Samsung od lat sprzedaje Z Foldy jako urządzenia, które chcą mieć tablet w kieszeni marynarki. Problem w tym, że przez kilka generacji ta obietnica była trochę na wyrost - bateria nie była najlepsza, aparaty również odstawały od flagowców, a design zmieniał się... no właśnie. W zasadzie to nie zmieniał się szczególnie. Z Fold 8 Ultra to model, przy którym naprawdę czuć, że ktoś w Korei usiadł i policzył, co trzeba poprawić, żeby dopisek "Ultra" nie brzmiał jak żart.
Spędziłem z Z Fold 8 Ultra trochę czasu, korzystając z niego jako narzędzia do pracy i rozrywki. I przyznam szczerze, że nie spodziewałem się, że aż tak polubię się z nowym Z Fold 8 Ultra.
WIDEOSamsung Galaxy Z Fold 8 Ultra - unboxing
Specyfikacja na poziomie Ultra
Zanim przejdę do wrażeń, kilka twardych liczb. Z Fold 8 Ultra dostał 8-calowy wewnętrzny wyświetlacz (AMOLED) z odświeżaniem 120 Hz oraz 6,5-calowy ekran zewnętrzny o tych samych parametrach odświeżania. Sercem telefony jest Snapdragon 8 Elite Gen 5, który bez trudności bierze na barki nawet największe obciążenie, które zadamy temu "składakowi".
Aparaty to z kolei zestaw 200 Mpx (główny) 50 Mpx (ultraszerokokątny) oraz 10 Mpx (teleobiektyw z 3x zoomem optycznym). Bateria ma z kolei pojemność 5000 mAh i można ładować ją z mocą do 45 W. Będąc jeszcze w temacie "cyferek", nie sposób pominąć kwestii ceny. Samsung wycenia swojego Z Folda 8 Ultra na 9 599 zł w wersji 256/12 GB. Jeśli potrzebujemy więcej pamięci, to za wariant 512/12 GB zapłacimy 10 499 zł, natomiast najbardziej "dopakowana" wersja 1 TB/16 GB kosztuje 12 199 zł.
Ekran, któremu trudno cokolwiek zarzucić
Największą zmianą, jaką faktycznie widać gołym okiem, jest nowa konstrukcja wyświetlacza. Samsung dołożył warstwe tytanu i elastyczną folię pod panelem, co daje trzy efekty: większą wytrzymałość, mniejszą grubość samego ekranu i - co najważniejsze dla użytkownika - zauważalnie mniej widoczne zagięcie na środku ekranu. Bruzda wciąż tam jest - w końcu to telefon składany, ale trzeba się naprawdę przyjrzeć, aby ją dostrzec - szczególnie, kiedy patrzymy z perspektywy "normalnego" użytkowania, nie z boku. Nie twierdzę, że tej bruzdy nie widać, ale zupełnie szczerze - ani razu nie zdarzyło mi się, abym podczas korzystania z telefonu dostrzegł, że "coś" przeszkadza na zgięciu.
Po stronie plusów w kontekście wyświetlacza należy też zapisać jego jasność sięgającą 3000 nitów oraz powłoka antyrefleksyjna. Różnica w pracy w pełnym słońcu jest odczuwalna. Zabierając ten telefon w bardzi jasne miejsce, bez trudu możemy czytać, oglądać, pisać lub pracować na nim.
Samsung odrobił lekcje. Bateria i wydajność Galaxy Z Fold 8 Ultra
W nowym "składaku" Samsunga znalazło się ogniwo krzemowo-węglowe o pojemności 5000 mAh. Jak przekłada się to na wrażenia z użytkowania na co dzień? Nie będę rzucał tutaj przykładami pokroju: X godzin odtwarzania filmów, Y godzin rozmów i Z godzin słuchania muzyki, bo uważam, że mało kogo interesuje, czy Galaxy Z Fold 8 Ultra będzie w stanie odtwarzać film na YouTube 20 godzin czy może 25.
Z moich testów wynika jednak, że ten telefon spełnia najważniejsze kryterium: bez trudu zapewnia zapas energii na cały dzień użytkowania. I mam tutaj na myśli standardowe użytkowanie, czyli: przeglądanie internetu w przeglądarce, przewijanie mediów społecznościowych (Facebook, Instagram, X), rozmowy na Messengerze, trochę dyskusji ze sztuczną inteligencją w Chacie GPT i Claude etc. Mam tutaj na myśli, że korzystałem z tego telefonu raczej "zwyczajnie", ale intensywnie. I używając go tak, jak swojego głównego sprzętu, odładałem go do ładowania po godzinie 23 wciąż z zapasem przynajmniej 50 proc. baterii.
