World of Tanks od lat pozostaje jedną z najpopularniejszych gier o czołgach. Swoją pozycję zbudował dzięki rozbudowanej rozgrywce, ogromnej liczbie historycznych pojazdów oraz taktycznym bitwom, które potrafią trwać kilkanaście minut. Dla wielu graczy to właśnie konieczność planowania każdego ruchu i współpracy z drużyną stanowi największą zaletę. Inni z kolei narzekają, że tempo rozgrywki jest zbyt wolne, a próg wejścia – zbyt wysoki.
Teraz Wargaming próbuje trafić także do tej drugiej grupy odbiorców. World of Tanks: HEAT stawia na krótsze, bardziej dynamiczne starcia i prostsze zasady niż klasyczny World of Tanks. Ponieważ gra jest dostępna w modelu free-to-play, postanowiłem przekonać się, czy rzeczywiście jest bardziej przystępna dla nowych graczy.
Los chciał, że pierwsze starcia w World of Tanks: HEAT stoczyłem u boku redakcyjnego kolegi Przemysława Juraszka, który o wojskowości wie znacznie więcej ode mnie. Ja natomiast do gry podszedłem jako kompletny świeżak. Nigdy nie byłem zapalonym czołgistą, dlatego sprawdzam, czy nowa produkcja Wargaming rzeczywiście potrafi wciągnąć także takich graczy jak ja.
Pudełka z GTA 6 trafią do graczy tydzień przed premierą. Ale jest haczyk
Dynamiczne pojedynki na "kilka" minut
World of Tanks: HEAT został nastawiony na szybkie, drużynowe starcia. Rozgrywka toczy się na zróżnicowanych mapach i w kilku trybach, które stawiają na intensywne, krótsze pojedynki. Ma to swoje plusy, bo dzięki temu każda runda ma wyraźnie szybsze tempo i możemy "popykać" w HEAT-a nawet jeśli mamy tylko kilka-kilkanaście minut wolnego czasu.
Gra szybko dobiera gotowych graczy (możemy też zaprosić znajomych), po czym trafiamy na pole bitwy. Co ciekawe, w jednym meczu mogą spotkać się gracze z PC, Xboxa i PlayStation. System stara się dobierać przeciwników o zbliżonym poziomie umiejętności, dzięki czemu jako początkujący nie miałem wrażenia, że jestem regularnie rzucany na zbyt doświadczonych graczy.
Warto tutaj zaznaczyć, że gra dobiera mapy i tryby losowo:
- Conquest: Tryb polegający na przejmowaniu i utrzymywaniu punktów na mapie. Drużyna zdobywa punkty za kontrolę stref, a wygrywa ta, która pierwsza osiągnie limit lub ma przewagę po czasie.
- Hardpoint: Na mapie znajduje się jeden aktywny punkt, który po czasie zmienia swoje położenie. Liczy się szybka reakcja, rotacja i walka o kontrolę aktualnej strefy.
- Kill Confirmed: Eliminowanie wrogów, ale samo zniszczenie przeciwnika nie wystarcza – po eliminacji trzeba zebrać znacznik, aby zdobyć punkt dla drużyny. Dodatkowo przeciwnicy mogą przechwytywać znaczniki sojuszników.
- Control: Tryb oparty na przejmowaniu i utrzymywaniu wyznaczonych stref na mapie. Kluczowa jest współpraca drużyny i kontrola obszarów, które dają przewagę punktową.
Szkoda, że samemu nie można sprecyzować, by grać tylko na mapach z ulubionym trybem.
Warto również podkreślić, że gra nie ma wygórowanych wymagań sprzętowych. Do komfortowej rozgrywki wystarczy kilkuletni komputer ze średniej półki, wyposażony w procesor pokroju AMD Ryzen 5 5600X lub Intel Core i7-8700K, 16 GB pamięci RAM oraz kartę graficzną GeForce RTX 2060 albo Radeon RX 5600 XT. Co więcej, tytuł jest dostępny w usłudze NVIDIA GeForce NOW, dzięki czemu można zagrać w niego praktycznie na dowolnym urządzeniu obsługującym streaming gier.
Trzeba dobrać taktykę
Kluczową rolę odgrywają wyspecjalizowani agenci – funkcjonalni bohaterowie, z których każdy dysponuje własnym czołgiem oraz unikalnymi zdolnościami bojowymi. Choć rozgrywka toczy się na współczesnych i futurystycznych mapach, dostępne pojazdy nie należą do najnowszych konstrukcji. Gracze mogą zasiąść za sterami takich maszyn jak T-62 AV, AMX-10RC czy nawet eksperymentalny radziecki Obiekt 287.
Różnice między czołgami są wyraźnie odczuwalne – każdy z nich wyróżnia się siłą ognia, poziomem opancerzenia, prędkością oraz dodatkowymi zdolnościami, co przekłada się na odmienny styl prowadzenia walki. Model starć jest wyraźnie nastawiony na zręcznościową rozgrywkę – produkcji zdecydowanie bliżej do arcade'u niż realizmu.
Początkowo dysponujemy tylko podstawowymi postaciami, jednak z czasem, wraz ze zdobywanym doświadczeniem, możemy odblokowywać kolejne (przyznam się jednak, że ja dostałem od twórców bonusowy kod, który pozwolił odblokować je na starcie).
Istotnym elementem progresji jest także rozwój. Gracze mogą ulepszać swoje czołgi, odblokowywać nowe moduły oraz wzmacniać zdolności agentów, co pozwala dopasować styl gry do własnych preferencji – od bardziej agresywnego po taktyczny i wspierający drużynę.
Pieniądze? Nie są aż tak istotne
Twórcy postawili na model free-to-play, dzięki czemu gra jest dostępna całkowicie za darmo. Oczywiście istnieje możliwość zakupu dodatkowej waluty za prawdziwe pieniądze (w końcu twórcy muszą w jakiś sposób utrzymywać grę i rozwijać jej zawartość), jednak nie daje ona takich korzyści jak w klasycznym World of Tanks, które często bywa krytykowane za elementy typu "pay-to-win".
W przypadku World of Tanks: HEAT mikrotransakcje ograniczają się głównie do elementów kosmetycznych – takich jak skórki, malowania czy inne dodatki wizualne. Oznacza to, że wydawanie pieniędzy nie wpływa bezpośrednio na przewagę w rozgrywce, a jedynie na wygląd pojazdów i agentów.
HEAT zachęca, ale na początku było trudno
Przyznam, że początki z World of Tanks: HEAT nie były dla mnie łatwe. Pojedynki są wciągające, jednak zrozumienie systemu agentów czy ulepszeń okazało się dość wysokim progiem wejścia. Brakowało mi solidnego wprowadzenia w mechaniki gry, co początkowo było nieco przytłaczające, a momentami nawet irytujące.
Po kilku (a właściwie kilkunastu) rozegranych meczach i krótkiej konsultacji z Przemysławem gra stała się znacznie bardziej zrozumiała. Widać, że ma potencjał, ale sposób wprowadzenia gracza w mechaniki mógłby być lepszy.
Na ten moment nie widzę jej jako tytułu, do którego będę regularnie wracał wieczorami. To raczej ciekawa odskocznia niż gra, która zostaje na dłużej — przynajmniej dla kogoś, kto dopiero zaczyna przygodę z tym typem rozgrywki.
Twórcy przygotowują kolejne sezony, a wraz z nimi pojawią się nowe czołgi, mapy, agenci oraz umiejętności. Wszystko wskazuje na to, że gra będzie systematycznie rozwijana i wzbogacana o kolejną zawartość