Na topie

Radary nowej generacji w rękach policjantów

Autor:

Szef strefy Ciekawostki

więcej artykułów ze strefy:
Ciekawostki

Kategoria: Ciekawostki Gadżety

Nowe policyjne radary laserowe LaserCam 4 udowodnią przekroczenie prędkości, rozmawianie przez telefon i niezapięcie pasów.

  • Radary nowej generacji w rękach policjantów
A A

LaserCam 4 – tak nazywa się nowy wróg numer jeden kierowców, którzy kierują się własnymi zasadami na drogach. To laserowy radar nowej generacji, który potrafi nieco więcej niż jego poprzednicy. Pierwsze takie gadżety trafiają już w ręce policji.

Podstawową funkcją nowego radaru jest oczywiście mierzenie prędkości. Działa on jednak w taki sposób, że zapisuje nie tylko wynik, ale też zdjęcie lub wideo, które ma stanowić niepodważalny dowód na to, że to właśnie ten konkretny pojazd był przedmiotem pomiaru. Według producenta LaserCam 4 zapewnia wysoką ostrość obrazu, dzięki czemu nie ma wątpliwości co do znaków na tablicy rejestracyjnej samochodu. Równocześnie wysoka rozdzielczość pozwalać ma również skutecznie rozpoznawać inne sytuacje: rozmowę przez telefon czy też niezapięte pasy.

Kosztujące około 34 tys. złotych urządzenie jest wyposażone w dotykowy, kolorowy ekran (który można obsługiwać także w rękawiczkach), oferuje natychmiastowy wydruk zdjęć, bezproblemowo działa w nocy i – jak czytamy na stronie Śląskiej Policji – „umożliwia kontrolę i zapis wykroczeń pojazdów różnych klas z różnymi ograniczeniami prędkości w danym miejscu pomiarów, jak również pomiary obu kierunków ruchu nawet w przypadku różnych ograniczeń prędkości na każdym z nich”.

LaserCam 4 policja

Producent, którym jest Lifor, wymienia na swojej stronie takie cechy swojego produktu jak: „tryb Video i Foto do elastycznego zarządzania jakością zarejestrowanych dowodów; bezprzewodowy, automatyczny transfer zarejestrowanych wykroczeń przez Wi-Fi [i] szyfrowanie AES 256 dla zabezpieczenia danych”. Dodaje też, że „w automatycznym trybie rejestracji video, zapisywane są jedynie pojazdy przekraczające ustawiony przez użytkownika fotolimit”. 

Testy urządzenia przebiegły pomyślnie. W najbliższych miesiącach policjanci otrzymają 400 nowych LaserCamów. Krótko mówiąc: jeśli lubicie jeździć „po swojemu”, macie się czego obawiać.

Źródło: Śląska Policja, Lifor. Foto: Śląska Policja (Bielsko-Biała)

Odsłon: 5198 Skomentuj newsa
Komentarze

22

Udostępnij

Gadżety w marketplace

  1. BARTOL48
    Oceń komentarz:

    18    

    Opublikowano: 2017-11-13 15:33

    Tylko takie radary mają sens. Pomiar + zdjęcie pojazdu, któremu mierzono prędkość.

    Skomentuj

    1. Himoto
      Oceń komentarz:

      1    

      Opublikowano: 2017-11-15 20:06

      Zdjęcie nie ma wartości, jak już to Video przedstawiające moment i punkt rozpoczęcia pomiaru oraz jego zakończenia. Zdjęcie mógł wykonać na koniec pomiaru rozpoczynając go na samochodzie kilkaset metrów za tobą.

      Najlepszą opcja pomiarową są bramki których w Polsce już trochę stoi. Z tego co jakiś czas temu czytałem w kilku dużych miastach w Chinach testują układ gdzie na każdym skrzyżowaniu ze światłami są inteligentne bramki które potrafią wykryć nie tylko prędkość pojazdu ale i przejechanie na czerwonym itp. Coś podobnego by się przydało w Polsce gdzie przejeżdżanie na czerwonym czy jak to zwą "późnym żółtym" jest wręcz normą.

      Skomentuj

  2. Vendeur
    Oceń komentarz:

    5    

    Opublikowano: 2017-11-13 17:07

    13,5mln zł na radary... Powodzi się naszej policji, oj powodzi...

