Nauka

Kolejny krok SpaceX w stronę Marsa

opublikowano przez Wojciech Kulik w dniu 2016-08-15

Elon Musk chce zabrać pierwszych ludzi na Marsa w ciągu najbliższej dekady. Co robi, by faktycznie do tego doszło?

„Robimy kopie zapasowe naszych dysków twardych… być może powinniśmy też wykonać kopię zapasową naszego życia?”, zapytał Elon Musk podczas wywiadu z GQ sprzed kilku miesięcy. Wizjoner jest jedną z osób, które kładą największy nacisk na zdobycie i kolonizację Marsa. Jak sugeruje to w swojej wypowiedzi, tworzenie osad na Czerwonej Planecie nie jest dla niego tylko celem naukowym, ale przede wszystkim praktycznym przedsięwzięciem. Musk obawia się, że lada chwila może dojść do katastrofy na Ziemi i ważne jest, by mieć jakiś plan B. 

Duże ambicje, realne technologie

Elon Musk zdaje sobie sprawę z tego, że już samo lądowanie na Marsie jest ogromnym wyzwaniem, a co dopiero tworzenie odpowiednich warunków do życia na jej powierzchni. Nie byłby jednak pewnie sobą, gdyby nie spróbował. Jego plan nie jest zresztą całkowicie oderwany od rzeczywistości. Prowadzona przez niego firma SpaceX, która zajmuje się budową silników rakietowych, rakiet nośnych, statków kosmicznych i kapsuł załogowych, prężnie się bowiem rozwija.

Musk już dwa lata temu zapowiedział, że zamierza wysłać pierwszych ludzi na Marsa już w okolicach 2025 roku, a więc dekadę wcześniej niż NASA. Firma SpaceX szybko też ma rozpocząć przygotowania do tej misji. Już w 2018 roku odbyć ma się pierwsze lądowanie (bezzałogowe, rzecz jasna) na powierzchni Czerwonej Planety. Specjalnie na tę okazję rozwijane i testowane są rakiety Falcon 9 i Heavy, jak również kapsuła załogowa Dragon

SpaceX Falcon Mars
Nowe rakiety firmy SpaceX. SpaceX

Dynamicznie rozwijana jest też technologia rakiet wielokrotnego użytku, a więc takich które po obecności w przestrzeni kosmicznej są w stanie bezpiecznie powrócić na ziemię. Bezpiecznie, to znaczy w jednym kawałku. Wczoraj odbyła się kolejny, czwarty już udany test lądowania na morskiej barce. To ogromny sukces, który przybliża nas do Marsa. Najważniejsza próba dopiero się jednak rozpoczyna.

Raptor – silnik, który ma TO umożliwić

Inżynierowie firmy SpaceX opracowali silnik nowej generacji. Nazywa się Raptor i ma być trzy razy wydajniejszy niż obecnie stosowany Merlin. Dokładna specyfikacja techniczna tej jednostki nie jest znana. Mówi się jednak, że ciąg silnika wynieść może 500 000 funtów. To tyle samo, co ciąg głównych silników typowych promów kosmicznych. Rakiety SpaceX, które polecą na Marsa mają być jednak wyposażone nie w trzy, a w dziewięć takich silników.

SpaceX Merlin
Silniki SpaceX Merlin, które za kilka lat mają ustąpić miejsca Raptorom. SpaceX

Raptor dotarł już do Teksasu, gdzie będzie testowany. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, jego finalna wersja będzie gotowa za 5-7 lat. Plany Elona Muska faktycznie mogą więc doczekać się urzeczywistnienia. Trzeba przyznać, że wszystko to brzmi bardzo przekonująco i optymistycznie. Więcej szczegółów na temat marsjańskich ambicji SpaceX poznać mamy już pod koniec września, kiedy to Elon Musk wystąpi na International Astronautical Conference. 

Źródło: Ars Technica, SpaceX, Engadget, Popular Science, ExtremeTech, CNET

marketplace

Komentarze

29
Zaloguj się, żeby skomentować
avatar
Dodaj
Komentowanie dostępne jest tylko dla zarejestrowanych użytkowników serwisu.
  • avatar
    W niedzielę o przed 2 rano był start kolejnej rakiety Falcon. Znajomy był zobaczyć i mówił że całkiem fajnie to wygląda :) Jak byłem w Kennedy Space Center to przewodnik mówił że ryk silników rakiety startującej z przylądka Canaveral to najpotężniejszy dźwięk jaki ludzkość wytworzyła tuż po bombie atomowej. Trzymam kciuki za powodzenie planów z Marsem ;)
    Zaloguj się
  • avatar
    Silniki rakietowe... ech kutwa a wszystko zaczelo sie od balistycznej V2. Niesamowity postep.
  • avatar
    na silnikach rakietowych to daleko nie zalecimy po podwórku możemy sobie co najwyżej polatać znaczy sie po naszym układzie planetarnym zeby wybrać sie gdzieś dalej potrzebny bedzie inny napęd np jonowy ale można śmiało powiedzieć że ta technologia jeszcze raczkuje.Jak sie tak pomyśli szkoda ze sie człowiek nie urodził za jakieś 1000 lat kiedy podróze miedzy gwiezdne będą na porządku dziennym
    Zaloguj się
  • avatar
    Wszystko fajnie, ale problem tkwi w tym, że przy takim napędzie lot może odbywać się wyłącznie w wyznaczonej trajektorii. Najmniejsze odchylenie może doprowadzić do porażki całej misji, nie wspominając już o bardzo długim czasie lotu na Marsa. Dlatego uważam, że SpaceX powinien zainteresować się współpracą z innymi organizacjami. Chociażby projekt Rosjan prowadzony już przez 6 lat, a mający wejść w fazę prototypową w 2018 roku. Wizja atomowego silnika kosmicznego jest bardzo kusząca, szczególnie jeśli się pomyśli, że mniejsze wersje reaktora pod kryptonimem "TOPAZ" zostały już opracowane w latach '90 poprzedniego wieku. Dzięki czemuś takiemu można skrócić czas lotu z miesięcy na tygodnie, a na dodatek mieć wielką manewrowość statku i czas jego eksploatacji.
    W każdym razie, chciałbym dotrwać do czasów kiedy to się na moich oczach spełni.
    Zaloguj się
  • avatar
    Lepiej niech najpierw na księżycu bazę założą. A potem z niej dużo łatwiej by było odleciec dalej.
    Zaloguj się
  • avatar
    O podróżach między gwiazdami nie ma co marzyć, dopóki nie opracuje się jakiegoś napędu umożliwiającego lot z szybkościami ponad-świetlnymi. Jakieś bąble Alcubierra, napędy tachionowe, wormholle itp. Inaczej eksploracja innych systemów gwiezdnych nie ma kompletnie sensu, mało że astronauci dotrzeć mogliby do docelowego układu w kilkanaście lat (najbliższy), to jeszcze musieli by raczej być zahibernowani, a o rezultatach takiego lotu, pozostali na Ziemi ludzie mogli by się dowiedzieć za kolejne kilkanaście lat.
    Czyli - technologii do podróży międzygwiezdnych jeszcze nie ma, postaw naukowych do zaawansowanych napędów również. Na razie, skupić się powinniśmy na zasiedleniu, eksploracji i eksploatacji układu słonecznego.
    Zaloguj się