Wiem, że każdy używa telefonu trochę inaczej - niektórzy przez kilka godzin dziennie scrollują rolki na Instagramie, inni natomiast ten czas poświęcają na oglądanie filmów na YouTube lub przewijanie wiadomości w Google Discover. I uważam, że w standardowych scenariuszach Samsung Galaxy Z Fold 8 Ultra radzi sobie świetnie. Nie ma więc powodów do obaw, że ten nowy "składak" okaże się niewystarczający w kontekście baterii.
Galaxy Z Fold 8 Ultra radzi sobie również genialnie w kontekście wydajności. Jak już wspomniałem, telefon napędza Snapdragon 8 Gen 5, a więc topowy układ mobilny. Co to oznacza? To, czego można się spodziewać - że problemów z wydajnością tutaj nie uświadczymy. Producent zadbał o optymalizację, a więc wielozadaniowość, praca z wymagającymi aplikacjami - to wszystko rzeczy, które nie stanowią problemu dla Z Folda 8 Ultra. Najnowsze gry, oprogramowanie do edycji zdjęć, wideo - wszystko tutaj działa bez najmniejszego problemu - jak na telefon z dopiskiem "Ultra" przystało.
Nie odczułem też, aby ten telefon miał problemy z przegrzewaniem. I znów - korzystając z niego "standardowo", najprawdopodobniej nie wywołamy sytuacji, w której konstrukcja zacznie się nagrzewać do nieprzyjemnej temperatury. Nawet jeśli znacząco obciążymy podzespoły - z Foldem nie dzieje się nic niepokojącego w kontekście temperatury. Oczywiście - można uruchomić mu kolejne serie najbardziej wymagających benchmarków i wtedy temperatura rzeczywiście wzrośnie, ale... po co? To tylko ekstremalne - labolatoryjne warunki - których "zwykły" użytkownik na co dzień nie odtwarza. Podsumowując więc: nie, Samsung Galaxy Z Fold 8 Ultra nie nagrzewa się podczas użytkowania.
Ale po co mi taki Fold? Multitasking!
Samsung wyraźnie pozycjonuje Z Fold 8 Ultra jako urządzenie do pracy - w kontrze do bazowego Z Folda 8 i Z Flipa 8. Największy w rodzinie Z 8-calowy ekran wewnętrzny robi nomen omen gigantyczną robotę - ale trzeba wiedzieć, do czego go użyć. I to moim zdaniem bardzo ważne spostrzeżenie, bo przecież w portfolio producenta jest wspomniany przed chwilą bardzo podobny "składak" - Z Fold 8. Po co więc dopłacać do wersji Ultra? Właśnie ze względu na ten "ultra" ekran. Jego proporcje nie są skrojone z myślą o rozrywce, a raczej o pracy. Proporcje ekranu sprawiają bowiem, że YouTube na fullscreenie mieści obraz o wielkości porównywalnej z tym, co na pełnym ekranie wyświetla iPhone 17 Pro Max. To nie jest tak, że ten telefon jest jak przenośny telewizor.
Ale cała magia Galaxy Z Fold 8 Ultra pojawia się tam, kiedy chcemy wygodnie popracować. I piszę to z pełną świadomością - tak, na tym telefonie da się wygodnie pracować. Podam przykłady:
- Potrzebowałem stworzyć plan wyjazdu na wakacje. Opisywałem podróż w Dokumentach Google, a jednocześnie zaznaczałem punkty na Mapach Google, szukając kolejnych przystanków do odwiedzenia. Jedna aplikacja po lewej stronie ekranu, druga po prawej - i praca przebiegała nie dość, że błyskawicznie, to jest bardzo wygodnie.
- Pisałem artykuł - jeśli dobrze pamiętam, związany z motoryzacją. Nawet nie wyobrażacie sobie, jak wygodnie pisze się jakikolwiek tekst na telefonie, mając obok materiał źródłowy. Nie trzeba przeklikiwać się między aplikacjami - bo wszystko jest pod ręką, na jednym widoku.
- Notowałem coś istotnego z filmu na YouTube. Na jednej stronie ekranu wyświetlał mi się film, tuż obok niego natomiast w otwartym notatniku zapisywałem to, co mnie interesuje.
I to tylko kilka z przykładów, kiedy dzielony ekran w Galaxy Z Fold 8 Ultra spisuje się na medal. Poza tym można go używać do płatności w aplikacji bankowei, żeby na ekranie obok porównywać zgodność z danymi do przelewu. Albo podliczania danych w kalkulatorze, mając obok np. Excela.