    Skomentuj

    1. roman106
      Oceń komentarz:

      4    

      Opublikowano: 2017-11-13 18:33

      Taki radar, to kura znosząca złote jajka dla budżetu, zwraca się w try miga.

      Skomentuj

      1. Pener
        Oceń komentarz:

        3    

        Opublikowano: 2017-11-13 19:10

        Tylko że w ten sposób ewidentnie pokazują ze chodzi im o dojenie kasy z ludzi a nie bezpieczeństwo

        Skomentuj

        1. wiktorn86
          Oceń komentarz:

          8    

          Opublikowano: 2017-11-13 21:47

          A twoim zdaniem jak się egzekwuje przestrzeganie limitów pewności jeżeli nie mandatami? Co powinni, dać ci lizaka?

          Skomentuj

          1. musslik
            Oceń komentarz:

            2    

            Opublikowano: 2017-11-13 22:43

            Niestety na tą nacje działają jedynie kary finansowe...

            Skomentuj

          2. dividebyzero
            Oceń komentarz:

            3    

            Opublikowano: 2017-11-13 23:33

            Prędkość, prędkość, prędkość. Taki "uwaga pirat" w pewnej komercyjnej telewizji pokazuje w zasadzie prawie wyłącznie przekroczenia prędkości. Tak jakby taryfikator mandatowy przewidywał nakładanie kar za kilka wykroczeń, z czego przekroczenie prędkości jest stawiane niemal na równi z morderstwem. Bardzo wiele ograniczeń jest postawionych bzdurnie i akurat tam, gdzie są, coś podejrzanie często zlokalizowane są patrole z "suszarkami". I niech nikt nie mówi, że to dla poprawy bezpieczeństwa, bo trzeba być naiwnym, żeby wierzyć w takie bajki. Widział ktoś drogówkę kiedyś przy szkołach? W centrum miasta pomagającą rozładować korek? Pouczającą kierowców, jeśli zrobią coś źle zamiast ciągle karać? Niestety, ale drogówka jest narzędziem do dojenia kasy. Mają narzucane normy do wyrobienia i muszą strzyc obywateli, bo sami dostaną po głowie. I to ma być służba, która się cieszy zaufaniem i szacunkiem. No wolne żarty. Jedyny plus tej sytuacji jest taki, że wiadomo będzie, że zarejestrowane wykroczenie jest nasze, a nie czyjeś. A że łatwiej i szybciej będzie można dzięki temu wyciągać kolejne złotówki z kieszeni kierowców, to już osobna kwestia, której nikt głośno nie poruszy. Kowalskiego za olanie znaku ograniczenia po robotach drogowych, które skończyły się miesiąc temu, to dojadą, ale pajaca w białej "bawarce", który szarżował po stolicy, to znaleźli dopiero jak media i opinia publiczna nie zostawili na nich suchej nitki. Tacy bohaterowie.

            Skomentuj

          3. KeramZy
            Oceń komentarz:

            1    

            Opublikowano: 2017-11-13 23:58

            Są jakieś zasady to trzeba ich przestrzegać, skoro ludzie świadomi miejsca z ograniczeniem prędkości ją przekraczają to niech ta drogówka tam stoi ich kasuje, może czegoś się nauczą i wszędzie będą się pilnować. Pieniędzy w budżecie nigdy za wiele.

            Skomentuj

          4. projectdarkstar
            Oceń komentarz:

            0    

            Opublikowano: 2017-11-14 08:21

            W UK policja w ogóle dała sobie spokój z patrolowaniem czegokolwiek i zdała się prawie całkowicie na fotoradary.
            Efekty tego widać na drogach, bo ludzie jeżdżą tak że często się zastanawiam czy jeżdżę po Londynie czy Islamabadzie.

            Więc o ile w PL jeszcze jest szansa, że za jazdę jak popie***lony dostaniesz mandat to w UK póki nie złapie cię radar to w zasadzie hulaj dusza. No przesadzam trochę, ale niestety chamstwo, blokowanie drogi i rycie się na drodze jest powszechne a braku jakiejkolwiek umiejętności używania odpowiednich świateł nie wspomnę.

