Choć to, czy odniesie sukces jest faktem wyjątkowo niepewnym, już dziś specjaliści od branży IT są zgodni - idea nowego serwisu Google to prawdziwa rewolucja. Wave wedle założeń jego twórców będzie swoistym połączeniem serwisu społecznościowego, komunikatora internetowego, edytora tekstu, skrzynki pocztowej i tysięcy innych aplikacji.
Autorzy liczą na zaangażowanie ze strony użytkowników i niezależnych korporacji, którzy będą we własnym zakresie rozbudowywać możliwości Wave, tworząc nowe protokoły - mniej więcej w taki sposób, jak dziś funkcjonuje system aplikacji na popularnym Facebooku. Oprócz prowadzenia rozmów, przesyłania grafik czy video standardem stanie się więc na przykład gra w pokera lub szachy.
Dostępna w sieci wersja to póki co dość okrojona prezentacja nie tyle możliwości, co samej idei serwisu. Niemniej i tak warto się z nią zapoznać, choćby ze względu na unikatowy moduł śledzenia i edytowania "na żywo", tego co pisze nasz rozmówca. To bardzo przydatna funkcja, która w sporym stopniu ułatwi wszystkie zadania związane chociażby z pracą grupową.
Przyłączenie się do Google Wave odbywa się na zasadzie zbliżonej do początków funkcjonowania usługi kont pocztowych GMail. Aby rozpocząć korzystanie z serwisu potrzebne jest stosowne zaproszenie - na szczęście każdy istniejący użytkownik dysponuję pewną, odnawialną pulą tychże.
Sukces nowej usługi Google stoi pod dużym znakiem zapytania. Jeśli obecnie najsilniejszej internetowej marce się powiedzie - tradycyjny e-maill, Gadu-Gadu czy Facebook prawdopodobnie odejdą do lamusa. Wave ma szansę dokonać największej rewolucji w internecie od momentu powstania WEB 2.0. Trzeba jednak pamiętać, że Google ma na swoim koncie także mniej udane koncepcje. Być może właśnie dlatego koncern tym razem słusznie stawia na innowacje a nie powielanie i dzięki temu ich projekt uniknie losu niezbyt udanego googlowskiego serwisu społecznościowego jakim był Orkut.
Źródło: wave.google.com