoKomp
          Oceń komentarz:

          1    

          Opublikowano: 2017-01-07 12:00

          Co z tego, że są jak nie oferują dobrej jakości obrazu przez co nie warto się nimi interesować. Nadają się dla babci i dziadka, którzy się cieszą, bo obraz jest kolorowy. Dzisiaj chcąc kupić dobry TV czyli np. LG OLED musisz mierzyć w minimum 55" i masz do wyboru, za 5500zł stary model Full HD z wadami wieku dziecięcego lub bardziej dopracowany Ultra HD za ponad 10 000zł. W przypadku tego drugiego to kompletnie nie opłacalny zakup. Lepiej do kina chodzić na każdy interesujący film, bo za te pieniądze można obejrzeć prawie 500 filmów w kinie!
          Osobiście jestem zainteresowany TV OLED 55" Full HD i mniejszego nie chce, ale wiem, że sporo osób ma możliwość patrzenia na TV z dowolnej odległości i spokojnie mogłaby sobie kupić dużo tańszy TV OLED np. 40" i patrzeć na niego bliżej. Miała by świetną jakość obrazu i fajne wrażenia dzięki temu, że siedzi blisko. Sam wiele lat temu miałem TV 32" i patrzyłem na niego z 1,5m. Świetnie się filmy oglądało, chociaż do każdego sensu trzeba było kanapę przesunąć o metr do przodu.
          Nie zgadzam się z Tobą, że mniejsze TV kosztowałyby 10% mniej. Wystarczy spojrzeć na lata wcześniejsze jak to wyglądało, żeby przekonać się, że różnice mogą sięgać nawet ponad 50%. Obecny TV jak kupowałem ceny tego modelu w zależności od wielkości były takie: 40" 2200zł, 46" 3000zł, 55" 5000zł.

          Skomentuj

          1. zielony888
            Oceń komentarz:

            0    

            Opublikowano: 2017-01-20 22:09

            Myślę, że nie ma co walczyć z wiatrakami. 4K trafiło już pod strzechy, więc nie ma co szukać FHD. Albo stary model, albo coś naprawdę niszowego.

            Skomentuj

  4. wanakamura
    Oceń komentarz:

    0    

    Opublikowano: 2017-01-09 11:42

    Ja wiem że Benchmark żyje z reklam ale wrzucać sondę typu powiedz jak bardzo Cię przekonaliśmy do kupna to już przesada. Bardziej się spodziewałem sondy co Ci się bardziej podoba.
    Mi najbardziej brakuje TV 4K ok 40 cali na nowych matrycach. 55 cali to za dużo na biurko a 40 to w sam raz. bo monitory 4K 32cale to trochę za mało (jak FHD 16 cali)

    Skomentuj

Dodaj komentarz

Przy komentowaniu prosimy o przestrzeganie netykiety i regulaminu.

Aby dodać komentarz musisz być zalogowany!