Bezpieczeństwo

Komputery ISS doświadczyły infekcji wirusem z pendrive'a

z dnia 2013-11-12
Karol Żebruń | Redaktor serwisu benchmark.pl
17 komentarzy Dyskutuj z nami

Eugene Kaspersky ogłosił oficjalnie, że w bliżej nieokreślonym momencie, systemy ISS były zainfekowane wirusem z pendrive, który zabrano na orbitę

Międzynarodowa Stacja Kosmiczna

O tym jak niebezpieczna jest opcja autouruchamiania plików zgromadzonych na nośnikach USB, a zwłaszcza na pendrive'ach, wie każdy. Tym bardziej powinni zdawać sobie z tego sprawę astronauci, którzy pracują na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Od niezawodności komputerów tam zainstalowanych zależy przecież ich życie. Co prawda zwykłe laptopy nie są wykorzystywane do czynności związanych z witalnymi funkcjami ISS, ale nigdy nie wiadomo, jak wirus się rozprzestrzeni i jakie szkody poczyni. A jednak. Winowajcą jednej, bo na pewno nie zdarzyło się to tylko raz, z infekcji był rosyjski kosmonauta, który zabrał zainfekowany pendrive z Ziemi.

Doniósł o tym Eugene Kaspersky. Nie wgłębiał się jednak w szczegóły infekcji, ani nie wskazał jakie szkody ewentualnie mogła ona przynieść w przypadku ISS. Dlatego też nie wiemy, czy zainfekowane były wszystkie systemy, czy może tylko te, które są rozmieszczone na rosyjskich modułach.

Nie wiemy także, kiedy dokładnie szkodnik zaatakował komputery ISS, ale z dużym prawdopodobieństwem miało to miejsce przed majem tego roku. Czyli momentem, kiedy wszystkie systemy na pokładzie ISS zostały przestawione na system Linux. Wcześniej wiele komputerów, w tym wszystkie laptopy, pracowało pod kontrolą platformy Windows XP. O procedurze przesiadki z na Linuxa wspominaliśmy na benchmarku. Warto dodać, że system komputerowy SCADA kontrolujący funkcjonowanie ISS, już wcześniej wykorzystywał dedykowane dystrybucje Linuxa.

Praca na ISS laptop

Nie wyciągajmy jednak pochopnych wniosków, jakoby Linux był receptą na pełne bezpieczeństwo komputera. Może być bezpieczniejszy, odporniejszy na typowe infekcje, ale pewności nigdy nie możemy mieć. O infekcjach komputerów na ISS, Eugene Kaspersky mówił przy okazji omawiania bezpieczeństwa systemów informatycznych, które teoretycznie są odizolowane od bezpośredniego dostępu do ogólnoświatowej sieci. ISS to jeden z przytoczonych przykładów, innym jest jedna z rosyjskich elektrowni jądrowych, którą zaatakował słynny już szkodnik Stuxnet.

Ten artykuł pochodzi ze strony benchmark.pl

W przypadkach, gdy infekowane są strategiczne instytucje, trudno przewidywać, że poznamy szczegóły infekcji. Wiadomo jednak, że takie szkodniki jak Stuxnet, Gauss, Flame czy Red October to bardzo skomplikowane oprogramowanie. Jego napisanie i odpowiednia dystrybucja może kosztować nawet 10 milionów dolarów. Dlatego też przy okazji tych szkodników tak często pojawiają się podejrzenia o zaangażowanie organizacji rządowych.

Źródło: ibtimes

marketplace

Komentarze

17
Zaloguj się, żeby skomentować
avatar
Dodaj
Komentowanie dostępne jest tylko dla zarejestrowanych użytkowników serwisu.
  • avatar
    czyżby któryś kosmonauta się znudził i próbował włączyć filmik wiadomej treści :)
    Zaloguj się
    13
  • avatar
    U nas pod tym względem to jest wprost tragedia, ciężko mieć kontakt z czystym pendrivem, czasami na niektórych zdarza się po kilka wirusów. Najgorsze jest to że często infekcje następują w momencie dostarczania danych do instytucji czy firm, naprawdę nikt nie ma nad tym kontroli, żal jest tych kilku złotych na odpowiednie oprogramowanie ?
    Zaloguj się
  • avatar
    Mimo wszystko dostanie wirusa na Linuksa graniczy z cudem.
    Wg. mnie jest to bardzo dobra decyzja, mimo wszystko przechowywanie rzadowych projektow pod ryzykiem wirusa jest bardzo niebezpieczne.
  • avatar
    Uwazam ze przy takich artykulach powinniscie dawac informacje "Uwaga - artykul zawiera lokowanie produktu."

    Nie zdziwilem sie w ogole ze padnie tu słowo klucz, i w dodatku nie OKOŃ tylko Kaspersky.
    Zaloguj się
  • avatar
    Połączyli się na sztywno z satelitą i ciągnęli filmiki :)