Laptopy

HP Elite Dragonfly - laptop z obsesją na punkcie bezpieczeństwa i wygody użytkownika - dlaczego i za ile

opublikowano przez Karol Żebruń w dniu 2019-10-25

HP już w grudniu rozpocznie sprzedaż swojego wyjątkowego laptopa HP Elite Dragonfly. Przeznaczonego dla biznesu, ale może bardziej zasobni w gotówkę konsumenci też pokuszą się o jego zakup.

We wrześniu HP ogłosił wprowadzenie laptopa HP Elite Dragonfly, który po części dopasowuje się do filozofii funkcjonowania urządzeń przenośnych zawartej w tak zwanym Project Athena. Nieco ponad miesiąc czasu czekaliśmy na okazję by zobaczyć go na własne oczy. I, zacznę może niezbyt oryginalnie, ujrzałem bardzo ładny laptop, który faktycznie jest lekki. To już pomysł, który podjęli i inni producenci (tutaj znajdziecie test laptopa LG Gram), nawet wiele lat temu, ale wydaje się, że teraz mamy szansę korzystać z faktycznie wydajnych urządzeń, które nadgarstka nam nie złamią.

HP ma fajny pomysł jak pokazać lekki laptop

Firmy prześcigają się w sposobie pokazania lekkości swoich urządzeń. HP zdecydował się na atrakcyjną formę lewitującego laptopa. Fajnie byłoby, gdyby takie instalacje pojawiły się w sklepach, przyciągnęłyby pewnie zainteresowanych nie tylko komputerem, ale także odpowiedzią na pytanie „jak to możliwe, że on się unosi w powietrzu”.

Skąd bierze się obsesja HP Elite Dragonfly na punkcie bezpieczeństwa i wygody

Na dostępność w sklepach jeszcze chwilkę poczekamy, przypomnijmy sobie jednak skąd ta obsesja. Otóż HP Elite Dragon Fly:

  • oferuje czytnik linii papilarnych przypominający niewielki przycisk poniżej klawisza strzałki w prawo, łatwo go namierzyłem palcem, a lokalizacja czytnika jest dobra. Jeśli nie zgodzicie się z taką opinią, to HP ma też funkcję rozpoznawania twarzy (zgodna z Windows Hello) z wykorzystaniem informacji o głębi pola. Można też logować się łącząc działanie tych dwóch funkcji, czyli albo zadziałają obie, albo nici z pracy na komputerze.
  • wykorzystuje HP Sure Sense, czyli wspomagany AI mechanizm wykrywania i zapobiegania cyberatakom, które jeszcze nie są dobrze znane zwykłym programom zabezpieczającym
  • ma wbudowany filtr prywatyzujący dzięki czemu nie musimy nosić ze sobą nakładek na wyświetlacz, które czasem trzeba zdjąć by coś więcej pokazać osobom stojącym z boku. Tutaj wystarczy tylko aktywować funkcję HP SureView (dostępna w modelu z najjaśniejszym wyświetlaczem) by pole użytecznego widzenia zmniejszyć do 35 stopni
  • gdy nie chcemy by ktoś podglądał nas przez kamerę, przesuwamy suwaczek na górnej krawędzi pokrywy i gotowe - jest on troszkę trudny w użyciu, ale to nic w porównaniu z korzyściami, pozostaje jednak pytanie co z mikrofonem
  • waży niecały kilogram, a to faktyczna korzyść dla naszej wygody, jasny wyświetlacz to druga korzyść (dostępne są trzy wersje o maksymalnej jasności 400, 1000 nitów dla FullHD oraz 550 nitów, ale z panelem 4K i HDR)
  • ekran jest dotykowy, a do laptopa dostępne jest piórko, którego używanie ma sens, bo choć obudowa i ekran mają powłokę oleofobową brzmi to piękniej niż działa. Niestety przed sesją foto, gorączkowo szukaliśmy ściereczki, by wyczyścić wyświetlacz dotykowy
  • jest konwertowalny czyli można go wywinąć na drugą stronę i używać prawie jak tablet, klawiatura jednak wciąż jest połączona z ekranem. Można też postawić go na stole jak rozłożona książkę (tzw. tryb namiotu)
  • ma wydajny akumulator, który ma podobno pozwolić na pracę nawet przez 24,5 godziny - to jednak dla mnie tylko ładna liczba, której nijak nie mogłem zweryfikować w trakcie premierowej prezentacji
  • przypomina co pewien czas (HP WorkWell), że istnieje świat poza komputerem i warto na chwilę zająć się czymś innym niż pracą - to nie nowość, ale dobrze że HP o tym pamięta
  • fakt użycia produktów wtórnie przetworzonych przy produkcji to też pozytywna rzecz, bo mniej zanieczyszczeń środowiska to więcej zdrowia dla nas

