Internet

Nie lekceważcie literówek

opublikowano przez Wojciech Kulik w dniu 2017-03-04

Wystarczyło 10 dni i poznaliśmy trzy przykłady na to, że literówka nie jest błędem, który można lekceważyć. Przynajmniej w niektórych przypadkach.

Literówka to na pozór niewielka i niewinna pomyłka. Tylko w ciągu ostatnich 10 dni otrzymaliśmy jednak trzy dowody na to, że konsekwencje takiego błędu mogą być nieoczekiwanie dotkliwe.

Zacznijmy od Cloudbleed, czyli głośnej sprawy z końcówki lutego. Otóż baza danych zawierająca informacje o użytkownikach części klientów Cloudflare była „dziurawa”. Innymi słowy, do sieci – prosto do wyszukiwarek internetowych – wyciekały dane, które powinny być odpowiednio zabezpieczone. 

Wyciekały klucze szyfrujące i API, ciasteczka, hasła i adresy IP użytkowników, tokeny OAuth, a także – jakby tego było mało – prywatne konwersacje i zdjęcia (między innymi z pewnego dużego portalu randkowego). Powód? Użycie w usłudze serwerowej „==” zamiast „>=”. Klasyfikacja do literówki może być tutaj dyskusyjna, ale przejdźmy do przykładów, gdzie wątpliwości nie ma.

Zaledwie kilka dni później „pół Internetu” odmówiło posłuszeństwa, bo padła część serwerów Amazon Web Services, a te przechowują dane dziesiątek spośród najpopularniejszych stron i usług sieciowych, żeby wymienić tylko kilka: Imgur, Giphy, GitHub, Slack czy Razer. 

Amazon wyjaśnił później, dlaczego doszło do paraliżu sporej części Internetu. Winna była właśnie literówka, a konkretnie błąd wpisany do komendy nakazującej restart serwerów – zamiast ponownego uruchomienia maszyn związanych z obsługą rozliczeń, wyłączone zostały serwery, które stanowią podstawę infrastruktury AWS.

Trzecia, najświeższa sytuacja, to przykład z nieco innej beczki. Otóż Google od jakiegoś czasu testuje Perspective – narzędzie oparte na uczeniu maszynowym, które powstało, by walczyć z hejtem i trollingiem w Internecie. I radzi sobie świetnie, dopóki – jak informują badacze z Uniwersytetu w Waszyngtonie – ktoś nie zrobi literówki.

Literówka to jedno, ale wystarczy zakropkowanie wulgaryzmu, przeciągnięcie samogłosek czy zastąpienie litery cyfrą i Google Perspective się gubi. Cóż, niezbyt inteligentna ta sztuczna inteligencja, ale oparta jest na uczeniu maszynowym, więc może jeszcze się nauczy.

Źródło: Engadget, The Verge, The Guardian, Ars Technica

marketplace

Komentarze

8
Zaloguj się, żeby skomentować
avatar
Dodaj
Komentowanie dostępne jest tylko dla zarejestrowanych użytkowników serwisu.
  • avatar
    Literówka nie jest błędem, który można lekceważyć, wie o tym każdy komentujący, cloudbleed, amazon i google mogą się schować na falę hejtu jaki się leje w komentarzach na benchmarku.
  • avatar
    Jest różnica między literówką przeznaczoną dla ludzi, a tą przeznaczoną "dla komputera". Człowiek przymyka oko bo jego mózg sam sobie dopisuje brakującą, czy źle ułożoną literę. Komputer natomiast tego skorygować nie potrafi i mamy co mamy.
    Zaloguj się
  • avatar
    Wystarczy czasem brak jednej litery w wyrazie a sens zmienia się diametralnie:
    Literówka - Litrówka ;-)
  • avatar
    Zapis symbolami ">=" to nie jest żadna literówka, bo to nie są litery. To jest po prostu błąd logiczny.
    Idąc tokiem rozumowania autora, ten artykuł jest jedną wielką literówką...
    Zaloguj się
  • avatar
    Pamiętam jak kiedyś niewinna literówka zrobiła niezły raban w redakcji pewnej gazety. Cytując, zdanie miało brzmieć "zwycięzca dumnie stał na podium", ale w słowie STAŁ trafił się babol i literkę T zamienił na R :)