Da się w tym telefonie poczuć, że ktoś w Samsungu faktycznie próbuje wykorzystać potencjał dużego, rozkładanego ekranu, a nie tylko pokazać go na konferencji. Z drugiej strony - i to mój osobisty żal - nie ma tutaj rysika, co przy telefonie tych gabarytów byłoby genialnym dodatkiem. Ekran zaprojektowany z myślą o produktywności, ale bez narzędzia do pisania po nim - za to niewielki minus. Chciałbym zobaczyć to akcesorium chociaż w opakowaniu z telefonem, nawet jeśli producent nie znalazł miejsca na uchwyt w konstrukcji telefonu.
Aparaty to kolejna odrobiona lekcja
Ultraszeroki obiektyw 50 Mpx to realna poprawa względem 12 Mpx w poprzedniku. Aspekt, na który zwracali uwagę recenzenci przy poprzednikach - został poprawiony. Zdjęcia wykonane nowym Galaxy Z Fold 8 Ultra są ostre, nie rozmywają się w jednolitą papkę przy powiększeniu. Główna matryca 200 Mpx (znana z innych modeli) wciąż spisuje się genialnie - szczególnie, że jest wspierana przez sztuczną inteligencję, która dobrze wspomaga zdjęcia nocne.
Nasłabsze ogniwo tego zestawu aparatów to niestety teleobiektyw. Sensor z 3-krotnym zoomem optycznym nieco odstaje od pozostałych obiektywów. Na zbliżeniu szczegóły nieco giną, co widać szczególnie na zbliżeniu cyfrowym. Szkoda, że w telefonie sygnowanym jako "Ultra" nie każdy element jest ultra. Czy to jednak jakkolwiek dyskwalifikuje ten telefon? Raczej nie - bo tylko w niewielkim stopniu ogranicza zastosowanie i poczujesz, że obiektyw nie jest najlepszy tylko wtedy, kiedy robisz zdjęcia z zoomem. Nie jest to coś, co rozlewa negatywny obraz całego zestawu aparatów, a tylko odrobinę wpływa na jeden z jego elementów.
Sztuczna inteligencja nie jest tutaj natarczywa
Wracając jeszcze do kwestii sztucznej inteligencji - temat zasługuje na osobne rozwinięcie. Z Fold 8 Ultra dostał cały pakiet funkcji opartych o AI, ale po testach mam wrażenie, że Samsung postawił bardziej na dopracowanie tego, co już działało, niż pokazanie czegoś zupełnie nowego. I ja to kupuję, bo zupełnie szczerze - natłok wszechobecnej sztucznej inteligencji i wciskania jej wszędzie, gdzie tylko się da - zaczął mnie męczyć i nudzić. Zamiast słuchać o tym, że absolutnie każda fukcja w telefonie korzysta z AI i niekoniecznie wpływa użyteczność z perspektywy "zwykłego" użytkownika, wolę mniej dodatków, ale faktycznie sensownych. I ten składany Samsung spełnia moje oczekiwania. Nie przytłacza mnie AI-em.
"Now nudge" to serce tego AI-owego pakietu. Telefon analizuje, co robisz i podsuwa powiązane informacje albo akcje zanim jeszcze o nie poprosisz. Oznacza to, że korzystając z aplikacji na głównym aplikacji, po użyciu specjalnego przycisku - powiązana z tą akcją aplikacja uruchomi się w widoku dzielonym.
Nie brakuje też całej masy innych rozwiązań AI, z których pewnie ostatecznie i tak nie będziesz korzystać na co dzień, ale fajnie, że są - i do tego nie są nachalne. AI w Samsungu Galaxy Z Fold 8 Ultra może wskazywać ważne fragmenty powiadomień, asystować w pisaniu (wiadomości, notatki etc.), tłumaczyć rozmowy w różnych językach, ale też pozwala "poszaleć" z edycją grafik, zdjęć.
Stabilna nakładka - bez niepotrzebnych bajerów
Pod względem softu Samsung Galaxy Z Fold 8 Ultra pracuje na najnowzej wersji nakładki Samsunga One UI dopasowej pod specyfikę urządzenia z dwoma ekranami. Widać tu przede wszystkim kontynuację kierunku, jaki firma obrała lata temu - mniej efekciarstwa, więcej dopracowania sczegółów, które realnie wpływają na komfort obsługi dużego, składanego wyświetlacza.
Największą wartością tej nakładki pozostaje sposób zarządzania oknami. Przeciąganie aplikacji między widokiem podzielonym a pływającym działa płynnie i intuicyjne - a to przecież najistotniejsze w kontekście wygody obsługi urządzenia składanego.
