Na topie

Tom Clancy’s The Division 2 – wrażenia po beta testach. Czy warto czekać?

Autor:
redakcja

więcej artykułów ze strefy:
Gry

Pierwsze beta testy Tom Clancy’s The Division 2 za nami, a Ubisoft już ogłasza termin drugiej, otwartej już dla wszystkich graczy. Możliwość zobaczenia fragmentu tej gry przed premierą z pewnością się przyda, bo wciąż sporo tu niewiadomych. Oto nasze pierwsze wrażenia.

  • Tom Clancy’s The Division 2 – wrażenia po beta testach. Czy warto czekać? | zdjęcie 1

90%

Ocena benchmark.pl

 

A A

Chyba nikt nie zaprzeczy, że Tom Clancy’s The Division 2 to jedna z najgorętszych gier I połowy 2019 roku. Pierwsze The Division przyniosło ciekawy powiew świeżości w kwestii sieciowych gier akcji, stąd i całkiem ciepłe przyjęcie. Nie przeszkodził w tym nawet spory downgrade jaki dotknął ten tytuł od czasu jego pierwszych zapowiedzi. Czy „dwójka” podzieli podobny los? Trudno powiedzieć.

Wbrew pozorom prywatna beta Tom Clancy’s The Division 2 przyniosła więcej pytań niż odpowiedzi. By unaocznić Wam jakie targają nami wątpliwości postanowiliśmy zebrać nasze wrażenia. Oto trzy niezależne opinie.

Michał GrązkaTom Clancy's The Division 2 prywatna beta lekko sceptycznym okiem
Michał Grązka

Jeśli duża gra formatu AAA, od potężnego wydawcy, jakim jest Ubisoft, doczeka się kontynuacji – znaczy to, że oryginalna produkcja była na tyle udana, że opłaca się przynajmniej twórcom. A czy wchodzenie drugi raz do tej samej, postapokaliptycznej rzeki będzie także z korzyścią dla graczy? Wersja beta dała mi kilka dni, by choć częściowo się o tym przekonać.

Grając w prywatną betę The Division 2 odczułem silną potrzebę powrotu do cofnięcia się o trzy lata i uruchomienia pierwszej części tego tytułu. Głównie po to, żeby zobaczyć czy silne uczucie „skądś to już znam…” mnie nie myli i czy rzeczywiście olbrzymia większość rozwiązań to po prostu kalka sprawdzonej formuły. Obawiam się, że przeniesienie akcji do stolicy USA to jedna z naprawdę nielicznych, wątpliwych nowości.

The Division 2 - odbijamy Biały Dom

W dalszym ciągu chodzi tu więc o wykonywanie kolejnych misji, polegających na likwidowaniu podobnych do siebie przeciwników i zbieraniu olbrzymiej ilości sprzętu. Różnica w kolejnych zadaniach objawia się w momencie, kiedy spotykamy wrogich żołnierzy z fioletowym lub żółtym paskiem zdrowia. Po prostu musimy wystrzelić w nich jakieś pięć wiader nabojów więcej.

Mimo wtórności, bieganie z osłony do osłony ciągle może się podobać. W wersji beta nie dane mi było zasmakować zbyt wielu misji fabularnych, więc nie wiem na ile historia będzie poprawiona w stosunku do płytkiej opowieści z pierwowzoru, ale szczerze mówiąc, nie potrzebuję sensownych pretekstów do siania spustoszenia. Prawdziwy klimat tworzą za to w dalszym ciągu odnajdywane nagrania rozmów i „echa” wydarzeń. 

The Division 2 - mapa

Na starcie widać jednak parę bolączek – sztuczna inteligencja momentami kuleje, a wrogowie swoją głupotę nadrabiają liczebnością. Mnogość żołnierzy i przesadzona wytrzymałość niektórych z nich jest jedynym stopniem trudności, tuż obok deszczu granatów, którymi nas zasypują. 

Próbowałem swoich sił na PS4 i PC – na konsoli kilkukrotnie udało mi się zginąć, przy komputerze – tylko raz, wskutek zawieszenia gry. Niestety, przygoda z The Division 2 na „blaszaku” trąci sterowaniem dostosowanym pod pada – w interfejsie sporo rzeczy, które naturalniej byłoby wyklikać myszką, a zamiast tego trzeba aktywować je przy użyciu klawiatury.

