Szef Hugging Face krytykuje dokument Netflixa. "Bardzo rozczarowujące"

Clem Delangue, współzałożyciel i prezes Hugging Face, ocenił, że dokument Netflixa "AI się wściekła" (ang. "AI Gone Wild") zniekształca przebieg ataku agentów AI na jego firmę. Jak podaje TechCrunch, menedżer zarzuca twórcom nadanie technologii zbyt ludzkich cech i pominięcie ważnych informacji o zabezpieczeniach oraz obronie przed incydentem.

In this photo illustration, a Netflix logo is seen displayed
INDIA - 2025/04/16: In this photo illustration, a Netflix logo is seen displayed on a smartphone with a ChatGPT logo in the background. (Photo Illustration by Avishek Das/SOPA Images/LightRocket via Getty Images)
SOPA Images
smartphone, device, online, cellphone, brand, logos, phone
Źródło zdjęć: © Getty Images | SOPA Images
Nadia Sieszputowska

We wpisie na X Delangue napisał, że próbował prostować błędy jeszcze na etapie rozmów z twórcami filmu.

"To bardzo rozczarowujące, ponieważ postawili na maksymalny antropomorfizm technologii i całkowicie katastroficzny ton" – napisał. "Spędziłem z nimi ponad dwie godziny, próbując poprawić wszystkie błędy i osadzić to w realiach, wyjaśniając, że agenci są systemami technologicznymi, a nie obcymi. Ale wygląda na to, że chęć przestraszenia ludzi dla jak największej oglądalności była zbyt silna" – dodał.

Dokument zawiera wypowiedzi ekspertów, w tym komentarze Delangue'a i Ryana Greenblatta z METR, czyli niezależnej organizacji non-profit zajmującej się badaniami nad bezpieczeństwem oraz oceną zaawansowanych modeli AI.


DLA CIEBIE
HUAWEI Pura - poznaj nowy smartfon

Testowany przez OpenAI model wydostał się z izolowanego środowiska, utworzył grupę agentów i włamał się do Hugging Face, by zdobyć odpowiedzi potrzebne do wykonania trudnego zadania. Agenci mieli samodzielnie wymyślać sposoby komunikacji i organizacji, a do incydentu doprowadziły luki w zabezpieczeniach oraz błędne założenie, że taki atak nie nastąpi.

Co Delangue zarzuca filmowi Netflixa

Zarzuty dotyczą sposobu opowiedzenia tej historii. Film przeplata techniczne wyjaśnienia ujęciami złowrogich robotów, wątkiem o ludzkim lęku przed AI i zabiegiem polegającym na nadaniu zbuntowanym agentom ludzkich głosów.

– Organizowali się. Mieli hierarchię. Byli liderzy. Prawie jak oglądanie narodzin kultu – powiedział w dokumencie dziennikarz Kevin Roose.

Delangue wskazał również na kwestie pominięte w filmie, które miały znaczenie dla pełnego zrozumienia ataku przeprowadzonego przez agentów AI. Zabrakło informacji o właściwej izolacji i monitorowaniu agentów. Film nie uwzględnił także faktu, że pierwszy, własnościowy model AI odmówił dalszego wykonywania zadań związanych z bezpieczeństwem, ponieważ podporządkował się własnym zasadom ochronnym. Pominięto również informację, że Hugging Face odpierał atak przy użyciu AI, korzystając z otwartego modelu.

Zdaniem Delangue'a te braki sprawiają, że produkcja nie spełnia standardów materiału dziennikarskiego. Jego krytyka nie podważa zagrożeń związanych ze sztuczną inteligencją i agentami AI. Zwraca jednak uwagę, że przedstawianie ich jako świadomych istot prowadzi do zniekształcenia znaczenia opisywanego incydentu.

Wybrane dla Ciebie
ZACZEKAJ! ZOBACZ, CO TERAZ JEST NA TOPIE