            Skomentuj

          5. dividebyzero
            Oceń komentarz:

            0    

            Opublikowano: 2017-11-15 00:36

            @czlowiek_mucha

            Oczywiście, zgoda. Natomiast zrzucanie wszystko na kierowców uważam za argument nietrafiony. Wyobraź sobie hipotetyczną sytuację, w której ktoś nakazuje pieszemu skakać po chodniku na jednej nodze. Bez wyraźnego powodu, po prostu jest taki znak i masz się do niego stosować. Większość (wszyscy?) popukają się w czoło i pójdą dalej tak, jak szli do tej pory. A za pobliskim drzewem patrol pieszy, który nagrywa wykroczenie i wypisuje blankiety. I teraz - patrząc pod kątem przepisów, nie zastosowałeś się do znaku, powinieneś ponieść karę. Że przepis bzdurny i nieżyciowy? Nieistotne. Stulta lex, sed lex. I nawet jak do sądu z tym pójdziesz i Wysoki Sąd będzie wiedział, że przepis jest idiotyczny, to ma obowiązek orzekać na podstawie obowiązującego prawa, ergo zapłacisz nie tylko mandat, ale i koszty sądowe.

            O takich sytuacjach właśnie mówię. Znaki (30) na dziury w jezdni (które ktoś zapomina anulować), znaki (50) na drogach dwujezdniowych z wieloma pasami ruchu, absurdy dot. interpretacji przepisów / nieklarowne prawo (słynna sprawa z al. Włókniarzy w Łodzi sprzed 2 lat)... mógłbym tak wymieniać.

            Generalnie należałoby wziąć na widelec jeden problem - jeśli znakomita większość ludzi nie stosuje się do jakiegoś prawa, to czy oznacza to, że ludzie są z gruntu źli i nieposłuszni, czy może to właśnie prawo jest po prostu złe i należy je zmienić?

            Dam nawet przykład - wg Kodeksu Drogowego rondo jest skrzyżowaniem z ruchem okrężnym. Na mocy tego przepisu osoby wjeżdżające na rondo mają pierwszeństwo. Dlatego przed prawie każdym rondem w kraju (jest garść wyjątków) jest postawiony znak "ustąp pierwszeństwa". Jedna zmiana w przepisach, mówiąca o tym, że "pierwszeństwo posiadają osoby znajdujące się na rondzie" i państwo oszczędziłoby miliony złotych na samych tylko znakach A7 (jeden taki znak to od 70zł w górę, większe wersje kosztują i 3x tyle, przy znakomitej większości rond są minimum 3 takie).

            Skomentuj

          6. dividebyzero
            Oceń komentarz:

            0    

            Opublikowano: 2017-11-15 00:47

            Zaś co do spotkań z "niebieskimi" - nie zdarzyło mi się, żeby były nieprzyjemne. Było ich kilka, zawsze przebiegały grzecznie, krótko i na temat - przyjmuję, proszę wypisać, a po kilku minutach mogłem jechać dalej. Ironia polega na tym, że ludzie z drogówki nie chcą służyć za automaty do ściągania kasy, ale są naciski z góry i nic nie mogą poradzić - jeśli nie pójdą i nie zaczną łapać, to sami dostaną po łapkach. Nieraz słyszałem, jadąc te 20kph więcej, że "my tu często stoimy, trzeba uważać". Tego chyba nawet nie trzeba komentować. Aż mi ich czasem szkoda.

            Skomentuj

          7. dividebyzero
            Oceń komentarz:

            0    

            Opublikowano: 2017-11-16 12:58

            @czlowiek_mucha

            Parę kilometrów - ok. Ale jak masz przejechać tak cały kraj (albo chociaż pół), to można po 200km osiwieć. Autostrady, niestety nie na winiety, jedynym ratunkiem. Tyle, że nie wszędzie da się nimi dojechać.

            Ograniczenia mówią też, o czym wielu ludzi zdaje się zapominać, z jaką maksymalną szybkością można się poruszać danym odcinkiem, nie zaś jaka prędkość jest w danym momencie bezpieczna lub musi być do uzyskania.

