Gdy myślimy o skutkach konfliktów na Bliskim Wschodzie, zwykle w pierwszej kolejności przychodzą nam do głowy ceny paliw i bezpieczeństwo dostaw ropy naftowej. Tymczasem wojna w regionie może mieć znacznie szersze konsekwencje dla światowej gospodarki. Jednym z mniej oczywistych problemów jest utrzymujący się niedobór specjalistycznej żywicy wykorzystywanej do produkcji płytek drukowanych, czyli fundamentu praktycznie każdego nowoczesnego urządzenia elektronicznego.
Według informacji CNBC, sytuacja na rynku tego surowca pozostaje napięta od wielu miesięcy. Eksperci ostrzegają, że jeśli zakłócenia utrzymają się do jesieni, konsumenci mogą zacząć odczuwać ich skutki w postaci wyższych cen elektroniki oraz ograniczonej dostępności niektórych produktów.
WIDEONajbardziej imponujący Apple Store na świecie. Stoi na wodzie
Niewidoczny składnik, bez którego nie ma elektroniki
Płytki drukowane, znane jako PCB (Printed Circuit Board), są obecne niemal wszędzie. To na nich montowane są procesory, pamięci i pozostałe podzespoły znajdujące się w smartfonach, laptopach, telewizorach, routerach, samochodach czy serwerach obsługujących sztuczną inteligencję.
Kluczowym składnikiem wykorzystywanym podczas ich produkcji jest wysokiej czystości żywica PPE (polyphenylene ether). Materiał ten zapewnia odpowiednie właściwości elektryczne i odporność termiczną, które są niezbędne w zaawansowanej elektronice.
Problem polega na tym, że światowe dostawy tego surowca zostały poważnie zaburzone.
Wojna na Bliskim Wschodzie wywołała efekt domina
Jednym z głównych źródeł wysokiej czystości żywicy PPE był kompleks petrochemiczny Jubail w Arabii Saudyjskiej. Zakład został najpierw dotknięty problemami logistycznymi związanymi z konfliktem w regionie i zagrożeniem dla transportu przez cieśninę Ormuz, a następnie znalazł się wśród celów ataków rakietowych.
Choć część infrastruktury może zostać naprawiona stosunkowo szybko, znacznie większym wyzwaniem pozostaje przywrócenie sprawnego funkcjonowania całego łańcucha dostaw. Według przedstawicieli branży normalizacja sytuacji może potrwać wiele miesięcy.
Nie ma prostego zastępstwa
W przeciwieństwie do wielu innych surowców, wysokiej jakości żywicy wykorzystywanej w nowoczesnych płytkach drukowanych nie da się łatwo zastąpić.
Specjaliści cytowani przez CNBC podkreślają, że zmiana materiału w przypadku zaawansowanej elektroniki nie przypomina wymiany jednego komponentu na inny. Wymaga przeprojektowania produktów, przeprowadzenia nowych testów i uzyskania certyfikacji. To proces kosztowny i czasochłonny. Dlatego producenci smartfonów, komputerów czy sprzętu sieciowego w dużej mierze pozostają uzależnieni od istniejących dostaw.
Które urządzenia mogą podrożeć najbardziej?
Największa presja może pojawić się w segmencie urządzeń o niższych marżach. Eksperci wskazują przede wszystkim na komputery osobiste, akcesoria elektroniczne, sprzęt gamingowy, routery oraz smartfony ze średniej półki cenowej.
Najwięksi gracze, tacy jak Apple, dysponują ogromną siłą zakupową i wieloletnimi kontraktami z dostawcami, dzięki czemu mogą przez pewien czas łagodzić skutki kryzysu. Nie oznacza to jednak pełnej odporności na problemy. Nawet najwięksi producenci korzystają bowiem z tych samych globalnych łańcuchów dostaw.
Pierwsze sygnały są widoczne już dziś. Jak wynika z danych przywoływanych przez CNBC, ceny płytek drukowanych wzrosły od marca do kwietnia nawet o 40 proc. Niektórzy producenci elektroniki zaczęli już podnosić ceny swoich komponentów o kilka lub nawet kilkadziesiąt procent.
Rosną również terminy dostaw. Według ekspertów czas oczekiwania na niektóre materiały wykorzystywane przy produkcji elektroniki wydłużył się z kilku do nawet kilkunastu tygodni.
Jeżeli sytuacja na Bliskim Wschodzie nie ulegnie poprawie, jesienią konsumenci mogą przekonać się, że wojna wpływa nie tylko na ceny paliw, ale również na koszt urządzeń, z których korzystają każdego dnia. Skutki mogą objąć najbardziej zaawansowane telefony, serwery AI, infrastrukturę 5G oraz elektronikę samochodową.