Nie przyszło nam długo czekać, a już pojawiły się pierwsze głosy krytyki. A może raczej, obawy o to co może wyniknąć gdyby Microsoft przejął Yahoo z całym jego dobytkiem. Pamiętać należy, że mowa tu o kilkuset milionach zarejestrowanych użytkowników, którzy nie tylko korzystają z serwisu newsowego Yahoo. Mowa tu o kontach mailowych, komunikatorze sieciowym, grupach dyskusyjnych, itp. Warto jeszcze przypomnieć, że popularny serwis zdjęciowy Flickr.com to również dziecko Yahoo.
W tej niepewnej atmosferze przedstawiciele Google wyrazili swoje zaniepokojenie o przyszłość Internetu w obliczu dominacji Microsoft. Nietrudno sobie wyobrazić, że producent oprogramowania może z czasem silniej wykorzystywać swoją mocną pozycję na rynku. Może wdrażać rozwiązania, które czy nam się to podoba czy nie, staną się koniecznością. Twórcy popularnej wyszukiwarki obawiają się również o swobodny i otwarty przepływ informacji, który może zostać naruszony przez wykupione Yahoo. Tu Google wraca niemal do pionierskich czasów, gdy Yahoo wiązał się z wolnością, młodzieńczym luzem.
DLA CIEBIECyfrowy Polak - Wykluczenie cyfrowe
Krytyczne słowa Google oczywiście nikogo nie dziwią. Próba zwrócenia uwagi na potencjalne stworzenie sieciowego monopolu na informację pod szyldem Microsoft warta jest uwagi. Z tym, że mówienie o utracie przez Yahoo „młodzieńczej wolności” wydaje się być nieco naciągane. Serwis już nieraz pokazał, że w obliczu walki o rynek jest w stanie zapomnieć o wcześniej deklarowanych ideałach. Warto przypomnieć sobie walkę o chiński rynek, autocenzurę, cenzurę użytkowników, itp. posunięcia. Możliwe przejęcie Yahoo przez Microsoft oznaczałoby pojawienie się w sieci bardzo silnego gracza, który, nie czarujmy się, może nieco popsuć dalsze plany podboju sieci przez... Google. Notabene ten ma bardzo mocną pozycję na rynku internetowej reklamy i na pewno nie chciałby jej utracić.
Z najnowszych doniesień wynika, że Yahoo jeszcze nie ugiął się pod wpływem oferty 45mld dolarów błagając o jak najszybsze sfinalizowanie sprzedaży. Przedstawiciele portalu twierdzą, że wpierw przyjrzą się innym możliwością, a dopiero później podejmą kluczowe decyzje. Ponoć na horyzoncie pojawili się jeszcze inni gracze, którzy również zainteresowani są pozyskaniem Yahoo. Czy jednak uda im się przebić ofertę Microsoft?
(ms)