The Division 2 - gabinet owalny

To, co rzuciło mi się w oczy to zagęszczenie możliwości wspólnej, kooperacyjnej gry z agentami z całego świata. Bez przerwy ktoś woła o pomoc, a i my bez problemu możemy zaprosić do aktualnej misji lub eksploracji dowolnych graczy. Choć wezwania mogą wydawać się natarczywe, to dla mnie są krokiem w dobrą stronę – wciąż mogę przejść fabułę samotnie, ale miło jest czasem mieć przy boku kompana, który pomoże nam wstać z ziemi, gdy upadniemy na nią po spotkaniu zbyt silnego przeciwnika.

Co tu dużo pisać, z niecierpliwością czekam na pełną wersję – na razie strzelało mi się nad wyraz dobrze, mimo fabularnej miałkości i braku innowacji. Na plus muszę zaliczyć dużo pobocznych zadań, porozrzucanych po mapie, przez co po drodze do konkretnej misji nie raz robiłem przystanki na pomniejsze strzelaniny. Wielką niewiadomą jest za to dla mnie Strefa Mroku, która musi mi udowodnić, że tym razem będzie oferować więcej atrakcji i mniejsze pole do popisu dla graczy wykorzystujących rozmaite błędy gry.

The Division 2 - gra w drużynie

Wierzę, że The Division 2 będzie naprawdę przyjemne. Zbieranie sprzętu, porównywanie statystyk broni i sprawdzanie ich w boju wciąż daje sporo satysfakcji. Tylko czy przeniesienie tych samych, znanych już atrakcji do Waszyngtonu starcza, aby w tytule gry dumnie postawić „2”? Gdy dostępna będzie już pełna wersja, z pewnością obie części będą ze sobą zestawiane w celach porównawczych. Lepiej więc, żeby w finalnym wydaniu różnice były od razu widoczne, z korzyścią dla tej nowszej odsłony. Moja wstępna ocena: 3,8/5

 

Maciej PiotrowskiTom Clancy's The Division 2 neutralnym okiem
Maciej Piotrowski

Pierwsze The Division mnie oczarowało. I nie chodzi tu o strzelanie, system osłon czy Dark Zony. To co najbardziej mnie w tej urzekło to klimat – ciężki, mroczny, mocno dołujący. Bieganie po wyludnionych uliczkach Nowego Jorku, napytanie śladów bytności ludzi, odkrywanie ich historii i poznawanie przebiegu wydarzeń jakie doprowadziły do totalnego chaosu w mieście, które ponoć nigdy nie śpi, to było coś absolutnie fantastycznego.

I tu z The Division 2 mam wielki problem. Waszyngton po prostu tego nie ma. Nie czuje się tu przytłoczony. Przynajmniej na razie, po spędzeniu tych kilkunastu godzin w prywatnej becie. Owszem, do wyglądu samego miasta nie sposób się przyczepić. Podobnie jak do poprawionych mechanik strzelania. To wciąż „stare, dobre Division”, w które bardzo przyjemnie się gra.

Kłopot w tym, że chciałbym coś więcej. Coś co dałoby mi kopa i spowodowało, że wyczekiwałbym tej premiery obgryzając paznokcie. Niestety, tego nie dostałem. The Division 2 to po prostu więcej tego samego, w nieco innym opakowaniu. Stąd też taka a nie inna moja wstępna ocena - 4/5.

 

Jakub JakubowiczTom Clancy's The Division 2 okiem delikatnego optymisty
Jakub Jakubowicz

Ubisoft to, Ubisoft tamto… Łatwo na firmę spod znaku „ślimaczka” narzekać, ale kiedy w grę wchodzą uzależniające piaskownice, trzeba przyznać, że „Ubi” wiedzie prym. O ile, rzecz jasna, gustuje się w takiej rozgrywce. 
Tom Clancy’s The Division 2 ma, rzecz jasna, wpisywać się w taką konwencję, toteż nie zdziwiło mnie, że zamknięta beta tego tytułu łapała mnie przede wszystkim na haczyk „zbieractwa” i „levelowania”. No i łapała całkiem skutecznie! 