Z kolei przejście między ekranem zewnętrznym a wewnętrznym jest również wyjątkowo przyjemne. Aplikacje dopasowują układ automatycznie, bez zauważalnego przeskoku czy przeładowania. To akurat coś, co Samsung doprasowywał latami i tę pracę widać - wszystko tutaj działa tak, jak powinno.
Nieco gorzej wygląda sprawa z liczbą preinstalowanych aplikacji po pierwszym uruchomieniu telefonu. Osobiście lubię, kiedy po pierwszej konfiguracji smartfon jest gotowy do użycia, a tutaj musiałem "posprzątać", tj. pozbyć się m.in. własnej przeglądarki i kilku innych aplikacji, których pewnie w życiu nie użyję. Nie jest to oczywiście bloker, ale trzeba mieć świadomość, że perfekcjoniści będą musieli poświęcić kilka chwil na uporządkowanie ekranu.
Generalnie rzecz biorąc jednak - nakładka działa bardzo sprawnie i intuicyjnie. Czuć, że to flagowy produkt, dopieszczony jak tylko się da - i nie mam powodów, aby jakkolwiek narzekać na ten soft.
Czy warto kupić Samsung Galaxy Z Fold 8 Ultra? Opinia
Po kilku dniach z Z Foldem 8 Ultra w kieszeni mam bardzo pozytywne wrażenia. Przyznam szczerze, że nie spodziewałem się, że ten "składak" aż tak mnie ucieszy. To telefon, po którym widać, że został bardzo dopracowany - i w którym zadbano o wiele detali. Trudno więc zarzucić mu jakiekolwiek wady, które dyskwalifikują go z zakupu. Uważam jednak, że nie jest to telefon, który można określić jako sprzęt dla każdego. No bo przecież - przede wszystkim jest drogi. Nie każdego stać na telefon za 10 tys. zł. Poza tym jest... inny. Dwa ekrany to nie coś, czego potrzebuje "zwykły użytkownik" - szczególnie, jeśli te ekrany są naprawdę duże. I ostatecznie - składana konstrukcja to kolejna rzecz, która raczej nie jest na liście wymagań większości konsumentów.
Ale Samsung doskonale zdaje sobie sprawę z tego, czym jest Galaxy Z Fold 8 Ultra i do kogo jest skierowany. To według mnie osoby, które na pierwszym miejscu stawiają wielozadaniowość. Bez znaczenia, czy ta wielozadaniowość jest potrzebna w pracy, czy też w domu, podczas konsumowania treści rozrywkowych. Trudno polecić ten telefon komuś, dla kogo aspekt wielozadaniowości nie jest kluczowy.
Czy jest to sprzęt dla osób, które po prostu szukają po prostu dobrego telefonu i nie mają innych wymagań? Raczej nie. Nabywcą tego telefonu nikt nie stanie się z przypadku. Trudno mi wyobrazić sobie sytuację, w której klient przychodzi do elektromarketu, pyta sprzedawcę o "polecajkę" i wychodzi ze sklepu z Galaxy Z Fold 8 Ultra. Klienci z tymi telefonami, po wejściu do sklepu będą mieć raczej jasno określone wymagania. Wiedzą, że chcą kupić ten telefon, bo są świadomi, że wykorzystają wszystkie jego zalety.
Uważam jednak, że mimo tego, iż Samsung Galaxy Z Fold 8 Ultra jest bardzo specyficzny i dla konkretnego odbiorcy - to naprawdę świetny telefon, który jest wyjątkowo wygodny na co dzień. Sam miałem spore obawy, kiedy pierwszy raz uruchomiłem ten sprzęt i zacząłem się zastanawiać, czy jestem w stanie wykorzystać jego "niecodzienność". Szybko zacząłem jednak pytać sam siebie - "dlaczego dopiero teraz doceniłem Folda?". Choć w zasadzie może i to dobrze, że dopiero teraz - bo Galaxy Z Fold 8 Ultra to dojrzały "składak", który ma wszystko, czego można oczekiwać od telefonu.
- Zgięcie ekranu jest niemal niewidoczne
- Ekran jest bardzo jasny - czytelny nawet w pełnym słońcu
- Długi czas pracy na baterii
- Świetna wydajność
- Ulepszony względem poprzednikach aparat ultraszerokokątny
- Aparat dobrze radzi sobie w trudnych warunkach (noc)
- Smukła konstrukcja - nawet po złożeniu
- Aparat (poza teleobiektywem) robi bardzo dobre zdjęcia
- Teleobiektyw mógłby być lepszy
- Brak rysika
- Wysoka cena
Produkt do przeprowadzenia testu został użyczony przez firmę Samsung. Firma użyczająca nie miała wpływu na treść ani wglądu w nią przed publikacją. Jest to niezależna recenzja dziennikarska.