            Na trasie bardzo często jest tak, że przed lekkimi łukami są ograniczenia, które stawiano chyba za czasów, gdy jeździło się 126p na łysych letnich oponach w środku zimy podczas śnieżycy. I, jak na ironię, jak gdzieś trafi się znak, który jest dobrze postawiony, to ludzie z niego wypadają, bo są przyzwyczajeni, że da się go bezpiecznie przejechać z prędkością przynajmniej 20km/h większą, niż mówi to znak.

            Co do rond - nie zgodzę się. Na Słowacji tak jest. Wyciąg z ich przepisów RD: "Jeżeli na rondzie nie ma znaków określających pierwszeństwo, wówczas pierwszeństwo ma kierowca wjeżdżający na rondo." I nieraz takich znaków nie ma i ludzie jakoś sobie radzą. Tak samo można powiedzieć, że istnieją w Europie kraje, gdzie musisz jeździć na światłach 24/7. Informacja jest na granicy danego państwa. Nie trzeba o tym przypominać na każdej drodze, masz o tym wiedzieć i już. Zgodnie z zasadą ignorantia iuris nocet / ignorantia legis non excusat.

            Podejście do pieszego w Anglii jest zupełnie inne niż u nas. Nasi piesi mają zerową świadomość odnośnie przepisów. Nie wiedzą, że wysepka w połowie przejścia oznacza, że de facto są to dwa przejścia. Idą przez pasy bez patrzenia, jakby wchodzili do siebie do domu. Słuchawki na uszach, gały wlepione w telefon. Konsekwencje są nieraz tragiczne. A mimo to prawo każe ich traktować jak święte krowy, a samych pieszych uświadamia o prawach, ale nie o obowiązkach. Więc nawet gdyby takie znaki u nas umieścili, to dalej nic by to nie dało, dalej by obwiniano kierowców za błędy pieszych. Nie twierdzę tym samym, że kierowcy zawsze są święci, po prostu w obecnej sytuacji bardzo często występują patologiczne sytuacje, gdy pieszego, nawet gdy to on wlazł pod koła, się wybiela.

            Co do ostatniego - nikt nie mówił, że takie zmiany są proste. Albo szybkie. Natomiast jeśli na danym odcinku, pomimo masowego łamania przepisów, nie ma stłuczek i wypadków, to powinno dać to do myślenia zarządcy drogi. Natomiast określenie "mniej więcej"

            Skomentuj

          8. dividebyzero
            Oceń komentarz:

            0    

            Opublikowano: 2017-11-16 13:01

            [coś mi ucięło komentarz, dopiszę więc resztę]

            Natomiast określenie "mniej więcej" jest bardzo mało precyzyjne i ciężko się do niego odnieść.

            Skomentuj

          9. Himoto
            Oceń komentarz:

            0    

            Opublikowano: 2017-11-15 20:14

            Ciesz się że nie jeździłeś po Francji :P bo tam w strefach dużych miast potrafią ci wlepić [i to nie mały] mandat już powyżej jednego [1] KM/h w stosunku do dopuszczalnej prędkości na danym odcinku, to że u nas policja idzie na rękę kierowcą i nie wyłapuję tych co standardowo jeżdżą o te 10km/h więcej to jest tylko dobra wola :).
            Jeszcze wisienka na torcie, złapią cię w tym samym miejscu na tym samym przewinieniu to drugi raz nie zapłacisz tyle samo co wcześniej lecz 2 razy tyle :).

            Skomentuj

  3. Yansi
    Oceń komentarz:

    1    

    Opublikowano: 2017-11-13 18:06

    Tą firmę od produkcji tego radaru i ten radar przeklnie większość zatrzymanych przez drogówkę kierowców. ;P

    Skomentuj

  4. carbo888
    Oceń komentarz:

    2    

    Opublikowano: 2017-11-13 18:09

    no w końcu radary zgodne z ustawą

    Skomentuj

  5. Orsent
    Oceń komentarz:

    0    

    Opublikowano: 2017-11-13 22:17

    radary czy lidary?

    Skomentuj

  6. MaxDamageDA
    Oceń komentarz:

    0    

    Opublikowano: 2017-11-14 00:25

    Na to to są pieniądze. Na nowe wózki też były. Na chore dzieci, które zdychają w szpitalach już nie ma.

    Przykłady można mnożyć. Jestem wrogiem rozdawnictwa, ale chorzy ludzie to chyba jedyny w miarę szczytny cel na który godziłbym się rozdawać część moich podatków.