The Division 2 - misja główna

Spluwy i pancerze kusiły kolorkami świadczącym o ich unikatowości, bazy rebeliantów aż się prosiły o rozbudowę, a ekran satysfakcjonująco rozbłyskiwał po wbiciu kolejnego poziomu. A jednak czegoś mi brakło! Fabuły. 

Pewnie, beta nie od tego jest, żeby urzekać historią i duże prawdopodobieństwo, że w wersji ostatecznej znajdziemy i suspens, i zwroty akcji, i całą resztę rodem z Hollywood. Bo te kawałeczki, które uchylili przede mną twórcy w misjach głównych i pobocznych nie porwały mnie. Drogi Ubisofcie, dajcie mi takiego El Sueno (z Tom Clancy’s Ghost Reacon Wildlands) czy innego solidnego draba, na którym zawiśnie, jak na solidnym haku, moja rozprawa z plądrującymi ruiny Hienami, a wtedy jestem wasz. 

The Division 2 - ulice Waszyngtonu

Na tę chwilę siłą rzeczy zachowuję dystans do warstwy fabularnej. Sygnalizuję jednak, że musi znaleźć się dla niej miejsce, bo inaczej Tom Clancy’s The Division 2 może trochę zalatywać odgrzewanym kotlecikiem. Piszę teraz o mechanice rozgrywki, a nie o świecie, jaki udało się zbudować twórcom tego tytułu. 

Waszyngton z Tom Clancy’s The Division 2 to postapokaliptyczny majstersztyk. Klimat obrośniętych zielskiem budynków i zagraconych samochodowymi wrakami ulic wciąga jak zawirusowany wir. Dlatego też chętnie sięgnę po ostateczny produkt z nadzieją, że znajdę w nim to, czego na razie trochę jeszcze brakło. 

Boję się jednak, że powtarzalność względem „jedynki” i innych piaskownicowych hitów pogrzebie Tom Clancy’s The Division 2. Bo ile można chować się za osłonami, faszerować przeciwników ołowiem i kolekcjonować ekwipunek… No właśnie – ile? To wcale nie jest pytanie retoryczne i z zaciekawieniem czekam do marca na odpowiedź. Moja wstępna ocena: 4,3/5

The Division 2 - witamy w DC

Odsłon: 3864 Skomentuj artykuł
Komentarze

5

Udostępnij
  1. Marucins
    Oceń komentarz:

    4    

    Opublikowano: 2019-02-13 14:30

    Kompletnie nie mam czasu na takie gry.

    Skomentuj

  2. pawluto
    Oceń komentarz:

    1    

    Opublikowano: 2019-02-13 18:31

    Trailer całkowicie odrzuca od gry.
    Nie dla mnie ta gra.

    Kiedyś kiedyś pogrywałem w podobną grę ale tytułu nie pamiętam...
    Pamiętam że w menu była świetna muzyka i pamiętam początkową misję z uwolnieniem zakładników...

    Skomentuj

  3. PITUCH3
    Oceń komentarz:

    3    

    Opublikowano: 2019-02-13 19:45

    15 minut , nuuuuuuudaaaaa

    Skomentuj

  4. POSTMAN
    Oceń komentarz:

    3    

    Opublikowano: 2019-02-13 22:21

    Grafika ta sama. Nawet rozwiązania układu map podobne. Jak dla mnie to Division 1.3 a nie 2. Za taką cenę nie będę kupował.

    Skomentuj

    1. Sharimsejn
      Oceń komentarz:

      0    

      Opublikowano: 2019-02-26 10:29

      Ta i gdzieś oglądałem, że teraz niby więcej map ma być niż w jedynce ale taki trik, że razem wzięte są nieco większej powierzchni niż to co w pierwszej części xd

      Skomentuj

Dodaj komentarz

Przy komentowaniu prosimy o przestrzeganie netykiety i regulaminu.

Aby dodać komentarz musisz być zalogowany!