HP Elite Dragonfly - wyświetlacz
HP Elite Dragonfly - ekran
HP Elite Dragonfly - klawiatura

Sprzedaż rusza w listopadzie, ale nie łudźmy się - będzie drogo

Laptop HP był pierwszym tego typu urządzeniem jakie używałem przez dłuższy czas. Wybrałem go między innymi ze względu na ponadczasową specyfikację (szczególnie wyświetlacza). W końcu trafił do mojego muzeum, a miejsce marki HP zajęły inne. HP Elite Dragonfly ma fajne rozwiązania, ale niektóre komponenty nie należą do tych obecnie najwydajniejszych.

  • procesor: Intel Core i7-8565U, i5-8265U, i4-8145U, i7-8665U vPro, i5-8365U vPro
  • grafika: zintegrowana Intel UHD 620
  • przekątna ekranu: 13,3 cala, wąskie ramki
  • rozdzielczość i jasność: FullHD (400 nit, 1000 nit), 4K (550 nit), HDR
  • pamięć RAM: wlutowana na stałe, do 16 GB LPDDR3-2133
  • pamięć masowa: od 128 GB SSD SATA-3 do 2TB SSD NVMe
  • dźwięk: Bang & Olufsen (4 głosniki), mikrofon wielokierunkowy
  • kamera wideo: HD, sensor IR dla Windows Hello
  • komunikacja bezprzewodowa: modem Intel XMM 7360 LTE/7560 LTE, Intel AX200 (Wi-Fi 6), Bluetooth 5 
  • złącza: USB 3.1, Thunderbolt, słuchawki/mikrofon, HDMI v 1.4, slot nanoSIM (wymaga specjalnej konfiguracji)
  • wymiary i waga: 304 x 198 x 16 mm

Lecz wciąż mam sentyment do logo HP i z przyjemnością oglądałem nowy produkt, którego sprzedaż rusza w pierwszej połowie grudnia. Według producenta będzie kosztował…

HP Elite Dragonfly

…i tu zapadła niezręczna cisza. Tak, HP Elite Dragonfly w najtańszym wariancie został wyceniony na 8999 złotych. Tak, to ewidentnie produkt dla biznesu, osób, które bezkompromisowo podchodzą do realizacji swoich potrzeb, ale tez osób, które niekoniecznie celują w najtańsze rozwiązania.

Źródło: HP, fot: Karol Żebruń, modelka: Marcelina Zawadzka

marketplace

Komentarze

3
Zaloguj się, żeby skomentować
avatar
Dodaj
Komentowanie dostępne jest tylko dla zarejestrowanych użytkowników serwisu.
  • avatar
    9 kafli za 13cali, i5 i 128GB - nahhhh ludzie się rzucą jak dzik w pomidory bo laptop lewituje na wystawie XD
  • avatar
    w tym lapku, oprócz marketingowego hype, nie ma nic co uzasadnia jego ostro zawyżoną cenę.
    wbudowany flash 128GB, ugh. jakiś mocno ograniczony mocowo core i5, niewielki 13cali ekran.
    jedyne co dobre, to od razu lutowane 16GB RAM, w tej konstrukcji więcej nie ma sensu. chociaż gdyby był dodany pusty slot na SODIMM, byłoby dobrze. ale go *NIE MA*. no i ta cena ....... 9 tysiaków w wersji z najmniejszym SSD SATA 128. żal. Ważne, brak portu dla karty SD, i tylko jedno gniazdko USB. można je zająć tylko jednym mini adapterem na microSD (są już pojemności do 512GB), i już nic więcej się nie podłączy chyba że w tym super wygodnym wyśmienitym lapku zastosujemy "pająka" typu rozgałęziacz USB, bo myszę jakoś podłączyć trzeba. no chyba że na BluTooth, tyle że ..... jak się zepniemy słuchawkami bez kabla? bo to coś jacka nie ma.

    ach jeszcze ten cudowny ekran, przy tej cenie nadal jakiś LCD? tu już powinien być Oled (cena).
  • avatar
    W zasadzie mam to wszystko w moim 3 letnim ThinkPadzie X1 Yoga 1. generacji, może poza zasuwką na kamerę i oprogramowaniem HP. Za to mam więcej portów USB, klawiaturę, która wyłącza się automatycznie w trybie tabletu, DisplayPort, gniazdo SIM które nie wymaga żadnej konfiguracji i slot SD. Dodatkowo do wyboru kilka przejsciówek z dodatkowymi złączami (np. RJ45) na specjalnym kabelku. Nie zrobili na mnie wrażeniaz tym HP....