    Gardzę natomiast ograniczaniem prędkości do 50km/h na dwupasmowych drogach bezkolizyjnych i innych tego typu.

    Z jednej strony budujemy Koenigsegg'i latające niedługo pod 500km/h a z drugiej nakazuje nam się jeździć z prędkościami, które robią wrażenie jedynie na rowerze.

    Wszystko w imię bezpieczeństwa. eh

    Skomentuj

      1. Lister
        Oceń komentarz:

        -7    

        Opublikowano: 2017-11-15 15:14

        Masz racje, jedni jeżdżą ja mistrzowie kierownicy, a inni jak mateusze kierownicy i trzeba równać do tych drugich.
        Ale to wszystko się zmieni, kiedy za powiedzmy 20 lat samochody autonomiczne opanują drogi w stopniu, w którym poszczególne państwa lub miasta będą wydawały zakaz poruszania się pojazdom bez wbudowanej SI.

        Skomentuj

  7. userv
    Oceń komentarz:

    1    

    Opublikowano: 2017-11-14 21:50

    MaxDamageDA

    Dzieci nie zdychają, one umierają.
    Założyłem konto żeby Ci to napisać.

    Skomentuj

  8. Himoto
    Oceń komentarz:

    -1    

    Opublikowano: 2017-11-15 20:41

    Gdyby tak naprawdę chodziło o poprawienie bezpieczeństwa na drogach to już dawno wprowadzono by ostre zamiany w przepisach gdzie jeżdżenie 50km/h powyżej dopuszczalnej prędkości [wszędzie a nie tylko w terenach zabudowanych] skutkowałoby utrata prawa jazdy na 3 lata.
    Złapanego bez uprawnień do kierowania czekałaby kara więzienia minimum 1 rok itd.
    Surowe kary i skutecznie ich egzekwowane szybko by utemperowały co po niektórych kierowców którzy są co najwyżej "mistrzami prostej".
    Kary za przekroczenie prędkości o 10-40km/h przemnożyłbym minimum przez dwa albo trzy bo aktualny cennik jest już za niski i nie raz widzi się agentów w autach po >200k PLN których nie boli wydać 500PLN ale prosi o niższą ilość punktów bo już mu się zbiera na nowy kurs.
    Mocarzy którzy wyprzedzają na podwójnej ciągłej często zmuszając auta z naprzeciwka do ucieczki na awaryjny powinno się karać 3 latami bezwzględnego więzienia pod zarzutem sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa dla życia i zdrowia, a nie jak to ma teraz miejsce 500PLN co najwyżej bo nic się przecież nie stało [czasem dla szpanu któremuś zabiorą prawko na 3 miesiące].

    Za zabawę w szeryfowanie bez uprawnień powinno się minimum odbierać prawko na rok [albo na rok do więzienia].

    Za zajeżdżanie drogi innym np. wymuszenia lub wyprzedzanie i nagłe hamowanie dla zabawy [częsta przypadłość u posiadaczy aut niemieckich marek] powinno się także dawać w nagrodę 1 rok więzienia.

    Jest tyle przewinień u polskich kierowców, że ciężko byłoby jedną zmianą objąć ten burdel na drogach.

    Jak ktoś nie wierzy, to niech sobie poogląda od chociażby Polaskie Drogii na Youtubie [średnio raz w tygodniu widuje na żywo identyczne zdarzenia jak te z tych filmów].

    Wiem ze ciut za mocno, ale w Polsce od dawna tylko bardzo surowe kary potrafią odstraszyć [tą cześć społeczeństwa która rozum zostawia w domu] przed łamaniem przepisów mających za zadanie dbać o bezpieczeństwo ich i innych.
    Pobłażanie kończy się dziczą jaka mamy aktualnie na drogach.

    Jeśli ktoś się z tym nie zgadza to najprawdopodobniej [na 80%] należy do tej cześć kierujących która traktuje przepisy jedynie jako informację, a nie nakazy i zakazy - "bo przecież szlachty nie obowiązują przepisy i ograniczenia".

    Skomentuj

Dodaj komentarz

Przy komentowaniu prosimy o przestrzeganie netykiety i regulaminu.

Aby dodać komentarz musisz być zalogowany!