Ośmiodniowe ćwiczenia zgromadziły około 100 naukowców i inżynierów z różnych krajów Europy. W terenie pracował robot nazwany Charlie, a zespoły specjalistów równolegle planowały przejazdy, interpretowały spływające pomiary i typowały punkty, które mogłyby być kluczowe z perspektywy przyszłych badań na Czerwonej Planecie.
Pustynia Tabernas poligonem dla łazika
Tabernas wybrano nieprzypadkowo – zdecydowały o tym warunki geologiczne i skład minerałów, pozwalające zbliżyć się do realiów, z jakimi trzeba będzie się mierzyć podczas eksploracji Marsa. Planetolog Elliot Sefton-Nash podkreślał, że celem przyjazdu było zbudowanie na tyle wiarygodnego scenariusza, by sprawdzić procedury pracy naukowej, sposób odczytywania danych oraz podejmowanie decyzji w dynamicznie zmieniających się okolicznościach.
Charlie powstał dzięki zespołom firmy Airbus i podczas przejazdów korzystał z systemów odpowiadających za prowadzenie, nawigację i sterowanie. Zadania po stronie zespołu naziemnego realizowano w Centrum Kontroli Operacji Łazika w Turynie: tam analizowano fotografie, informacje z radaru podpowierzchniowego i wyniki pomiarów spektralnych. Wszystko po to, by ćwiczyć wybór lokalizacji, w których docelowy łazik mógłby próbować wykryć ślady dawnego życia.
Starship po raz pierwszy dotarł na orbitę. Starlinki już działają
Ważnym elementem kampanii było też sprawdzenie samodzielności pojazdu. Luc Joudrier, odpowiadający za operacje łazika Rosalind Franklin, wskazywał, że szóstego dnia Charlie pokonał ponad 60 metrów bez bezpośredniego sterowania przez operatora, a błąd nawigacyjny utrzymał się poniżej 1 proc. Tryb autonomiczny ma ułatwić działanie na Marsie, gdzie praca na odległość wymusza inne tempo i organizację niż na Ziemi.
Zespół reagował na trudne warunki
W trakcie testów nie brakowało momentów, w których sama analiza danych nie dawała jednoznacznych odpowiedzi. Ocena nachylenia jednego ze zboczy okazała się trudna na podstawie pakietu informacji przesłanego przez robota – operatorzy początkowo wybrali wariant ostrożniejszy, a dopiero później wsparli się cyfrową mapą wysokości, która pokazała, że stok jest łagodny. Dodatkowym utrudnieniem był deszcz, zjawisko nieobecne na Marsie, które wymusiło korekty planu prac i zmianę priorytetów.
Podczas ćwiczeń wykorzystywano zestaw instrumentów, które mają pomóc w poszukiwaniu oznak dawnej aktywności mikrobiologicznej: kamery PanCam i CLUPI, spektrometr Enfys oraz radar WISDOM. Zespół w Turynie układał kolejne zadania na podstawie codziennych paczek danych spływających z terenu prób.
Choć opisywany etap działań trwał osiem dni, cała kampania testowa obejmowała łącznie 20 dni. Następne ćwiczenia zaplanowano na lato 2027 r. – mają być bardziej rozbudowane i uwzględniać dodatkowe wyzwania powiązane z sondą ExoMars Trace Gas Orbiter krążącą wokół Marsa. Za organizację prób w Hiszpanii odpowiadał Airbus UK, a działania centrum operacyjnego w Turynie prowadziła The Open University.